Gość: szczwany lisc
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
24.08.04, 00:28
dziewczyna do towarzystwa"? raczej dziewczyna Z towarzystwa /pewnie chodzi o
society girl ?/.....
hmmm...dziwi mnie tak entuzjastyczny odbior tej powiesci- dla mnie jest to
przede wszystkim obraz fascynacji homoseksualistow /jakim jest alter ego
capote'ego- narrator/ 'witalna kobiecoscia' - i dzisiaj wsrod geji popularne
sa takie 'zabawowe dziewczyny- edie sedgwick, paris hilton, rozne pindeczki-
aktoreczki ... tez nie do konca sklaniam sie do uznania holly jako
prototypu 'hippiski'- jezeli juz to raczej 'superstar' z otoczenia warhola-
ktora przedklada materialne i namacalne nad 'idealy' swiatowego pokoju czy
protestu przeciwko futrom itd...zreszta holly sama byla 'dzieckiem'
wczesniejszej bohaterki stworzonej przez isherwooda w 'pozegnaniu z berlinem'-
sally bowles ... a samo tytulowe 'sniadanie u tiffaniego'- czy nie jest
ciekawym znakiem obyczajowosci amerykanskiej- holly idzie do tego sklepu jak
do kosciola- chce chwile pobyc w spokoju i uciec od codziennego zgielku i
zyciowych problemow ...