cepekolodziej
03.01.12, 19:51
Nie wiem, jak się zapala wirtualną świeczkę, zrobię to jakoś tak:
[*]
Jego rozliczeniowi "Tchórze" [Zbabělci] to w moim odczuciu jedna z najważniejszych pozycji dwudziestowiecznej światowej literatury. Zresztą, może mam do tej powieści subiektywny stosunek - w 67 czytałem ją w czeskim oryginale, z zapartym tchem, ze słownikiem pod ręką, ale coraz rzadziej otwieranym.
Książka kojarzyła mi się z "Pruskim murem" (64) Witolda Zalewskiego (tak, tak - tego od "Traktory zdobędą wiosnę"!): Grudziądz okresu wojny i oportunistyczne tchórzostwo jego mieszkańców.
Mam wrażenie, że w polskiej literaturze, zdominowanej przez motywy heroiczno-martyrologiczne, analiza powszedniego strachu i postaw, które kreował, nie zdobyłaby uznania czytelników.
Škvorecký taką analizę przeprowadził, bezlitośnie.
W kilka tygodni po ogłoszeniu stanu wojennego byłem na "Polaków rozmowach" w pewnym zacnym warszawskim domu, wypełnionym pamiątkami wielkiej przeszłości. Uczestnicy przyjęcia, mówiący przedtem o konieczności patriotycznego oporu, nagle zaczęli się żegnać. Pośpiesznie. Zbliżała się godzina milicyjna i - wiecie Państwo - trzeba zdążyć przed 22-ą do domu.
A przecież wystarczyłoby masowe zignorowanie zarządzeń o godzinie milicyjnej, żeby stan wojenny się posypał.
Tak niewiele, i - okazuje się - aż tak wiele.
pl.wikipedia.org/wiki/Josef_%C5%A0kvoreck%C3%BD