07.11.18, 10:49

Kilka lat po Polskim Październiku. W ramach akcji zaznajamiania młodzieży szkolnej z wysoką kulturą do miasta K. przybywa słynny poeta. Broniewski.

Zagoniono młodzież ze wszystkich liceów i techników do teatru. Siedzimy najpierw w ciszy, po kilkunastu minutach nic-nie-dziania-się zaczynamy przerzucać się kulkami z papieru, kawałkami bułek.

Na scenę wychodzi mocno starszy, raczej tłustawy gość. Przerzedzone siwiejące włosy, wymięty garnitur, przekrzywiony krawat. Coś bełkoce, niezrozumiale. Chwieje się.

Zaczyna recytować, ale najwidoczniej nie wszystko pamięta. Wykrzykuje:

kolbami w drzwi załomocą -
ty, ze snu podnosząc skroń,

I milknie. Cieszy to nas. Po raz pierwszy w życiu widzimy pijanego poetę, schlanego w trupa.

Wstajemy i wykrzykujemy, teraz my:

stań u drzwi.
Bagnet na broń!
Trzeba krwi!

Znów kulki papieru i kawałki bułki, na scenę, zamiast kwiatów
Obserwuj wątek
    • cepekolodziej Re: byłość 07.11.18, 10:53
      Innym razem, może w tym samym roku, tym razem w sali gimnastycznej, funkcjonującej od czasu do czasu jako aula.

      Wyraźnie starszawa dama, mocno obwisłe policzki, jej przedramiona, pamiętam, dzieliły się w poziomie na dwie części, te dolne poruszały się chwiejnie i samoistnie, kiedy podnosiła ramiona w geście wyrażającym operową ekstazę.

      Okazało się, że szkolne pianino jest niedostrojone. Dama zaczęła występ bez akompaniamentu. Zza jej mięsisto-karminowych ust wydobyła się pieśń, której refren utkwił mi na całe życie w pamięci:

      "Śliczny chłopiec, czego chcieć?
      Czarny wąsik, biała płeć!"

      Kiedy przechodziła do niemal wysokiego C,

      drgało i chwiało się jej z lewa na prawo i z prawa na lewo podgardle.

      Kontrast pomiędzy pełnymi erotyzmu słowami pieśni i obleśnym - jak wówczas sądziliśmy - wyglądem wykonawczyni był tak wielki, że zachowaliśmy w naszej klasie słowa refrenu do skrótowo-cynicznego opisu zjawisk i ludzi udających coś, czym w istocie nie są. Wystarczyło powiedzieć - taa, czarny wąsik, i już wiadomo było o co chodzi.

      Byli i tacy, którzy grali podczas występu w karty, a sam występ skwitowali słowami: artystka, ze spalonego teatru.

      Kto wie, może była ze spalonego teatru. Było tylko trzynaście lat po wojnie.
      • cepekolodziej Re: byłość 07.11.18, 11:21
        Wczoraj.

        Data do zapamiętania.

        Moje własne spotkanie z moją własną byłością.
        • kalllka Re: byłość 07.11.18, 12:05
          A rzeczywiście.., tylko datowniki przestawiles.
          Oleg pytał się już ciebie czy identyfikujesz się z jakaś wspólnota.. a ja dopytm, czy w razie czego, ma ci kto pomoc?
          • cepekolodziej Re: byłość 07.11.18, 12:14
            A Tobie - ma?
            • kalllka Re: byłość 07.11.18, 13:12
              Ma.
              • cepekolodziej Re: byłość 07.11.18, 16:46
                No, to spadł mi kamień z serca.

                Ale - gdyby - mam znajomego docenta w podwarszawskich Tworkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka