Dodaj do ulubionych

Bush potępia akt terroru w Biesłanie

04.09.04, 08:18
Cos jest w tym, ze odpowiedzialni sa tylko terrorysci.

Gdyby nie oni, sytuacji w ogole by nie bylo.

W takiej sytuacji bardzo trudno jest postapic prawidlowo. Ciekaw jestem, jak
by wypadli Polacy - nie pamietam dokladnie, ale my mamy juz chyba na swoim
koncie akcje, podczas ktorej policja postrzelila weterynarza...

Niestety, podczas ataku terrorystycznego to glownie terrorysci decyduja o
rozwoju sytuacji - mozna jedynie starac sie minimalizowac szkody. Dlatego tak
wazne jest, zeby nie ulegac terrorystom i nie dawac im powodu, by mysleli, ze
moga cos osiagnac dla swojej sprawy takimi dzialaniami. W pewnym sensie mozna
zrozumiec bardzo ostra polityke USA wobec narodow choc troche sympatyzujacych
z terrorystami...
Obserwuj wątek
    • Gość: ABW+PRL Re: Bush potępia akt terroru w Biesłanie IP: 5.5R* / *.syd.ops.aspac.uu.net 04.09.04, 08:22
      A skąd wyszedł ten terror? , Kto go stworzył? I w jakim celu?
      • Gość: Apasz Re: Bush potępia akt terroru w Biesłanie IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 04.09.04, 08:48
        Sugerujesz ze to Bush .. całe szczescie ze ktos wkoncu zaczął z tym walczyc
        facet miał odwage aby to rozpocząc ... mam nadzieje ze starczy mu siły aby to
        zakonczyc nikt inny i zaden kraj nie ma na tyle siły aby pozabijac tych
        skorwieli islamskich sad . Białą Europa bez meczetów !
      • Gość: ZZ Gniazdem terroru jest Rosja IP: *.top.net.pl 04.09.04, 08:54
        Terroryzm powstał w Rosji: Narodnaja Wola w XIX wieku, potem Lenin. Ciąg dalszy
        jest znany.
    • Gość: AA Re: Bush potępia akt terroru w Biesłanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.04, 09:08
      Gniazdem terroru jest USA, i tam on powstał.Wymuszanie characzy?
      • Gość: cezar Re: Bush potępia akt terroru w Biesłanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 12:37
        Haracz, baranie, pisze sie właśnie tak! Więcej chodź do szkoły a mniej do
        kafejki to się może kiedyś nauczysz pisać! Jeśli chodzi o pracę myślową, to już
        lepiej zajmij się czymś innym. Pograj w piłkę, idź na grzyby. Pewnie ci to
        lepiej wyjdzie!
    • Gość: Kafa Re: Bush potępia akt terroru w Biesłanie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.09.04, 09:52
      odpowiedzialność za północnoosetyjską tragedię spada wyłącznie na terrorystów a
      ich akcji "nic nie jest w stanie usprawiedliwić - absolutnie się zgadzam z
      Amerykanami
    • bulterier Re: Bush potępia akt terroru w Biesłanie 04.09.04, 10:10
      nie znajduje slow na masakre w beslanie. 25o osob zabitych. siedzialam wczoraj
      przed telewizorem i ogladalam relacje za relacja.

      sama nie wiem juz co o tym myslec.

      b.
    • Gość: bartuś Re: Bush potępia akt terroru w Biesłanie IP: *.aster.pl 04.09.04, 10:43
      a dgyby nie putin w czeczenii to by nie bylo "aktow terrorystycznych" w rosji....
    • Gość: bartuś Re: Bush potępia akt terroru w Biesłanie IP: *.aster.pl 04.09.04, 10:48
      a bush-man tylko pogłaskał putinka-skurwysynka po głowie i mowi ze sie polacza w
      kampanii antyterrorystycznej??!!!
      to jakas paranoja!!!
      ci dwaj chyba nie zdaja aprawy ze to oni rzadza calym swiatem, i powinni troche
      spowazniec
      w co bardzo watpie!!
      "to jest sprawa samych rosjan" juz nie moge!!!!!
      WOLNOŚĆ DLA CZECZENII !!!!!! PRECZ Z BUSHEM I PUTINEM!!!
    • Gość: djmerfi TERRORYZM WOJNĄ BEZSILNYCH IP: *.aster.pl 04.09.04, 11:14
      gdyby ruscy nie gwłcili kobiet w czeczenii i nie mordowali ludzi nie było by
      zamachów, śmierci niewinnych dzieci i "czarnych wdów" które wysadzają się w
      powietrze
    • k4free >> SPEKTAKL DLA MAS... WYBIERAJ NAS !!! 04.09.04, 11:54
      Sorry za nieco 'ironiczny' ton:
      ---------------------------------

      Ach, co za piękna seria...
      Ach co za zbieg okoliczności...

      "Jesteście z nami czy z terrorystami?" - pyta Giuliani w płomiennym
      przemówieniu na konwencji wyborczej w Nowym Jorku?

      A tu _BUM_ - porwanie w Biesłanie...

      "Ameryka to najwspanialsze miejsce na Ziemi!" - pieje z zachwytu Arnold
      Schwarzenegger!

      A tu _BUM_ - zabijają w Iraku 12 Nepalczyków, nikomu niepotrzebnych do
      szczęścia wmanewrowanych w brudną robotę przez tamtejszy "Temp Service".

      Chmurny wiceprezydent Dick Cheney kontynuuje wielki SHOW, zaciskając zęby
      podczas swego przemówienia w Madison Square Garden.

      A tu _BUM_ - w Iraku wysadzają rurociąg przerywając eksport ropy. W Nepalu
      tymczasem płonie meczet - oto widoma wskazówka, jak "należy rozprawiać się z
      innowiercami". Oko za oko! Ząb za ząb!

      Na koniec wielkiego Reality SHOW mamy przedstawienie "Oprah Winfrey Bush",
      dobrotliwego "ojca narodu", kumpla od piwa, dziewczynę z sąsiedztwa - girl
      next door... znacznie bardziej przyjazną niż taki Putin na przykład, cholerny
      "ojciec narodu" co to nie potrafi nawet zadbać o tegoż narodu dzieci...

      I wielkie _BUM_ w finale - ach co za łzy!!! Setki zabitych i rannych,
      gigantyczne crescendo, forte fortissimo, grand FINALE... ŁUBUDU!!!

      Samo się jakoś tak "zaszturmowało", bez planu, dokładnie dzień po KONWENCJI
      WYBORCZEJ, której tematem wiodącym było przecież BEZPIECZEŃSTWO w
      Ameryce i nas świecie...

      Co za feeria ogni, cóż za medialne igrzyska!!! Bravo, bravo, BIS (???) !!!

      Naprawdę to wszystko tak przypadkowo się zgrało idealnie w czasie? Czy
      cywilizowany świat jest aż tak bardzo nieprzewidywalny, czy może właśnie
      doskonale przewidywalny - jak wynikałoby z ostatniego filmu Godfreya Reggio -
      NAQOYQATSI ("Życie oparte na zabijaniu" albo "Cywilizowana przemoc").

      Kto ma oczy do patrzenia niechaj patrzy. Kto ma uszy do słuchania niechaj
      słucha... Kto ma głowę do myślenia, niech się zastanowi...


      Pozdrawiam
      k4free

      ====================
      Knowledge 4 Free
      or Killing 4 Bill
      ====================
      • Gość: cezar Re: >> SPEKTAKL DLA MAS... WYBIERAJ NAS ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 12:41
        Kompletny brak idei pokryty przypadkowymi cytatami! Bełkot bez sensu!
        • lolo11 Re: >> SPEKTAKL DLA MAS... WYBIERAJ NAS ! 04.09.04, 22:34
          Ty sie MEERKAT zastanow sie nad swoim belkotem
      • Gość: . Re: >> SPEKTAKL DLA MAS... WYBIERAJ NAS ! IP: *.arcor-ip.net 04.09.04, 13:53
        Zeby bylo smieszniej mowa o zlapaniu niebawem bin Ladena. Wszystko wedle
        buszmenskiego scenariusza.
    • Gość: . To jest bezpieczniejszy swiat Busha IP: *.arcor-ip.net 04.09.04, 12:32
      I ten bydlak z Teksasu ma jeszcze czelnosc wykorzystywac tragedie dla swojej
      kampanii wyborczej i ustawia sie w swietle reflektorow. A co najgorsze,
      wszystkie amerykanskie kretyny beda na niego glosowaly.
      • Gość: cezar Re: To jest bezpieczniejszy swiat Busha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 12:44
        Oczywiście ty, jako człowiek do granic możliwości mądry, głosował byś od razu
        na Arafata, z pominięciem pośredników w rodzaju Kerry'ego. Niepotrzebnych
        przecież, prawda?
        • Gość: . Re: To jest bezpieczniejszy swiat Busha IP: *.arcor-ip.net 04.09.04, 13:48
          Gość portalu: cezar napisał(a):

          > Oczywiście ty, jako człowiek do granic możliwości mądry, głosował byś od razu
          > na Arafata, z pominięciem pośredników w rodzaju Kerry'ego. Niepotrzebnych
          > przecież, prawda?

          Mylisz sie, moj swiat ma wiecej odcieni, nie sklada sie tylko jak twoj swiat z
          Busha albo Arafata.

        • k4free >> CELNIE i BEZ POŚREDNIKÓW << 04.09.04, 22:01
          Gość portalu: cezar napisał(a):

          > Oczywiście ty, jako człowiek do granic możliwości mądry, głosował byś od razu
          > na Arafata, z pominięciem pośredników w rodzaju Kerry'ego. Niepotrzebnych
          > przecież, prawda?

          Chcąc wykorzenić TERROR głosowałbym na każdego innego kandydata, aby tylko
          wyeliminować ze sceny politycznej BUSHA, z pominięciem pośredników w rodzaju
          Osamy Bin Ladena czy Szamila Basajewa, którzy od lat dzielnie pracują na rzecz
          amerykańskich interesów w Azji ...od Zakaukazia - w Rosji - aż po Afganistan i
          Pakistan - przy grancy Chin...

          =====================
          Knowledge 4 Free
          or Killing 4 Bill
          =====================
    • spacerowicz Tak, Bush, to swieta wojna ktora wyzwales 04.09.04, 13:46
      To juz nie grupka czeczenskich desperatow a islamscy ekstremisci, ktorym ty,
      Bush, wypowiedziales krucjate, szukaja wszedzie gdzie sie da mozliwosc ataku na
      niewiernych. Niezasluzone szczescie Ameryki, Bush, ze lezy za oceanem i
      niestety latwiej dosiegnac terrorystom cele w Azji czy w Europie w odpowiedzi
      na twoja, Bush, arogancje czujacego sie bezpiecznie tchorza.



    • Gość: Rigi Re: Bush potępia akt terroru w Biesłanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 13:55
      Jakoś nie potępił tego jak Ruscy wymordowali jeńców czeczeńskich (którym
      wcześniej obiecywano amnestie) jakoś go nie interesuje co tam się dzieje
      • Gość: meerkat Bush powiedzial, co MOGL powiedziec! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 15:01
        Bush zachowal sie po prostu dyplomatycznie.
        Potepil terroryzm - byl to niewatpliwie akt terroryzmu- ale nie wypowiedzial
        sie temat akcji "ratunkowej", ktora spowodowala WIEKSZOSC siertelnych ofiar,
        podobnie jak w przypadku "ratunkego" wyperfumowania teratru na Dubrowce
        gazami dobrymi do usypiania SLONI, ale nie ludzi.

        No coz, sposob w jaki wladze rosyskie zareagowaly w Osetii, ktora w odroznieniu
        od Czeczenii jest niekwestionowana czescia Rosji (w odroznieniu od Dagestanu
        czy Abchazji) jest rzeczywiscie sprawa wewnetrzna tego panstwa.

        A ze szturm wykazal jeszcze raz (Czarnobyl, Swierdlovsk, Wolgodonsk,
        Dubrowka, "Kursk") calkowita pogarde kremlowskich bonzow dla ludzkiego zycia, a
        takze piramidalna nieudolnosc sluzb specjlanych, w tym "Alfy", ktore mialy byc
        rzekomo porownywalne z amerykanska "Delta"- to juz lekcja dla NAS, Amerykanow.
        • lolo11 Meerkat, ty jestes chory!!!!! 04.09.04, 22:39
          Dykutowanie z samym soba to juz choroba psychiczna.
    • Gość: xyz Re: Bush potępia akt terroru w Biesłanie IP: *.dyn.optonline.net 05.09.04, 07:09

      A tak wszystkie psy antyamerykanskie szaleliscie z nienawisci
      do rzadu Prezydenta Busha i wogole do USA.
      A teraz,po cichu oczekujecie pomocy USA w walce z ta dzika nacja,jaka
      jest islamski terroryzm,chcecie pomocy,prawda?
      Juz niedlugo wezma sie za Polske,dopiero wtedy bedzecie skamlac.
      USA ratuj nas!
      Glupie swinie polskie!
    • roberto17 Re: Bush potępia akt terroru w Biesłanie 06.09.04, 00:08
      Putin też potępiał 11.09. wiec Bush musi sie zrewanżować wink
      • k4free > PRECZ z TERROREM ! NIECH ŻYJE TERROR ! 07.09.04, 12:42
        roberto17 napisał:

        ) Putin też potępiał 11.09. wiec Bush musi sie zrewanżować wink

        Ręka rękę myje...

        A teraz - życzę wnikliwej lektury tekstu "Precz z terrorem! Niech żyje terror!":
        Oryginał z Reczypospolitej:
        http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/specjal_040906/specjal_a_7.html

        Kopia na Indymediach:
        http://pl.indymedia.org/pl/2004/09/8849.shtml

        Autor: KRYSTYNA KURCZAB-REDLICH

        Treść:

        Wiosną tego roku, wieczorem, nad rzeką Assa w Inguszetii siedziała przy ognisku
        grupka dzieci. Przeleciały nad nią dwa rosyjskie śmigłowce wojskowe, zawróciły,
        spuściły bombę. Ognisko się dopalało, oświetlając trzy trupy i kilkoro ciężko
        rannych. Niedługo potem patrzyłam w oczy matki jednego z zabitych chłopców.
        Patrzyłam też w oczy matki, która pochowała trzech synów, kilkunastolatków, przy
        tym - dwóch porwanych przez żołnierzy, a potem porzuconych gdzieś przy drodze, z
        wypatroszonymi wnętrznościami. Widziałam dzieci bez oczu i bez dłoni, okaleczone
        przez zabawki zrzucane na Czeczenię z rosyjskich śmigłowców. Widziałam
        dziewczynkę z dziurą w czaszce, pod którą pulsuje przykryty przezroczystą błoną
        mózg. Widziałam inną, zupełnie sparaliżowaną przez odłamek bomby, który utkwił
        gdzieś w okolicach kręgosłupa. Rozmawiałam z piętnastoletnim świadkiem
        rozpruwania brzuchów dwóm żywym chłopcom czeczeńskim, których wnętrzności pijani
        żołnierze rzucali psom...

        Te dzieci, gdy je kaleczono i zabijano, krzyczały zapewne głośniej niż dzieci ze
        szkoły nr 1 w Besłanie, ale miały mniej szczęścia: ich cierpienia to codzienność
        Czeczenii. Dzieci z Besłanu cierpią odświętnie, na oczach przyklejonego do
        telewizorów świata. Telewizor to święto terroru, jego konsekracja. A
        równocześnie - przekleństwo serwisów informacyjnych, które pożerają tylko świeże
        mięso, a wczorajsze nieszczęścia już ich nie interesują. I gdy jakiś
        konsekwentny dziennikarz będzie się upierać, że dramat Kosowa, Kabulu czy
        Groznego nie przestaje być dramatem tylko dlatego, że świeższe są nieszczęścia
        Bagdadu, usłyszy: może to i dramat, ale już nie temat.

        Kto dziś nie umiera na ekranie, ten nie umiera wcale. Więc, by umieranie było
        dostrzeżone, trzeba samemu zabijać - ot i cała filozofia terroryzmu, choć w
        czeczeńskiej wersji bywa zawodna, bo nigdy nie wiadomo do końca, kto i po co zabija.

        Był koniec sierpnia 2002 roku. Grozny. Upał. Czekamy na kogoś tam w rozgrzanej
        puszce samochodu. Nagle Musa, kierowca, pochyla się i szepce mi na ucho, choć
        nikogo w pobliżu nie ma: - Zmieniamy taktykę. Będziemy tak, jak Palestyńczycy,
        zabijać poprzez szahidów. Szykuje się duża akcja. W Moskwie. Zobaczysz. - Świat
        was znienawidzi, będzie wami pogardzał - mówię. - A co nam ten świat pomógł?!
        Milczy i ma gdzieś to, jak nas zabijają. Nie mamy już innego wyjścia...

        Wtedy nie uwierzyłam, a przypomniałam sobie tę rozmowę, podnosząc z błota na
        Dubrowce muzułmański różaniec, taki jaki wisiał w aucie Musy...

        Dlaczego Rosjanie zabijają Czeczenów, dlaczego Putin zaczął tę wojnę, dlaczego
        jej nie kończy, dlaczego Czeczeni zabijają Rosjan - pytania logiczne, odpowiedź
        mniej, bo mieszczą się w niej emocje niepasujące do władzy. Bo, czy nienawiść
        może być elementem strategii państwowej?

        "Pierwszą wojnę czeczeńską" (1994 - 1996) zakończył generał Aleksander Lebiedź,
        zawierając w Chasawjurcie pokój z głównodowodzącym siłami czeczeńskimi Asłanem
        Maschadowem. I choć w maju 1997 roku prezydent Jelcyn zawarł z Maschadowem
        (którego w zwariowanych od radości zwycięstwa, powszechnych wyborach naród
        wybrał na prezydenta) pakt o pokoju, rosyjscy generałowie starannie
        przygotowywali odwet. Zamienienie sympatii, jaką świat żywił do tego
        niewielkiego, bohaterskiego narodu, na niechęć to jeden z głównych punktów tego
        planu. I oto jeszcze w 1996 r. tajemnicza ręka, która - jak się później okazało
        - należała do Czeczena, agenta FSB Adama Denijewa, gotuje śmierć sześciu
        lekarzom Czerwonego Krzyża... Inny kolaborant, Arbi Barajew, w dwa lata później
        obcina głowy czterem Anglikom i Nowozelandczykowi. Któż nie pamięta tych głów
        zatkniętych w śnieg? W model porywacza szybko wpasowali się czeczeńscy bandyci,
        porywając kogo popadło, najczęściej swoich bogatych ziomków, cudzoziemców na
        ogół zostawiając moskiewskim agentom.

        Prysnął czar romantycznych, walczących o niepodległość rycerzy, ludzi honoru i
        gór. I o to chodziło. Zadanie zostało wykonane. Porwania należą już jednak do
        rzadkości. Te najgłośniejsze, jak choćby porwanie Ariana Erkla z organizacji
        Lekarze bez Granic, okazało się też akcją przeprowadzoną przez FSB, co zostało
        udowodnione...

        Codzienność Czeczenii ostatnich lat nie wzrusza, bo jej nie oglądamy. Ludzie
        porywani z domów, torturowani, gwałceni, mordowani, rozrywani dynamitem nie
        trafiają na wizję ani w eter, bo Czeczenię szczelnie odizolowano od świata.
        Dziennikarz z kamerą wpuszczany jest tam od święta (np. na wybory) i pod ścisłą
        kontrolą. Zimą tego roku rosyjski oficer zażądał ode mnie skasowania sfilmowanej
        ulicy, bo "tu wszystko jest tajne". Cudem uniknęłam zabrania kamery, a nawet
        dużo większych nieprzyjemności. Największy sukces Putina w tej wojnie - to
        sukces propagandowy: Czeczen to albo ten, który uległ procesowi kremlowskiej
        "normalizacji", albo terrorysta. Bo zeszłowieczne porwania zastąpiono bardziej
        nowoczesnym nośnikiem nienawiści - terroryzmem.

        Czeczeński terroryzm zaistniał dla świata we wrześniu 1999 roku, wraz z
        wylatującymi w powietrze domami i ówczesnym premierem Rosji Władimirem Putinem
        ścigającym Czeczenów nawet w wychodku. W komputerach pozostały daty i liczby
        ofiar, powtarzane przy każdym nowym dramacie. Pojawiające się przy nich
        wątpliwości znikają z pamięci, bo zamazują obraz.

        Gdy i nazwa Besłan spadnie na dalsze miejsca w wiadomościach, zapomnimy o tym,
        że Rusłan Auszew (cieszący się ogromnym autorytetem były prezydent Inguszetii)
        nie zobaczył ani jednego Czeczena wśród terrorystów, choć pertraktował z nimi
        długo, uwalniając dużą grupę dzieci. Zobaczył Osetyjczyków i Rosjan, a nie
        Arabów i Murzyna, o których doniosły rosyjskie media. Umknie naszej uwadze, że
        Czeczeni odcięli się od nieznanej im (i komukolwiek), a przyznającej się do
        autorstwa dramatu w Besłanie organizacji Islamabulah, sugerującej związek z
        Al-Kaidą. - Robią z nas sklonowanego bin Ladena, jesteśmy więc bezradni -
        głosiły czeczeńskie centra informacyjne, komentując zdanie Putina o interwencji
        międzynarodowego terroryzmu.

        Umknie uwadze większości nie tylko opublikowane przez Czeczenów zapewnienie, że
        człowiek o nazwisku Magomed Jewlojew i pseudonimie Magas, nazwany przez
        oficjalne źródła rosyjskie przywódcą atakujących szkołę terrorystów, w ogóle nie
        istnieje. I mało kto się dowie, że lekarzom szpitali w Besłanie FSB odebrało
        telefony komórkowe, by nie mogli przekazać na zewnątrz wiadomości o stanie i
        liczbie ofiar. A i dziennikarze - niezależni eksperci od Czeczenii: Andriej
        Babicki - zaaresztowany na moskiewskim lotnisku pod zarzutem wiezienia materiału
        wybuchowego - i Anna Politkowska - przytruta w samolocie lecącym na Kaukaz -
        znikną za obrazami nieszczęsnych dzieci ze szkoły nr 1. Zapomnimy i o tym, że
        terroryści wezwali na pośredników nieprzychylnych im obrońców praw człowieka
        (jak Kowaliow) czy polityków (jak Hakamada), ale generała FSB - prezydenta
        Inguszetii Zjazikowa, starego działacza komunistycznego - prezydenta Osetii
        Dzasochowa i związanego z FSB doktora Roszala...

        Niebawem przestanie nas dziwić i zaskakująca życzliwość dla kamer, choć
        pamiętamy, że podczas szturmu na Dubrowce nie tylko z kamerą, ale i bez niej
        przebić się przez kordony wojska nie było można. Zapomnimy i o pytaniu Rosjan,
        dlaczego wtedy, gdy cały świat oglądał dramat przekazywany przez ich, rosyjskie
        telewizje, oni sami mieli na ekranach programy rozrywkowe. - Czy to był spektakl
        dla Zachodu? - pytają. I jakże to - na Kaukazie, gdzie w okolicach Czeczenii, a
        więc i w Osetii, co parę kilometrów tkwią posterunki wojskowe czy milicyjne, na
        który
        • k4free >2< PRECZ z TERROREM ! NIECH ŻYJE TERROR ! 07.09.04, 12:51
          - prezydenta Osetii Dzasochowa i związanego z FSB doktora Roszala...

          Niebawem przestanie nas dziwić i zaskakująca życzliwość dla kamer, choć
          pamiętamy, że podczas szturmu na Dubrowce nie tylko z kamerą, ale i bez niej
          przebić się przez kordony wojska nie było można. Zapomnimy i o pytaniu Rosjan,
          dlaczego wtedy, gdy cały świat oglądał dramat przekazywany przez ich, rosyjskie
          telewizje, oni sami mieli na ekranach programy rozrywkowe. - Czy to był spektakl
          dla Zachodu? - pytają. I jakże to - na Kaukazie, gdzie w okolicach Czeczenii, a
          więc i w Osetii, co parę kilometrów tkwią posterunki wojskowe czy milicyjne, na
          których każdy kierowca, a często i pasażerowie okazują dokumenty, i gdzie
          sprawdzane są bagażniki - do szkoły przeniknęli bandyci z potężnymi bombami?

          Prawda o tym dramacie - jak i o wszystkich innych aktach terrorystycznych
          związanych z Czeczenami - to łowienie czarnego kota w ciemnym pokoju. On gdzieś
          jest i mruga ślepiami, tylko spróbuj go złapać! Wysadzenie samolotów
          pasażerskich w przededniu narzuconych Czeczenom wyborów prezydenckich wydaje się
          bardziej "czeczeńskie", niż terror w szkole, bo łatwiejsze do przygotowania i
          logiczne czasowo, podobnie jak i dramat przy metrze Ryska (chociaż nikt tak
          naprawdę nie potwierdził czeczeńskiego autorstwa terrorystów). Zaś terror w
          szkole wydaje się odpowiedzią na trącące sympatią ponowne zainteresowanie świata
          Czeczenią. Kto ją przygotował? Dla każdego, kto zna Czeczenów, planowanie przez
          nich z zimną krwią mordowania dzieci to brednia. Dziecko to świętość: rzadko
          uderzy je ojciec, matka czasem ma prawo do klapsa. Ale... wojna zabija w
          ludziach człowieczeństwo, dlaczego więc akurat Czeczeni mają być wyjątkiem? Lecz
          jeśli to w ich chorych od nienawiści głowach zrodził się ten najnikczemniejszy z
          terrorystycznych pomysłów, to dlaczego władze rosyjskie zakłamują tu wszystko -
          od przyczyny i momentu szturmu, po liczbę ofiar i narodowość bandytów?

          A może i w tym przypadku, podobnie jak przy przerwanym spektaklu "Nord-Ost",
          splotły się plany złoczyńców obu nacji? W Domu Kultury "Dubrowka" zastrzelono
          wszystkich terrorystów, i tych, którzy się bronili, i tych uśpionych. Wszystkich
          - z wyjątkiem dwóch, którym udało się uciec. Jeden nazywał się Terkibajew
          (zginął w dziwnym wypadku drogowym), drugi Abu Bakar, obaj od dawna
          współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi. Im przypisuje się zmianę
          pierwotnych planów terrorystów czeczeńskich: ich celem mieli być politycy w
          Dumie lub w Radzie Federacji (odpowiednik Senatu). Potem dopiero w roli
          zakładników pojawili się zwykli ludzie, widzowie spektaklu. Nie dowiemy się już
          jednak, kto, kiedy i dlaczego uzbroił szahidki nie w bomby, a w atrapy ładunków
          wybuchowych, o czym większość z nich nie wiedziała, do ostatka uparcie łącząc
          nieaktywne przewody. I dlaczego niektóre z nich miały przy sobie bilety powrotne
          do domu?

          Podobnie i przy haśle "9 maja 2004 - śmierć Kadyrowa" komputery wyrzucą na ekran
          hasło: terroryści czeczeńscy. Ale co zrobić z zapewnieniami ochrony Kadyrowa, że
          "federałowie", czyli Rosjanie, ich na stadion nie dopuszczali, twierdząc, że
          sami najdokładniej sprawdzili każdy centymetr? Czy można lekką ręką odrzucić
          pogłoski, że z prezydentem Czeczenii rozprawili się rosyjscy generałowie, którym
          zapowiedział odebranie kontroli nad czeczeńską ropą obfitującą zyskami w
          milionach dolarów?

          A sięgając dalej w przeszłość, do najważniejszych dla Czeczenów i Putina zdarzeń
          - wysadzania domów w Moskwie, Budionnowsku i Wołgodońsku - wątpliwości się
          mnożą. Załóżmy, że pięć lat temu rzeczywiście czeczeńscy terroryści postanowili
          podstępnie pozbawić życia śpiących spokojnie ludzi z dość biednych dzielnic.
          Pomińmy nawet ważne pytania - po co im to było i jak technicznie mogli to
          przygotować? Dlaczego jednak wszystkie procesy w tych sprawach toczyły się za
          drzwiami zamkniętymi, za drutem kolczastym łagrów (czyli kolonii karnych) na
          dalekiej prowincji? I dlaczego francuskiego filmu dokumentalnego o wysadzaniu
          domów nie wyemitował żaden rosyjski kanał telewizyjny, a rozprowadzanie kopii
          jest ścigane sądownie?

          Dlaczego cały nakład książki "FSB wysadza Rosję" autorstwa byłego oficera z
          Łubianki został zlikwidowany? Dlaczego nie udało się powołać w Dumie specjalnej
          komisji śledczej w tej sprawie, a przewodniczącego społecznej komisji -
          Siergieja Juszenkowa - zastrzelono (ponoć niedługo po otrzymaniu przez niego od
          Basajewa dowodów udziału FSB w wysadzaniu domów)? Dlaczego b. pracownika FSB,
          adwokata Siergieja Triepaszkina, prowadzącego drobiazgowe śledztwo dotyczące
          wysadzenia domu przy ulicy Gurianowa w Moskwie, zaaresztowano pod zarzutem
          przewożenia broni, którą to broń - na oczach świadków - wsadzili mu do samochodu
          funkcjonariusze drogówki? A zaaresztowano go w przeddzień rozpoczęcia procesu w
          tej sprawie...

          Z drugiej strony jednak - dlaczego odpowiedzialność za te wybuchy wzięli na
          siebie czeczeńscy komendanci polowi - Basajew i Chattab?

          Każdy akt terrorystyczny poza Rosją wydaje się prosty i czysty w rysunku: fałsz
          oddziela się tam od prawdy wyraźnym słojem, jak od drewna zmurszała farba. Ale
          nie w Rosji. Tu okazuje się, że zrozpaczone kobiety, które często musiały
          patrzeć, jak torturowano ich mężów i braci, jak zabijano ich dzieci; kobiety,
          które wielokrotnie gwałcono - nierzadko są werbowane w szeregi szahidów przez
          ludzi powiązanych i z Basajewem, i z rosyjskim MSW. Dziennikarka Julia Juzik
          "rozpracowująca" drogi werbunku szahidek zapewniała mnie, że nazwiska
          werbujących są znane rosyjskim organom ścigania.

          Jakie są po pięciu latach wojny na Kaukazie - Czeczenia, Rosja i świat?

          W Czeczenii zabito około stu tysięcy ludzi; większość mężczyzn uczyniono (w
          czasie tortur) kalekami, a wszystkich, i kobiety, i dzieci, wpędzono w ciężką
          depresję nie tylko koszmarami wojny i bezustannym strachem, ale i koszmarem
          nędzy, bezrobocia oraz życia w ruinach. Na uchodźczą poniewierkę rzucono ponad
          trzysta tysięcy ludzi.

          Rosję zubożono o miliardy dolarów idące na wojnę oraz trzynaście tysięcy
          poległych żołnierzy (w czasie trwającej 9 lat wojny w Afganistanie zginęło 15
          tysięcy Rosjan). I napełniono ją strachem. A także straszliwą, rosnącą wzajemną
          nienawiścią.

          Świat zmuszono do bezradnego asystowania cynizmowi jego politycznych liderów
          popierających ludobójstwo niewielkiego, hardego narodu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka