Dodaj do ulubionych

Przechodzimy do historii z gitarami...

03.10.15, 21:04
Jeden z dziennikarzy animatorow polskiego rock'a, Franciszek Walicki, oddal ducha w godnym wieku 94 lat. I Polityka zamiescila stary z nim wywiad, ktory mnie do tego wpisu inspiruje.

Walicki mowil: e „pocisk wystrzelony z armaty rock’n’rolla 50 lat temu w Gdańsku”, choć szybował długo i pięknie, już opadł na ziemię...No tak, tylko widzi pan, rock’n’roll był symbolem niezależności, odrębności, swobody. Miał własne obrzędy, obyczaje, modę, stworzył całą kulturę. Gdzie to wszystko dzisiaj jest? Współczesna muzyka nie ustanawia już nowych kanonów kulturowych. No, może punk miał taką siłę, rap też w pewnym stopniu, ale to wszystko

Obijalo mi sie nazwisko Walickiegi czesto w PRLu o uszy ale ani nie czytalem o nim ani go nie slyszalem. I zaluje, bo wywiad zdradza, ze mial charakter i ze byl inteligentny i zrozumial czym byl rock dla owczesnych mlodych - byl wlasnie rewolucja kulturalna.

Dla mnie byl powiewem swiezego powietrza w szarosci PRL i pewnie tez dzieki tej muzyce PRL-wska mlodosc mi pozostala w pamieci tak, ze mieslismy cos do powiedzenia i ze cos znaczylismy.

Do dzisiaj slucham rocka ale, zgadzam sie z Walickim, to nie to samo. Niektorzy maja talent, jak np. Coldplay inni/e maja glos jak np. Lady Gaga. Ale muzyka przestala byc rewolucyjna i zaczela bys dosc klasyczna. Tego sie slucha i lubi a tamtego nie.

Ale wiele nowego juz w tym nie ma.

PF
Obserwuj wątek
    • jerycho666 Re: Przechodzimy do historii z gitarami... 03.10.15, 22:12
      polski_francuz napisał:

      > muzyce PRL-wska mlodosc mi pozostala w pamieci tak, ze mieslismy cos do
      > powiedzenia i ze cos znaczylismy.

      Jako cynik mam inna pamiec. Systematycznie bywalem na probach w warszawskiej Stodole. "Grali do kotleta" najlepsi. Tanczylem dla przyjemnosci z partnerka, ktora nie zostala moja zona. W 90% przypadkow bylismy jedyna tanczaca para. Nakrecalismy sie nawzajem z kapela. Co jest oczywiscie nadmiernie wysokim moim mniemaniem o mnie. Tanczylismy w najdalszym kontku od orkiestry. Grali bez wzmacniaczy. Dla mnie wystarczajaco glosno. Czuje geniusz muzyki. Komuna nie potrafila mnie zwalczyc. Mieszkalem 5 minut na piechote od Stodoly.

      Napisalem: "Grali do kotleta" najlepsi. To byly proby. Oni naprawde byli najlepsi. Nie bede cytowal. Wystarczy siegnac do zrodel. Ja malutki robaczek dostarczalem im podniety publiczki z przepiekna kobita chetna przepieknie tanczyc. Ja jedynie ja pobudzalem zaostrzonym kijkiem (bodzcem) jak Haszenka.

      Nie strasz "Przechodzeniem do historii". Kazdy zyje tak dlugo jak o nim pamietaja. Ty tez mozesz spalic Biblioteke Kongresu.
      • polski_francuz Wielki paryski swiat 04.10.15, 08:17
        Stodola, piekna kobita do tanca, bigbit do ucha...jak dla mnie inny swiat. Ten moj to bylo XI liceum na Sepolnie, gdzie chodzilem na piechote i przez tzw "ogrodki" i gdzie sie sprzeczalem z kolegami o to jak sie pisze Kings czy Kinks albo Beetletes czy Beatles.

        A na na studiach to byla od czasu do czasu zabawa sylwestrowa na ktorej grali Romuald and (a zadne i mocioumpanie) i Roman.

        I skoro juz o tym piszesz na jedna zabawe poszedlem z kolezanka ze studiow. I dala mi czadu w zyciu. Do dzis zadziwia mnie moja owczesna glupota i naiwnosc.

        Ale kto bledow mlodosci nie popelniasmile

        PF
        • jerycho666 Re: Wielki paryski swiat 05.10.15, 21:01
          polski_francuz napisał:

          > jak w tytule.

          Wyobraz sobie, ze nie czulem sie wtedy nadmiernie stlamszony przez PRL. "Zgnily zachod" tlamsil mnie takze. Wiec nie mam monotematycznych wspomnien.

          > bigbit do ucha...

          Ci najlepsi w Stodole to jednak takze byl jazz. Tanecznie jedno i drugie czesto bylo jednakie.

          Lapie sie na tym, ze powojennie mielismy swiadomosc naszej biedy. Obecnie niestety nie stac nas na owczesna jakosc. Ogladalem w telewizji wspomnienia chyba Anglikow, z dokladnie takimi samymi gderaniami starcow. Chyba mielismy wystarczajaco duzo szlachetnosci wewnetrznej. Obecnie z politpoprawnosci drzazgi nam w tylki wchodza.

          Inna sprawa, ze kasztanow na placu Pigal nie sprzedaja. Sa na placu de Clichy, sasiednia stacja metra. Zuzanna wie, ze gdy zaczyna sie zima to sa one zazwyczaj splesniale. Przypomina ci, ze miales jej umyc plecy. O ile to ty obiecywales w 1943.
    • dicksmith Klenczon przed tobą... 04.10.15, 06:45
      Ten cały bigbit to muzyka do kotleta, jak zauważył Rycho. To co wartościowe wtedy było, nie określało się mianem bigbitu. Bigbit dawało się na polski przetłumaczyć, a rock and roll nie bardzo. Na Zachodzie nie wiedzą co to bigbit. Walicki zapewne podchwycił tę nazwę od płyty bardzo czarnego perkusisty jazzowego Arta Blakeya, choć nie miało to sensu w kontekscie takich zespołów jak Czerwono Czarni albo Czerwone Gitary.
      • polski_francuz Polski Lennon 04.10.15, 08:20
        i tez za mlodu (40-latek) tragicznie zmarl. I po co mu byla ta analogia, no po co. Moze Lennon lepsza zone se wybral, bo ta klenczonska wyszla potem za maz jakiegos Mexa.

        Kto to widzial?

        PF

        • kalllka Re: Polski Lennon 04.10.15, 23:11
          Sp. Walicki, zwany także ojcem polskiego big- bitu / i twórcę pierwszych polskich dysków- dyskotek/ miał siostrę , jak boginie piękna; jedna z najlepszych polskich spikerek, -Bogunie Wander.
          Oprócz tego, ze miał smak, wyczucie i siostrę, był świetnym "copywriterem". To on wymyślil i wykreował pierwsze polskie- kolorowe. zespoły- np niebiesko- czarnych.
          Myśle, ze bez niego nie byłoby, ani polskiego punk rocka ani polskiej alternatywy.

          • polski_francuz Re: Polski Lennon 05.10.15, 10:40
            " jak boginie piękna; jedna z najlepszych polskich spikerek, -Bogunie Wander."

            Byla ladna pelna zgoda. Teraz stala sie potworkiem po-operacyjnym.

            PF
            • kalllka Re: Polski Lennon 05.10.15, 10:59
              Oj oj, każda stara baba / po pincdziesiatce/
              jest potworkiem. Każda fotka wprost i w dużym świetle pokaże mniejsze wory czy większe potwory / vide np Urban w każdym wieku/

              Ale wiesz jak to jest, francuzie, pooperacyjna blizna mniej boli niz np. nieludzka pamięć.
              • polski_francuz Re: Polski Lennon 05.10.15, 12:14
                Masz szczescia, ze moja kolezanka malzonka tego nie widzi ani nie rozumie. Dala by Ci czadu oj dalasmile

                PF
                • kalllka Re: Polski Lennon 05.10.15, 13:13
                  Watpię, froncuzie, by chciałby się jej wdawać w w pyskówki z nieznajoma kobita, nie wspominając o dawaniu czadu/ przy wyraźnych ograniczeniach w jego emisji/
                  Z twojego wpisu widać, jednak, ze mało znasz się i na pięćdziesięcioletnich kobietach, jak i małżonkach.

                  • kalllka Re: Polski Lennon 05.10.15, 13:18
                    Na pocieszenie, powiem ci jednak, ze
                    Nikt nie jest kolega prorokiem we własnym domu.
                  • polski_francuz Czad 05.10.15, 14:18
                    CO jest OK, bo po cichu zabija ludzi a ich jest, jak wiadomo, a duzo. Problem jest z CO2 bo zatrzymuje promieniowanie ir, ktore wraca na ziemie i ja ogrzewa.

                    I ziemia cierpi w ciszy i godnie. Od czasu do czasu zaskowyczy jakims deszczem i jakas powodzia...

                    PF
        • dicksmith Bitlesy Wastoka 04.10.15, 23:17
          Najwięcej satysfakcji czerpały Czerwone Gitary czy też Skaldowie z wyjazdów do ZSRR. Z jednego takiego wyjazdu Skaldowie wrócili do Polski bez swojego gitarzysty Tarsińskiego, który zniknął z hotelu. Odnaleziono go dopiero po kilku tygodniach, gdy w Polsce koledzy i rodzina już opłakiwali jego zaginięcie. Okazało się że spędził ten czas w radzieckim domu wariatów. Jak tam trafił? Bardzo prosto. W czasie zakrapianego radziecką wódką wieczoru, z okazji zakończenia tournee po ZSRR, Tarsiński wyszedł z hotelu pospacerować po Moskwie, w czasie spaceru zgubił perukę, po czym zatrzymał taksówkę, poinformował taksówkarza że jest muzykiem z zespołu Skaldy i kazał się wieźć do hotelu gdzie stacjonowali jego koledzy z zespołu. Taksówkarz spojrzał na swojego łysego pasażera, a ponieważ znał dobrze Bitlesów Wastoka, więc nie dał się nabrać na jego słowa i zawiózł go do wariatkowa. Tam zaczął się awanturować że jest gitarzystą zespołu Skaldowie, a ponieważ na Bitlesa Wastoka nie wyglądał więc założyli mu kaftan bezpieczeństwa. Gdyby nie już był łysy to by chyba wyłysiał przez te parę tygodni w wariatkowie.
          • kalllka Re: Bitlesy Wastoka 05.10.15, 00:09
            No i co ,w związku z łysym skaldem ,w ruskim wariatkowie, dla polskiego rocka, wyniknęło?

            /Czyzbyscie diksmicie, Patriarszych Prudow, obywatelowi Berliozowi pozazdrościli? /
            • dicksmith Re: Bitlesy Wastoka 05.10.15, 04:17
              no pewnie nic nie wyniknęło, ale gdyby to się wydarzyło w kapitaliźmie, o, to wtedy by wyniknęło dużo, przede wszystkim promocja artysty oraz całego zespołu, wywiady do 60 minutes i żurnali, za noclegi i wyżerkę oczywiście musiałby zapłacić jak za elegancki hotel
            • polski_francuz Re: Bitlesy Wastoka 05.10.15, 10:42
              Ludzie mniej dbali o powierzchownosc chyba. Inne potrzeby nie byly zaspokojone. I peruki byly mniej czeste. Ze juz nie powiem o operacjach plastycznych.

              PF
    • lepian4 Re: Przechodzimy do historii z gitarami... 05.10.15, 11:39
      Dzisiaj wszystko jest juz kultura! Nawet cpanie i bezmyslne bzykanie! Wystarczy to tylko ladnie ubrac w slowa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka