hymen
14.02.05, 13:00
Wielcy gnoje eutanazji z zaciętością opowiadają o tym, jaką wielką dobrocią
jest pomoc ludziom cierpiącym. Niewiele potrzeba, wystarczy prośba i zaraz
znajdzie się dobry człowiek, który w imię ideałów zabije. Niby są oni przeciw
zabijaniu, nie chcą wojen, kary śmierci. Tymczasem eutanazja i kara śmierci
cel mają identyczny. W jednym i drugim przypadku chodzi o fizyczne
wyeliminowanie człowieka. W pierwszym przypadku eliminacja ma przynieść ulgę
patrzącym na cierpienie, w drugim eliminuje się kreatury. Jednak w tym drugim
obowiązuje wielopoziomowa procedura, która ma wyeliminować przypadkowaść. W
przypadku eutanazji decyzję można określić jako decyzję społeczną, coś
takiego jak lincz w przypadku kary śmierci. Zwolennicy eutanazji często mówią
o woli człowieka, który chce umrzeć, nic nie mówią zaś o woli człowieka,
który ma zabić. I co najciekawsze, a raczej najgorsze, natychmiast po tym
podają przykłady, w których suwerenna, samodzielna decyzja jest niemożliwa do
podjęcia.