cepekolodziej 07.07.11, 08:54 cud się stał pewnego razu, łoj dziad przemówił do obrazu, łoj, a obraz doń ani słowa, łoj, taka była ich rozmowa, łojojojoj Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cepekolodziej Re: Kiempa na wizji i fonii, czyli 07.07.11, 09:07 A tu światowe agencje donoszę, że pewien obywatel Kansas City ma pretensje, że go zgarnęli z ulicy za gwałt, bo on niewinny, on zabrał się do seksowania, bo ta, co leżała na chodniku, była już dead meat. A na posterunku przytomnie stwierdził: “I have the right to remain silent,” www.rp.pl/artykul/684211-Kansas-City--zwyrodnialec-zgwalcil-chora.html Dlaczego w wątku o Kiempie? Bo ona też mogła powołać się na prawo do milczenia. I byłoby po krzyku. Odpowiedz Link Zgłoś
oleg3 Re: Kiempa na wizji i fonii, czyli 07.07.11, 12:10 Facet konsekwentnie utrzymuje, że ona była Angielką ( pamiętasz może ten stary dowcip o Francuzie co zgwałcił zwłoki). W całej sprawie - dla mnie - ciekawe są konsekwencje prawne. Rzepa podaje, że facet może się wywinąć, bo był w uzasadnionym błędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Kiempa na wizji i fonii, czyli 07.07.11, 11:45 e tam. I dziad i obraz gadali jednocześnie, każde na inny temat - a słuchacze i widzowie wróżyli z fusów: co autor ma na myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
wikul Re: Kiempa na wizji i fonii, czyli 07.07.11, 13:08 a000000 napisała: > e tam. I dziad i obraz gadali jednocześnie, każde na inny temat - a słuchacze i > widzowie wróżyli z fusów: co autor ma na myśli. No ale ktoś zadaje pytania i ktoś powinien na nie odpowiadać. Kempa nigdy tego nie szanuje. Inną sprawą jest pozwolenie rozmowcy na odpowiedź. I tu większość dziennikarzy z TVN do tego się nie stosuje. Celuje w tym Pochanke ale Olejnik też czasem nie jest bez winy. Odpowiedz Link Zgłoś
lumpior Re: Kiempa na wizji i fonii, czyli 07.07.11, 22:11 img155.imageshack.us/img155/8309/klempauz7.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu Oj tam, oj tam! 07.07.11, 13:13 Sam wiesz jaka miloscia daze ob. Kiempe, acz sadze, ze jej dobrym prawem jest chec dokonczenia wlasnej wypowiedzi, mimo prob rozmowczyni, by komunikat Kiempy upupic. Odpowiedz Link Zgłoś
cepekolodziej Re: Oj tam, oj tam! 07.07.11, 14:46 Słuchałem z głębokim zainteresowaniem. Zgadza się, ob. Kiempa miała komunikat, wyuczony na pamięć, zgodnie z zaleceniami ścisłego kierownictwa. Wybrzmiewało jak od świadków Św. Jehowy. Na pamięć wyuczona jest również mimika. Po zakończeniu długiej, bez-kropkowej kwestii obywatelka K. uśmiecha się. Czyni tak również ob. Żebro. Robią to chyba po to, żeby widzowi przemknęło przez myśl, że ten, kto się uśmiecha, zdobył ewidentnie przewagę i dlatego już więcej nie trzeba się zastanawiać nad sensem uprzedniego wodolejstwa. Nawiasowo, robiła tak również Margaret Thatcherová, ale zwycięski uśmieszek pojawiał się na jej obliczu po celnej repartee, a nie po pięciominutowym fuckowaniu w bamboo. Odpowiedz Link Zgłoś
wikul Re: Oj tam, oj tam! 07.07.11, 15:09 marouder.eu napisał: > Sam wiesz jaka miloscia daze ob. Kiempe, acz sadze, ze jej dobrym prawem jest c > hec dokonczenia wlasnej wypowiedzi, mimo prob rozmowczyni, by komunikat Kiempy > upupic. Kempa nie ma wypowiedzi które daloby się zakończyć w horyzoncie czasowym nie przekraczającym popularnej audycji telewizyjnej. Ona jak Lepper, jak zacznie ... Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: Oj tam, oj tam! 08.07.11, 00:21 marouder.eu napisał: > Sam wiesz jaka miloscia daze ob. Kiempe, acz sadze, ze jej dobrym prawem jest c > hec dokonczenia wlasnej wypowiedzi, mimo prob rozmowczyni Nie ma takiej rozmówczyni, która byłaby w stanie Klempie przerwać. To się nazywa słowotok (verborrhea) ta przypadłość. W czasie nadawania ob. Klempa - jak każdy porządny transceiver - ma zupełnie wyłączony odbiór. Dopiero jak mózg dostanie sygnał "over" przełącza się na nasłuch. To dlatego, słuchając Klempy człowiek ma wrażenie, że kompletnie nie ma ona pojęcia, o czym dosłownie przed chwilą mówił jej rozmówca. Wyrazy najgłębszego współczucia mężowi/partnerowi baby cierpiącej na tę chorobę. Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu No to ponajakikhuj Monisia ja zaprasza?! 08.07.11, 02:11 Sama tez lubi nadawac w podobnym trybie, hehe Odpowiedz Link Zgłoś
babariba-babariba @ maruder 09.07.11, 09:00 ...tak się składa, ze to pismaki mają uprawnienia do tego, coby wywiadem sterować. To oni decydują, jakie pytania zadać, i kiedy słowotok wywiadowanego przerwać. Wywiadowani powinni sobie zdawać sprawę z ograniczeń tej konwencji. A jak nie umieją tego przyjąć do wiadomości, to o nich świadczy. Odpowiedz Link Zgłoś
oleg3 Re: @ maruder 09.07.11, 11:50 To prawda, Babaribo. Ale konwencja obowiązuje też pismaków*. Taki tam obiektywizm, warsztat i te rzeczy. ______________________________ * To uwaga ogólna. W sprawie BK vs. MO nie wypowiadam się. Obie mi nie leżą, a wywiadu nie widziałem. Odpowiedz Link Zgłoś
cepekolodziej Re: @ maruder 09.07.11, 13:05 To OK, że się nie wypowiadasz. Sam specjalnie MO nie cenię, ale Kiempa zaserwowała Eintopf wypełniony logorrheą. Takie są skutki uczenia się otrzymanych z góry dyrektyw na pamięć. Takie przypadki pamiętam jeszcze z podstawówki. A w mojej rodzinnej historii taki przypadek i podobna próba nawiązania dialogu. Miasteczko kresowe N. Koniec września '39, w miejscowym urzędzie gminnym instaluje się NKWD. Wzywają po kolei mężczyzn, wypytują o broń, materiały wybuchowe. Zjawia się mój stryj Rafał. Pytanie: Gdie dynamit? Odpowiedź: Dymitr? Ja nikakaho Dymitra nie znaju - P: Dynamit, durak, ja pro dynamit sprasziwaju O: Ja-ż uże hawarił, nikakaha Dymitra nie znaju Kopniak, i stryj Rafał wylatuje na zbity pysk, prosto w błoto. I jeszcze słyszy: Wot durak-on, polskij, ja jewo pro dynamit sprasziwaju, a on mnie pro Dymitra atwieczajet. Nie gwarantuję poprawności form językowych, ale jakoś tak to z opowieści ludzi bywałych zapamiętałem. Inny klasyczny przykład nieskutecznego dialogu, również z zasobu kresowych mądrości: Chaliera jasna P..da za ciasna Ch.j za gruby Nie ma próby. I tyle w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
t_ete Re: @ maruder 09.07.11, 15:23 cepekolodziej napisał: > Takie są skutki uczenia się otrzymanych z góry dyrektyw na pamięć. Takie przypa > dki pamiętam jeszcze z podstawówki. Posel Blaszczak podobnie jak poslanka Kempa Niezaleznie od pytan zurnalistki - 'odrabia zadanie'. > Kopniak, i stryj Rafał wylatuje na zbity pysk, prosto w błoto. I jeszcze słyszy > : Wot durak-on, polskij, ja jewo pro dynamit sprasziwaju, a on mnie pro Dymitra > atwieczajet. Genialny stryj Rafal Piekna historia. Ale czy to zreczne porownanie ? ... Monika O. choc tak nielubiana - nie enkawudzistka ; do TVN24 pod kolbami nie doprowadzaja ; z drugiej strony czegoz to posel/poslanka nie zrobi ... by zycie tj. miejsce na liscie wyborczej uratowac ... tete Odpowiedz Link Zgłoś
cepekolodziej Re: @ maruder 09.07.11, 16:25 > Ale czy to zreczne porownanie ? Nie wiem. Może jednak. A rzecz polega na tym, że mam kilkadziesiąt tego typu przypadków, trochę z własnego doświadczenia, trochę zasłyszanych i trochę przeczytanych ---wystarczająco dużo, żeby któraś mi się jakoś przypasowała do aktualnego typu konwersacji, humanizując na swój sposób rozwlekłe niekiedy i przeładowane trzeciorzędnym intelektualizmem tyrady - a mnie przydając poloru człowieka światowego. Coś jak ze Švejkiem. On też był światowy. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: @ maruder 09.07.11, 19:09 babariba-babariba napisała: > ...tak się składa, ze to pismaki mają uprawnienia do tego, coby wywiadem sterow > ać. To oni decydują, jakie pytania zadać, i kiedy słowotok wywiadowanego > przerwać. > Wywiadowani powinni sobie zdawać sprawę z ograniczeń tej konwencji. > A jak nie umieją tego przyjąć do wiadomości, to o nich świadczy. Wszystko co robimy o nas świadczy. Tylko jedni ocenią to jako brak kultury, a inni - jako umiejętność prowadzenia rozmowy. S. Odpowiedz Link Zgłoś