Jak powszechnie wiadomo do dialogu potrzebne jest wzajemnie
traktowanie się stron jako równorzędnych partnerów!
"It takes two to tango" - niestety "strona żydowska"
uznaje za partnera do polemik jedynie tych Polaków, którzy
zdecydowali się ją wysłuchać na kolanach i przytakując posypać głowy
popiołem na znak absolutnej zgody i poddaństwa.
Oto parę przykładów pokazujących jakie efekty przyniosła po 20 latach
taka klęcznikowa postawa polskich elit.
Dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau Piotr Cywiński,
nie
zapraszając zarząd Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin
Oświęcimskich na organizowane pod patronatem prezydenta RP (...)
uroczystości związane z 65. rocznicą oswobodzenia KL Auschwitz,
wymierzył nam kolejny policzek" - napisali byli więźniowie obozu w
liście protestacyjnym.
Barack Obama w liście przesłanym z okazji 65. rocznicy
wyzwolenia obozu zagłady Auschwitz-Birkenau
całkowicie pominął
Polaków mordowanych przez Niemców.
Grupa pięciu posłów, na czele z Markiem Siwcem z SLD, wystąpiła z
arcyszkodliwą dla Polski rezolucją rozmywającą odpowiedzialność III
Rzeszy za zbrodnie II wojny światowej.
Przedtem posłowie Parlamentu Europejskiego
odrzucili projekt
ustanowienia Dnia Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmami 25 maja,
czyli w
rocznicę zamordowania Pileckiego.
Znamienne jest, że ponad tydzień trzeba było czekać, aby w
telewizyjnych „Wiadomościach” ukazała się wypowiedź szefa
brytyjskich konserwatystów Nigela Farage’a o nowych nabytkach Unii
Europejskiej, jak on to ujął: „pigmejach europejskiej polityki”:
Catherine Ashton jako skarbnik w organizacji CND (Kampanii na rzecz
Nuklearnego Rozbrojenia) brała pieniądze od
organizacji walczącej
z zachodnią demokracją i kapitalizmem, co powinno być
wydarzeniem numer „jeden” w mediach.
Wszystko, co jest naprawdę ważne jest dla naszej wolności, tak i ta
sprawa przejdzie pewnie bez echa. Podobnie bez echa w naszych
mediach przeszło skandaliczne zachowanie przewodniczącego Parlamentu
Europejskiego
Jerzego Buzka, który domagał się zakończenia
wystąpienia Nigela Farage’a, uważając, że trzeba „temperować
nastroje” i że nie wszystkie sformułowania deputowanego
Farage’a „mogą być łatwo akceptowalne”. Teraz już wiemy, dla
jakich „atutów” został wybrany na szefa parlamentu prof. Jerzy
Buzek.
W Unii Europejskiej nie ma miejsca na krytykę Unii
Europejskiej. I to dopiero faktycznie pachnie komunistycznym
sterowaniem.
Media zaś jako tak naprawdę pierwsza władza, kontrolują
funkcjonowanie władzy wykonawczej (premier, prezydent),
ustawodawczej (Sejm, Senat) oraz sądowniczej choć właścicieli mediów
i osób pracujących w mediach
nikt z zewnątrz nie wybiera i nikt
nie odwołuje. Wybierają i odwołują się sami.
I tak to żadna poważna krytyka Unii Europejskiej nie zaistnieje w
mediach, gdyż nie zaryzykują one stania się stroną w konflikcie z
tak potężną nową osobą prawną, jaką jest dziś Unia Europejska.
W tym też kontekście należy oceniać zamiary polskiego rządu
likwidacji mediów publicznych. Wszystkie kraje „nowej UE”, pod
dyktando Brukseli, marginalizują swoje media publiczne budując
podwaliny po
propagandę nowej polityki neokolonialnej.
Nie będzie w niej miejsca dla interesów polskich ani dla naszych
bohaterów.