panidanka
26.03.04, 10:40
Wszystko, z wyjątkiem jeszcze jednej sprawy tu było.
Są tu tacy na forum, co uważają, że moje miejsce jest w Tworkach.
Nie wiem, czy sami w nich byli, ale dla mnie pobyt w zakładzie zamkniętym dla
psychicznie i nerwowo chorych też nie jest nieznaną polską rzeczywistością.
Za długo by trwał cały mój opis przyczyn i skutków w jaki sposób miałam
możliwość poznać i tamtą naszą polską rzeczywistość, ale zapewniam was, że i
tamto miejsce nie jest dla mnie
Spotkałam raz lekarkę, która szczerze się zadziwiła, dlaczego nie wyjechałam
do Izraela, bo ona niewiele może mi pomóc. A że niewiele, to widać po chorych
snujących się po korytarzach i szukających diabłów w postaci Żydów właśnie.
Taki snujący się chory, to jeszcze nie jest zbyt groźny, choć nie jest miło
go spotkać za zamkniętymi drzwiami, ale bywają chorzy w amoku i ci jak
krzyczą co zrobią z Żydem jak go dopadną, to mimowolnie ciarki strachu
przebiegają po plecach w miejscu, które z tego strachu właśnie miało mnie
wyzwolić. Porzuciłam więc to miejsce jako jeszcze jedno złudzenie znalezienia
ciszy i zapomnienia.
Powrót do rzeczywistej rzeczywistości nie dawał jednak nic wiele
korzystniejszego, bo przecież ta rzeczywista moja rzeczywistość spowodowała
moją ucieczkę do domu „za zamkniętymi drzwiami”.
Cóż więc mi pozostało?
Podjąć na nowo walkę. Walkę o siebie dla dobra moich dzieci.
Nie pomogła mi żadna państwowa instytucja. Wszystkie moje prośby i podania
lądowały w koszu z adnotacją „współczujemy, ale ....radź sobie sama, bo my
nie mamy możliwości ani prawnych ani administracyjnych, ani żadnych wolnych
środków na pomoc dla twojego problemu”. Nie dosłownie zacytowałam, ale sens
jest taki jak napisałam.
Gdyby komuś to czytającego przyszło na myśl, by podawać mi jakieś możliwosci
wyjścia z moich życiowych impasów, to mogę odpowiedzieć tylko jedno-nie
zaniechałam i nie zaniedbałam najmniejszej nawet szansy jaka była wokół mnie.
Nawet odmówiono mi przyjęcia do Organizacji „Dzieci Holocaustu” bo urodziłam
się za późno o parę lat i nie spełniałam żadnego kryterium uczestnictwa w nim
i otrzymania jakiejkolwiek pomocy. Pozostała teoretycznie jeszcze Gmina, ale
do Łódzkiej mam za daleko, to po pierwsze, a po drugie jeszcze ważniejsze,
nie czułam się pod żadnym względem związaną z tego typu Związkiem.
Czyli wynika, że jestem osobą kompletnie niedostosowaną do panujących w
Polsce zwyczajów i przepisów, a na jakąkolwiek emigrację jest już dla mnie za
późno, a też nie bardzo jest gdzie dla mnie bezpiecznie się udać.
To co?
Sytuacja bez wyjścia?
Leki na....nie czucie już niczego?
Może są tu eksperci od spraw beznadziejnych.
Pozdrawiam ich
D.