klioes
27.05.15, 20:46
Do wyborcy
I
Szukasz wciąż źródła nieszczęść pośród różnych osób?
Podam Ci znalezienia niezawodny sposób:
Jeśli jesteś poznania winnego ciekawy,
Stań przed lustrem i popatrz na swój pysk głupawy.
Chciałeś karać winnego, więc palnij się w głowę.
Facit: lustro i młotek, no i Ty… gotowe!
Nic wyborco nie krzyczysz, a przecież bolało.
Milczysz... Komu źródełko znowu głos oddało?
II
Wyborco pomyśl teraz choć przez chwilę;
Zrozumieć spróbuj wreszcie polityków!
Czemu nadziei pokładałeś tyle
I doczekałeś się marnych wyników?
Pomyśl: sam jesteś też częścią systemu –
Czy chcesz, czy nie chcesz! – tak jest w demokracji.
Może naprawdę – zastanów się czemu? –
Nie można Twoich spełnić aspiracji…
Może jak dziecko, chcesz by było ciastko
I by zjeść ciastko – aby …w brzuchu było?!
Pragniesz socjalu cieszyć się namiastką,
Ale podatki płacić? …jest niemiło!
Jeździć i latać (najchętniej za darmo)
Chcesz… Dzieciom także wszystko spada z nieba!
Więc obietnice są wyborczą karmą
I …politykom rację przyznać trzeba!!!
III
No dobrze mówisz, ale: kradzież,
Korupcja, układ, powiązania,
Nepotyzm… Standard słuszny kładziesz,
Lecz wywiąż najpierw się z zadania
I pomyśl: jakie stawiasz cele;
Czy w nich sprzeczności nie za wiele?
Wedle Twych życzeń finansować
I to, i owo dziś należy.
Trzeba więc Cię opodatkować.
I już się skóra Tobie jeży…
Nie chcesz, by Tobie pensja schudła?
Bądź łaskaw wskazać inne źródła!
I nie pleć, proszę, że podatek
Z bogatych tylko będziesz zbierał,
A „wsparcie musi być dla matek”
I „broń otrzymać ma generał”,
I „po żołądkach ma być równo”...
Bo wszyscy będą mieli g…o!
I jeszcze jedno Ci dopowiem:
Wiem, co z rządzących za „elita”,
Jednak słuchałem taśm i to wiem,
Że myśl o Polsce tam skowyta.
Odpowiedz szczerze: Miejsce wieprzy –
Czy gdybyś zajął? – byłbyś lepszy...
IV
A teraz ochłoń mój bracie Polaku.
Wyborco ochłoń i przebacz poecie;
Ojczyznę jedną kochamy, rodaku,
Polskę… Mówiłem wciąż przed lustrem przecie…!
Nim skończę mówić (trzynastozgłoskowcem),
Teraz już powiem to co najważniejsze,
A dotąd jakby przykryte pokrowcem…
Cokolwiek powiem i tak rzecz umniejszę!
Bo miłosierdzie to rzecz nieskończona.
Z wolności Boga czerpie radykalizm.
A gdzie jest przymus – miłosierdzie kona.
Wróg miłosierdzia to również socjalizm.
Wróg to podstępny, co pędzi w niewolę
I w miejscu Boga państwo ustanawia.
Rozdaje, liczy, sprawuje kontrolę,
Wyręcza serce – udaje, że zbawia!
Lecz miłosierdzie tylko, tylko ono
Sprawiedliwości Bożej jest rodzeństwem.
Zapomnieć o nim, kosztuje zbyt słono…
To ono celem jest i jest zwycięstwem!
V
Już/wreszcie zrozumiałeś? W obecnym systemie
Zupełnie oczywista, główna wada drzemie:
Państwo – tak chcesz, wyborco! – robi, co do państwa
Nie należy! …Jak obyć się więc bez cygaństwa?
Aby gruszki na wierzbie przestały kiełkować,
Każdy WŁASNE pieniądze ma sobie zachować.
Państwo ma stać się państwem; stać na straży prawa.
(Rozdawanie CUDZEGO to zbójów zabawa.)
Na swą odpowiedzialność niechaj każdy żyje.
(Każdy ma swoje życie, jeśli nie – to czyje?)
Bo jest odpowiedzialność z wolnością podobną
Do naczyń połączonych – ma nie być osobno!
Skończmy wreszcie odpędzać wciąż od żłobu świnie,
A wyrzućmy koryto. No …dlaczego by nie?
Skończmy łapać pijawki za ogony w bagnie.
Bagno trzeba osuszyć. No, wyborco: tak/nie?