Pan Sobolewski jest (in maj epinin) dobrym prezesem Gieldy. To, iz wspieral swoja Przyjaciolke oraz znajomego rezysera a czynil to nienachalnie, swiadczy o nim ladnie.
Sam, gdybym znalazl sie w jego sytuacji, postapilbym analogicznie, jeslibym projekt uznal za sensowny artystycznie i/lub komercyjnie/
Nie wyobrazam sobie, by majac mozliwosci, by popchnac cos sensownego a przynoszacego zyski zarowno moim bliskim jak i szerszemu kregowi osob, nie korzystalbym z tej szansy tylko dlatego, ze wyniklyby z mojego dzialania watpliwosci natury kauzyperdzkiej!
Nadto!
Czy nie wydaje sie Panstwu, iz Prezes S., ktory przeciez mogl juz wczesniej ulegac naleganiom swojej Ukochanej, ulegl jej wlasnie teraz, po to by zaspokoic czyjs specyficzny glod?
Opowiem fragment historii wlasnej..znalem doktoresse (obrazilaby sie za to imie, jest konserwatywna) w instytucie Fizyki na UJ..kiedy Konrad, moj mlodszy syn zaczal przejawiac zainteresowanie ta dziedzina nauki poszedlem do niej i poprosilem o "poholowanie go", szczegolnie, ze miala tam jakis program zwiazany ze wspieraniem wybitnych uczniow szkol srednich..ba, Konrad chodzil jeszcze do podstawowki, wiec Dagmara wpisala go nieprawnie na liste osob korzystajacych..
Konrad dzis wraca jako Raulerat z miedzynarodowej ilimpady fizycznej, ktora odbywala sie w Jakarcie (stolica Indonezji) a z Dagmara sie przyjazni..ja tez