antyk52
02.03.05, 00:08
Na wstępie sprawa miasteczka Koniuchy:
W Koniuchach to Żydzi mordowali Polaków. Polaków, przez ówczesną, sowiecką i
postsowiecką propagandę zwanych "koniuchowskimi bandytami". Byłem pierwszym,
i chyba do dziś jedynym dziennikarzem z Polski, który rozmawiał z panią Anną
Suckiel, mieszkającą wówczas w Koniuchach - naocznym świadkiem zbrodni. Dziś
pani Suckiel już nie żyje. Nie wiadomo dokładnie czy żyją jeszcze jacyś
naoczni świadkowie tragedii z 29 stycznia 1944 roku. Ale zbrodnia w
Koniuchach ma wszelkie szanse, by zostać wyjaśniona i osądzona. Od początku
stara się o to pani prokurator Anna Gałkiewicz z łódzkiego oddziału Instytutu
Pamięci Narodowej. Zebrała już potężną dokumentację.
Ostatnio bardzo bogaty materiał faktograficzny przesłała do łódzkiego IPN
Prokuratura Generalna Republiki Litewskiej. Są w nim przesłuchania żyjących
na Litwie świadków tragedii, materiały archiwalne, wraz z aktami osobowymi
wykonawców zbrodni. IPN czeka jeszcze na podobne materiały z organów ścigania
z innych państw, do których wysłano zapytania. Wierzę, że ten ponury epizod
zostanie wyjaśniony do końca. Powinien on również funkcjonować zbiorowej
świadomości Polaków. Stąd dziennikarska próba przybliżenia zbrodni w
Koniuchach.
www.naszawitryna.pl/jedwabne_1036.html
Stan śledztwa w IPN na 2002-03-01:
Wieś Koniuchy położona była na skraju Puszczy Rudnickiej, w której swoje bazy
posiadały liczne oddziały partyzantów sowieckich. Członkowie tych oddziałów
dokonywali częstych napadów na okoliczne wsie i kolonie, w tym i na Koniuchy.
Celem napadów był zabór mienia miejscowej ludności, głównie ubrań, butów,
bydła, zapasów mąki. W czasie napadów stosowano przemoc wobec właścicieli
rabowanego mienia. Mieszkańcy Koniuch zorganizowali samoobronę. Miejscowi
chłopi pilnowali wsi, uniemożliwiając tym samym dalsze grabieże. Z tego
powodu w nocy z 28 na 29 stycznia 1944 r. grupa partyzantów sowieckich z
Puszczy Rudnickiej nocą okrążyła wieś. Nad ranem przy użyciu pocisków
zapalających niszczono zabudowania wiejskie i rozstrzeliwano wybiegających z
niej mieszkańców - mężczyzn, kobiety i dzieci. Łącznie spłonęła większość
domów. Zabito od 36 do 50-ciu osób, część mieszkańców została ranna. Ci,
którzy ocaleli uciekli do pobliskich wsi.
Stacjonujący w Puszczy Rudnickiej partyzanci sowieccy podlegali Centralnemu
Sztabowi Ruchu Partyzanckiego w Moskwie. Napadu dokonała grupa ok. 100-120-tu
partyzantów pochodzących z różnych oddziałów. Wśród nich była m. in. około 50-
osobowa grupa partyzantów żydowskich.
Doniesienie w sprawie popełnienia tej zbrodni złożył Kongres Polonii
Kanadyjskiej. Postępowanie wszczęto w dniu 8 marca 2001 r.
W toku postępowania, m. in. w drodze komunikatów prasowych, kontaktów ze
Światowym Związkiem Żołnierzy Armii Krajowej ustalono nazwiska i adresy, a
następnie przesłuchano 17-stu świadków. Są to żołnierze Armii Krajowej
walczący w oddziałach stacjonujących w Puszczy Rudnickiej oraz członkowie
rodzin ofiar zbrodni. Część z przesłuchanych świadków podała nazwiska lub
pseudonimy partyzantów radzieckich, miejsce stacjonowania tych oddziałów, ich
liczebność, potwierdzając, iż najliczniejszą grupę stanowili partyzanci
narodowości żydowskiej. Oddziały te potocznie nazywano Wisińczą (od
usytuowania ich baz pomiędzy wsią Wisińcza, a jeziorem Kiernowo). Jeden ze
świadków był w Koniuchach w dniu 2 lutego 1944 r., a więc kilka dni po
napadzie. Zeznał, iż widział popalone domy, rozpaczających ludzi,
pozostawione dzieci. Z relacji osoby, która zdołała się ukryć w czasie
napadu, słyszał, iż wieś podpalono z obu stron, a potem strzelano do
uciekających ludzi. Atak nastąpił po dłuższej obserwacji, kiedy samoobrona
zeszła ze swych stanowisk. Mieszkańcy Koniuch opowiadając o sprawcach napadu
używali zamiennie określeń Żydzi i "Ruscy". . Z zeznań świadków wynika, iż
część ofiar, zwłaszcza osoby stare i schorowane, zginęła spalona we własnych
domach. Natomiast do części mieszkańców, którzy starali się uciekać
strzelano. W taki sposób zginęły osoby z rodziny P. Zwłoki małżonków
Stanisława i Katarzyny P. odnaleziono zwęglone w domu. Ciało ich córki
Genowefy P. ze śladami kul i przypalonymi stopami leżało na podwórzu.
Do akt załączono uwierzytelnioną kopię tajnego meldunku sytuacyjnego,
sporządzonego przez Oddział Operacyjny dowódcy Wehrmachtu - Ostland w dniu
5.02.1944 r. w Rydze. Z treści meldunku wynika, iż w Koniuchach pojawiła
się "średniej wielkości banda Żydów i Rosjan"..."zastrzelono 36 mieszkańców,
14 rannych. Miejscowość w przeważającej części została obrócona w perzynę".
Aktualnie historycy z Wydziału Ekspertyz i Opracowań Głównej Komisji
poszukują dokumentów na temat tej zbrodni, sporządzonych przez partyzantów
radzieckich, oraz danych dotyczących składu osobowego oddziałów radzieckich
stacjonujących w Puszczy Rudnickiej. Trwają również poszukiwania byłych
żołnierzy Armii Krajowej z Oddziału Dywersyjnego "Frycza". Jak bowiem
ustalono część mężczyzn, którzy przeżyli masakrę w Koniuchach walczyła
później w tym Oddziale. Ustalane są adresy kolejnych świadków, których bliscy
zginęli w Koniuchach. Opracowywane są odezwy o pomoc prawną nie tylko na
Litwę i Białoruś, ale również m. in. do Kanady.
www.naszawitryna.pl/jedwabne_703.html
"Żydzi w UB":
Prelekcja prof. Andrzeja Paczkowskiego (członek zarządu IPN) w Zydowskim
Instytucie Historycznym (12 kwietnia 1995 r.) nie zostala naglosniona przez
media, ponadto odbyla sie w godzinach rannych, dlatego zapewne frekwencja
byla niewielka, a dyskusja krotka i powierzchowna. Samo spotkanie pokazalo
jednak, iz nawet na tematy uwazane za kontrowersyjne, czy wstydliwe,
dyskutowac mozna spokojnie, w dodatku w gronie sluchaczy skladajacym sie
m.in. z bylych funkcjonariuszy.
Prof. Paczkowski, przy oczywistych w tego typu badaniach zastrzezeniach
metodologicznych (prelegent uznal m.in., iz kryteria uznania kogos za Zyda
sa "niejasne"), stwierdzil, iz w latach 1944-1956, na 447 osob w centrali
resortu bezpieczenstwa publicznego, pelniacych funkcje kierownicze (od
naczelnika wydzialu wzwyz), bylo 131 Zydow. Daje to lacznie ponad 29% Zydow
na stanowiskach kierowniczych w MBP! Inny wiarygodny historyk, Andrzej K.
Kunert w wypowiedzi dla "Gazety Wyborczej" (z 24-25 kwietnia 1992 r.)
stwierdzil:
"Panuje opinia, ze bezpieka, informacja wojskowa, prokuratura, sadownictwo
byly pelne Zydow. To jest opinia calkowicie falszywa - statystycznie w
sadownictwie, bezpiece i informacji nie bylo wiecej niz 10 proc. Polakow
pochodzenia zydowskiego".
Ale 10% calej populacji komunistycznego aparatu terroru i represji, przy
udziale ludnosci pochodzenia zydowskiego nie siegajacym wowczas nawet 1%
ludnosci w Polsce, to jednak liczba, ktora robi wrazenie i podwaza calkowicie
te opinie, ktore neguja udzial Zydow w bezpiece: a 29% Zydow na stanowiskach
kierowniczych to fakt, dajacy podstawy do twierdzenia, iz wspolrzadzili oni
tym aparatem.
'Sławni' SBcy:
Istnieje wiele innych szczegółowych świadectw, także autorów żydowskich,
dowodzących, że dominujący w stalinowskim UB Żydzi byli żydowskimi
szowinistami - polakożercami, którzy po prostu dawali upust swej nienawiści
wobec bezbronnych Polaków. Taką opinię wyraża Teofila Weintraub, Żydówka z
pochodzenia, w zbiorze wywiadów Ruty Pragier: "Żydzi czy Polacy" (Warszawa
1992, s.120: "Różański. Jego sekretarka mówiła mi, że był polakożercą.
Nienawidził ludzi". Pisałem już, że osławiony wicedyrektor departamentu
śledczego MBP Józef Światło (Fleischfarb) osobiście torturował wielu polskich
patriotów, szczególnie okrutnie zachowując się podczas przesłuchań działaczy
dawnego Stronnictwa Narodowego. Zwierzchnik Światły, Roman Romkowski (Natan
Grunspan-Kikiel)