hasz0
01.02.10, 13:09
Zaświniony wątek zostawiam...
Cytat;
20 lat temu mieliśmy szansę stworzyć nowoczesną konstrukcję
państwa.
Mieliśmy świetną kadrę naukową, wykładającą zarządzanie na wielu
zachodnich uczelniach.
Należało skorzystać z ich wiedzy. Niestety, poszliśmy na skróty i
prywatyzując za bezcen majątek narodowy, szybko pozbyliśmy się tego,
co mieliśmy najcenniejsze.
„Newsweek”: Mówi pan o planie Balcerowicza?
Witold Kieżun: Mówię o planie Geoffreya Sachsa. Leszek Balcerowicz
był tylko wykonawcą planu.
Sachs to dokładnie opisał w swojej ostatniej, bardzo ciekawej
zresztą książce „Koniec z nędzą”.
By zrozumieć, co się wtedy stało w Polsce, opowiem panu o dwóch
spotkaniach, jakie miałem na początku lat 90. Pierwsze w Afryce,
drugie w Kanadzie. W Afryce, w Burundi, pracowałem na zlecenie ONZ.
Poznałem tam belgijskiego przedsiębiorcę, który jeździł po świecie,
szukając miejsc, gdzie można najszybciej zarobić duże pieniądze.
Według niego poza afrykańskimi krajami najłatwiej było się
dorobić w Polsce. Mówił do mnie: co ty tu jeszcze robisz, wracaj do
kraju, pożyczę ci pieniądze, kup jakąś fabrykę, póki jeszcze można
kupować prawie za darmo, ja wprowadzę twoje produkty na belgijski
rynek, a ty mi tylko będziesz płacił dwudziestoprocentową prowizję
od sprzedaży.
Wkrótce po tym spotkaniu znalazłem się w Kanadzie. Znajomy naukowiec
zaprosił mnie do swojego domu. Miał piękną willę pod miastem. Pytam
go, jak się dorobił pieniędzy. Okazało się, że pożyczył u siebie w
banku półtora miliona dolarów na 6,5 proc. Pojechał do Polski,
wiedząc, że kurs dolara został ustabilizowany na poziomie 9500
złotych za jednego dolara. Zamienił dolary na złotówki. Złotówki
włożył do polskiego banku, w którym oprocentowanie było w pierwszym
roku na poziomie 90 procent, w drugim 80, w trzecim 60 procent. Po
trzech latach złotówki zamienił znów na dolary i w ten sposób
zarobił na czysto ponad półtora miliona. Kupił dom, a resztę, czyli
półtora miliona zaciągniętego kredytu, oddał z powrotem do
amerykańskiego banku. Ja go pytam, skąd wiedział, że kurs dolara
utrzyma się na poziomie 9,5 tysiąca złotych. A on, że po prostu miał
dobre informacje.
W sektorze publicznym – w urzędach centralnych, samorządowych, ZUS-
ach, NFZ-etach i różnych agencjach – zatrudnionych jest już 46
procent aktywnych zawodowo Polaków. To rekord na skalę europejską.
Nic dziwnego, że przestajemy być konkurencyjni. Europa nam ucieka –
mówi profesor Witold Kieżun w rozmowie z Dariuszem Wilczakiem.
Oczywiście, ta wiedza nie była dostępna wszystkim. Prawdopodobnie
tylko tym, którzy mieli swoje wtyki w Międzynarodowym Funduszu
Walutowym, gwarantującym stabilność kursu złotówki do dolara.
Domyślam się, że w ten sposób wiele miliardów dolarów wypłynęło z
Polski w pierwszych dwóch, trzech latach transformacji. Szkoda, bo
wizerunek kraju, w którym robi się tak zaskakująco łatwe interesy,
popsuł Polsce dobrą markę.