pikrat
06.01.14, 09:51
... Kratesa.
Odpowiem jak umiem czyli co o tym słyszałem, bo sam nigdy nie byłem członkiem załogi któregoś z licznych wtedy naszych statków.
Napisałeś:
ale aż do 90r
nawet w każdym pociągu dalekobieżnym
podróżował służbowo funkcjonariusz msw w cywilu
tym bardziej na każdym statku
także handlowym
służbę pełnił oficer polityczny
mógłbyś o tym opowiedzieć trochę?
czy to zawsze był zastępca kapitana?
jak się układały relacje z załogą
czy był traktowany jak kapuś
jak to się działo z podejrzewanymi o donosicielstwo wtedy
czy był to temat tabu i traktowano go jak innych oficerów
w wojsku na lądzie
taki politruk nie był nigdy zostawiony samemu sobie
mógł liczyć na wsparcie towarzyszy
ale na morzu sam z dala od swojego urzędu wojewódzkiego...
czy może do załogi dobierano świadomy klasowo kolektyw
i to nieprawomyślni wobec systemu byli w mniejszości?
musiało być też mnóstwo komicznych sytuacji
z takim stróżem moralności w obcych portach
nie mogę znaleźć żadnej literatury na ten temat
czy możesz coś opowiedzieć z własnych doświadczeń
albo może znasz jakieś teksty na temat
Na wstępie od razu napiszę, że przesadzasz. Owszem, na każdym statku byli kapusie, ale nie uwierzysz, że tylko nieliczni wywiązywali się ze swoich obowiązków czyli nie byli tak ideowi
jak byś sobie życzył. Nie wiem co wiesz o tamtych czasach w kontekście tzw pływania ale ludzie pływali głównie dla pieniędzy. Oczywiście nie tych, które płacono im jako pensję. Ważniejszy był "dodatek dewizowy", którego wysokość zależała od rejonu żeglugi i posiadanego stopnia. Jeszcze wyżej ceniono grzbietówę czyli to co zakupione za granicą udało się przenieść na sobie i spieniężyć w kraju. Kapusie też handlowali. Wchodzili w układ i szybciutko się demoralizowali. Bywały sytuacje, że kiedy na statku odkryto ogromny przemyt a nikt się do towaru nie przyznawał zmustrowywano całe załogi.
Politrucy czyli oficerowie kulturalno - oświatowi z polskich statków zniknęli w czasach odwilży. Jeżeli później pełniki swoją rolę to incognito. Słyszałem, że było kilka wypadków "przypadkowego" wypadnięcia za burtę marynarzy podejrzewanych o kapowanie. Czasem komuś ostrzegawczo zamalowano na czarno bulaj.
Natomiast we flocie Związku Sowieckiego politrucy byli do końca istnienia tego państwa.
Myślę, że materiałów o "tych sprawach" należy szukać w literaturze wspomnieniowej, ale nie przypominam sobie aktualnie żadnego tytułu.