marianna.rokita
10.02.05, 00:37
Bosh....Alez Agora wspanialomyslna..Szkoda,ze w przypadku Krzysia Kasprzyka z
Czestochowy bylo inaczej.....
Czy uczestnicy popularnych forów internetowych przestaną być anonimowi?
Mariusz Jałoszewski 09-02-2005 , ostatnia aktualizacja 09-02-2005 17:52
Generalny Inspektor Danych Osobowych chce, żeby dane uczestników forów
internetowych można było przekazywać nawet prywatnym osobom. Na razie
przegrał z Agorą, wydawcą "Gazety Wyborczej"
Sprawa wyszła na jaw w środę w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w
Warszawie w związku ze skargą Agory, wydawcy "Gazety Wyborczej". Spółka
zaskarżyła tam nakaz GIODO, by udostępnić dane osobowe czterech dyskutantów z
forum portalu Gazeta.pl (też należy do Agory). Miał je otrzymać Waldemar K. z
Akademii Świętokrzyskiej, o którym na regionalnym forum portalu w Kielcach
internauci pisali m.in., że współpracował z SB i za pieniądze pisze prace
naukowe.
Sąd nie przyjął prywatnego pozwu od Waldemara K., bo nie było w nim nazwisk,
tylko internetowe pseudonimy dyskutantów. Agora dwa lata temu odmówiła mu
udostępnienia adresów IP komputerów, z których dokonano wpisów na forum.
GIODO nakazał Agorze ujawnić te adresy.
Spółka tę decyzję zaskarżyła,podkreślając, że zgodnie z ustawą o ochronie
danych osobowych administrator portalu nie musi udostępniać danych osobom
prywatnym. - Adresy IP nie identyfikują komputerów z których nastąpiło
połączenie, tylko dostawcę internetu. Jeden adres IP może mieć np.
instytucja, w której z komputera korzysta 50 osób. I jeśli internauta nie
zaloguje się, to nie mamy o nim żadnych danych - przekonywała w środę w
sądzie mec. Marzena Wojciechowska reprezentująca Agorę. Przypomniała też, że
były już przypadki, iż pozwany internauta wygrywał proces o pomówienie i
żądał potem od portalu odszkodowania.
- Owszem, sam adres IP to nie dana osobowa. Ale w powiązaniu z adresem poczty
już tak i pozwala zidentyfikować użytkownika. A o pomówieniu niech
rozstrzygnie sąd - ripostował mec. Janusz Wojciechowski z GIODO.
Sąd uchylił nakaz GIODO, bo uznał, że inspektor nie znalazł przepisu, który
zezwalał go nałożyć na Agorę. A Waldemar K. po wielu pismach swoją sprawą w
końcu zainteresował prokuraturę.