Dodaj do ulubionych

____NIE2006____Scan/piq__Czeka

01.03.10, 12:19
Destalinizacja została zaakceptowany przez większą część aparatu, a
próba obalenia Chruszczowa w 1957 roku przez stalinowców
(Wiaczesława Mołotowa, Łazarza Kaganowicza i Grigorija Malenkowa)
nie powiodła się.
www.zgapa.pl/zgapedia/Komunistyczna_Partia_Zwi%C4%85zku_Radzieckiego.html

www.naszawitryna.pl/ksiazki_147.html
". Stalin miał trzy żony. Pierwsza żona: Ekaterina Swanidze,
urodziła mu syna, Jakuba. Nie był on inteligentny i pracował jako
mechanik kolejowy, kiedy trafił do rak niemieckich. Hitler
proponował wymianę tego jeńca na generała Paulusa, lecz Stalin
odmówił. Drugą żoną była Nadia Allilujewa. Urodziła mu ona syna
Wasilija, który został generałem Czerwonej Armii, który po wojnie
zmarł w więzieniu. Urodziła mu ona także córkę Swietłanę. Nadia
Allilujewa popełniła samobójstwo w niewyjaśnionych okolicznościach.
Trzecią żoną Stalina była Róża Kaganowicz, siostra Łazarza
Kaganowicza, który wraz ze Stalinem współrządził Związkiem
Sowieckim. A zatem obaj zbrodniarze, Kaganowicz i Stalin, byli
szwagrami! 3. Świetlana Allilujewa, córka Stalina, miała trzech
mężów. Wszyscy trzej byli Żydami.


Grigorij Morozow, potem Jurij Żdanow. Peter A. Hassidi pisał 12
maja 1967 r. w The Jewish Times, że: "było by nie do pomyślenia, aby
Stalin sprzeciwiał się małżeństwu swej córki z Żydem". Nie wiadomo
jednak, jak to drugie małżeństwo zakończyło się.
Nazwiska "Morozow" i "Żdanow" nie powinny wprowadzać czytelnika w
błąd, to byli Żydzi. Trzecim mężem Świetlany był Michał Kaganowicz,
syn Łazarza Kaganowicza, i w ten sposób Stalin był teściem syna
Kaganowicza, a Kaganowicz teściem córki Stalina. Trudno o
bardziej bliskie powinowactwo
.
A kiedy Świetlana "uciekła"
na Zachód, tj. z Indii do Anglii, to na lotnisku w Londynie powitał
ją jej adwokat, Alan Schwartz. Też Żyd, który miał się postarać o
przychylną opinię dla biednej córki zbrodniczego dyktatora. Biorąc
powyższe pod uwagę, a także fakt, że niejednokrotnie
najgorszymi "żydożercami" byli sami Żydzi, trudno posądzać Stalina
o "nacjonalistyczne odchylenie", a tym bardziej o "antysemityzm".
Obserwuj wątek
    • hasz0 Re: ____NIE2006____Scan/piq__Czeka 01.03.10, 12:23
      'Kwatera pierwsza: komunistyczna

      Pod samym murem skromnymi nagrobkami uczczono ojców i dziadków
      rewolucji - członków organizacji Narodna Wola. Przed nimi leżą
      starzy bolszewicy, którzy zdążyli umrzeć, zanim w końcu lat
      30. "gwardię leninowską" wytrzebił Stalin. Wśród nich Adolf Ioffe,
      członek rady rewolucyjnej Piotrogrodu, szef delegacji radzieckiej
      przy podpisaniu pokoju brzeskiego. Na jego pogrzebie w listopadzie
      roku 1927 wystąpił Lew Trocki. To wystarczyło. Syna Ioffego
      rozstrzelano, ledwie osiągnął pełnoletność, wdowa i córka spędziły w
      łagrach po kilkanaście lat. Zrównaną z ziemią mogiłę odtworzyły po
      rehabilitacji.

      W centralnej alei, zwanej niegdyś "partyjną" - groby krewnych
      Kalinina i Woroszyłowa (oni sami leżą pod Kremlem), zawodowa
      rewolucjonistka Wiera Figner, twórca mauzoleum Lenina Aleksiej
      Szczusiew. Obok matki ideologa Andrieja Żdanowa leży jakiś
      Żebrowski, przepraszam - Nikołaj Konstantinowicz Żembrowskij,
      pułkownik bezpieki. Zmarł w roku 1944, mając 37 lat. Wykończył go
      stres czy alkohol?

      Grupa turystów porównuje mogiły rodzinne zdetronizowanych
      współwładców imperium: przy ascetyzmie Mołotowów ostentacyjnie
      bogactwo klanu Mikojanów aż bije w oczy. Temperamentny Anastas
      Mikojan odwrócił się tyłem do oschłego urzędasa Wiaczesława
      Mołotowa. Może to przypadek, ale trafnie charakteryzuje stosunki w
      Biurze Politycznym. Zmarły w 1991 roku Łazarz Kaganowicz ma po
      sąsiedzku grób symboliczny dobrego znajomego, Salomona Łozowskiego.
      Lider Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego zginął w roku 1952
      podczas kampanii przeciwko kosmopolitom, w której Kaganowicz brał
      czynny udział.

      - Groby symboliczne pojawiły się po XX Zjeździe i odwiedzając mogiłę
      żony, Kaganowicz musiał je widzieć. Wątpię jednak w jego poczucie
      winy, tym ortodoksom sumienie zastąpił "Krótki kurs WKP(b)" -
      kończąc sprzątanie Sasza Jakowlew po raz ostatni obchodzi swój
      rewir. Praca tutaj nie należy do łatwych. Potomkowie
      nomenklaturowych rodów są nierzadko butni, każdy domaga się
      względów. - A przecież nie mam obowiązku porządkować mogił,
      zamiatamy tylko ścieżki. Za opiekę nad grobem trzeba płacić
      oddzielnie.

      Taksa miesięczna wynosi od 100 do 200 rubli, jeśli oficjalnie przez
      kasę - 250 (8 dolarów). Pomniki na Nowodziewiczym są bardzo
      kłopotliwe, twierdzi Jakowlew. Wielkie, o dziwacznych kształtach. W
      zakamarkach zbiera się woda, która zimą zamarza i po kilku latach
      całość nadaje się do remontu. - W dawnej Rosji nagrobki robiono z
      gładko szlifowanego kamienia o opływowych formach. Woda ściekała,
      nie czyniąc im przez stulecia żadnej szkody. A Nowodziewiczy to
      gigantomania, plebejskie bezguście i kawał paskudnej historii -
      krzywi się historyk na etacie sprzątacza.
      • hasz0 zwierzenia Rutkowskiego 01.03.10, 12:29
        Timothy Garton Ash, znany korespondent The New York Times, w lutowym
        wydaniu miesięcznika The New Yorker, opublikował "list z Warszawy"
        pod tytułem "Helena's Kitchen", czyli "Kuchnia Heleny". W tym tytule
        jest jednak gra słów, której polski czytelnik nie odcyfruje. Tytuł
        celowo brzmi podobnie do "Hell's Kitchen", czyli "Piekielna
        kuchnia", a pod tą nazwą uprawia się w Ameryce produkcję
        dobroczynnych zupek (w rzeczywistości całych obiadów!) dla ubogich,
        choć w slangu oznaczało to także warzenie kompotu, czyli nielegalną
        produkcję środków odurzających. Artykuł długi. Bardzo długi. Na
        siedem stron miesięcznika, na 18 szpaltach, ozdobiony czterema
        rysunkami oraz zdjęciem przedstawiającym klasyczny żydowski bajzel,
        panujący w redakcji tej Jidisze Cajtung. Uznajemy za niezmiernie
        wskazane zapoznanie polskiego czytelnika z bardzo interesującymi
        informacjami, wyłuskanymi z tegoż reportażu pana Asha. Już sam
        początek jego artykułu ma zachęcający, literacki wydźwięk: "Pewnego
        ponuro-jesiennego popołudnia w roku 1980, słabo zbudowana kobieta o
        brązowych włosach w nieładzie a oczach silnie szaro-zielonych,
        powitała mnie u drzwi jej małego mieszkania w jednym ze wstrętnych
        nowych osiedli mieszkaniowych, które reżym komunistyczny porozrzucał
        po Warszawie. Byłem w Polsce, aby być świadkiem robotniczej
        rewolucji, prowadzonej przez ruch Solidarności... a mówiono mi, że
        Helena Łuczywo będzie wspaniałym źródłem informacji". Opisy Asha są
        kontynuowane w tym właśnie stylu i duchu, ale nam wystarczą chyba
        same tylko informacje. Pisze więc Ash, że pani Helena była właśnie
        zajęta przygotowywaniem następnego numeru "samizdatowej" gazety
        Robotnik. Trwała właśnie rewolucja, jak pisze autor, i wszystko
        robiono w niezwykłym pośpiechu, gdyż lada moment rosyjskie czołgi
        mogą przekroczyć wschodnią granicę Polski... A ponieważ te wizyty
        składał Ash zwykle w zadymionej i zatłoczonej kuchni pani Heleny,
        więc stąd i tytuł reportażu... Pisze więc Ash, że odwiedzał tą
        kuchnię w czasie tej rewolucji wielokrotnie, choć w czasie stanu
        wojennego władze utrudniały mu kontynuowanie przyjaźni ze swymi
        warszawskimi współplemieńcami. Ale jak tylko dostał wizę, to gnał
        natychmiast do kuchni Heleny, wprost, bez uprzedniego telefonowania,
        aby "zmylić władze", które przecież i tak śledziły każdy jego krok,
        o czym on w swej amerykańskiej naiwności oczywiście wiedzieć nie
        mógł. Dziś - pisze Ash - Helena jest kluczową osobistością w
        cieszącej się ogromnym sukcesem gazecie post-komunistycznej Europy:
        w Gazecie Wyborczej, rozchodzącej się w ponad 500.000 egzemplarzy
        dziennie i dodatkowe 200.000 egzemplarzy w wydaniach weekendowych.
        Helena jest zastępcą redaktora i członkiem zarządu. Gazeta ma
        oczywiście bardzo dużo reklam, gwarantujących jej dochodowość.
        Gazeta stoi teraz tak dobrze, że jej macierzysta firma Agora za
        poradą Credit Suisse Pirst Boston ma wkrótce wystąpić jako spółka
        akcyjna i rozpocząć sprzedaż swoich akcji na giełdzie w Warszawie i
        w Londynie. Kierownictwo firmy będzie ubiegać się o inwestorów w
        całej Europie i w Stanach Zjednoczonych. Firmę szacuje się w
        granicach pomiędzy trzystu a pięciuset milionami dolarów. Nagle,
        moja przyjaciółka - pisze Ash - Helena stanie się bardzo wpływową,
        no i bogatą kobietą. Linia polityczna Wyborczej jest wytyczana przez
        redaktora naczelnego, byłego "dysydenta" , charyzmatycznego Adama
        Michnika. Proszę nie zapominać, że umyślnie cytuję Asha bez
        cudzysłowu. Ash nie mógł przecież napisać: "Adam Szechter, pseudo
        Michnik"! Ale napisał, że jest on źródłem ustawicznych
        kontrowersji... ale do tego tematu jeszcze powrócimy!
        Nacjonalistyczna prawica atakuje gazetę, że jest ona częścią zmowy -
        zmowy żydowskiej, czyli bolszewicko-kapitalistycznej (to miało
        brzmieć ze strony autora kpiąco!), że podkopuje moralną tkankę
        narodu, który uważa, że aby być Polakiem, to trzeba być katolikiem.
        Ash uważa, że Wyborcza dobrze broni Polski przed stereotypami
        panującymi na Zachodzie, oraz przed atakami ze strony Trybuny. No a
        teraz nieco szczególików z tego reportażu. Helena urodziła się w
        Warszawie, podczas pierwszej zimy po wojnie, czyli w roku 1945. Jej
        ojciec: Ferdynand Chaber, syn bogatej rodziny żydowskich handlarzy
        winem. Został on w latach dwudziestych komunistą. Okres wojny
        spędził w Rosji. Wrócił do Warszawy, jak tylko władzę opanowali
        komuniści, za plecami rosyjskich czołgów. Pracował w wydziale
        propagandy komunistycznej partii. Proszę pamiętać, że ja tylko
        tłumaczę fragmenty wielkiego reportażu i bardzo niewiele dodaję od
        siebie. Skąd bym wiedział o takich rodzinnych tajemnicach? Helena
        twierdzi, że jej mama miała na nią większy wpływ niż ojciec. A mama
        nazywała się Dorota Guter, z żydowskiej rodziny drobnych kupców,
        wzór poświęcenia, pracowitości i z głębokim polskim patriotyzmem.
        Miała ukończone prawo. Kiedy Niemcy dokonali napaści, razem z mężem
        udała się do Rosji, gdzie ukończyła jeszcze szkołę inżynieryjną. A
        trzeba podkreślić - pisze Ash - że ta żydowska mamusia była głęboko
        przejęta polskim romantyzmem i tradycjami, prezentowanymi przez
        takiego poetę, jak Adam Mickiewicz... Helena była wychowana tak, że
        myślała o sobie, po prostu, że jest Polką... To było jednak trudne.
        W roku 1968, kiedy była studentką Uniwersytetu Warszawskiego,
        przeżyła antysemicką kampanię, zorganizowaną przez komunistycznych
        przywódców. Tu muszę dodać od siebie, że w roku 1968 Helena musiała
        mieć już 23 lata i była chyba na ostatnim roku, lub raczej już po
        studiach. A hasłem ówczesnych "studentów" było: "Zambrowski do
        Biura", bo jakoś wtedy PZPR pozbyła się Żydów we władzach
        naczelnych, a "rewolucjoniści", czy raczej "dysydenci", w rodzaju
        pań Łuczywo i Lasoty, domagali się ponownego wprowadzenia Żydów do
        Biura Politycznego PZPR. Ta "dysydencja" miała zdecydowanie żydowsko-
        nacjonalistyczny charakter i nie miała nic wspólnego z romantycznymi
        ciągotkami tych pań, czy ich kochanych, wysoce partyjnych,
        rodziców... Ash pisze, że nazywał dawniej Helenę "Róża Luksemburg
        Solidarności", co było niezmiernie pasujące do niej. Lecz ona temu
        teraz zaprzecza i twierdzi: "Jestem teraz Małgorzatą Thatcher!" Tak
        się oto komuniści przedzierzgają w kapitalistów. Czytelnik winien
        zwrócić baczną uwagę na fakt, że tatuś Heleny był przed wojną
        handlarzem win - o czym Ash wcześniej wspomniał... Czyli był chyba
        raczej kapitalistą wedle sowieckiego rozumowania. Jednak znalazł się
        nie tylko w komunistycznej partii, lecz zajmował jeszcze znaczne
        stanowisko w partyjnej propagandzie i to natychmiast po wkroczeniu
        bolszewików do Warszawy. Córka natomiast, po przeżyciu strasznego
        prześladowania w roku 1968 odżegnała się od komuny i
        została "dysydentką". A teraz "robi" w kapitalistycznej
        propagandzie, co na jedno wychodzi. Mimo tych prześladowań ukończyła
        studia i pracowała - no, gdzieżby? - w banku! I tak jej jakoś
        upłynęły następne lata, aż w 1976 roku nawiązał z nią
        kontakt "przywódca" opozycji, Jacek Kuroń. Dzięki temu związała się
        z "KORkowcami", jak pisze Ash. W grudniu 1981 Helena zaczęła się
        ukrywać. Z ukrycia pomagała produkować Tygodnik Mazowsze przez całe
        7 lat, i jakoś Bezpieka nigdy jej nie znalazła i nie aresztowała...
        W tym miejscu, w szpalty reportażu włamany jest rysunek
        przedstawiający żmiję. Nie wiem, czy autor, pan Ash, tak sobie tylko
        na to pozwolił, czy też ma to mieć ukryty sens. Czy żmija
        reprezentuje tych piekielnych antysemitów - komunistów, którzy
        chcieli Helenę ukąsić, ale nie mogli? Długo nad tym się
        zastanawiałem i, doprawdy, nie zdołałem doszukać się powodu, dla
        którego symbol żmii miałby coś wspólnego z treścią reportażu. Pisze
        dalej Ash, że małżeństwo Heleny z domu Chaber z panem Witoldem
        Łuczywo rozpadło się w roku 1989, czyli jednocześnie z rozpadem
        sowieckiego imperium. Nie wiedziała pani Helena, czy zostanie
        fanatyczną aktywistką polityczną idąc w ślad
        • hasz0 __GW pochwalasz?__a teraz udowodnij hipokryto 01.03.10, 12:35
          kochający z uwielbieniem łuczywa do machniaków rapczyńskich
          ktore służą do odwrotek plujnych....

          UDOWODNIJ OSZCERCZY KAPUSIU:
          'Natura ciągnie wilka do lasu_Nosił wilk razy kilka
          hasz0 01.03.10, 12:10 Odpowiedz A teraz ....udowodnij, ze Łazarz
          Kaganowicz wywodzi się z mego rodu!
          Stosujesz te samą metodę co twój kandydat? 1 czy 2?
          • hasz0 udowodnij hipokryto TU lektura obowiazkowa 01.03.10, 12:36
            forum.gazeta.pl/forum/w,13,108033855,108035574,Re_piczku_goliles_sie_bez_lustra_.html
            • hasz0 zbłaźniłeś się sam do dna den szmato wyzwiskowa 01.03.10, 12:47
              forum.gazeta.pl/forum/w,13,108033855,108038479,_mendziowaty_Mieciu_nie_manipuluj.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka