Gość: maurycy
IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl
09.06.01, 12:49
Drodzy Państwo!
Wierzę, że mi wybaczycie, że bezpardonowo wtrącam się w wasze wypowiedzi. Wiem,
że nikt nie lubi jak mu się przerywa, ale chciałbym powiedzieć kilka słów z
powodu tej nazwyczjnej chwili. Po pierwsze, chciałbym wyrazić, że jest dla mnie
wielkim honorem móc was zaadresować w ten sposób.
Wiecie doskonale, bo niejednokrotnie dawaliście do zrozumienia, iż taka
wypowiedź powinna być przedłożona. Sam osobiście wielokrotnie łamałem się sam z
sobą w jaki spoóob wyrazić wszelkie odczucia, ktore chciałbym wam przekazać.
Nawet konsultowałem się ze znajomymi i przyjaciółmi na ten temat.
Mogę wam dzisiaj wyznać, że w dalszym ciągu nie rozwiązałem problemu stylistyki
mojej wypowiedzi. Gdybym był aktorem, zacytowałbym kilka mądrych słów
Szekspira, ale nim nie jestem. Gdybym był księdzem, napisałbym kazanie tak jak
Skarga, lecz kazań pisać nie umię. Gdybym był politykiem, napisałbym
oświadczenie, a następnie bym powatarzał -"Bez komentarzy. Bez komentarzy...".
Gdybyście byli studentami dałbym wam wykład na ten temat.
Gdyby było wiecej czasu, to poplotkowalibyśmy tu na forum. Lecz nie jesteście
jednocześnie wszystkimi tymi kategoriami, więc jestm zmuszony przekazać wam
moje przesłanie w sposób bardziej przyziemny. Mógłym poprostu oświadczyć, że
dzien dzisiejszy, jest najszczęśliwszym dniem w moim życiu i twierdzić, że taki
dzień jeszcze się nie zdarzył, lub mógłbym rzucić kilka faktów i statystyk i na
tym pozostać. Mógłbym też powolać się na wielkich tego świata, którzy się na
ten temat wypowiadali, lub zacytować fragmenty ich wypowiedzi. Móglbym też
opowiedzieć o własnych doswiadczeniach, troche powspominac, rzucić kawałem lub
andegdotą, aby podkreślić mój punkt widzenia.
Pisząc to, zapewnim was, że moje obawy, nie polegają na tym, że zabraknie mi
inwencji w temacie, ale że będę się spieszył i nie omówię wszystkich zagadnień
z nim związanych. Podkreślam, że niniejsza wypowiedź jest moim głośnym
mysleniem, argumentacją, być może samą sobie zaprzeczająca i bez wątpienia może
wam przyjść na myśl - "O co staruszkowi tak naprawde chodzi?".
Sumując, chciałbym może niezbyt precyzyjnie podkreślić, że moja wypowiedź nie
powinna prowadzić do jakichkolwiek wniosków i że jakiekolwiek podsumowania nie
odzwieciedlą skomplikowania sytuacji, lecz mam nadzieję, że przyczyni sie do
wyklarownia wątków w niniejszym forum.