hasz0
08.11.09, 09:08
sport.wp.pl/kat,60960,title,Khalidov-rozbil-Santiago-Zobacz,wid,11668068,wiadomosc.html
______________
"Lepszy od Zahy Hadid
Projekt Bednarskiego, opracowany we współpracy z firmą inżynierską
Flint&Neill, wygrał m.in. ze znaną w świecie firmą Arup oraz
architekt Zahą Hadid.
Most długości 180 m połączy starą część Kopenhagi z nową. W
środkowej części będzie się otwierał na szerokość 40 m. Na jego obu
końcach znajdą się place. "
__________
"W pierwszej rundzie turnieju ATP Łukasz Kubot pokonał jednego z
najlepszych tenisistów świata Andy'ego Roddicka.
To ogromna niespodzianka, bo Polak był skazywany na pożarcie, a
wygrał gładko w dwóch setach 6 - 2, 6 - 4. W najnowszym rankingu ATP
Roddick jest klasyfikowany na szóstym, a Kubot na 143. miejscu.
__________
"Młodziutki chłopak wcielony do armii carskiej na Syberii wziął los
w swoje ręce i z prostego, poniżanego sołdata w ciągu kilku lat stał
się centralną postacią w polityce zagranicznej imperium rosyjskiego.
Jako dyplomata i agent wypełniał wzorowo instrukcje cara Mikołaja I,
ale jednocześnie omal nie popchnął Rosji do wojny z Anglią, licząc,
że upadek Rosji przyniesie wyzwolenie Polsce. Zagadką pozostaje, kto
zamordował Polaka na chwilę przed spełnieniem wielkiego planu i
dlaczego usiłowano wymazać wszelkie ślady jego istnienia?
„Biedne chłopcy! – najmłodszy, dziesięć lat, nieboże,/ Skarżył się,
że łańcucha podźwignąć nie może;/ I pokazywał nogę skrwawioną i
nagą.” To właśnie o Witkiewiczu, w rzeczywistości niespełna
szesnastoletnim, pisał Adam Mickiewicz w trzeciej części Dziadów.
Poeta uwiecznił moment, gdy Witkiewicza wraz z kolegami był
prowadzony do kibitki na oczach tłumnie zgromadzonych mieszkańców
Wilna. A przecież kiedy w Dreźnie rodziła się trzecia część
arcydramatu, jego epizodyczny bezimienny bohater żył jeszcze na
zesłaniu i dokonywał czynów niezwykłych, budząc niekłamany podziw
nawet wśród nieprzyjaciół. Tylko odległość dzieląca Syberię od
reszty świata sprawiała, że do ojczyzny nie docierały żadne wieści o
nim. I tak już miało pozostać na zawsze.
W SOŁDACKIM SZYNELU
Jan Witkiewicz pochodził z rodziny dobrze sytuowanej i wielce
zasłużonej w dziejach polskiej literatury (młodszy brat Ignacy to
ojciec Stanisława, twórcy stylu zakopiańskiego, i dziadek
Witkacego). Urodził się w Poszawszu na Żmudzi. Nauki pobierał w
gimnazjum w Krożach i właśnie tam w 1823 roku wraz z Cyprianem
Janczewskim, Wiktorem Iwaszkiewiczem, Alojzym Pieślakiem i Mikołajem
Suchockim zawiązał tajne stowarzyszenie pod nazwą Czarni Bracia.
Chłopcy pragnęli pospieszyć z pomocą uwięzionym w Wilnie filaretom.
Jednak na młodych doniesiono i w Krożach pojawiła się rosyjska
komisja śledcza. Brutalne śledztwo (Janczewskiemu i Witkiewiczowi
przypisano przywództwo organizacji) zakończyło się wyrokiem
najsurowszym z możliwych – karą śmierci dla obu „najbardziej
winnych”. Ze względu na młody wiek skazanych (w marcu 1824 roku Jan
miał jeszcze 15 lat!) wyrok zamieniono na dożywotnią służbę w
rosyjskiej armii w charakterze prostego sołdata, z pozbawieniem
szlachectwa i bez prawa wysługi. Wielką próbą okazała się droga
zesłańców do uralskiego Orska – morderczy siedmiomiesięczny marsz w
kajdanach. Więźniowie szli zakuci w ciężkie pudowe (ok. 16 kg)
łańcuchy, dodatkowo przykuci do jednego żelaznego pręta, gdzie każdy
ruch powodował ból i rany.
Pierwszy rok służby był dla wrażliwego nastolatka najtrudniejszy:
nieustanną musztrą, ciągłym poniżaniem i częstymi karami chłosty
usiłowano nowego żołnierza upodlić, pozbawić zdolności myślenia,
złamać moralnie. Zachowały się przekazy, że zastępca dowódcy
batalionu znęcał się nad chłopcem w wyrafinowany sposób. Witkiewicz
izolował się od otoczenia, cierpiał, lecz służył starannie. Po roku
stał się najlepszym żołnierzem w batalionie.
W końcu młodocianym Polakiem zainteresował się życzliwy ppłk
Aleksander Janowski, który od tej pory chronił go przed gnębicielami
i pozwolił zamieszkać poza koszarami. Witkiewicz mógł teraz więcej
czasu poświęcać na naukę, zwłaszcza języków, w czym ujawnił
nadzwyczajne zdolności. Opanował biegle perski, arabski, turecki,
pusztu, którym porozumiewały się plemiona afgańskie, a także
narzecza tatarskie (wcześniej znał francuski, angielski, być może
niemiecki i oczywiście rosyjski). Poznawał też wnikliwie kulturę i
obyczaje miejscowych plemion, studiował historię i geografię tych
ziem, czemu sprzyjały wojskowe ekspedycje, w których uczestniczył.
Wystarczyło zaledwie kilka lat, by zesłaniec posiadł imponującą
wiedzę o ludach zamieszkujących dzisiejszy Kazachstan i całą Azję
Środkową, jaką nie szczycił się nikt wcześniej. Uważa się
powszechnie, że motywem działania Witkiewicza była myśl o ucieczce
przez stepy i Bucharę do Persji i dalej do brytyjskich kolonii w
Indiach. Jednak dalsze poczynania bohatera pozwalają dopatrywać się
planów daleko poważniejszych.
Przełomowym momentem w jego życiu okazało się przybycie do Orska we
wrześniu 1829 roku wybitnego niemieckiego uczonego Aleksandra von
Humboldta, sławnego podróżnika i geologa, któremu przypadkowo
przydzielono kwaterę u Polaka. Uczony ze zdumieniem zauważył w
pokoju swoją książkę (według niektórych relacji było to 18 tomów
jego dzieł) oraz inne prace naukowe. Jeszcze większe wrażenie
wywarła na nim informacja, że właścicielem tego osobliwego
księgozbioru jest prosty żołnierz, który w dodatku zna aż 19 języków!
BŁYSKOTLIWA KARIERA BATYRA
Humboldt wstawił się za Witkiewiczem, a także za jego kolegami
Pieślakiem i Iwaszkiewiczem u cara − w rezultacie wszyscy trzej
zostali awansowani na podoficerów. Od tego czasu rozpoczyna się
błyskotliwa kariera Czarnego Brata. „Był postrzegany – jak pisał
Zbigniew Sudolski – jako chłopak niezwykle przystojny i urodziwy, o
wyjątkowym zdrowiu, sile, zręczności i śmiałości, którego odwagę
tępiono już w śledztwie. [...] Niezwykle gładki i urokliwy w
sposobie bycia, szybko zjednał sobie przychylność miejscowej
ludności. Cieszył się wielką sympatią zarówno wśród towarzyszy
zesłania, jak i Rosjan, nawet carskich oficerów, którzy w raportach
nie szczędzili mu komplementów. Ppłk Mikulin informował szefa tajnej
carskiej policji hrabiego Aleksandra Benkendorfa, że młody Polak,
bardzo zdolny, skromny, o przyjemnej powierzchowności, na wszystkich
robi znakomite wrażenie, zwłaszcza fascynuje kobiety. Wrażliwy na
cierpienia innych, hojnie wspomagał potrzebujących (nie tylko
Polaków) pieniędzmi otrzymywanymi z domu. Pomagał zwłaszcza
Kirgizom, którzy z czasem uznali go za swego i w dowód wielkiego
szacunku nazywali Batyrem – to słowo w ich języku znaczyło tyle co
rycerz, bohater, wspaniały jeździec stepowy.
W 1830 roku Witkiewicza przeniesiono do Orenburga, gdzie pracował
jako tłumacz w Komisji Granicznej. Tam zaprzyjaźnił się z Tomaszem
Zanem, u którego zamieszkał. Obu zesłańców zbliżyły wspólne
zainteresowania etnograficzne i badania terenowe, które Batyr
prowadził przy okazji częstych wypraw zwiadowczych. Starszy stał się
odtąd dla młodego mistrzem, powiernikiem i bratem.
Witkiewicz zawdzięczał dalszą karierę nowemu wojennemu gubernatorowi
orenburskiemu Wasilijowi Perowskiemu. Ten wszechstronnie
wykształcony Rosjanin znalazł w młodym tłumaczu niezwykle przydatne
narzędzie do realizowania ambitnych planów politycznych i
gospodarczych. Uczynił ulubionego żołnierza adiutantem, a wkrótce
(1834 rok) awansował na oficera, co otworzyło zesłańcowi wstęp na
miejscowe salony. Dzięki wybitnym zaletom towarzyskim Witkiewicz
rychło został niekwestionowanym faworytem orenburskiej socjety.
Fascynowała go cywilizacja ludów azjatyckich, ale też nieodmiennie
pociągało r