Dodaj do ulubionych

Kto rządzi światem?

23.02.05, 17:38
Kto rządzi światem

Po latach rozmysliwan,
niemal u schylku zycia,
dokonalem niezmiernie
glebokiego odkrycia.

Moje wielkie odkrycie
raz na zawsze, niezbicie
rozwiazuje odwieczna
zagadke, mianowicie,

rozstrzyga nieomylnie,
ustala niezachwianie
ostateczna odpowiedz
na ciekawe pytanie,

co dreczy nas od wiekow
i wciaz wraca od nowa:
kto rzadzi swiatem? jaka
mafia anonimowa?

Nie wierzcie w bajki. Nie ma
zadnego synhedrionu
sekretnych wladcow. nie ma
zadnych "medrcow syjonu".

Wiec to bajka. i bujda,
ze "swiatem rzadza kobiety"
i nieprawda, ze swiatem
rzadza zydzi - niestety.

Nie my, t.j. nie oni.
nie zydzi i nie masoni,
nie mormoni, nie kwakrzy
nie fabrykanci broni.

Nie junkrzy, nie sztabowi
wojskowi kondotierzy,
nie monopole, kartele,
bankierzy ni bukmakierzy,

Nie zwiazki zawodowe,
nie "standard oil", nie watykan,
nie internacjonalka
kalwinow czy anglikan,

nie miedzynarodowka
komuny, czy "kapitalu" -
Ktos inny. kto? - pytacie.
zaraz, ludzie, pomalu.

Gotowiscie na wszystko?
Ha, dobrze, jam tez gotow.
Sluchajcie: swiatem rzadzi
wielka zmowa idiotow.

Swiatem rzadzi sekretna
pomiedzynarodowka
agresywnego durnia
i nadetego polglowka.

Trade union grafomanow,
tajna loza becwalow,
klub cwiercinteligentow,
konfederacja cymbalow,

aeropag jelopow,
jalowych namaszczencow,
pompatycznych wazniakow,
indyczych napuszencow.

To oni, sprzymierzeni
w powszechnym zwiazku, ktory
rozstrzyga o powodzeniu
teatru, literatury.

Gramofonowej plyty,
filmu, obrazu, symfonii.
to oni decyduja
o kulturze, to oni.

Przydzielaja posady
stypendia, nagrody, szanse,
ordery, renumeracje,
bonusy i awanse.

Samym instynktem glupoty
odnajduja sie wzajem.
Rozumieja sie wspolnym
jezykiem i obyczajem.

I haslem, ktore wola
z ochota razna i racza:
kretyni wszystkich krajow
laczcie sie! wiec sie lacza.

Przeciw wszelkim ambicjom,
przeciw wszystkim talentom,
przeciwko swoim wrogom,
przeciw nam - inteligentom.

To oni - pan general,
co dzis rozumie bezwiednie,
jak dzis w cuglach, szach mach, wygrac
wszystkie wojny poprzednie.
To cenzor, ktory skresla
wszystkie madre kawaly,
tak, aby w rekopisie
same glupie zostaly.

To krytyk, co belkoce,
chociaz nikt go nie slucha
i czepia sie cudzego
piora, jak wesz kozucha.

Ekonomista, ktory
kosztem ogolnej nedzy
uzdrowi "wymiane dewiz"
i "pokrycie pieniedzy".

To polityk, maz stanu
dyplomata, co wkopie
niewinnych ludzi w azji,
w afryce i w europie

w tak trudne sytuacje,
w tak krete labirynty,
w tak polityczne kanty
i dyplomatyczne finty,

ze z nich jedyne wyjscie
na swiat i swiatlo Boze -
przez wojne, ktorej nikt nie chce,
przez morze krwi i morze

lecz. - oni nas trzymaja
w ryzach, za twarz i pod batem.
to ONI - i to jest wlasnie
ta mafia, co rzadzi swiatem.

A jaka na nich rada?
Bo czuje moi mili,
ze z dziecieca ufnoscia
pytacie mnie w tej chwili,

musze prawde powiedziec,
wbrew ufnosci dzieciecej:
niestety, nas jest za malo.
Durniow jest znacznie wiecej.

My skloceni, wiec slabi.
durnie zgodni, wiec silni.
my sie czesto mylimy.
durnie sa nieomylni.

My sceptycy, zblakani
na ziemi i na niebie -
a ONI tak aroganccy
i tacy pewni siebie

i tacy energiczni
ze serce z trwogi mdleje.
Ach, nie znam zadnej rady.
Mam tylko jedna nadzieje.

Zyje tylko ta drobna
otucha i nadzieja
ze my umiemy smiac sie.
A durnie nie umieja.

Kto wie... moze po wiekach,
kto wie... moze w oddali,
to jedno przed durniami
obroni nas i ocali.

Tym smiechem was zaslonie
i do serca przygarne.
I moze nie pojdziemy
ze wszystkim na he... <

Marian Hemar
Obserwuj wątek
    • drf Dziady ..... Marian Hemar 23.02.05, 18:29
      Dziady

      Ciemno wszedzie, glucho wszedzie,
      Co to bedzie, co to bedzie?

      Cyrankiewicz na premierze
      Palce gryzie, strach go bierze

      Takie cos na polskiej scenie!
      Czyje to niedopatrzenie?

      Cenzor, widac, nie uwaza,
      Nie okreslil egzemplarza!

      Ciemno wszedzie, glucho wszedzie,
      Co to bedzie, co to bedzie?

      Pan Gomulka blady siedzi,
      Z przerazeniem "Dziady" sledzi.

      Dotad jakos ich nie czytal,
      Teraz az zebami zgrzytal.

      Kliszko z irytacji sapal,
      Ochab sie za glowe lapal,

      Moczar truchlal w pierwszym rzedzie.
      Co to bedzie, co to bedzie?

      Caly utwor jest wyraznie
      Nastawiony nieprzyjaznie

      Wobec naszych wschodnich braci,
      Oraz calej Rosji-Maci.

      Juz podnosi sie kurtyna,
      Widowisko sie zaczyna,

      Stoi GUSLARZ i GROMADA
      I na caly glos powiada:

      "Ciemno wszedzie, glucho wszedzie,
      Co to bedzie, co to bedzie?"

      I od razu smiech na sali,
      Wszyscy sie rozchichotali.

      Pierwszych dziesiec slow wieczoru,
      Pierwszych dziesiec slow utworu,

      Z pierwszej sceny i obrazu -
      I chwycilo. I od razu

      Ta satyra aktualna
      Jaka celna i genialna!

      Ta synteza, ta formulka -
      W lozy syknal pan Gomulka.

      Co za geniusz ten Mickiewicz!
      Z krzesla spadl pan Cyrankiewicz.

      Dziesiec slow - od razu mknie pod
      Strop teatru smiechu trzepot.

      "Ciemno wszedzie, glucho wszedzie,
      Co to bedzie, co to bedzie?"

      Swietny kawal. Pierwsze slowa
      I wiadomo - o nas mowa.

      I w dosadnej kwintesencji
      Sekret polskiej egzystencji.

      Czego chichotacie, mlodzi?
      Rozumiecie, o co chodzi.

      Mowcie, komu czego braknie?
      Kto z was pragnie, kto z was laknie?

      Kto tu slucha, kto tu siedzi,
      Ma synteze odpowiedzi:

      Ciemno wszedzie, glucho wszedzie,
      Co to bedzie, co to bedzie?

      Patrzcie, ach, patrzcie do gory,
      Coz tam pod sklepieniem swieci
      W reflektorach - jakby szczury -
      Jakby duchy - jakby dzieci?

      "Do mamy lecim, do mamy,
      Coz to, mamo, nie znasz Jozia?

      Ja to Jozio, ja ten samy!
      Ta gruzinska u mnie buzia,
      To ja, Jozio, czarnobrewek,
      A to moj - kolezka - Lewek -
      Razem ze mna wciaz sie blaka -
      Lewek Trocki, prosze mamy -
      Coz to, nie chcesz znac Leonka?
      My tak sobie z nim latamy!"

      Dusze potepione obie,
      Pomykajcie stad w tej dobie!

      W imie Ojca, Syna, Ducha,
      Widzicie Panski krzyz?
      Wy, sprawcy naszego ustroju,
      Zostawciez nas w spokoju!
      A kysz! A kysz!

      Za Guslarzem sala cala
      Szeptem w duchu powtarzala.

      Teatr Narodowy slucha
      Odpowiada z mroku - slysz:

      W imie Ojca, Syna, Ducha,
      Zostawciez nas w spokoju!
      A kysz! A kysz!

      A za oknem WIDMO - wola:
      "Hej, kruki, puchacze, wrony,
      O, wy przeklete zarloki,
      Pusccie mnie tu, do kosciola,
      Pusccie, mnie, choc na dwa kroki!"

      Wszelki duch! Jakaz potwora!
      Widzicie w oknie upiora?
      Wlos rozczochrany na czele,
      Oczy jak wegle w popiele,
      Lachman na nim skrwawiony.

      Ledwie sie zjawil, na sali
      Wszyscy ludzie go poznali!

      Ta twarz wstretna, ten wzrok winny,
      To Dzierzynski! Ktozby inny?

      Nie znales litosci, panie,
      I my nie znajmy litosci!

      Hej, sowy, puchacze, kruki,
      Szarpajmy cialo na sztuki!
      Niechaj nagie swieca kosci!

      Musisz sie dreczyc, wiek wiekiem,
      Sprawiedliwe zrzadzenia boze!
      Bo kto nie byl ni razu czlowiekiem,
      Temu czlowiek nic nie pomoze.

      A potem - cisza glucha -
      Caly Teatr w ciszy slucha:

      Czy widzisz Panski krzyz?
      W imie Ojca, Syna, Ducha
      Bronisz nam jadla, napoju,
      Zostawze nas w spokoju!
      A kysz! A kysz!

      Ziemi nam bronisz i nieba!
      I wolnosci jak chleba!
      Opamietaj sie! Slysz!
      Dosyc twego podboju!
      Zostawze nas w spokoju!
      A kysz! A kysz!

      Sala cala
      cala lawa
      Chichotala,
      bila brawo.

      Gdy ze sceny
      grzmia te slowa,
      Kazdy wie
      TO DO NICH MOWA!

      Ale ONI -
      z rzedow, z loz - Chylkiem - cichcem -
      znikli juz.

      Potem mowil p. Gomulka
      Do zaufanego kolka:

      Ten Mickiewicz... wieszcz narodu...
      Duzo zrobil nam zawodu!

      Ze on umarl, ja nie wiedzial.
      Gdyby zyl, to juz by siedzial.

      Nie ma wyjscia, nie ma rady
      SKONFISKOWAC CALE "DZIADY"!!
    • t0g Jest jeszcze sliczny wiersz Hemara o tym, 23.02.05, 18:40
      jak odnosimy sie do swoich oponentow w dyskusji i do swoich sojuszników w tejze.
      Jest on swietna ilustracja sytuacji na Forum tym.

      Najsmieszniejsze jest przy tym, ze to ulubiony wiersz Gini - a ona zupelnie nie
      dostrzega, ze to przepiekny portret... jej samej!

      Niestety ja go w tej chwili nie znajde,ale moze krtos ma na podoredziu?
      • drf Teoria względności 23.02.05, 18:45
        Marian Hemar
        Teoria względności

        Gdy się ludzi ocenia
        Z różnych punktów widzenia --
        Ciekawa rzecz, jak się skala
        Pewnych wartości zmienia.

        Wada staje się cnotą,
        A zaletą
        • t0g Dzieki, Doktorze! 23.02.05, 18:47

    • t0g Jeszcze jedno: wklad lwowskich Zydow w polska ... 23.02.05, 18:43
      ...kulturę jest naprawdę niesamowity! Hemar to tylko jeden z dłuuuuuuuugiej listy.
      • t0g Hemar był postacią tak sławną, że w bardzo silnie 23.02.05, 18:57
        antysemickim środowisku londyńskiej Polonii po wojnie nikt nie śmiał mu
        "podskoczyć". Niestety, dużo mniej optymistyczna jest historia innego lwowskiego
        satyryka, jednego z tej radiowej pary "Szczepcio i Toncio". Temu to zatruto
        zycie i w koncu lwowscy radiowcy, ktorzy sie znalezli w PRL-owskim radio (nie
        wszyscy automatycznie byli szujami, pamietajmy o tym!!!) sciagneli go w latach
        60-tych do Polski i zatroszczyli sie o to, by mial godziwe warunki zycia na
        starosc.

        Inny Lwowski Zyd, ktory cos bardzo znanego zrobił: Albert Schutz, kompozytor
        melodii "Czerwonych Maków". Ten niestety zmarł w nedzy na wychodźstwie.
    • ada08 Wierszokleta to niekoniecznie poeta :-) 23.02.05, 18:49
      Dla mnie Hemar to wybitny wierszokleta, ale żaden poeta smile
      Świetnie wierszoklecił, świetnie do rymu publicystykę polityczną,
      patriotyczną, pisał, ale w wierszach jego zero poezji jest, zero...
      A szkoda, a szkoda ...
      a.

      • t0g Hemar był genialnym SATYRYKIEM. Jakość 23.02.05, 19:01
        poezji w tym przypadku odgrywa absolutnie drugorzędna rolę. "Częstochowskość"
        wręcz czasem nawet pomaga, bo satyry muszą się gładko i dobrze rymować, żeby sie
        lekko czytały.

        Ja w ogóle nigdy przenigdy nie myślałem o Hemarze jako o POECIE. Zawsze jako o
        satyryku.

        Serdeczności, Ado!
        • ada08 Re: Hemar był genialnym SATYRYKIEM. Jakość 23.02.05, 19:14
          t0g napisał:


          > Ja w ogóle nigdy przenigdy nie myślałem o Hemarze jako o POECIE. Zawsze jako o
          > satyryku.


          Jako o satyryku ? No toś Mu teraz przyłożył smile
          A sądzisz, że On tak o sobie myślał ?
          Ja myślę, że nie. Ja myślę, że On chciał być poetą, POETĄ, a nie kabareciarzem.
          Ale wyszło jak wyszło. Szkoda.
          a.

          >
          > Serdeczności, Ado!

          Nawzajem.
          a.
          • t0g No tak w życiu wychodzi Ado. Ja też zaplanowałem, 23.02.05, 19:17
            że będę Zwiesteinem (drugim Einsteinem, znaczy). A tylko zostałem belfrem. I na
            dodatek nie genialnym wcale.
            • ada08 Re: No tak w życiu wychodzi Ado. Ja też zaplanowa 23.02.05, 20:48
              t0g napisał:

              > że będę Zwiesteinem (drugim Einsteinem, znaczy). A tylko zostałem belfrem. I
              na
              > dodatek nie genialnym wcale.

              No, bo wiesz... Jak napisał jeden pisarz:

              ''... poczucie godności polega na zrozumieniu własnej sytuacji..''

              smile

              Że zostałeś ''tylko'' belfrem ? To nie jest tak mało. To jest nawet
              bardzo dużo. Dobrym belfrem być to duża rzecz smile A ja myślę, że jesteś
              dobrym belfrem smile
              Pozdr. smile
              a.
          • abprall Re: Hemar był genialnym SATYRYKIEM. Jakość 23.02.05, 20:07
            ot co jet hemar, taki sobie prl-ski pietrzak...wywolujacy w tamtych latach
            entuzjam wsrod zniewolonych, ktorym wystarczalo byle glupote in pro albo pro
            contra walnac by sie rozmarzyli...level plebejski...
            www.hemar.com.pl/
      • gretshen Czy jesli nie Picasso to bezwzglednie pacykarz? 23.02.05, 20:54
        Dla mnie Hemar to poeta, przy czym jego poetyckosc czy wierszoklectwo nie ma tu
        akurat nic do rzeczy. O trafnosc obserwacji idzie - o poprawnosc konkluzji.
        • aurora.we.mgle Re: Czy jesli nie Picasso to bezwzglednie pacykar 23.02.05, 21:27
          Dla mnie Hemar jest poeta. Z czym jest poezja - mozna dyskutowac do smierci.
          Ten wierszyk jest bardzo trafny psychologicznie i doskonale oddaje nasza ludzka
          nature. Czy pisanie o kroplach rosy przycupnietych pod omszalym kamieniem o
          poranku jest wazniesze dla czlwieka niz zdrowa humorystyczna refleksja, to
          dyskusyjne.
        • t0g Wiecie, Ada jest kochana, ale trza ja brac "with a 23.02.05, 22:40
          grain of salt", bo ona juz reaches all possible summits of sophistication and
          her kingdom is "not entirely from the planet of Earth" - co w zadnym wypadku nie
          umniejsza jej wybitnie wysokiej klasy. Ale my zwykli Ziemianie musimy z natury
          rzeczy cenic rzeczy odrobine bardziej przyziemne.
    • palnick Ado. Czy to nie jest poezja? 23.02.05, 23:10
      TESTAMENT CHOPINA

      Wiejski strumyk z Zelazowej Woli
      Szumi w lewej rece w barkaroli.

      Kiedys kogut zapial na podworku,
      To on, ten sam, w tych kwintach, w mazurku.

      Ksiezyc po wsi wloczyl sie pochmurnie,
      Znieruchomial, blyszczacy, w nokturnie.

      Bocian brodzi przez dawne mokradla,
      Szuka gwiazdy co w etiude spadla.

      W rozsypanych koralikach nutek
      Pierwsza milosc i ostatni smutek

      I tryumfow rzesiste trzepoty
      I nostalgia chora na suchoty.
      *
      Cudem jakims wzial ojczyzne w dlonie
      I przemienil ja w gorzkie harmonie,

      I przemienil ja w magiczne rytmy,
      I w melodie rzewne jak modlitwy.

      W srebrnoksieskie kropki, w czarne skroty
      I przepisal ja cala w te nuty

      I zapisal w swoim testamencie
      Dochowana, powtorzona swięcie.

      A tam ona jakby coraz zywsza.
      Od prawdziwej ojczyzny prawdziwsza.

      Az po wieku slowikami wspomni,
      Mrokiem wstchnie i deszczem zasiapi.

      I Polakom, gdy beda bezdomni,
      On muzyka ojczyzne zastapi.
      ------
      Marian Hemar
      • aurora.we.mgle Re: Ado. Czy to nie jest poezja? 23.02.05, 23:33
        Brawa dla poety Hemara i poety Palnicka!smile
      • ada08 Re: Ado. Czy to nie jest poezja? 24.02.05, 09:57
        Poprawiam się. Hemar był poetą. W duszy smile Z poezją w wierszach
        gorzej mu wychodziło. Chciał, a nie mógł. To z rozpaczy takie
        długaśne wierszydła smarował, jak to otwierające watek smile Bo to jest
        dramat czuć się poetą i wiedzieć, że nie ma się talentu, a co
        najwyżej talencik. A wiedzieć o tym musiał, bo inteligentny był
        przecież chłop z niego (inteligencja to czasem ciężkie brzemię smile)

        No, ale dobra tam, czytajcie Hemara smile Nie przeszkadzam już smile
        a.
        • d.nutka1 Re:poezja czy poetyka? 24.02.05, 11:43
          ada08 napisała:

          > Poprawiam się. Hemar był poetą. W duszy smile Z poezją w wierszach
          > gorzej mu wychodziło. Chciał, a nie mógł. To z rozpaczy takie
          > długaśne wierszydła smarował, jak to otwierające watek smile Bo to jest
          > dramat czuć się poetą i wiedzieć, że nie ma się talentu, a co
          > najwyżej talencik. A wiedzieć o tym musiał, bo inteligentny był
          > przecież chłop z niego (inteligencja to czasem ciężkie brzemię smile)
          >
          > No, ale dobra tam, czytajcie Hemara smile Nie przeszkadzam już smile
          > a.

          Ado
          a pamiętasz słowa piosenki "port to jest poezja...)
          przecież portu nie budowali poeci
          i nie uważam, że dla Hemara brak talentu poetyckiego był jego dramatem
          wybrał taką formę poetyckiego(wierszowanego) przekazywania pewnych treści
          od ODBIORCY zaś zależy (i dzięki ci Hemarze!)żeby zrozumieć ile się da "co
          autor miał na myśli".
          przemyśl swoje opinie Ado jeszcze raz.
          poeta WYBRANY czy DLA WYBRANYCH
          • palnick Cytat z wiersza otwierającego watek. 24.02.05, 14:51
            To krytyk, co belkoce,
            chociaz nikt go nie slucha
            i czepia sie cudzego
            piora, jak wesz kozucha.

            smile)))))))))))))))
    • palnick Poetyckie pożegnanie Besińskiego... 23.02.05, 23:42
      STROFA ZALOBNA

      Czym mierzyc wielkosc czlowieka? Zaloba
      Ktora umarly zostawia za soba.

      Zalem, co sprawia, ze kazda rodzina
      W nim placze ojca i brata i syna.

      Jakby ten jeden, ktorego stracili,
      Umarl milionem smierci. W jednej chwili

      Swiat opustoszal z bliska i z daleka,
      Choc stracil tylko jednego czlowieka.
      ---------
      Marian Hemar
      • aurora.we.mgle do palnicka: 24.02.05, 00:15
        Palnicku, czy Ty jestes bautorem? Moimi umyslowymi-zmyslami wyczuwam u Was ten
        sam styl.
        pozdro. jeszcze zimowo, ale juz wiosennie, bo wiesz, te krokusy... i to
        powietrze...
        • palnick Re: do Emily: 24.02.05, 00:18
          aurora.we.mgle napisała:

          > Palnicku, czy Ty jestes bautorem? Moimi umyslowymi-zmyslami wyczuwam u Was
          > ten sam styl.
          --------
          Czy ty mnie przypadkiem nie obrażasz smile
          • aurora.we.mgle Re: do Emily: 24.02.05, 00:27
            Sorry,
            nie obrazaj sie Przyjacielu
            jesli nie jestes bautorem w chmieluwink)

            A jak tak mile poletycko sie z nim spieralam na temata natury bardzo
            pryncypialnej, choc tematycznie on mi sie wydal nie w Towim stylu, ale w koncu
            jestes przeciez Phantomem w operzee, wiec skad mam wiedziecwink)
            • patience Marian Hemar: „KONCERT CZERWONEJ ARMII” 25.02.05, 13:24
              Marian Hemar: „KONCERT CZERWONEJ ARMII”

              Że wy ich nie widzieli
              W Londynie! Ludzie! Ludzie!
              W tutejszym Albert Hallu,
              W ogromnej starej budzie

              Koncertowej - w okrągłej
              Kolosalnej stodole,
              Gdzie oni występują
              Przez dwa tygodnie, w zespole.

              Dwustu artystów! Dwustu
              Poszczególnych gwiazdorów,
              Jeden w drugiego dwustu
              Śpiewaków i tancorów

              I grajków na bałałajkach,
              I wszyscy razem, znaczy,
              Zespół Czerwonej Armii!
              Siedem tysiecy słuchaczy,

              Siedem tysięcy widzów,
              Angielek i Anglików,
              Klaszcze brawo! Grzmi burzą
              Zachwyconych okrzyków

              Brawo, bis! Rzeczywiście,
              Takiego widowiska
              Codziennie nie zobaczysz.
              Krąży, wiruje, błyska,

              Tupie, fruwa, olsniewa
              Dwustu krasnoarmiejców -
              Barytonów i basów,
              Grubo i cienko-piejców,

              Mołojców, szeregowych,
              Strzelców, podoficerów -
              Na gładkich schludnych bluzach

              Barwne wstążki orderów,
              Świecą cholewy butów
              Jakby jakieś lakierki -
              i czerwone lampasy
              Na spodniach - bez usterki

              Prości- sam kwiat męskości
              I eleganckiego gustu,
              No, i jak na estradę
              Wychodzi takich dwustu

              I dwieście gęb otwiera
              I piano, murmurando, Brzmi cudny spiew, daj mi pokój
              Z polityką, propagandą,
              Z urazami, z krzywdami!

              Zamknij oczy, gałubczyk,
              I słuchaj - "Wołga Wołga!"
              Śpiewają "Cziubczik, cziubczik!"

              Śpiewają "Oczi czornje"
              Śpiewają "Hajda trojka!"
              To nie jest żadna jakaś
              Propagandowa machlojka

              To ściska wprost za serce,
              To łapie wprost pod żebro -
              I nagle na estradzie,
              Jak żywe lśniące srebro

              Rozsypali się - w kulki -
              We dwójki, w trójki, w czwórki,
              Motają się i wiążą
              I zaplatają w sznurki

              I rozplatają znowu -
              Po dwóch, po trzech, na wyprzódy.
              Kozłami na łeb, na szyję,
              Pod boki i w prysiudy,

              Prysiudami dokoła
              I hyc! - nogi do góry,
              Głowa na dół! - lampasy,
              Obcasy i mundury,

              Cholewy i przyśpiewy -
              Na odwyrtkę! Z podłogi
              Drzazgi, iskry! Gdzie głowa,
              Gdzie ramiona, gdzie nogi?

              Już mi dech od patrzenia
              Zaparło - klaszczę, wrzeszczę,
              Już dość! A oni jeszcze!
              Jeszcze! I znów! I jeszcze!

              Aj aj aj! W oczach ćmi się
              Wir ruchomej mozajki.
              A oni już w szeregu
              I dzwonią bałałajki,

              I zawodzą harmonie
              Jak po dwunastej wódce.
              A oni "Oczi czornje"
              Pieją. No, ja pokrótce

              Powiem wam, że Cliff Richards,
              Czy ta Helen Shapiro,
              Do nich się nie umywa
              Nawet...a cóż dopiro

              Anglik obok - szaleje!
              Angielka się rozkleja!
              Przed sobą na estradzie
              Ma Elwisa Presleya

              Dwieście razy! Jak chcecie,
              Żeby siedziała jak trusia?
              Toż ona, za przeproszeniem -
              Nie gniewajcie się - siusia

              I piszczy "brawo!" - z loży,
              Z parteru i z balkonu!
              Ten zespół Czerwonej Armii -
              Szlagier! Szlagier sezonu!

              Potem przed Albert Hallem
              Spytali mnie na ulicy
              Rozentuzjazmowani
              Znajomi moi, Anglicy -

              Jak pan się bawił? Pytali
              Rozgrzani i pochwalni:
              Ci żołnierze sowieccy,
              Nad wyraz muzykalni,

              Prawda? "Tak jest", odrzekłem
              "To notorycznie przecie
              Najbardziej muzykalne
              Wojsko na całym świecie

              To jeszcze nic, co w Londynie,
              To mało, co w Albert Hallu,
              Trzeba ich było w Brodach
              Posłuchać... w Tarnopolu...

              Trzeba to było słyszeć
              Jak ich śpiew rósł w oddali
              We Lwowie, na ulicy
              Żółkiewskiej, gdy jechali

              Od rogatki w kadłubach
              Swych pancernych kolosów -
              Śpiewali "Wołga, Wołga..."
              Śpiewali na osiem głosów

              Od cudownej harmonii
              Dreszcz przenikał do kości,
              Nie można było się oprzeć
              Takiej muzykalności,

              To muzykalna armia, z
              Londynem jej nie mierzcie,
              Trzeba wam było słyszeć
              Ich koncert w Budapeszcie!

              Z czołgów - trach! z cekaemów
              Po oknach - trach! po roletach,
              Po widzach, po słuchaczach,
              Po dzieciach, po kobietach...

              I śpiewali! Z zachwytu
              Ludzie jak muchy marli.
              Nie można się było oprzeć.
              Węgrzy się nie oparli.

              To muzykalne wojsko.
              Kto słyszał w brzozowym lasku,
              W Katyniu jak śpiewali,
              Wśród kul bzyku i trzasku -

              "Razłuka moja, razłuka..."
              I "Ałławerdy..." - to wiecie,
              Najbardziej muzykalna
              Armia na całym świecie.

              Co ja tego śpiewania
              Posłucham, wiecie - to mi
              Po grzbiecie biegną ciarki
              Z zachwytu". - moi znajomi,

              Anglicy, z wielkim dla mnie
              Uznaniem zawołali:
              "To ładnie, że pan, choć Polak,
              Lecz tak bezstronnie chwali

              Zespół Czerwonej Armii...
              To aż brzmi niemal dziwnie...
              Oby każdy z was umiał
              Sądzić tak obiektywnie..."

              1963r.
            • palnick Już z Aurory wystrzał padł... 28.02.05, 00:00
              znasz ten wiersz Emily?
              • aurora.we.mgle Re: Już z Aurory wystrzał padł... 28.02.05, 00:22
                Nie znam. Wysylaj Palnicku. Jak wisz z historii, aurory maja dziwna slabosc do
                wystrzalow, nie wiem dlaczego tak jest, chyba musze sie poddac psychoanalzie u
                ducha dr. Freudawink
                • palnick Re: Już z Aurory wystrzał padł... 28.02.05, 00:27
                  Auroro/Emily dla mnie jesteś wystrzałowa. To wystarczy smile))
                  Wiersza nie pamiętam sad
                  • aurora.we.mgle Re: Już z Aurory wystrzał padł... 28.02.05, 00:34
                    Skoro nie pamietasz, to po co wspominasz? ale komplement bardzo mily,
                    dziekiwink) - choc z drugiej strony, dwuznaczny??? przyznam, nie wiem dlaczego
                    nagle taki dziwny nick mi sie nawinal na synapsy. Widac to jakas sklonnosc
                    atawistyczna jest. Musze to poddac analizie, zeby poznac mroki swojej duszywink)
                    na razie tone we mglesmile
    • palnick Re: Kto rządzi światem? 03.03.05, 13:37
      Ten i Polską sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka