Dodaj do ulubionych

czyżby_______BAJER____dla Polaków?_______

18.10.10, 10:02

Zydzi mieli jednak PRZYNAJMNIEJ DLA MNIE

niesamowite Po-czucie humoru.które choc makabrycznie tragiczne dla nas - muszę docenić
jeżeli chcę być po ludzku obiektywny

tak na chybcika (..niedokładnie, po łebkach, ..ad hoc)

Bierut wymowa ros. bjerut skolko ugodno z Polszi
Gomułka chleba pod dostatkiem ale honorowo choć boso i bez długów
BE R Man Bizpieczniak Rosyjski Man na Polskę
Ochab - i tu zagwozdka...bo O hap! nie pasuje...może
Och a b) wersja?

Więzienie w Rawiczu, z którego wyszedł w 1939 roku, najprawdopodobniej uchroniło go od śmierci w ZSRR w czasie likwidacji KPP. W gruncie rzeczy niemal wszyscy przywódcy PPR uratowali się dzięki otrzymanym wyrokom. Z więzienia w Rawiczu, przed wkroczeniem Niemców, uciekli wtedy Alfred Lampe, Bolesław Bierut, Władysław Gomułka, Jakub Berman, Edward Ochab i dziesiątki innych komunistów. Można więc powiedzieć przekornie, że kadrowego wyboru władz najwyższych w Polsce Ludowej dokonała policja sanacyjna.
Jego stanowisko zbiegło się z osłabieniem pozycji genseka, który pod wpływem krytyki na III Plenum KC był zmuszony do rozwiązania Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i pewnej samokrytyki za poziom tak zwanej praworządności w Polsce. Ponadto w tym okresie poluzowano kagańce cenzuralne, nałożone na prasę i kulturę, co zaowocowało między innymi „Poematem dla dorosłych” Adama Ważyka i odważną publicystyką w „Po prostu” i prasie literackiej.

Na tę quasi-rewolucyjną, a w każdym razie odwilżową, rzeczywistość nałożył się XX Zjazd KPZR i tajny referat Chruszczowa, który w Polsce został wydrukowany w 20 tys. egzemplarzy i rozprowadzony wśród kadry kierowniczej. Referat ten, via Polska, trafił następnie na Zachód i tam stał się prawdziwą rewelacją. W tej sytuacji śmierć Bieruta, która wypadła w wyjątkowo korzystnym dla przemian ustrojowych momencie, powiększyła zamieszanie na partyjnych szczytach i dobrze przysłużyła się dalszej odwilży. Pogrzeb Bieruta – chociaż w założeniu miał być wielką manifestacją komunistycznej jedności: byli na nim obecni przywódcy partyjni z Europy i liczne delegacje z całego świata – stał się przyczyną dalszych zmian. Na VI Plenum KC PZPR obecny był Chruszczow, który osobiście doglądał po pogrzebie dokonujących się zmian kadrowych w Polsce. Pomimo że jego głównym kandydatem na miejsce opróżnione przez Bieruta był Aleksander Zawadzki, nie miał nic przeciwko wyborowi Edwarda Ochaba na I sekretarza KC PZPR. Na tym plenum Edward Ochab, wbrew linii swego poprzednika, ogłosił wielką amnestię najpierw dla więzionych komunistów, a następnie dla więzionych żołnierzy Armii Krajowej. W ciągu miesiąca wypuszczono wtedy 28 tysięcy osób. Gest ten, jak miało się okazać, nie spełnił swego zadania – nie uspokoił atmosfery w kraju, lecz przeciwnie: rozbudził nadzieje na dalsze pozytywne zmiany. Społeczeństwu, jak zawsze w Polsce Ludowej, sprzyjały walki frakcyjne na szczytach partii. W tym okresie w kierownictwie PZPR i rządu zaznaczyło się powstanie dwóch mocnych ugrupowań: natolińczyków i puławian. Pierwsza frakcja była uznawana za twardogłową i wiernopoddańczą w stosunku do Moskwy. Natomiast frakcja puławska była zdecydowanie bardziej liberalna i zabiegała o zwiększenie suwerenności Polski. W środku pomiędzy tymi grupami znalazła się centrowa frakcja Ochaba.

Natolińczycy, do których zaliczano m.in. marszałka Rokossowskiego i Aleksandra Zawadzkiego, mieli w swym ręku przede wszystkim armię i duże wpływy w bezpiece. Natomiast puławianie nadzorowali prasę oraz radio i tak zwaną nadbudowę. Natolińczycy utrzymywali świetne stosunki z radziecką ambasadą, co w sumie dawało im, na pierwszy rzut oka, przewagę. Jednak puławianie, wśród których było wielu polityków pochodzenia żydowskiego, czego natolińczycy nie omieszkali im wypominać, postanowili wykorzystać media do uzyskania jak najszerszych wpływów w społeczeństwie. Sprzyjając liberalizacji, pozwolili na powstanie w całym kraju licznych klubów dyskusyjnych, w których prowadzono otwarte debaty, poza kontrolą partii. Słynne na cały kraj stały się wtedy wiece na Politechnice Warszawskiej, w których uczestniczyły tysiące ludzi. Padały tam żądania zwrotu Wilna i Lwowa, a także rozliczenia za Katyń. Kraj powoli ogarniała atmosfera wrzenia i oczekiwanie zmian ustrojowych korzystnych dla społeczeństwa.



Cień czerwca
Na tę sytuację kładła się dodatkowym cieniem fatalna sytuacja ekonomiczna Polski. Plan sześcioletni nie spełnił pokładanych w nim nadziei – służył głównie rozwojowi przemysłu ciężkiego, rozbudowywanego na potrzeby wojenne. Poziom życia w Polsce nie tylko się nie podniósł, ale wręcz obniżył. Okazało się, że tak wielkich inwestycji gospodarka nie była w stanie udźwignąć. Powszechne żądania podwyżek płac, objawiane po raz pierwszy po wojnie, jawnie zderzały się z twardą rzeczywistością gospodarczą. W ten sposób doszło do pierwszych na tak wielką skalę zamieszek w Poznaniu. W ostatniej dekadzie czerwca miała tam miejsce prawdziwa rewolucja robotnicza. Została ona stłumiona przez radzieckiego generała (w polskim mundurze) Jerzego Bordziłowskiego przy użyciu trzech dywizji. Premier Józef Cyrankiewicz zagroził w przemówieniu radiowym, że władza ludowa odrąbie rękę, która przeciwko niej się podniesie. Powstanie poznańskie, eufemistycznie zwane Wydarzeniami Czerwcowymi, zatrzęsło krajem i zachwiało perspektywami odwilży. Szczęśliwie jego zakładnikiem stał się w tamtym momencie sam Ochab ze swą grupą oraz puławianami. Rozpoczął się nieformalny spór o określenie poznańskiej tragedii.


www.focus.pl/historia/artykuly/zobacz/publikacje/epizod-ochaba/nc/1/
Obserwuj wątek
    • hasz0 BAJERdla Polaków&Katarasińska-Śledz.rok1968klamstw 18.10.10, 10:06
      pisalem przed Gini o tym ale niech ma:

      Re: Andrzej co Ty na to?
      gini 18.10.10, 09:28 Odpowiedz Bo koledzy mi powiedzieli


      Fragment rozmowy z Magdaleną Bajer, przewodniczącą Rady Etyki Mediów

      Dzień dobry, nazywam się Katarzyna Orłowska-Popławska. Jestem zastępcą redaktora naczelnego "Naszego Dziennika". Widziałam Państwa oświadczenie w PAP. Chcę spytać, czy czytała Pani w "Naszym Dzienniku" domniemany artykuł dotyczący rzekomego telefonu ppor. Jacka Surówki do żony?
      - No nie, nie czytałam, ale koledzy mi mówili.

      Aha, koledzy Pani mówili i podpisała się Pani pod oświadczeniem krytykującym "Nasz Dziennik" za artykuł, którego nie widziała Pani na oczy i nie ma Pani pewności, że w ogóle takowy był? Jak można w ten sposób postępować?!
      - No, a nie pisaliście?

      Proszę Pani, tak się składa, że jestem odpowiedzialna za wszystkie publikacje w dziale "Polska", i zapewniam Panią, że nigdy takiego artykułu, powtarzam - nigdy - na taki temat nie było. Nigdy żaden z naszych dziennikarzy nawet nie użył nazwiska ppor. Surówki w tekście. Nazwisko podporucznika nigdy nie padło w żadnej z naszych publikacji.
      - No to może było w innych działach...

      Nie, nie było. Jest Pani w stanie podać tytuł i datę takowej publikacji?
      - No nie, ale w takim razie skąd to wszystko się wzięło?

      Pani pyta mnie, skąd "to się wzięło". To chyba ja jestem uprawniona do zadawania takich pytań i oczekuję wyjaśnień. Więc pytam: skąd "to", czyli Państwa oświadczenie, "się wzięło"? Dlaczego krytykują Państwo "Nasz Dziennik" za artykuł, który nigdy się w "Naszym Dzienniku" nie ukazał?
      • hasz0 _________piczqu-hymnie POgadamy o PRL-u? 18.10.10, 10:07

        forum.gazeta.pl/forum/w,13,117671424,117682317,_nawet_kretynskie_ale_AD_REM_62_ex.html?wv.x=2

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka