Dodaj do ulubionych

Swieta, swieta i

28.12.10, 14:25
www.polityka.pl/kraj/1511364,1,jak-byly-esbek-robil-interesy-z-kosciolem.read
po swietach.
Obserwuj wątek
    • hasz0 i nadal dalej czytasz organy lewicowopost? 28.12.10, 15:21

      Teraz dowiedziałem się od Jarosława Kaczyńskiego, że być może to nie jest prezydent Rzeczypospolitej. Więc wraz z milionami Polaków mogę czuć się oszukany. Uważam, że to jest niestety nie tyle szaleństwo Kaczyńskiego, ile niezwykle cyniczna gra na zimno. Kaczyński by chciał, żeby ta trumna na Wawelu, rządziła dalej Polską, miała wpływ życie publiczne - powiedział w programie "Gość Radia Zet" były premier Leszek Miller.

      -albo to__>

      Nasza mała apokalipsa
      Radykalna prawica wierzy, że pokona Tuska tylko wtedy, gdy w państwie nastąpi wielka zapaść we wszystkich dziedzinach. Dlatego już teraz wieszczy katastrofę.
      • hasz0 a moze rozszerzysz zainteresowania? 28.12.10, 16:32

        Odtąd bowiem chodziło o wykorzystanie "public relations", i zastąpienie nowomowy lub dyktatu "porozumiewaniem się".

        Popołudniu 9 listopada Egon Krenz przeczytał na posiedzeniu Komitetu Centralnego, równie ogłupiałego jak zbitego z tropu, nie­jasny tekst zatytułowany "Decyzja w sprawie modyfikacji regulacji prawnej dotyczącej ostatecznego wyjazdu obywateli NRD do RFN i Czechosłowacji". Schabowskiemu przypadło w udziale trudne za­danie wytłumaczenia tego tekstu. Policja otrzymała rozkaz "wydania od ręki wiz wyjazdowych osobom, które zwrócą się o nie" ... W tym momencie Schabowski spostrzegł ku swemu osłupieniu, że zastoso­wanie tekstu odnosi się także do Berlina, ale było już za późno. Schabowski mówi, zaczyna się jąkać i pogrąża się w tak zagmatwane i ogólnikowe wyjaśnienia, że Yves Moreau nieco później zapyta na łamach "L'Humanite": "Dlaczego likwidacja linii demarkacyjnej zo­stała ogłoszona w sposób niejasny, jakby w pośpiechu? Dlaczego na punktach kontrolnych [w Berlinie] panuje tyle niepewności i waha­nia; strażnicy ustępują to tu to tam, jak na Check Point Charlie, a gdzie indziej nie ruszają się... ?" (13)

        Ograniczone otwarcie, które miało służyć jako klapa bezpieczeń­stwa, następuje we mgle improwizacjji, usiłujących z dnia na dzień zatamować manifestacje przeradzające się obecnie w ludową rewoltę.

        Już 7 listopada tysiące berlińczyków krzyczały na ulicach pod nosem zbitej z tropu policji: "Die Mauer muB weg" (Precz z Mu­rem). Pod wieczór 9 listopada krążyła pogłoska, iż Mur zostanie otwarty. Nieprecyzyjność słów Schabowskiego z późnego popołu­dnia tego dnia spowodowała zebranie się ludzkiego morza, które posuwało się w kierunku Muru i jego bram, krzycząc: "Tor auf (Otworzyć bramę).

        Heinz Kessler, nadal minister obrony narodowej, zbity z tropu postawą rozbitego Politbiura, rozkazał wówczas swym generałom przygotować represyjne jednostki specjalne. Od 11 listopada miały one zastosować "metodę chińską", jak później ujawnił pastor Rainer Eppelman, przez kilka miesięcy następca Kesslera. Kilku generałów podporządkowało się poleceniom ministra obrony, inni wymigali się, młodsi oficerowie natomiast odmówili wykonania rozkazu.

        Po godnej politowania konferencji prasowej Schabowski pospie­szył w kierunku Muru i stwierdził głośno: "NRD pustoszeje!" W tym czasie w Berlinie Zachodnim fale berlińczyków wyszły naprzeciw tłumom rodaków, które przelały się już przez Mur. Yves Moreau na­pisze rok później w "L'Humanite": "Wy byliście ludem", oskarżając RFN o zaprogramowanie jednocześnie "ruiny NRD" i jej aneksji. Ale jak zamknąć z powrotem zawory?

        W rzeczywistości począwszy od 9 listopada przez siedem tygodni Hans Modrow, Markus Wolf i ich przyjaciele z rozpaczą walczyli, aby znów opanować sytuację i zapobiec odrodzeniu jednych Nie­miec. Była to już jednak tylko walka straży tylniej. Mogli oni Uczyć na tę część ludzi Zachodu, którzy przewidywali stworzenie nowego porządku z dwoma państwami niemieckimi, w tym jednym nadal komunistycznym.

        Modrow ujawnił zresztą istnienie tego planu, przemawiając do 2700 wschodnioniemieckich funkcjonariuszy zebranych w pośpie­chu: "Ostrzegam uroczyście wszystkich, którzy chcą Europy kwit­nącej i pokojowej, iż uczynienie ze zjednoczenia Niemiec tematu przyszłych wyborów jest absolutnie wykluczone. Ponowne zjednocze­nie stanowi anachronizm rozbudzający wszędzie usprawiedliwiony strach. Francja i Wielka Brytania jasno wypowiadają się na rzecz utrzymania dwu państw niemieckich. Prezydent Bush także..." (14) Była to więc przestroga, uzupełniona ostrzeżeniem przeciwko ja­kiejkolwiek próbie kanclerza Konia mieszania się do wewnętrznych spraw NRD.

        Zachód spieszy na pomoc komunizmowi

        Tydzień od 9 do 16 listopada niedwuznacznie wskazywał, że o ile naród nie podążał za Modrowem i jego przyjaciółmi, o tyle czynili to przywódcy zachodni, dla których wolność Niemców i innych kra­jów zniewolonych przez komunizm stała na drugim planie za ich przywiązaniem do stabilności aktualnej władzy. Geopolityczne sta­tus quo stanowiło gwarancję stabilności ich rynków i pieniędzy... ludność miała natomiast okazywać dowody cierpliwości. Od więź­niów wymagano "rozsądku", od głodnych stłumienia łaknienia, od ofiar dawania świadectwa zrozumienia w stosunku do swych katów ... Skoro ci ostatni obiecywali piękną pogodę nazajutrz, dlaczego nie poczekać na wschód słońca?

        Roland Dumas, francuski minister spraw zagranicznych, pospie­szył do Moskwy, by zapewnić Gorbaczowa i jego ministra Szeward-nadze o zrozumieniu Paryża dla stopniowej ewolucji. Przyjaciel Du-mas, szef niemieckiego resortu spraw zagranicznych, Hans Dietrich Genscher cieszył się z francuskiej inicjatywy spotkania "na szczycie"

        europejskim "w taki sposób, by proces reform przebiegał w ramach stabilności"! Jacques Delors, w imieniu EWG, oświadczył przed ka­merami telewizji, iż każdy "scenariusz szczęścia" (sic!) zakłada "nie­naruszalność granic, w tym granic dwu państw niemieckich oraz kontynuowanie i rozwijanie przez NRD stosunków gospodarczych z ZSRS w ramach Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej." (lś) Laurent Fabius, przewodniczący francuskiego Zgromadzenia Naro­dowego, na konferencji w Moskwie powiedział: "Czasy Dziejów mu­szą być uszanowane, nie można się starać wykorzystywać wewnętrz­nych trudności ZSRS..." Fabius dorzucił też: "Zniesienie Muru berlińskiego oznaczałoby wojnę" (6 listopada 1989). Bystrzejszy był minister Eduard Balladur, który stwierdził: "Problem powtórnego zjednoczenia Niemiec być może nie istnieje dla obu Kancelarii, ale istnieje dla narodu niemieckiego". (1G)

        Gorbaczow nie potrzebował więcej. Niemcy i narody satelickie powinny się zdecydować na życie w komunizmie, ponieważ został on "odnowiony". "To Gorbaczowa trzeba popierać i basta" — powiadał i będzie jeszcze powtarzał w 1991 roku Roland Dumas. Społeczeń­stwa pragnące wyjść z komunizmu - Rosjanie i inne narody — mają się dobrze trzymać. Jak pisała bardzo "liberalna" Flora Lewis w 1981 roku, w momencie wprowadzenia stanu wojennego w Polsce: "Po­lacy powinni milczeć i pracować!"

        Teraz przyszła kolej na Niemców ze Wschodu by uczynili to samo...

        infonurt2.com/index.php?mod=article&cat=Książkiktórepolecamy&article=417

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka