Dodaj do ulubionych

Bzdura Roku

07.03.05, 12:28
Do końca roku jeszcze prawie 10 miesięcy, ale zwycięzca konkursu na Bzdurę
Roku wydaje się już pewny. Oto co ukazało sie w dzisiejszej Rzepie w
dziale "publicystyka"
"
Rocznica hołdu pruskiego

Wkrótce, 10 kwietnia, mija 480. rocznica hołdu pruskiego. Był to wielki
sukces Polski, sukces na miarę najwybitniejszych osiągnięć politycznych
w Europie. Na drodze dyplomatycznej rozwiązano odwieczny konflikt zbrojny
z Krzyżakami. Zupełnie niesłusznie nowożytna historiografia polska
postrzegała hołd z perspektywy rozbiorów. To zupełnie tak, jakbyśmy dziś
mieli przewidywać, co się stanie za 250 lat! Niewątpliwie jest to rocznica,
którą nie tylko warto obchodzić w kraju, ale którą można z dumą pochwalić
się na arenie europejskiej. Pozostało mało czasu, ale może przynajmniej w
kuluarach Parlamentu Europejskiego można by pokazać to wybitne osiągnięcie
dyplomatyczne wielkiej monarchii szesnastowiecznej Europy.

Krzysztof Jan Drozdowski, Dziurdziów
"
Komentarze wydają się zbyteczne.
Obserwuj wątek
    • d.nutka1 Re: Bzdura Roku 07.03.05, 12:35
      "Niech Polska będzie państwem uczciwym. Wycofać się z irackiej awantury !"

      kraj w który kazdego dnia giną dziesiątki i setki ludzi w zamachach
      terrorystycznych nazywa się awanturą?

      może to nie jest jeszcze bzdura roku, ale zaćma na mózgu na pewno.
    • oleg3 Możzesz mnie też wpisać 07.03.05, 13:08
      na listę idiotów, ale, pomijając unijne świętowanie, podzielam pogląd Pana
      Drozdowskiego. Bardzo się dziwię, że jest to dla Ciebie bulwersujące. Sprawa
      Prus, w wyniku tego aktu, stała się wewnętrzną sprawą Rzeczpospolitej, a
      przestała być sprawą Cesarstwa I Papiestwa.
      • wahacz i mnie 07.03.05, 13:15
        oleg3 napisał:
        > na listę idiotów, ale, pomijając unijne świętowanie, podzielam pogląd Pana
        > Drozdowskiego. Bardzo się dziwię, że jest to dla Ciebie bulwersujące. Sprawa
        > Prus, w wyniku tego aktu, stała się wewnętrzną sprawą Rzeczpospolitej, a
        > przestała być sprawą Cesarstwa I Papiestwa.

        popieram calkowicie. Rzeczpospolita byla juz wtedy za slaba by zaanektowac cale
        Prusy militarnie a tak czesc Prus dostalismy pokojowo a czesc mielismy dostac
        po wygasnieciu pruskiej linii rodu hohenzolernow. Moim zdaniem bylo to genialne
        zagranie. Wielka glupota bylo natomiast pozwolenie na przjeecie tronu ksiesta
        przez brandeburska linie hohenzolernow.
    • dachs Re: Bzdura Roku 07.03.05, 13:17
      indris napisał:

      > Do końca roku jeszcze prawie 10 miesięcy, ale zwycięzca konkursu na Bzdurę
      > Roku wydaje się już pewny. Oto co ukazało sie w dzisiejszej Rzepie w
      > dziale "publicystyka"
      > Komentarze wydają się zbyteczne.

      Komentarz jest konieczny.
      Po pierwsze jest to list od czytelniaa i Rzeczpospolita niejednokrotnie
      zamieszcza listy z opiniami, z ktorymi niekoniecznie musi sie zgadzac.
      Po drugie Z holdem pruskim to nie jest tak prosto, jak Ty to sobie wyobrazasz
      na podstawie obrazu Matejki.
      Powstajace na bazie zakonnego panstwa krzyzowcow, swieckie panstwo Pruskie
      zlozone prawie w 100% z ludnosci mowiacej po niemiecku, zwrocilo sie o opieke
      nie do cesarza niemiekiego lecz do krola polskiego.
      Byl to niewatpliwie sukces nie tylko polskiej dyplomacji, ale wyraz zaufania do
      polskiej sily militarnej.
      To, ze sie potem Prusy zwrocily przeciw Polsce, bylo w owym czasie nie do
      przewidzenia.
      Podobnie jak nie do przewidzenia bylo, ze gdy Sobieski obroni Wieden przez
      Turkami, to Habsburgowie w podziece wezma udzial w rozbiorach.
      A do Sobieskiego jakos nikt nie ma pretensji.
      • d.nutka1 Re: Bzdura Roku 07.03.05, 13:54
        dachs napisał:

        > Komentarz jest konieczny.
        > Po pierwsze jest to list od czytelniaa i Rzeczpospolita niejednokrotnie
        > zamieszcza listy z opiniami, z ktorymi niekoniecznie musi sie zgadzac.
        > Po drugie Z holdem pruskim to nie jest tak prosto, jak Ty to sobie
        wyobrazasz
        > na podstawie obrazu Matejki.
        > Powstajace na bazie zakonnego panstwa krzyzowcow, swieckie panstwo Pruskie
        > zlozone prawie w 100% z ludnosci mowiacej po niemiecku, zwrocilo sie o opieke
        > nie do cesarza niemiekiego lecz do krola polskiego.
        > Byl to niewatpliwie sukces nie tylko polskiej dyplomacji, ale wyraz zaufania
        do
        >
        > polskiej sily militarnej.
        > To, ze sie potem Prusy zwrocily przeciw Polsce, bylo w owym czasie nie do
        > przewidzenia.
        > Podobnie jak nie do przewidzenia bylo, ze gdy Sobieski obroni Wieden przez
        > Turkami, to Habsburgowie w podziece wezma udzial w rozbiorach.
        > A do Sobieskiego jakos nikt nie ma pretensji.
        >

        Borsuku
        przestań ludziom, zwłaszcza młodym, którzy nie mogli uczestniczyć w
        bezpośrednich obchodach holdu pruskiego, bo im jakieś miecze -2-przeszkodziły,
        w głowach mieszać
        gdzie Prusy a gdzie Wiedeń!
        jedno oko na Maroko a drugie na Kaukaz
        to twoja dewiza Borsuku?
        a potem napiszesz, że to tylko taka ironiczna kpina była?
      • indris Bzdura Roku - wyjaśnienie 07.03.05, 14:01
        Oczywiście nie mam najmniejszej pretensji do Rzepy. To nawet dobrze świadczy o
        gazecie, jeżeli zamieszcza opinie kontrowersyjne.
        Ale co do meritum, to jestem nieco zdziwiony, że ktoś może jeszcze bronić
        obłędnej decyzji Zygmunta Starego z r.1525. Jej bezsens był dla mnie tak
        oczywisty, że nie przywołałem uchwały sejmu (Korony Polskiej z tegoz roku tylko
        wcześniejszej). A ta uchwała mówiła wyraźnie: "nie zawierać ani pokoju ani
        rozejmu z Zakonem, ale usunąć go z tych ziem". Ta uchwała i liczne głosy
        krytyczne z tamtej epoki są dowodem przynajmniej na to, że jednoznacznie
        negatywna ocena hołdu pruskiego NIE powstała dopiero po rozbiorach, kiedy to
        zaczęto mieć pretensje do Sobieskiego za odsiecz wiedeńską.
        Sytuacje były bowiem nieporównywalne. Austria (właściwie Święte Cesartswo
        Rzymskie Narodu Niemieckiego) nie była żadnym trwałym wrogiem Polski. Od czasów
        Krzywoustego była to najspokojniejsza z granic polskich a może i europejskich.
        Nieudzielenie Austrii pomocy mogło skutkować tak, jak nieudzielenie pomocy
        Polsce przez Zachód w r. 1939: pokonaniem obu przeciwników po kolei - przez
        Turcję. A niewątpliwie lepiej było się znależć w zaborze austriackim w XVIII
        wieku niż pod tureckim w XVII.

        Tymczasem Zakon Krzyżacki był od samego początku zasadniczym wrogiem Polski. W
        r. 1525 ten Zakon wlaśnie przegrywał wojnę bez najmniejszych szans na pomoc
        skądkolwiek. A co więcej władza zakonna była "wyalienowana" we własnym kraju
        (mówiąc dzisiejszym językiem) podobnie a może jeszcze bardziej niż w czasie
        wojny trzynastoletniej. Należało ją "dorżnąć", czego nikt w ówczesnym świecie
        by nie żałował i po prostu wcielić Prusy Wschodnie do Polski. Wcale nie trzeba
        było snuć przypuszczeń, co będzie za 250 lat.
        Nowopowstałe księstwo pruskie NIE MOGŁO zwrócić się o pomoc i opiekę do
        cesarstwa, gdyż było to państewko protestanckie (pierwsze w ówczesnym świecie).
        Zgoda - niczym nie uzasadniona - na powstanie takiego potencjalnie
        niebezpiecznego potworka, nie była żadnym sukcesem, bo NIC nie mogło wtedy
        przeszkodzić w zajęciu Koenigsberga i reszty "zakonnego" (formalnie) państwa.
        Z okazji należy korzystać.
        Naprawdę nie widzę ANI JEDNEGO racjonalnego powodu, dla którego Zygmunt Stary
        zdecydował się, wbrew i zdrowemu rozsądkowi i ówczesnej opinii publicznej na
        tak dziwaczne rozwiązanie.
        • oleg3 Re: Bzdura Roku - wyjaśnienie 07.03.05, 14:23
          indris napisał:
          > Nowopowstałe księstwo pruskie NIE MOGŁO zwrócić się o pomoc i opiekę do
          > cesarstwa, gdyż było to państewko protestanckie (pierwsze w ówczesnym
          > świecie).

          Indris, porzucenie katolicyzmu i hołd to była jedna operacja polityczna. Zająć
          Prusy może by się i udało, ale utrzymać nie bardzo. Potencjalnie groziła
          kilkudziesięcioletnia wojna o utrzymanie stanu posiadania, niekoniecznie z
          (byłym) zakonem. Pamiętasz Inflanty i Kurlandię?
          • indris O Inflanty i Kurlandię... 07.03.05, 18:38
            ...Rzeczpospolita walczyla z Moskwą i Szwecją. Z żadnym z tych pańśtw nie
            walczyła o Prusy. Nie było chętnego do zajmowania Prus Wschodnich. Nie byłoby
            tez kłopotu z utrzymaniem ich ze względu na miejscową ludność, bo Niemcy z Prus
            Królewskich pozostawali aż do końca lojalnymi mieszkańcami Rzeczypospolitej.
            Przy okazji warto przypomnieć, że już w r. 1656 elektor pruskiwyczyniał w
            czasie potopu różne podejrzane ruchy (m.in traktat w Radnot przewidujący
            rozbiór), a w tym samym czasie niemiecki w większości Gdańsk Szwedom się do
            końca opierał. Wystarczyło więc nie 250 a 125 lat, żeby niedobita żmija odżyła.
            • oleg3 To moze Ksiestwo Mazowieckie 07.03.05, 20:29
              Status Prus Ksiazecych byl zblizony do statusu Ksiestwa Mazowieckiego. Jego
              inkorporacja do Korony byla bezproblemowa. Podobnie by bylo z Prusami
              Ksiazecymi, gdyby Rzeczpospolita byla tym zainteresowana. Ale to juz nie wina
              Zygmunta, ktorego laskawie nazywasz idiota.
              • indris Znowu muszę sprostować 08.03.05, 10:52
                Nigdy i nigdzie nie nazwałem Zygmunta Starego idiotą. Idiotyczną nazwałem tę
                jedną jego decyzję, zgody na hołd pruski zamiast zwykłego zajęcia Prus.
                Podobnie nigdy nie nazwałemidiota Napoleona Bonaparte, ale jego decyzje o
                kampanii rosyjskiej i rozegraniu w tym kontekście sprawy polskiej oraz inwazji
                na Hiszpanię zawsze nazywałem co najmniej nieracjonalnymi. Nawet geniusz może
                robić głupstwa. A Zygmunta Starego nie uważam ani za idiotę ani za geniusza.
                Jednak dla podjęcia rozsądnej decyzji w sprawie pruskiej nie trzeba było być
                geniuszem. Widzieli to współcześni w Polsce, sejm który zakończył się w lutym
                tegoż 1525 roku, Hozjusz, Dantyszek (nb z niemieckiej rodziny) i poza Polską
                (król duński)...
                Podobno decydującą rolę w przekonaniu króla do podjęcia wiadomej decyzji
                odegrał Krzysztof Szydłowiecki, a o jego rzeczywistych motywacjach różnie mówią
                (o braniu w łapę mówią też).
                Analogia do Mazowsza jest chyba myląca, chociaz formalnie trafna. Mazowszem
                rządził polski ród książęcy bez krewnych zagranicznych a i ludność była polska.
                Prusami zaczęła rządzić ta sama rodzina co w Brandenburgii a ludność była
                przeważnie niemiecka. W r. 1525 nie miało to jeszcze takiego znaczenia, ale z
                biegiem czasu to znaczenie rosło.
                • oleg3 Re: Znowu muszę sprostować 08.03.05, 12:39
                  indris napisał:
                  > Analogia do Mazowsza jest chyba myląca, chociaz formalnie trafna. Mazowszem
                  > rządził polski ród książęcy bez krewnych zagranicznych a i ludność była
                  polska.
                  >
                  > Prusami zaczęła rządzić ta sama rodzina co w Brandenburgii a ludność była
                  > przeważnie niemiecka. W r. 1525 nie miało to jeszcze takiego znaczenia, ale z
                  > biegiem czasu to znaczenie rosło.

                  Kwestia języka używanego przez ludność jest, w owych czasach drugorzędna.
                  Szlachta pruska była niemieckojęzyczna, ale litewska też nie od razu uległa
                  polonizacji, O wiele większe znaczenie miała religia. Polska po flircie z
                  Reformacją pozostała katolicka, Prusy zostały protestanckie. Ale nie wymagajmy
                  od Zygmunta Starego jasnowidztwa.

                  Traktat krakowski jasno określał, że Prusy dziedziczą tylko potomkowie
                  Albrechta po mieczu. Linia Albrechta wymarła stosunkowo szybko. Wtedy trzeba
                  było przejąć Prusy. Zygmunt przygotował do tego solidne podstawy.
                • gandalph Sprostowanie do sprostowania 09.03.05, 16:09
                  indris napisał:

                  > Nigdy i nigdzie nie nazwałem Zygmunta Starego idiotą. Idiotyczną nazwałem tę
                  > jedną jego decyzję, zgody na hołd pruski zamiast zwykłego zajęcia Prus.
                  Tuż po wojnie, w 1946 r., prof. Zygmunt Wojciechowski, wydał monografię nt.
                  Zygmunta Starego (pisaną podczas wojny). Zawarł w niej dokładnie taką samą
                  ocenę Hołdu Pruskiego jak w cytacie otwierającym wątek. Mianowicie, że było to
                  genialne posunięcie.
                  Trzeba pamiętać, że już od schyłku rządów Jana Olbrachta Rzplita nie mogła się
                  uporać z sojuszem Wiedeń-Królewiec-Moskwa. Wszystko to było konsekwencją
                  niefortunnej wyprawy bukowińskiej Jana Olbrachta. Kiedy Zygmunt Stary (jako
                  suweren, przynajmniej de facto, Zakonu Krzyżackiego), zgodził się na jego
                  likwidację (tj. sekularyzację połączoną z przejściem na luteranizm) w
                  charakterze lennika Korony, tym samym ks. Albrecht z pozycji "pieszczoszka"
                  cesarskiego i papieskiego stał się Wrogiem Publicznym nr 1 i mógł przetrwać
                  wyłącznie pozostając na łasce króla polskiego. Czy to nie genialne jednym
                  posunięciem z wroga uczynić osobnika od siebie zależnego?


                  > Podobnie nigdy nie nazwałemidiota Napoleona Bonaparte, ale jego decyzje o
                  > kampanii rosyjskiej i rozegraniu w tym kontekście sprawy polskiej oraz
                  inwazji
                  > na Hiszpanię zawsze nazywałem co najmniej nieracjonalnymi. Nawet geniusz może
                  > robić głupstwa. A Zygmunta Starego nie uważam ani za idiotę ani za geniusza.
                  > Jednak dla podjęcia rozsądnej decyzji w sprawie pruskiej nie trzeba było być
                  > geniuszem. Widzieli to współcześni w Polsce, sejm który zakończył się w lutym
                  > tegoż 1525 roku, Hozjusz, Dantyszek (nb z niemieckiej rodziny) i poza Polską
                  > (król duński)...
                  > Podobno decydującą rolę w przekonaniu króla do podjęcia wiadomej decyzji
                  > odegrał Krzysztof Szydłowiecki, a o jego rzeczywistych motywacjach różnie
                  mówią
                  >
                  > (o braniu w łapę mówią też).
                  > Analogia do Mazowsza jest chyba myląca, chociaz formalnie trafna. Mazowszem
                  > rządził polski ród książęcy bez krewnych zagranicznych a i ludność była
                  polska.
                  >
                  > Prusami zaczęła rządzić ta sama rodzina co w Brandenburgii a ludność była
                  > przeważnie niemiecka. W r. 1525 nie miało to jeszcze takiego znaczenia, ale z
                  > biegiem czasu to znaczenie rosło.
                  >
                  >
                  >
                  >
            • oleg3 Re: O Inflanty i Kurlandię... 07.03.05, 20:55
              indris napisał:

              > ...Rzeczpospolita walczyla z Moskwą i Szwecją. Z żadnym z tych pańśtw nie
              > walczyła o Prusy. Nie było chętnego do zajmowania Prus Wschodnich.

              Pojde na latwizne i zacytuje

              netsprint.encyklopedia.pwn.pl/84395_1.html
              W polityce zagranicznej Zygmunt Stary stanął przed problemem „okrążenia”.
              Wielkie Księstwo Litew., narażone na agresję Moskwy, w wyniku wojen 1507–08 i
              1512–22 utraciło 1514 Smoleńsk (mimo świetnego zwycięstwa pol.-litew. pod
              Orszą) i 1522 Nowogród Siewierski; Wasylowi III sprzyjał ces. Maksymilian I, a
              brak akceptacji przez cesarstwo postanowień pokoju toruńskiego (1466) dopomagał
              wyłamywaniu się wielkich mistrzów krzyżackich z lenniczej zależności względem
              Polski; istniała też obawa aliansu między nowym wielkim mistrzem, Albrechtem
              Hohenzollernem, a w. ks. moskiewskim. Król, dotąd popierający na Węgrzech obóz
              antyhabsburski (małżeństwo z Barbarą Zapolyą, 1512), dostrzegł potrzebę
              reorientacji swej polityki; zjazd wiedeński 1515 przypieczętowany uznaniem praw
              Polski do lenna prus. i cofnięciem przez cesarza poparcia dla Moskwy, rozwiązał
              ręce Zygmuntowi Staremu na północy. W wyniku ostatniej wojny z zakonem
              krzyżackim (1519–20) doszło 1525 do zawarcia traktatu krak.: Zygmunt Stary
              zaakceptował sekularyzację zakonu i przyjął hołd lenniczy Albrechta (jako
              luterańskiego księcia prus.), Polsce zaś traktat zapewnił prawo inkorporacji
              Prus Książęcych po wygaśnięciu rodu Albrechta po mieczu.
        • dachs Re: Bzdura Roku - wyjaśnienie 07.03.05, 14:37
          indris napisał:
          > r. 1525 ten Zakon wlaśnie przegrywał wojnę bez najmniejszych szans na pomoc
          > skądkolwiek. A co więcej władza zakonna była "wyalienowana" we własnym kraju
          > (mówiąc dzisiejszym językiem) podobnie a może jeszcze bardziej niż w czasie
          > wojny trzynastoletniej. Należało ją "dorżnąć", czego nikt w ówczesnym świecie
          > by nie żałował i po prostu wcielić Prusy Wschodnie do Polski.

          To bylo wlasnie polityczne "dorzniecie" zakonu. Prusy powstaly w opozycji do
          panstwa zakonnego.
          Silne gospodarczo, dokonale zorganizowane elity pruskie, nie mialy prawa
          decydowac o wlasnym kraju z tego powodu, ze... byly w tym kraju urodzone.
          Regula zakonu bylo przyjmowanie cudzoziemcow. Obywatele panstwa zakonnego nie
          mieli prawa wstepu do zakonu, a wiec i zadnej szansy na udzial we wladzy.
          Na to sie coraz silniejsze mieszczanstwo pruskie nie chcialo zgodzic.
          Cesarz odmowil im poparcia, zwrocili sie wiec do krola.
          W intersie Polski jak najbardziej bylo wowczas kazde oslabienie wplywu Zakonu
          na te czesc Europy.

        • d.nutka1 Re: Bzdura Roku - wyjaśnienie 07.03.05, 16:45
          indris napisał:

          > Naprawdę nie widzę ANI JEDNEGO racjonalnego powodu, dla którego Zygmunt Stary
          > zdecydował się, wbrew i zdrowemu rozsądkowi i ówczesnej opinii publicznej na
          > tak dziwaczne rozwiązanie.
          >

          a "opinia publiczna" w pierwszej połowie wieku XVI była szeroko wypowiadana w
          internecie ichnim, czyli na murach..ups..na strzechach chałup wiejskich i
          miejskich maglach

          te Indris!
          czemu ty doradcą Zygmunta nie zostałeś?!
          za późno się urodziłeś?
          pod Grunwaldem mieczy nie podawałeś?
          i teraz odreagowujesz kompleksy gierMkowskie?
          • indris Opinia publiczna... 07.03.05, 18:26
            ..w pierwszej połowie wieku XVI była w Polsce wypowiadana na sejmach Korony
            Polskiej. A ówcześni posłowie składali wyborcom relacje ze swojej działalności.
            • d.nutka1 Re: Opinia publiczna... 07.03.05, 18:29
              indris napisał:

              > ..w pierwszej połowie wieku XVI była w Polsce wypowiadana na sejmach Korony
              > Polskiej. A ówcześni posłowie składali wyborcom relacje ze swojej
              działalności.
              >
              >

              tak, to była opinia publiczna?
              w ujęciu naszego współczesnego pojęcia?
              eh,Indrisie!
              tobie się już wszystko pomieszało!
              • indris Opinia publiczna... 07.03.05, 18:42
                Jakie czasy taka opinia. Sejm wyrażał opinie obywateli, czyli tych,którzy mieli
                wpływ na sprawy państwa. W Polsce była to wtedy szlachta, ale stanowiła ona
                wtedy ok 10% ludności.
                • d.nutka1 Re: Opinia publiczna... 07.03.05, 19:08
                  indris napisał:

                  > Jakie czasy taka opinia. Sejm wyrażał opinie obywateli, czyli tych,którzy
                  mieli
                  >
                  > wpływ na sprawy państwa. W Polsce była to wtedy szlachta, ale stanowiła ona
                  > wtedy ok 10% ludności.
                  >
                  >

                  smile)))))))
                  ciekawe ile obecnie obywateli ma wpływ na sprawy państwa?
                  też 10%?
                  a Kwaśniewski się jednak wypiął na Wszystkich Obywateli i przed komisją nie
                  usiądzie!!!
                  i ma argument
                  przecież to nie komisja sejmowa ani nawet cały sejm na niego głosował
                  • indris Opinia publiczna dawniej i dzisiaj 08.03.05, 11:03
                    Jest to paradoks, ale obecnie na sprawy państwa ma wpływ ZNACZNIE MNIEJ niż 10%
                    obywateli. Formalnie prawa wyborcze ma wprawdzie każdy dorosły Polak, ale na
                    działanie wybranych przedstawicieli wpływu nie ma żadnego. Poslowie Złotego
                    Wieku musieli znacznie bardziej liczyć się ze swoimi wyborcami niż dzisiaj.
                    Dla sprawiedliwości należy jednak dodać, że w dalszych dziejach
                    Rzeczypospolitej Obojga Narodów faktyczny wpływ obywateli (czyli zwykłej
                    szlachty) na sprawy publiczne niemal zanikł, chociaż formalnie sie nie
                    zmieniło. Ale sejmikiwybieraly posłów posd dyktando miejscowych magnatów i to
                    przed nimi posłowie się tak naprawdę rozliczali. Bywały jednak "przebłyski"
                    samodzielności szlacheckiego "ludu", jak choćby elekcja Michała Korybuta
                    Wiśniowieckiego
    • jaski Re: Bzdura Roku 08.03.05, 01:23
      Niezle, ale czy bzdura roku, jeszcz mlody jest poczekajmy, ale bzdura
      ewidentna, fakt. Popatzrmy co napisano:

      Był to wielki
      > sukces(....), sukces na miarę najwybitniejszych osiągnięć politycznych
      > w Europie.
      No i ja bym sie teraz zgodzil, ale pod warunkiem ze edycja by bala taka
      wlasnie. Bo sukces niewatpliwy, ale czy akurat POlski?

      >Na drodze dyplomatycznej rozwiązano odwieczny konflikt zbrojny
      > z Krzyżakami
      Tak, ten sukces dyplomatyczny poprzedzila calkiem niezla wojenka, w chwili gdy
      zakon zbankrotowany politycznie i militarnie zostal obdarzony pokojem ktory de
      facto niczego nie zmienial... kolejny sukces. To juz chyba cecha narodowa,
      wygrywac wojny i przegrywac pokoj. Ale zloty wiek, wiec coz....

      Zupełnie niesłusznie nowożytna historiografia polska
      > postrzegała hołd z perspektywy rozbiorów. To zupełnie tak, jakbyśmy dziś
      > mieli przewidywać, co się stanie za 250 lat.

      jasne, ze nieslusznie, to jesze tzreba Wladyslawa, Jana III a zwlaszacza Jana
      Kazimierza przed komisje sledcza. Czyli idea byla, zabraklo wykonania jak
      zwykle, lepiej bylo Ukraine kolonizowac i prowadzic beznadzeiejne wojny z
      Turkami o moldawie.

      Niewątpliwie jest to rocznica,
      > którą nie tylko warto obchodzić w kraju, ale którą można z dumą pochwalić
      > się na arenie europejskiej.

      Raczej bym nie radzil, Polska frajerem Europy? My to wiemy, ale moze inni
      jeszcze nie.


    • oleg3 Hallo Indris: czy to plagiat,a może to Ty ? 09.03.05, 10:36
      W dzisiejszej rzepie

      OD CZYTELNIKÓW

      "Rocznica hołdu pruskiego"


      W liście " Rocznica hołdu pruskiego" ("Rz" 55, 7.03.2005 r.) pan Krzysztof Jan
      Drozdowski uznaje hołd pruski za "wielki sukces Polski" i proponuje, aby
      prezentować to w kuluarach Parlamentu Europejskiego jako "wybitne osiągnięcie
      dyplomatyczne wielkiej monarchii". Otóż jest mało faktów w historii Polski, o
      których opinie byłyby tak zgodne, jak w sprawie nieszczęsnego hołdu pruskiego;
      jednomyślnie oceniano go jako największy bezsens w tysiącletnich dziejach
      naszego państwa. Jedynym sensownym rozwiązaniem konfliktu z Krzyżakami w 1525
      roku było włączenie ich państwa do Królestwa Polskiego. Widział to sejm, który
      w tymże roku żądał, aby "Nie zawierać ani pokoju, ani rozejmu z zakonem, lecz
      usunąć go z tych ziem". Zakon był w owym czasie kompletnie zdegenerowany i
      otoczony nienawiścią lub/i pogardą własnych poddanych. A Zygmunt Stary
      umożliwił przekształcenie się owej martwej skorupy w żywotną warstwę wyznawców
      nowej, więc popularnej wersji chrześcijaństwa...

      Andrzej Partyka, Warszawa
      • wahacz kompromisowo 09.03.05, 10:54
        Oczywiscie najlepiej bybylo zdobyc prusy i utrzymac je. To bylo by duzo lepsze
        rozwiazanie niz hold i stworzenie lenna. Jednak by zdobyc prusy trzeba miec
        armie nie tylko do zdobycia ale do obsadzenia nowych terenow a takze miec kase
        na zbudowanie twierdz gdyz stare niewatpliwie ulegly by znacznemu zniszczeniu
        podczas wojny. To bylyby nowe tereny nie etnicznie polskie i odmienne religijne
        tam garnizon bylbyniezbedny. Tymczasem kasa panstwa swiecila pustkami a nasza
        armia - szkoda gadac. Polska w okresie od kazimierza wielkiego do II RP nie
        miala armii lecz doraznie zbierana cholote, najemnikow lub patriotow ktorzy
        dzieki szczesciu wygrali troche bitew. Sejm moze mowil zeby zdobyc prusy ale
        nie dal by na to kasy. Tak wiec krol rozegral to jak najlepiej mogl.
        Podsumowujac wybral gorsze rozwiazanie ale jedynie mozliwe.
      • oleg3 Jeszcze jeden 17.03.05, 18:36
        OD CZYTELNIKÓW

        "Rocznica hołdu pruskiego"


        Pan Andrzej Partyka w liście twierdzi, że hołd pruski stanowił "największy
        bezsens" w historii Polski, a co za tym idzie, nie był pozytywnym wydarzeniem w
        naszych dziejach (" Rocznica hołdu pruskiego", "Rz" 57, 9.03.2005 r.). Nie
        można zgodzić się z tym poglądem do końca. W 1525 r. sytuacja międzynarodowa
        Polski nie pozwalała na bezpośrednie włączenie państwa krzyżackiego do Korony
        bez poważnych następstw politycznych. Zakon krzyżacki był politycznie i
        moralnie popierany przez papieża i cesarza, który prowadził politykę
        konkurowania z dynastią jagiellońską o wpływy w środkowo-wschodniej Europie.
        Był również sprzymierzony z państwem moskiewskim, największym wówczas wrogiem
        państwa jagiellońskiego. Próba bezpośredniego włączenia państwa krzyżackiego
        (katolickiego, procesarskiego) do Królestwa Polski mogłaby skończyć się
        konfliktem politycznym z papiestwem i cesarstwem (co nie byłoby korzystne) oraz
        wznowieniem konfliktu militarnego z Moskwą. Utworzenie państwa świeckiego,
        luterańskiego, uzależnionego od Polski powodowało natomiast, że traciło ono
        poparcie papieża i cesarza, było izolowane w Europie, rozbijało również sojusz
        Albrechta z Moskwą. Był to zatem w owym czasie duży sukces polityczny króla
        Zygmunta Starego, choć trzeba podkreślić: w danym momencie. Inną sprawą jest,
        jaką politykę Polska prowadziła wobec Prus Książęcych po wygaśnięciu rządzącej
        w nich linii Hohenzollernów (potomków Albrechta). Wtedy, na przełomie XVI i
        XVII wieku, włączenie Prus Książęcych do Rzeczypospolitej byłoby jak
        najbardziej wskazane. Fakt, że tego nie uczyniono i pozwolono na umocnienie
        Prus, odbił się negatywnie na losach Rzeczypospolitej. To właśnie był błąd, nie
        obciąża on już jednak króla Zygmunta Starego. Są to tylko spekulacje.

        Należałoby jednak je uwzględniać, pamiętając o złożoności realiów politycznych,
        w jakich funkcjonowało państwo polskie w pierwszej połowie XVI wieku.

        Paweł Böttcher, Bielsko-Biała

        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050317/publicystyka/publicystyka_a_12.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka