v.ci
11.09.04, 23:31
W 1973 roku w Chile, w wyniku wojskowego zamachu stanu został obalony
demokratyczny rząd prezydenta Salvadora Allende. Siłami buntowników dowodził
generał Augusto Pinochet.
W roku 1970 prezydentem Chile został socjalista Salvador Allende. Jego
ugrupowanie - Front Jedności Narodowej, skupiajace różne siły lewicy, zarówno
radykalnej, jak i socjaldemokratycznej, uzyskało większość w parlamencie.
Stało się tak, pomimo starań USA, aby do tego nie dopuścić. Nie pomogły nawet
spore sumy wydane przez Stany Zjednoczone na kampanię wyborczą partii
chadeckiej, głównych przeciwników socjalistów. Nowy prezydent od razu
przystąpił do realizacji reform społecznych. Jego hasło brzmiało "socjalizm i
wolność". Chile miało już wtedy ugruntowany system demokratyczny, którego
nikt nie chciał radykalnie zmieniać. Działania Allende nie zmierzały do
wprowadzeniu w kraju tak zwanego realnego socjalizmu, a do zapewnienia
ludności lepszych warunków materialnych. Na drodze do realizacji tego celu
stały zagraniczne koncerny posiadające większość przemysłu. Nie były one
zainteresowane dobrem robotników, a jedynie zwiększeniem dochodów. Ich zyski
nie zasilały chilijskiego skarbu państwa, ale płynęły za granicę. Prezydent
zadecydował o nacjonalizacji podstawowych gałęzi przemysłu. Oczywiście nie
spodobało się to wielkim posiadaczom. Wywierali oni nacisk na rząd USA, aby
usunął niewygodnego polityka ze swojej strefy wpływów. Za zbrojne ramię
amerykańskich korporacji służyło CIA, które robiło wszystko aby skomplikować
sytuację w Chile. W ten sposób USA samo pchało Chile w objęcia
bloku "socjalistycznego".
Amerykańska dyplomacja wspierała wszelkie siły walczące z rządem. Przynajmiej
część strajków, które wybuchły po roku 1970 była inspirowana z zewnątrz. Było
tak na przykład w przypadku protestu kierowców cięzarówek. Kulminacją tych
działań było zabicie przez prawicowych terrorystów głównodowodzącego armii
chilijskiej. Zamach ten, dokonany przy pomocy broni przesłanej pocztą
dyplomatyczną, zwolnił generałowi Augusto Pinochetowi drogę do tego
stanowiska. Do wykorzystania poczty dyplomatycznej do wspierania prawicowego
terroryzmu przyznał się później nawet ówczesny ambasador USA w Santiago,
Edward Kerry. Wszystkie te działania doprowadziły do puczu wojskowego.
Nastąpił on pomimo tego, że Allende starał się poszukiwać pokojowego
rozwiązania kryzysu, rozważał nawet ustąpienie ze stanowiska i podzielenie
się władzą z opozycją.
11 września 1973 roku wojsko zaatakowało budynki rządowe. Prezydent Allende
został otoczony w pałacu de la Moneda. Niestety nie wezwał ludności pod broń,
ponieważ zbyt długo wierzył, że Pinochet, jako głównodowodzący armią, pokona
buntowników. Wraz z grupą gwardzistów przez prawie osiem godzin odpierał
ataki wroga, wspieranego przez czołgi i artylerię. Obrońcy poddali się
dopiero po zbombardowaniu budynków przez lotnictwo i gdy żołnierze zagrozili,
że jeśli gwardia prezydenta nie złoży broni, rozjadą cołgami jeńców. Allende
wolał jednak zginąć niż oddać się w ręce buntowników i dać im możliwość
przeprowadzenia pokazowego procesu, którego wynik i tak był z góry znany.
Popełnił samobójstwo.