perla
15.03.11, 11:32
Premier obiecał, że obroni dziennikarkę przed śmiertelnym zagrożeniem.
Początkowo uznałem to za jakąś pomyłkę lub przejęzyczenie. To samo jednak słyszało wiele osób – Donald Tusk rozmawiając wczoraj z Moniką Olejnik całkiem serio zapewnił ją o niebezpieczeństwie ze strony PiS. Między politykiem a dziennikarką miała
miejsce następująca wymiana zdań:
Tusk: Zagadkowe jest dla mnie to źródło satysfakcji w pani głosie, z tego tytułu, że wojsko Jarosława Kaczyńskiego potężnieje. Nie wiem, czy to dla pani dobra wiadomość
.
Olejnik: A dlaczego? Myśli pan, że jakiś wyrok będzie na mnie?
Tusk: Nie, od tego jestem, by nikt pani nie zabił, ale jak patrzę na pani przygody z PiS, to jest pani zdaje się na pierwszej linii frontu.
Mówiąc o wyroku na siebie dziennikarka ewidentnie żartowała, lecz szef rządu odpowiedział jej jak najbardziej poważnie. Czy Donald Tusk naprawdę uważa, że politycy lub zwolennicy PiS mogliby zrobić krzywdę Monice Olejnik? Czyżby uwierzył, że ma misję ratowania polski przed jakimiś zbrodniarzami (w domyśle: z PiS)?
Jeśli tak, to Tusk powinien pamiętać o tym, że jak na razie, to były członek
jego partii dokonał kilka miesięcy temu pierwszego w historii III RP mordu o podłożu politycznym.
++++++++++++++++++++++++++++++++++
mnie najbardziej intryguje zwrot użyty przez tow. Tuska - "wojsko Jarosława Kaczyńskiego".
Oraz intryguje mnie milczenie Adasia Michnika na ten temat.
No bo jak kiedyś prymas Glemp powiedział - "oddział złożony z siedmiu Żydów dokonał napadu na klasztor w Oświęcimiu", to Adaś grzmiał, że militarystyczna retoryka w debacie publicznej świadczy o ksenofobii i zamachu na demokrację.
A tak poza tym to spoko. Tow. Tusk nie dotrzymuje obietnic. Dlatego Monika powinna raczej sobie zapewnić gwarancje bezpieczeństwa u Rutkowskiego właśnie.