Dodaj do ulubionych

CZYM JEST ANARCHIZM?

22.06.02, 19:42
"W tej chwili chciałbym wzmocnienia rządu federalnego"
(Oświadczenie rzekomego anarchisty, Noama Chomsky'ego, w "The Progressive",
marzec 1996 r.)


--------------------------------------------------------------------------------

Larry Gambone


CZYM JEST ANARCHIZM?
Co do tego, czym naprawdę jest anarchizm, istnieje nieprawdopodobne
pomieszanie. Część tego pomieszania zawdzięczamy pokazywanym w mediach obrazom
chaosu, terroryzmu i szalonych podkładaczy bomb. Pseudoanarchizm rozpowszechnił
się również poprzez resztki Nowej Lewicy - jest to rzecz, z którą wszędzie
miałem do czynienia. Później mieliśmy widoczną zdradę anarchizmu przez
Chomsky'ego i dziwaczny spektakl anarchistów maszerujących w obronie Państwa
Opiekuńczego. Słowo "anarchista" woła o swoje wyjaśnienie.

Anarchizm jest ideałem społeczności bez przymusu, społeczności, gdzie
członkostwo we wszystkich organizacjach jest dobrowolne. Taka idealna
społeczność może nigdy nie zaistnieć, ale anarchista uważa ją za coś, ku czemu
warto dążyć. O ile prawie na pewno nie potrzebujemy ideologii, to wciąż
potrzebujemy ideałów, które popychałyby nas naprzód. Ograbieni z ideałów, łatwo
możemy popaść w wulgarny materializm, konsumeryzm lub fałszywe idee w rodzaju
komunizmu czy nacjonalizmu. Niewątpliwie ideały nie są dla każdego i podobnie
jest z anarchizmem, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę to, iż wymaga on
maksymalnej odpowiedzialności i zaufania do samego siebie.

Nie całkiem anarchista, ale...

Co z ludźmi, którzy tylko częściowo idą drogą anarchizmu - akceptują większość
przesłania, ale jednak nie całość? Kim oni są? Sugeruję tu, żeby ludzi chcących
ogólnie mniej przymusu w społeczności, ale nie akceptujących "ostatecznego
celu", nazywać wolnościowcami, a nie anarchistami. Ci, którzy akceptują jedynie
część anarchistycznego przesłania, powiedzmy mutualizm, federalizm czy
decentralizm, powinni być nazywani mutualistami, federalistami i
decentralistami, a nie anarchistami. Ogólnie rzecz biorąc, tacy ludzie są
bowiem wrzucani do jednego worka z anarchistami i stanowi to przyczynę
wielkiego pomieszania.

To, o czym mówię, jest problemem różnicy pomiędzy "ostatecznym celem", a
faktycznym procesem ruchu. Problem ten prześladuje autorytarne i rewolucyjne
radykalizmy, ale nie musi być problemem dla anarchizmu. Anarchizm jest celem, a
libertarianizm, decentralizm itd. jest procesem.

Nie uważanie kogoś za anarchistę nie powinno być poczytywane za żadną hańbę ani
sekciarstwo. Nie ma nic złego w byciu "tylko" wolnościowcem czy decentralistą.
Chciałbym tylko uporać się z problemem definicji i zminimalizować pomieszanie,
bo jeśli "anarchizm" ma oznaczać cokolwiek, to straciliśmy ważną rzecz -
anarchistyczny ideał.

Rezultatem tej próby zdefiniowania anarchizmu jest uświadomienie sobie, że
większość, jeśli nie wszystkie rzekome ruchy anarchistyczne nie są w
rzeczywistości anarchistyczne, tylko w najlepszym przypadku wolnościowe. Jak
inaczej opisać ruch taki jak syndykalizm, prowadzony przez anarchistów, ale
tworzony w przeważającej mierze przez robotników, którzy akceptowali jedynie
część anarchistycznego programu? Czy nie nabiera wtedy sensu fakt, że
członkowie tego ruchu, gdy upadł on w ciężkich czasach, poprzechodzili do
komunistów, faszystów lub socjaldemokratów?

(Innym problemem są ludzie tacy jak Chomsky, którzy uważają się za anarchistów,
ale gdy przychodzi co do czego, nie są nawet dobrymi decentralistami).

Przez ostatnie trzydzieści lat popełniałem błąd, który ktoś mógłby nazwać
niezgrabnie "ruchizmem". Szukałem praktycznych sposobów zbudowania ruchu
anarchistycznego, nie uświadamiając sobie, że moje poszukiwania są skazane na
niepowodzenie - coś w rodzaju podróży do El Dorado. Ruch anarchistyczny jest
czymś, czego powstanie jest nieprawdopodobne, a to, co zawsze opisujemy pod
szyldem "praktycznego anarchizmu" lepiej byłoby nazwać "praktycznym
libertarianizmem".

Anarchizm nie narodził się jako masowy ruch. Pierre-Joseph Proudhon, pierwsza
osoba nazywająca się anarchistą, nie był liderem żadnego anarchistycznego
ruchu, lecz opartego na szerszych podstawach ruchu robotniczego, zwanego
mutualizmem. Bakunin też nie był w żadnym ściśle anarchistycznym ruchu, lecz
był bojownikiem wewnątrz Pierwszej Międzynarodówki, a jego grupa była znana
jako kolektywiści. Dopiero po roku 1876 znajdujemy większą grupę sklasyfikowaną
jako "anarchistów" i jest to pejoratywny termin używany przez Marksa i jego
przyjaciół do atakowania ruchu wolnościowego.

W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku, w "klasycznym" francuskim ruchu
anarchistycznym było wbrew temu, co można by sądzić, niewielu anarchistów. Dwa
największe anarchistyczne pisma, "La Revolte" i "Pere Peinard" miały łącznie
około 1500 prenumeratorów. Dwie dekady później, w czasie, gdy
anarchosyndykalistyczna CGT miała sto tysięcy członków, te dwa największe
anarchistyczne pisma miały tę samą małą liczbę prenumeratorów. Od roku 1890 do
1940 w tej liczącej sobie 40 mln ludzi populacji nigdy nie było prawdopodobnie
więcej niż 3000 aktywnych anarchistów (Jean Maitron, Le Mouvement Anarchiste en
France). Jednak kilka milionów ludzi w takich masowych ruchach jak syndykaty,
towarzystwa wzajemnej pomocy i organizacje regionalistyczne popierało
przynajmniej niektóre anarchistyczne cele.

Przyszłość anarchizmu, jeśli w ogóle jakaś będzie, będzie w najlepszym
przypadku zawierała kilka tysięcy ludzi, jednostek i małych grup, działających
w większych wolnościowo-decentralistycznych organizacjach. (Niektórzy zdecydują
się działać sami, rozpowszechniając anarchistyczne przesłanie w książkach i
gazetach). Jest konieczne, by tacy ludzie, tak mało liczni i dysponujący
potencjalnie niewielkim wpływem, wiedzieli, o czym mówią i piszą. Anarchizm
został zniekształcony i obrzucony błotem już wystarczająco dużo razy. Proszę,
spróbujmy tym razem zrozumieć go właściwie. Nie można tego bardziej uwypuklić:
choć mało liczni, anarchiści nie tworzą "awangardy" ani elity
wszystkowiedzących, którzy mają prowadzić te ruchy. Jesteśmy ludźmi, którzy
wybierają anarchizm jako swój cel i działają na jego rzecz.

Fetyszyzm klasy

Innym źródłem pomieszania jest redukcjonizm klasowy. Starsze formy anarchizmu
miały populistyczną koncepcję klas (Lud przeciwko Elicie), ale współcześni
anarchiści zapożyczyli analizę klasową marksizmu. Tak więc mamy nacisk
na "klasę pracującą" i rzekomą potrzebę "anarchizmu walki klasowej". Stwarza to
sytuację, gdzie łatwo może pojawić się racjonalizacja poparcia dla państwa. Na
przykład system państwa opiekuńczego uważany jest za "zwycięstwo" walki
klasowej w latach trzydziestych XX wieku. Cięcia w tym systemie są rzekomo
winą "kapitalistów", którzy chcą "zapanować nad klasą pracującą". Co za tym
idzie, "anarchiści" popierają welfare state - oczywiste zboczenie anarchizmu.

Scenariusz ten jest produktem archaicznego i manichejskiego światopoglądu,
który ignoruje fakt, że system państwa opiekuńczego był kooptacją ruchu
robotniczego przez korporacyjną elitę, i że większość współczesnych robotników
popiera cięcia w nim, bo mają dość płacenia wysokich podatków. Redukcjonizm
klasowy nie bierze pod uwagę realiów dzisiejszej gospodarki, przynajmniej w
krajach rozwiniętych, gdzie robotnicy nie są już dłużej dotkniętymi nędzą
nieszczęśnikami z przeszłości, ale konsumentami, podatnikami i inwestorami.

Anarchistyczna deklaracja zasad

Aby oddzielić autorytarne owce od antypaństwowych kozłów, potrzeba jasnej i
jednoznacznej deklaracji anarchistycznych zasad. Oto ona:

* Anarchizm nie jest terroryzmem ani przemocą, a anarchiści nie popierają, nie
wspomagają i nie darzą sympatią terrorystów ani tak zwanych ruchów
narodowowyzwoleńczych.

* Anarchizm nie oznacza nieodpowiedzialności, pasożytnictwa, przestępczości,
nihilizmu ani amoralizmu, ale wymaga najwyżs
Obserwuj wątek
    • Gość: V.C. Kim jest Chomsky ? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 19:46
      Chomsky nie jest anarchistą , lecz tzw. libertariańskim socjalistą .
      • wild jak Janosik Balcerowicz? :)) 22.06.02, 19:48
        Gość portalu: V.C. napisał(a):

        > Chomsky nie jest anarchistą , lecz tzw. libertariańskim socjalistą .

        czy swojej kieszeni? czy cudzej? smile)
      • wild Herr Chomsky (ćwiczenia z rozdowojenia jaźni? ) 25.06.02, 01:25
        dzieci urabianka medialnego

        libertarianie socjalisci
        anarchisci socjalisci
        liberałowie socjalisci
        społećni i plaśtićni i na odwrót








        Gość portalu: V.C. napisał(a):

        > Chomsky nie jest anarchistą , lecz tzw. libertariańskim socjalistą .

        czy to? smile)

        www.nazi.org/

        www.nazi.org/party/theory.html

        takich marksizmów "antykapitalistycznych" cieżko znaleść! nie? smile


        PS. jeden błąd popełnił Chomsky - zajął sie lingwistyką smile prawda V.C.???

        "- W rzeczywistosci - odpowiada Noam Chomsky(!!! i !) - intelektualisci upieraja
        sie przy wpływie otoczenia naturalnego i oswiaty tylko po to , by wzmocnic własne
        osobiste pozycje. Im bardziej srodowisko uwazane jst za czynnnik determinujacy,
        tym bardziej umysl ludzki traktowany jest jako biala karta. Zatem tym bardziej
        autorytet intelektualistow, a zwlaszcza nauczycieli, rosnie.
        Intelektualisci "postępowi" pozostaja wiec w opozycji wobec determinizmu
        biologicznego nie dlatego ze sa uczonymi ale dlatego ze sa "ideologicznymi
        menadżerami", propagatorami doktryn. Nauczajacy nie maja zadnego osobistego
        interesu w przyjmowaniu tezy, ze w kazdym z nas istnieje jakas "natura", zdolna
        wzniesc moralna bariere przed ich interwencjami. Generalnie rzecz
        biorąc, "wymuszac wiare, ze to co wrodzone , jest reakcyjne , byloby jakas
        perswazja intelektualnych czy politycznych komisarzy dazacych do władzy"

        czy ktoś mu wytłumaczy co sam bada?smile)
    • wild CZYM JEST ANARCHIZM?? 22.06.02, 19:46
      * Anarchizm nie oznacza nieodpowiedzialności, pasożytnictwa, przestępczości,
      nihilizmu ani amoralizmu, ale wymaga najwyższego poziomu etyki i osobistej
      odpowiedzialności.

      * Anarchizm nie oznacza wrogości do organizacji. Anarchiści pragną jedynie, by
      wszelkie organizacje były dobrowolne i twierdzą, że pokojowy porządek społeczny
      będzie istniał jedynie wówczas, gdy będzie to prawdą.

      * Anarchiści są zdecydowanymi antypaństwowcami i nie bronią ani "ograniczonych
      rządów", ani państw opiekuńczych.

      * Anarchiści sprzeciwiają się wszelkiemu przymusowi. Nędza, bigoteria, seksizm i
      degradacja środowiska naturalnego nie mogą być skutecznie zwalczone przy pomocy
      państwa. Anarchiści sprzeciwiają się zatem opodatkowaniu, cenzurze, tak zwanej
      akcji afirmatywnej i regulacjom rządowym w ogólności.

      * Anarchiści nie potrzebują kozłów ofiarnych. Nędza i zniszczenie środowiska nie
      są ostatecznie powodowane przez ponadnarodowe korporacje, Międzynarodowy Fundusz
      Walutowy, USA, "świat rozwinięty", "imperializm", technikę czy jakąkolwiek inną
      diabelską figurę, ale mają swe korzenie we władzy przymuszania. Jedynie
      zniesienie przymusu rozwiąże te problemy.

      * Anarchizm nie opowiada się za jakimś szczególnym systemem ekonomicznym, pragnie
      tylko nieprzymusowej gospodarki złożonej z dobrowolnych organizacji.

      * Anarchiści nie są utopistami ani sekciarzami, ale sprzyjają każdemu wysiłkowi
      mającemu na celu zmniejszenie etatyzmu i przymusu, i zastąpienie autorytarnych
      stosunków dobrowolnymi.

      www.libertarianizm.pl/czytanki.html


      --------------------------------------------------------------------------------

      "Moje poglądy polityczne coraz bardziej skłaniają się ku Anarchii (w rozumieniu
      filozoficznym, w którym oznacza ona zniesienie wszelkiej kontroli, nie zaś
      mężczyzn z bokobrodami podkładających bomby) - lub ku Monarchii >niekonstytucyjnej
      <. Aresztowałbym każdego, kto używa słowa >Państwo< (w jakimkolwiek innym
      znaczeniu niż nieożywione królestwo Anglii i jego mieszkańcy: rzecz pozbawiona
      władzy, praw i rozumu); a po daniu mu szansy odwołania swoich słów, gdyby okazał
      się uparty, straciłbym go!" Tak pisał Tolkien do syna Michaela w 1943 roku.
      --------------------------------------------------------------------------------

      W świecie toczy się bitwa - bitwa pomiędzy siłami archii - etatyzmu, politycznego
      panowania i władzy - i jej jedynej alternatywy - anarchii, braku politycznych
      rządów. Bitwa ta jest konieczną i logiczną konsekwencją bitwy pomiędzy
      indywidualizmem i kolektywizmem, pomiędzy wolnością i państwem, pomiędzy
      wolnością i niewolnictwem. Tak jak w etyce w każdej kwestii są jedynie dwie
      strony - dobra i zła - tak też w politycznej kwestii państwa są jedynie dwie
      strony: albo jest się za nim, albo przeciw niemu. Jakakolwiek próba stanięcia
      pośrodku jest skazana na niepowodzenie, i podobnie zwolennicy wszelkich
      pośrednich dróg skazani są na niepowodzenie i frustrację, albo mrok
      psychologicznego zniszczenia, gdyby odmówili rozpoznania przyczyn takiego
      niepowodzenia, czy inaczej mówiąc natury rzeczywistości takiej, jaka ona jest, i
      spróbowali je wymazać.

      Roy Childs


      Idealna obiektywistyczna społeczność z ograniczonym rządem jest lepsza od
      społeczności anarchokapitalistycznej w ściśle tym samym sensie, co społeczność
      socjalistyczna jest lepsza od kapitalistycznej. Socjalizm z doskonałymi ludźmi
      działa lepiej niż kapitalizm z niedoskonałymi; ograniczony rząd z doskonałymi
      ludźmi działa lepiej niż anarchokapitalizm z niedoskonałymi. Lepiej jest nosić
      bikini, gdy świeci słońce, niż płaszcz, gdy pada deszcz. Ale nie jest to żaden
      argument przeciw noszeniu parasola.

      David Friedman


      Idealna obiektywistyczna społeczność z ograniczonym rządem jest lepsza od
      społeczności anarchokapitalistycznej w ściśle tym samym sensie, co społeczność
      socjalistyczna jest lepsza od kapitalistycznej. Socjalizm z doskonałymi ludźmi
      działa lepiej niż kapitalizm z niedoskonałymi; ograniczony rząd z doskonałymi
      ludźmi działa lepiej niż anarchokapitalizm z niedoskonałymi. Lepiej jest nosić
      bikini, gdy świeci słońce, niż płaszcz, gdy pada deszcz. Ale nie jest to żaden
      argument przeciw noszeniu parasola.

      David Friedman


      Idealna obiektywistyczna społeczność z ograniczonym rządem jest lepsza od
      społeczności anarchokapitalistycznej w ściśle tym samym sensie, co społeczność
      socjalistyczna jest lepsza od kapitalistycznej. Socjalizm z doskonałymi ludźmi
      działa lepiej niż kapitalizm z niedoskonałymi; ograniczony rząd z doskonałymi
      ludźmi działa lepiej niż anarchokapitalizm z niedoskonałymi. Lepiej jest nosić
      bikini, gdy świeci słońce, niż płaszcz, gdy pada deszcz. Ale nie jest to żaden
      argument przeciw noszeniu parasola.

      David Friedman


      Idealna obiektywistyczna społeczność z ograniczonym rządem jest lepsza od
      społeczności anarchokapitalistycznej w ściśle tym samym sensie, co społeczność
      socjalistyczna jest lepsza od kapitalistycznej. Socjalizm z doskonałymi ludźmi
      działa lepiej niż kapitalizm z niedoskonałymi; ograniczony rząd z doskonałymi
      ludźmi działa lepiej niż anarchokapitalizm z niedoskonałymi. Lepiej jest nosić
      bikini, gdy świeci słońce, niż płaszcz, gdy pada deszcz. Ale nie jest to żaden
      argument przeciw noszeniu parasola.

      David Friedman
      • Gość: comrade Re: CZYM JEST ANARCHIZM?? IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 24.06.02, 23:58
        Zobaczmy co my tu mamy....

        > * Anarchizm nie oznacza wrogości do organizacji. Anarchiści pragną jedynie, by
        > wszelkie organizacje były dobrowolne i twierdzą, że pokojowy porządek społeczny
        > będzie istniał jedynie wówczas, gdy będzie to prawdą.

        Ja np. nie jestem przymuszany do czlonkostwa w zadnej organizacji. Nawet jesli za
        organizacje przyjmiemy panstwo - obywatelstwa mozna sie przeciez zrzec, no nie?

        > * Anarchiści są zdecydowanymi antypaństwowcami i nie bronią ani "ograniczonych
        > rządów", ani państw opiekuńczych.

        Ten punkt nie mowi nic!

        > * Anarchiści sprzeciwiają się wszelkiemu przymusowi. Nędza, bigoteria, seksizm
        > i degradacja środowiska naturalnego nie mogą być skutecznie zwalczone przy
        > pomocy państwa.

        A przy pomocy czego? Tego sie oczywiscie nie dowaidujemy.

        > Anarchiści sprzeciwiają się zatem opodatkowaniu, cenzurze, tak zwanej
        > akcji afirmatywnej i regulacjom rządowym w ogólności.

        A co w zamian? Kto i za co ma utrzymywac porzadek? Kto ma stanowic prawo? Tego
        sie juz nie dowiadujemy.

        >
        > * Anarchiści nie potrzebują kozłów ofiarnych. Nędza i zniszczenie środowiska ni
        > e
        > są ostatecznie powodowane przez ponadnarodowe korporacje, Międzynarodowy Fundus
        > z
        > Walutowy, USA, "świat rozwinięty", "imperializm", technikę czy jakąkolwiek inną
        > diabelską figurę, ale mają swe korzenie we władzy przymuszania. Jedynie
        > zniesienie przymusu rozwiąże te problemy.

        Co w praktyce ma oznaczac "zniesienie przymusu"? Tego oczywiscie tez sie nei
        dowaidujemy.

        > * Anarchizm nie opowiada się za jakimś szczególnym systemem ekonomicznym, pragn
        > ie
        > tylko nieprzymusowej gospodarki złożonej z dobrowolnych organizacji.

        Pod tą definicje podchodzi liberalny kapitalizm. W kapitalizmie nie ma zadnego
        przymusu.

        > * Anarchiści nie są utopistami ani sekciarzami, ale sprzyjają każdemu wysiłkowi
        > mającemu na celu zmniejszenie etatyzmu i przymusu, i zastąpienie autorytarnych
        > stosunków dobrowolnymi.

        A gdzie w nowoczesnej gospodarce przymus? Nikt nikogo do niczego nie przymusza!
        Czasy feudalizmu czy niewolnictwa dawno minely.

        Reasumując: nazwałbym "anarchizm" bezsensownym bełkotem. Jakies hasełka na
        zasadzie: "jestesmy przeciwko X ale nie mowimy czym zastąpić X".
        • wild CZYM JEST anarchokapitalizm? :) 25.06.02, 00:03
          Gość portalu: comrade napisał(a):

          > Zobaczmy co my tu mamy....
          >
          > > * Anarchizm nie oznacza wrogości do organizacji. Anarchiści pragną jedynie
          > , by
          > > wszelkie organizacje były dobrowolne i twierdzą, że pokojowy porządek społ
          > eczny
          > > będzie istniał jedynie wówczas, gdy będzie to prawdą.
          >
          > Ja np. nie jestem przymuszany do czlonkostwa w zadnej organizacji. Nawet jesli
          > za
          > organizacje przyjmiemy panstwo - obywatelstwa mozna sie przeciez zrzec, no nie?
          >
          > > * Anarchiści są zdecydowanymi antypaństwowcami i nie bronią ani "ograniczo
          > nych
          > > rządów", ani państw opiekuńczych.
          >
          > Ten punkt nie mowi nic!
          >
          > > * Anarchiści sprzeciwiają się wszelkiemu przymusowi. Nędza, bigoteria, sek
          > sizm
          > > i degradacja środowiska naturalnego nie mogą być skutecznie zwalczone przy
          >
          > > pomocy państwa.
          >
          > A przy pomocy czego? Tego sie oczywiscie nie dowaidujemy.
          >
          > > Anarchiści sprzeciwiają się zatem opodatkowaniu, cenzurze, tak zwanej
          > > akcji afirmatywnej i regulacjom rządowym w ogólności.
          >
          > A co w zamian? Kto i za co ma utrzymywac porzadek? Kto ma stanowic prawo? Tego
          > sie juz nie dowiadujemy.
          >
          > >
          > > * Anarchiści nie potrzebują kozłów ofiarnych. Nędza i zniszczenie środowis
          > ka ni
          > > e
          > > są ostatecznie powodowane przez ponadnarodowe korporacje, Międzynarodowy F
          > undus
          > > z
          > > Walutowy, USA, "świat rozwinięty", "imperializm", technikę czy jakąkolwiek
          > inną
          > > diabelską figurę, ale mają swe korzenie we władzy przymuszania. Jedynie
          > > zniesienie przymusu rozwiąże te problemy.
          >
          > Co w praktyce ma oznaczac "zniesienie przymusu"? Tego oczywiscie tez sie nei
          > dowaidujemy.
          >
          > > * Anarchizm nie opowiada się za jakimś szczególnym systemem ekonomicznym,
          > pragn
          > > ie
          > > tylko nieprzymusowej gospodarki złożonej z dobrowolnych organizacji.
          >
          > Pod tą definicje podchodzi liberalny kapitalizm. W kapitalizmie nie ma zadnego
          > przymusu.
          >
          > > * Anarchiści nie są utopistami ani sekciarzami, ale sprzyjają każdemu wysi
          > łkowi
          > > mającemu na celu zmniejszenie etatyzmu i przymusu, i zastąpienie autorytar
          > nych
          > > stosunków dobrowolnymi.
          >
          > A gdzie w nowoczesnej gospodarce przymus? Nikt nikogo do niczego nie przymusza!
          >
          > Czasy feudalizmu czy niewolnictwa dawno minely.
          >
          > Reasumując: nazwałbym "anarchizm" bezsensownym bełkotem. Jakies hasełka na
          > zasadzie: "jestesmy przeciwko X ale nie mowimy czym zastąpić X".

          to tak jak z chlebem smile komunista nie może wyobrazic sobie że moge piec chcleb w
          domu a nie w kołchozie z sanepidem... smile itd. itd.


          www.libertarianizm.pl/

          sierp.tc.pl/friedman.htm

          • Gość: comrade Re: CZYM JEST anarchokapitalizm? :) IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 25.06.02, 00:18
            > <a href="http://sierp.tc.pl/friedman.htm"target="_blank">sierp.tc.pl/friedman.h
            > tm</a>
            >

            Wciaz nie moge sie dowiedziec jak anarchokapitalizm w prakytce mialby wyglądac.
            • wild fenomen? 25.06.02, 00:29
              Gość portalu: comrade napisał(a):

              > > <a href="http://sierp.tc.pl/friedman.htm"target="_blank">sierp.tc.pl
              > /friedman.h
              > > tm</a>
              > >
              >
              > Wciaz nie moge sie dowiedziec jak anarchokapitalizm w prakytce mialby wyglądac.
              >

              a na jakiej zasadzie działa centrum sklepowe lub blok? smile)

              STOISZ Z PALCEM NA CZOLE I MYSLISZ? to dalej istnieje! "państwo" to tylko guz w
              wyobraźni smile jest Ci potrzebne? głosuj w domciu a ja w swoim domciu smile
              • Gość: comrade Re: fenomen? IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 25.06.02, 00:42
                wild napisał(a):

                > Gość portalu: comrade napisał(a):
                >
                > > > <a href="http://sierp.tc.pl/friedman.htm"target="_blank">sierp.
                > tc.pl
                > > /friedman.h
                > > > tm</a>
                > > >
                > >
                > > Wciaz nie moge sie dowiedziec jak anarchokapitalizm w prakytce mialby wygl
                > ądac.
                > >
                >
                > a na jakiej zasadzie działa centrum sklepowe lub blok? smile)
                >
                > STOISZ Z PALCEM NA CZOLE I MYSLISZ? to dalej istnieje! "państwo" to tylko guz
                > w
                > wyobraźni smile jest Ci potrzebne? głosuj w domciu a ja w swoim domciu smile

                Z całym szacunkiem, ale nie rozumiem co mowisz.
                • wild Re: fenomen? 25.06.02, 00:50
                  Gość portalu: comrade napisał(a):

                  > wild napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: comrade napisał(a):
                  > >
                  > > > > <a href="http://sierp.tc.pl/friedman.htm"target="_blank">s
                  > ierp.
                  > > tc.pl
                  > > > /friedman.h
                  > > > > tm</a>
                  > > > >
                  > > >
                  > > > Wciaz nie moge sie dowiedziec jak anarchokapitalizm w prakytce mialby
                  > wygl
                  > > ądac.
                  > > >
                  > >
                  > > a na jakiej zasadzie działa centrum sklepowe lub blok? smile)
                  > >
                  > > STOISZ Z PALCEM NA CZOLE I MYSLISZ? to dalej istnieje! "państwo" to tylko
                  > guz
                  > > w
                  > > wyobraźni smile jest Ci potrzebne? głosuj w domciu a ja w swoim domciu smile
                  >
                  > Z całym szacunkiem, ale nie rozumiem co mowisz.

                  a co chcesz wiedzieć? czy schody w bloku są na Twoje stopy czy na stopy karłów? smile
                  • Gość: comrade Re: fenomen? IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 25.06.02, 17:22
                    wild napisał(a):

                    > Gość portalu: comrade napisał(a):
                    >
                    > > wild napisał(a):
                    > >
                    > > > Gość portalu: comrade napisał(a):
                    > > >
                    > > > > > <a href="sierp.tc.pl/friedman.htm"target="_blank"
                    > >s
                    > > ierp.
                    > > > tc.pl
                    > > > > /friedman.h
                    > > > > > tm</a>
                    > > > > >
                    > > > >
                    > > > > Wciaz nie moge sie dowiedziec jak anarchokapitalizm w prakytce m
                    > ialby
                    > > wygl
                    > > > ądac.
                    > > > >
                    > > >
                    > > > a na jakiej zasadzie działa centrum sklepowe lub blok? smile)
                    > > >
                    > > > STOISZ Z PALCEM NA CZOLE I MYSLISZ? to dalej istnieje! "państwo" to
                    > tylko
                    > > guz
                    > > > w
                    > > > wyobraźni smile jest Ci potrzebne? głosuj w domciu a ja w swoim domciu :
                    > )
                    > >
                    > > Z całym szacunkiem, ale nie rozumiem co mowisz.
                    >
                    > a co chcesz wiedzieć? czy schody w bloku są na Twoje stopy czy na stopy karłów?
                    > smile

                    Zadaje konkretne pytania: kto w anarchokapitalizmie lapalby złodziei? Kto
                    strzeglby granic? Kto stanowiłby prawo? Czy istaniloby w ogole jakies prawo a
                    jesli tak to jakie? Jakich warunków potrzeba by dojsc do systemu emerytalnego czy
                    usług zdrowotnych z zerowym udziałem panstwa?
                    • wild fenomen! (byłeś kiedyś w sklepie albo na bazarze?) 25.06.02, 23:13
                      Gość portalu: comrade napisał(a):

                      > Zadaje konkretne pytania: kto w anarchokapitalizmie lapalby złodziei?

                      kto łapie teraz w sklepie? smile

                      Kto
                      > strzeglby granic?

                      jakich granic? wejscia do sklepu? czy domu?

                      Kto stanowiłby prawo?

                      kto ma klucz od sklepu?


                      Czy istaniloby w ogole jakies prawo a
                      > jesli tak to jakie?

                      takie jakie masz wypisane na drzwiach ( wchodzisz bez pozowlenia dostajesz kulke )


                      Jakich warunków potrzeba by dojsc do systemu emerytalnego c
                      > zy
                      > usług zdrowotnych z zerowym udziałem panstwa?

                      idziesz do banku i oddajesz swoje oszczędności na swoje konto ( wynajmując tez
                      tam bonusowo ochrone mienia? )
                      • Gość: comrade Re: fenomen! (byłeś kiedyś w sklepie albo na bazarze?) IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 26.06.02, 00:26
                        wild napisał(a):

                        > Gość portalu: comrade napisał(a):
                        >
                        > > Zadaje konkretne pytania: kto w anarchokapitalizmie lapalby złodziei?
                        >
                        > kto łapie teraz w sklepie? smile

                        Właściciel, i co z tego? Chyba nie chcesz mi w mowic ze za lapanie przestepcow
                        odpowiadaliby _wylacznie_ wlasciciele terenu na ktorym przestepstwo by sie
                        dokonywalo? W twoim sklepie morderca zabije sprzedawce, wezmie kase i zwieje
                        gdzies do innego miasta. Bedziesz go łapał? Oczywiscie nie. Tedy kto ma to zrobic
                        skoro nie ma ostatecznej wladzy w postaci panstwa z aparatem scigania (policja)?

                        > Kto
                        > > strzeglby granic?
                        >
                        > jakich granic? wejscia do sklepu? czy domu?

                        Wejscia do panstwa! Wiesz ze komunisci twierdzą (zresztą całkiem słusznie - z
                        wiadomoych powodow) ze komunizm ma sens tylo wtedy gdy jest systemem panujacyem
                        na calej ziemi. Czyzby z anarchizmem mialo byc tak samo? Dopoki istnialoby choc
                        jedno panstwo o "ustroju" nie anarchistycznym - trzeba byloby utrzymywac armie,
                        nie? A kto by generałów mianował? Kto by stał na czele...itd...

                        > Kto stanowiłby prawo?
                        >
                        > kto ma klucz od sklepu?

                        Patrz nizej - kompletny absurd twojej argumentacji zwala z nog.

                        > Czy istaniloby w ogole jakies prawo a
                        > > jesli tak to jakie?
                        >
                        > takie jakie masz wypisane na drzwiach ( wchodzisz bez pozowlenia dostajesz kulk
                        > e )

                        Taka sytuacja gdzie kazdy lata z gunem i laduje kulki do osob _wydajacych sie_
                        zlodziejami czy intruzami pożądana nie jest bo ludziom różne ciekae rzeczy sie
                        wydają nader czesto! Ale to sprawa marginalna! Najwazniejsze jest to ze prawo to
                        nie jest tylko prawo karne (choc i tu trzeba UDOWODNIĆ przed sądem winę). Co z
                        prawem np. cywilnym ktore jest o wiele szersze i bardziej rozbudowane? Kto niby
                        stanowiłby i UAKTUALNIAŁ to prawo? Masy, wg aktualnych potrzeb i sytuacji? Jak?
                        Jakie bylyby sposoby odwolania sie do tego "prawa"? Skoro nie ma władzy
                        (sądowniczej) to ten kto miałby wiekszego guna - miałby rację w sporze cywilno-
                        prawnym, tak mam to rozumieć? Nie rozumeisz czlowieku ze jesli nie ma jakiejs
                        instancji w postaci wladzy tzn sądu (z ramienia panstwa ktore dysponuje aparatem
                        przymusu) przed ktorym mozna rozstrzygac spory - wtedy rozstrzyganie sporów
                        _również_ bedzie następowało, nie przeczę, ale przewaznie w innym miejscu np. na
                        ulicy i przy uzyciu przewaznie innych srodków np. przy uwzglednieniu wielkosci
                        armaty. Jest to pożądane? Jak dla mnie nie.

                        > Jakich warunków potrzeba by dojsc do systemu emerytalnego c
                        > > zy
                        > > usług zdrowotnych z zerowym udziałem panstwa?
                        >
                        > idziesz do banku i oddajesz swoje oszczędności na swoje konto ( wynajmując tez
                        > tam bonusowo ochrone mienia? )

                        Ja wiem na czym to ma polegac i przyznaje ze ma to sens, ale jak osiagnac taki
                        stan? Ile czasu trzeba na to? Czy ludzi bez takich kont albo ze zbyt malymi
                        oszczednosciami wyrzucałoby sie na śmietnik? A jesli nie, to kto zapewnialby im
                        opieke? Czy bylaby darmowa? Kto ustalalby kryteria kiedy taka opieka sie nalezy?
                        • wild Re: fenomen! (byłeś kiedyś w sklepie albo na bazarze?) 26.06.02, 00:36
                          Gość portalu: comrade napisał(a):

                          > wild napisał(a):
                          >
                          > > Gość portalu: comrade napisał(a):
                          > >
                          > > > Zadaje konkretne pytania: kto w anarchokapitalizmie lapalby złodziei?
                          >
                          > >
                          > > kto łapie teraz w sklepie? smile
                          >
                          > Właściciel, i co z tego? Chyba nie chcesz mi w mowic ze za lapanie przestepcow
                          > odpowiadaliby _wylacznie_ wlasciciele terenu na ktorym przestepstwo by sie
                          > dokonywalo? W twoim sklepie morderca zabije sprzedawce, wezmie kase i zwieje
                          > gdzies do innego miasta. Bedziesz go łapał? Oczywiscie nie. Tedy kto ma to zrob
                          > ic
                          > skoro nie ma ostatecznej wladzy w postaci panstwa z aparatem scigania (policja)
                          > ?

                          a będziesz go karmić? ja nie smile


                          > > Kto
                          > > > strzeglby granic?
                          > >
                          > > jakich granic? wejscia do sklepu? czy domu?
                          >
                          > Wejscia do panstwa! Wiesz ze komunisci twierdzą (zresztą całkiem słusznie - z
                          > wiadomoych powodow) ze komunizm ma sens tylo wtedy gdy jest systemem panujacyem
                          >
                          > na calej ziemi. Czyzby z anarchizmem mialo byc tak samo? Dopoki istnialoby choc
                          >
                          > jedno panstwo o "ustroju" nie anarchistycznym - trzeba byloby utrzymywac armie,
                          >
                          > nie? A kto by generałów mianował? Kto by stał na czele...itd...

                          popatrzmy co sie dzieje! co teraz mamy? z pijanym poborowym? smile



                          > > Kto stanowiłby prawo?
                          > >
                          > > kto ma klucz od sklepu?
                          >
                          > Patrz nizej - kompletny absurd twojej argumentacji zwala z nog.
                          >
                          > > Czy istaniloby w ogole jakies prawo a
                          > > > jesli tak to jakie?
                          > >
                          > > takie jakie masz wypisane na drzwiach ( wchodzisz bez pozowlenia dostajesz
                          > kulk
                          > > e )


                          co masz wypisane na drzwiach?


                          > Taka sytuacja gdzie kazdy lata z gunem i laduje kulki do osob _wydajacych sie_
                          > zlodziejami czy intruzami pożądana nie jest bo ludziom różne ciekae rzeczy sie
                          > wydają nader czesto! Ale to sprawa marginalna! Najwazniejsze jest to ze prawo t
                          > o
                          > nie jest tylko prawo karne (choc i tu trzeba UDOWODNIĆ przed sądem winę). Co z
                          > prawem np. cywilnym ktore jest o wiele szersze i bardziej rozbudowane? Kto niby
                          >
                          > stanowiłby i UAKTUALNIAŁ to prawo? Masy, wg aktualnych potrzeb i sytuacji? Jak?
                          >
                          > Jakie bylyby sposoby odwolania sie do tego "prawa"? Skoro nie ma władzy
                          > (sądowniczej) to ten kto miałby wiekszego guna - miałby rację w sporze cywilno-
                          > prawnym, tak mam to rozumieć? Nie rozumeisz czlowieku ze jesli nie ma jakiejs
                          > instancji w postaci wladzy tzn sądu (z ramienia panstwa ktore dysponuje aparate
                          > m
                          > przymusu) przed ktorym mozna rozstrzygac spory - wtedy rozstrzyganie sporów
                          > _również_ bedzie następowało, nie przeczę, ale przewaznie w innym miejscu np. n
                          > a
                          > ulicy i przy uzyciu przewaznie innych srodków np. przy uwzglednieniu wielkosci
                          > armaty. Jest to pożądane? Jak dla mnie nie.

                          jakie spory? smile


                          > > Jakich warunków potrzeba by dojsc do systemu emerytalnego c
                          > > > zy
                          > > > usług zdrowotnych z zerowym udziałem panstwa?
                          > >
                          > > idziesz do banku i oddajesz swoje oszczędności na swoje konto ( wynajmując
                          > tez
                          > > tam bonusowo ochrone mienia? )
                          >
                          > Ja wiem na czym to ma polegac i przyznaje ze ma to sens, ale jak osiagnac taki
                          > stan? Ile czasu trzeba na to? Czy ludzi bez takich kont albo ze zbyt malymi
                          > oszczednosciami wyrzucałoby sie na śmietnik? A jesli nie, to kto zapewnialby im

                          comrade ze swojej kieszeni ( dobrym jest człowiekiem ) a ja złym ( samolubnym )

                          w tę 100.000 czy w tamtą 100.000 ma to jakies znaczenie?



                          > opieke? Czy bylaby darmowa? Kto ustalalby kryteria kiedy taka opieka sie nalezy
                          > ?

                          comrade! ustaliłby czy odda 40% darmowej pomocy
                          • Gość: comrade Re: fenomen! (byłeś kiedyś w sklepie albo na bazarze?) IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 26.06.02, 01:02
                            wild napisał(a):

                            > Gość portalu: comrade napisał(a):
                            >
                            > > wild napisał(a):
                            > >
                            > > > Gość portalu: comrade napisał(a):
                            > > >
                            > > > > Zadaje konkretne pytania: kto w anarchokapitalizmie lapalby złod
                            > ziei?
                            > >
                            > > >
                            > > > kto łapie teraz w sklepie? smile
                            > >
                            > > Właściciel, i co z tego? Chyba nie chcesz mi w mowic ze za lapanie przeste
                            > pcow
                            > > odpowiadaliby _wylacznie_ wlasciciele terenu na ktorym przestepstwo by sie
                            >
                            > > dokonywalo? W twoim sklepie morderca zabije sprzedawce, wezmie kase i zwie
                            > je
                            > > gdzies do innego miasta. Bedziesz go łapał? Oczywiscie nie. Tedy kto ma to
                            > zrob
                            > > ic
                            > > skoro nie ma ostatecznej wladzy w postaci panstwa z aparatem scigania (pol
                            > icja)
                            > > ?
                            >
                            > a będziesz go karmić? ja nie smile

                            Co ty mi tu o karmieniu! Ja pytam jak go złapać! Powtarzam: w twoim sklepie mimo
                            groźnego zakazu - zlodziej zabija sprzedawce i ucieka ze zrabowaną forsą do
                            innego miasta gdzie zaszywa się. Puscisz go wolno? Dasz mu spokój? Machniesz na
                            to ręką i kupisz większa strzelbę licząc naiwnie ze to cie ochroni przed kolejnym
                            złodziejem?

                            > > > Kto
                            > > > > strzeglby granic?
                            > > >
                            > > > jakich granic? wejscia do sklepu? czy domu?
                            > >
                            > > Wejscia do panstwa! Wiesz ze komunisci twierdzą (zresztą całkiem słusznie
                            > - z
                            > > wiadomoych powodow) ze komunizm ma sens tylo wtedy gdy jest systemem panuj
                            > acyem
                            > >
                            > > na calej ziemi. Czyzby z anarchizmem mialo byc tak samo? Dopoki istnialoby
                            > choc
                            > >
                            > > jedno panstwo o "ustroju" nie anarchistycznym - trzeba byloby utrzymywac a
                            > rmie,
                            > >
                            > > nie? A kto by generałów mianował? Kto by stał na czele...itd...
                            >
                            > popatrzmy co sie dzieje! co teraz mamy? z pijanym poborowym? smile

                            Widze ze przyparty do muru unikasz odpowiedzi na moje pytania. Kto milczy -
                            przyznaje rację, nie?

                            > > > Czy istaniloby w ogole jakies prawo a
                            > > > > jesli tak to jakie?
                            > > >
                            > > > takie jakie masz wypisane na drzwiach ( wchodzisz bez pozowlenia dost
                            > ajesz
                            > > kulk
                            > > > e )
                            >
                            >
                            > co masz wypisane na drzwiach?

                            A co da napis? Myslisz ze jak ktos bedzie chcial cie zabić zanim np twoj dom
                            okradnie to go napis przestraszy? Ryzyko wkalkulowane w koszty.

                            > > Taka sytuacja gdzie kazdy lata z gunem i laduje kulki do osob _wydajacych
                            > sie_
                            > > zlodziejami czy intruzami pożądana nie jest bo ludziom różne ciekae rzeczy
                            > sie
                            > > wydają nader czesto! Ale to sprawa marginalna! Najwazniejsze jest to ze pr
                            > awo t
                            > > o
                            > > nie jest tylko prawo karne (choc i tu trzeba UDOWODNIĆ przed sądem winę).
                            > Co z
                            > > prawem np. cywilnym ktore jest o wiele szersze i bardziej rozbudowane? Kto
                            > niby
                            > >
                            > > stanowiłby i UAKTUALNIAŁ to prawo? Masy, wg aktualnych potrzeb i sytuacji?
                            > Jak?
                            > >
                            > > Jakie bylyby sposoby odwolania sie do tego "prawa"? Skoro nie ma władzy
                            > > (sądowniczej) to ten kto miałby wiekszego guna - miałby rację w sporze cyw
                            > ilno-
                            > > prawnym, tak mam to rozumieć? Nie rozumeisz czlowieku ze jesli nie ma jaki
                            > ejs
                            > > instancji w postaci wladzy tzn sądu (z ramienia panstwa ktore dysponuje ap
                            > arate
                            > > m
                            > > przymusu) przed ktorym mozna rozstrzygac spory - wtedy rozstrzyganie sporó
                            > w
                            > > _również_ bedzie następowało, nie przeczę, ale przewaznie w innym miejscu
                            > np. n
                            > > a
                            > > ulicy i przy uzyciu przewaznie innych srodków np. przy uwzglednieniu wielk
                            > osci
                            > > armaty. Jest to pożądane? Jak dla mnie nie.

                            >
                            > jakie spory? smile

                            Wild, ja cie błagam.... idz do sądu i zobacz ile jest spraw samych cywilno
                            prawnych i o co ludzie sie spierają bo najwayrazniej nie masz pojecia jak bardzo
                            mozna sie żreć o prawo wlasnosci. OK? A teraz zamknij oczka i wyobraz sobie ze
                            sądu nie ma i zostały same spory i sami ludzie. No i jak ci ludzie te spory
                            rozwiążą? Podaj mi jakis przyklad, odmaluj plastycznie obrazek rozwiązania sporu
                            o tutuł własnosci do kawałka gruntu bez udziału sądu.

                            > > > Jakich warunków potrzeba by dojsc do systemu emerytalnego c
                            > > > > zy
                            > > > > usług zdrowotnych z zerowym udziałem panstwa?
                            > > >
                            > > > idziesz do banku i oddajesz swoje oszczędności na swoje konto ( wynaj
                            > mując
                            > > tez
                            > > > tam bonusowo ochrone mienia? )
                            > >
                            > > Ja wiem na czym to ma polegac i przyznaje ze ma to sens, ale jak osiagnac
                            > taki
                            > > stan? Ile czasu trzeba na to? Czy ludzi bez takich kont albo ze zbyt malym
                            > i
                            > > oszczednosciami wyrzucałoby sie na śmietnik? A jesli nie, to kto zapewnial
                            > by im
                            >
                            > comrade ze swojej kieszeni ( dobrym jest człowiekiem ) a ja złym ( samolubnym )
                            >
                            >
                            > w tę 100.000 czy w tamtą 100.000 ma to jakies znaczenie?

                            W tę czy w tamtą - nie. 100.000 czy 1000 - tak. Teraz kumamy?

                            > > opieke? Czy bylaby darmowa? Kto ustalalby kryteria kiedy taka opieka sie n
                            > alezy
                            > > ?
                            >
                            > comrade! ustaliłby czy odda 40% darmowej pomocy

                            Ma to sens ale podejrzewam ze tych srodków to tak jakby nie byłoby tak całkiem
                            dużo. Nie zaprzeczysz tedy ze niektórych ludzi dla ktorych nei starczyloby tych
                            dobrowolnych srodkow - należałoby wyrzucic na smietnik?
                            • wild Re: fenomen! (byłeś kiedyś w sklepie albo na bazarze?) 26.06.02, 01:10
                              Gość portalu: comrade napisał(a):

                              > wild napisał(a):
                              >
                              > > Gość portalu: comrade napisał(a):
                              > >
                              > > > wild napisał(a):
                              > > >
                              > > > > Gość portalu: comrade napisał(a):
                              > > > >
                              > > > > > Zadaje konkretne pytania: kto w anarchokapitalizmie lapalby
                              > złod
                              > > ziei?
                              > > >
                              > > > >
                              > > > > kto łapie teraz w sklepie? smile
                              > > >
                              > > > Właściciel, i co z tego? Chyba nie chcesz mi w mowic ze za lapanie pr
                              > zeste
                              > > pcow
                              > > > odpowiadaliby _wylacznie_ wlasciciele terenu na ktorym przestepstwo b
                              > y sie
                              > >
                              > > > dokonywalo? W twoim sklepie morderca zabije sprzedawce, wezmie kase i
                              > zwie
                              > > je
                              > > > gdzies do innego miasta. Bedziesz go łapał? Oczywiscie nie. Tedy kto
                              > ma to
                              > > zrob
                              > > > ic
                              > > > skoro nie ma ostatecznej wladzy w postaci panstwa z aparatem scigania
                              > (pol
                              > > icja)
                              > > > ?
                              > >
                              > > a będziesz go karmić? ja nie smile
                              >
                              > Co ty mi tu o karmieniu! Ja pytam jak go złapać! Powtarzam: w twoim sklepie mim
                              > o
                              > groźnego zakazu - zlodziej zabija sprzedawce i ucieka ze zrabowaną forsą do
                              > innego miasta gdzie zaszywa się. Puscisz go wolno? Dasz mu spokój? Machniesz na
                              >
                              > to ręką i kupisz większa strzelbę licząc naiwnie ze to cie ochroni przed kolejn
                              > ym
                              > złodziejem?


                              ja macham ręką! czy bedziesz mi grozić bronią? czy też skonczy sie to na ...
                              pobiciu? smile




                              > > > > Kto
                              > > > > > strzeglby granic?
                              > > > >
                              > > > > jakich granic? wejscia do sklepu? czy domu?
                              > > >
                              > > > Wejscia do panstwa! Wiesz ze komunisci twierdzą (zresztą całkiem słus
                              > znie
                              > > - z
                              > > > wiadomoych powodow) ze komunizm ma sens tylo wtedy gdy jest systemem
                              > panuj
                              > > acyem
                              > > >
                              > > > na calej ziemi. Czyzby z anarchizmem mialo byc tak samo? Dopoki istni
                              > aloby
                              > > choc
                              > > >
                              > > > jedno panstwo o "ustroju" nie anarchistycznym - trzeba byloby utrzymy
                              > wac a
                              > > rmie,
                              > > >
                              > > > nie? A kto by generałów mianował? Kto by stał na czele...itd...
                              > >
                              > > popatrzmy co sie dzieje! co teraz mamy? z pijanym poborowym? smile
                              >
                              > Widze ze przyparty do muru unikasz odpowiedzi na moje pytania. Kto milczy -
                              > przyznaje rację, nie?


                              nie! Ty kupujesz następną flaszke dla poborowego a ja dla siebie smile



                              > > > > Czy istaniloby w ogole jakies prawo a
                              > > > > > jesli tak to jakie?
                              > > > >
                              > > > > takie jakie masz wypisane na drzwiach ( wchodzisz bez pozowlenia
                              > dost
                              > > ajesz
                              > > > kulk
                              > > > > e )
                              > >
                              > >
                              > > co masz wypisane na drzwiach?
                              >
                              > A co da napis? Myslisz ze jak ktos bedzie chcial cie zabić zanim np twoj dom
                              > okradnie to go napis przestraszy? Ryzyko wkalkulowane w koszty.

                              własnie! ryzyko uderzenia pioruna w głowe smile



                              > > > Taka sytuacja gdzie kazdy lata z gunem i laduje kulki do osob _wydaja
                              > cych
                              > > sie_
                              > > > zlodziejami czy intruzami pożądana nie jest bo ludziom różne ciekae r
                              > zeczy
                              > > sie
                              > > > wydają nader czesto! Ale to sprawa marginalna! Najwazniejsze jest to
                              > ze pr
                              > > awo t
                              > > > o
                              > > > nie jest tylko prawo karne (choc i tu trzeba UDOWODNIĆ przed sądem wi
                              > nę).
                              > > Co z
                              > > > prawem np. cywilnym ktore jest o wiele szersze i bardziej rozbudowane
                              > ? Kto
                              > > niby
                              > > >
                              > > > stanowiłby i UAKTUALNIAŁ to prawo? Masy, wg aktualnych potrzeb i sytu
                              > acji?
                              > > Jak?
                              > > >
                              > > > Jakie bylyby sposoby odwolania sie do tego "prawa"? Skoro nie ma wład
                              > zy
                              > > > (sądowniczej) to ten kto miałby wiekszego guna - miałby rację w sporz
                              > e cyw
                              > > ilno-
                              > > > prawnym, tak mam to rozumieć? Nie rozumeisz czlowieku ze jesli nie ma
                              > jaki
                              > > ejs
                              > > > instancji w postaci wladzy tzn sądu (z ramienia panstwa ktore dysponu
                              > je ap
                              > > arate
                              > > > m
                              > > > przymusu) przed ktorym mozna rozstrzygac spory - wtedy rozstrzyganie
                              > sporó
                              > > w
                              > > > _również_ bedzie następowało, nie przeczę, ale przewaznie w innym mie
                              > jscu
                              > > np. n
                              > > > a
                              > > > ulicy i przy uzyciu przewaznie innych srodków np. przy uwzglednieniu
                              > wielk
                              > > osci
                              > > > armaty. Jest to pożądane? Jak dla mnie nie.
                              >
                              > >
                              > > jakie spory? smile
                              >
                              > Wild, ja cie błagam.... idz do sądu i zobacz ile jest spraw samych cywilno
                              > prawnych i o co ludzie sie spierają bo najwayrazniej nie masz pojecia jak bardz
                              > o
                              > mozna sie żreć o prawo wlasnosci. OK? A teraz zamknij oczka i wyobraz sobie ze
                              > sądu nie ma i zostały same spory i sami ludzie. No i jak ci ludzie te spory
                              > rozwiążą? Podaj mi jakis przyklad, odmaluj plastycznie obrazek rozwiązania spor
                              > u
                              > o tutuł własnosci do kawałka gruntu bez udziału sądu.

                              chcą płacić na obiad dla sędziego! niech płacą!
                              ja odłoże na swoj! smile




                              > > > > Jakich warunków potrzeba by dojsc do systemu emerytalnego c
                              > > > > > zy
                              > > > > > usług zdrowotnych z zerowym udziałem panstwa?
                              > > > >
                              > > > > idziesz do banku i oddajesz swoje oszczędności na swoje konto (
                              > wynaj
                              > > mując
                              > > > tez
                              > > > > tam bonusowo ochrone mienia? )
                              > > >
                              > > > Ja wiem na czym to ma polegac i przyznaje ze ma to sens, ale jak osia
                              > gnac
                              > > taki
                              > > > stan? Ile czasu trzeba na to? Czy ludzi bez takich kont albo ze zbyt
                              > malym
                              > > i
                              > > > oszczednosciami wyrzucałoby sie na śmietnik? A jesli nie, to kto zape
                              > wnial
                              > > by im
                              > >
                              > > comrade ze swojej kieszeni ( dobrym jest człowiekiem ) a ja złym ( samolub
                              > nym )
                              > >
                              > >
                              > > w tę 100.000 czy w tamtą 100.000 ma to jakies znaczenie?
                              >
                              > W tę czy w tamtą - nie. 100.000 czy 1000 - tak. Teraz kumamy?

                              i znów o czym mówisz? ja o wyskrobanych dzieciach smile "cóż..." ( jestem obojętny
                              ale do czasu ) Teraz zakumkamy? ( prawo mam w ... )


                              > > > opieke? Czy bylaby darmowa? Kto ustalalby kryteria kiedy taka opieka
                              > sie n
                              > > alezy
                              > > > ?
                              > >
                              > > comrade! ustaliłby czy odda 40% darmowej pomocy
                              >
                              > Ma to sens ale podejrzewam ze tych srodków to tak jakby nie byłoby tak całkiem
                              > dużo. Nie zaprzeczysz tedy ze niektórych ludzi dla ktorych nei starczyloby tych
                              >
                              > dobrowolnych srodkow - należałoby wyrzucic na smietnik?

                              tam gdzie kumkają żabki? smile
                              • Gość: comrade Re: fenomen! (byłeś kiedyś w sklepie albo na bazarze?) IP: *.chello.pl / *.chello.pl 26.06.02, 01:21
                                wild napisał(a):

                                > >
                                > > Co ty mi tu o karmieniu! Ja pytam jak go złapać! Powtarzam: w twoim sklepi
                                > e mim
                                > > o
                                > > groźnego zakazu - zlodziej zabija sprzedawce i ucieka ze zrabowaną forsą d
                                > o
                                > > innego miasta gdzie zaszywa się. Puscisz go wolno? Dasz mu spokój? Machnie
                                > sz na
                                > >
                                > > to ręką i kupisz większa strzelbę licząc naiwnie ze to cie ochroni przed k
                                > olejn
                                > > ym
                                > > złodziejem?
                                >
                                >
                                > ja macham ręką! czy bedziesz mi grozić bronią? czy też skonczy sie to na ...
                                > pobiciu? smile

                                A ja (i 99% ludzi) nie macham ręką i chciałbym zeby ten złodziej został ukarany.
                                Jakie mam mozliwosci w anarchizmie?

                                > > > popatrzmy co sie dzieje! co teraz mamy? z pijanym poborowym? smile
                                > >
                                > > Widze ze przyparty do muru unikasz odpowiedzi na moje pytania. Kto milczy
                                > -
                                > > przyznaje rację, nie?
                                >
                                >
                                > nie! Ty kupujesz następną flaszke dla poborowego a ja dla siebie smile

                                Przepraszam, czy ty masz problemy ze zrozumieniem piasnego tekstu?

                                > > > jakie spory? smile
                                > >
                                > > Wild, ja cie błagam.... idz do sądu i zobacz ile jest spraw samych cywilno
                                >
                                > > prawnych i o co ludzie sie spierają bo najwayrazniej nie masz pojecia jak
                                > bardz
                                > > o
                                > > mozna sie żreć o prawo wlasnosci. OK? A teraz zamknij oczka i wyobraz sobi
                                > e ze
                                > > sądu nie ma i zostały same spory i sami ludzie. No i jak ci ludzie te spor
                                > y
                                > > rozwiążą? Podaj mi jakis przyklad, odmaluj plastycznie obrazek rozwiązania
                                > spor
                                > > u
                                > > o tutuł własnosci do kawałka gruntu bez udziału sądu.
                                >
                                > chcą płacić na obiad dla sędziego! niech płacą!
                                > ja odłoże na swoj! smile

                                Grzecznie cie poprosilem o odmalowanie obrazka jak bez udzialu sądu rozwiązać
                                mozna spór o tytuł własnosci lub inną sprawe o charakterze cywilnym. Nie
                                udzieliłeś mi odpowiedzi na to pytanie. Przyparty do muru unikasz odpowiedzi. Ja
                                naprawde nie mam o to pretensji do ciebie, ale chociaz przyznaj sie do tego
                                uczciwie.

                                > > >
                                > > > w tę 100.000 czy w tamtą 100.000 ma to jakies znaczenie?
                                > >
                                > > W tę czy w tamtą - nie. 100.000 czy 1000 - tak. Teraz kumamy?
                                >
                                > i znów o czym mówisz? ja o wyskrobanych dzieciach smile "cóż..." ( jestem obojętny
                                > ale do czasu ) Teraz zakumkamy? ( prawo mam w ... )

                                Nie rozumiem. Mozna jasniej? Na przykladach i z kolorowymi obrazkami. Zrob to dla
                                mnie.


                                > > > > opieke? Czy bylaby darmowa? Kto ustalalby kryteria kiedy taka op
                                > ieka
                                > > sie n
                                > > > alezy
                                > > > > ?
                                > > >
                                > > > comrade! ustaliłby czy odda 40% darmowej pomocy
                                > >
                                > > Ma to sens ale podejrzewam ze tych srodków to tak jakby nie byłoby tak cał
                                > kiem
                                > > dużo. Nie zaprzeczysz tedy ze niektórych ludzi dla ktorych nei starczyloby
                                > tych
                                > >
                                > > dobrowolnych srodkow - należałoby wyrzucic na smietnik?
                                >
                                > tam gdzie kumkają żabki? smile

                                Niesłychanieś dowcipny, ale znowu nie odpowiadasz na moje pytanie. Az dziw ze tak
                                wiele ludzi (w tym jak widać - ty) ma problem polegajacy na tym ze w pytaniu na
                                ktore odpowiedz jest tak lub nie - udzielaja trzeciej odpowiedzi. Współczuję.
                                • wild fenomen wyboru i rezygnacju usługi w sklepie? 26.06.02, 01:36
                                  wild napisał(a):

                                  ---------------------------------------------------------------------
                                  A ja (i 99% ludzi) nie macham ręką i chciałbym zeby ten złodziej został
                                  ukarany.
                                  Jakie mam mozliwosci w anarchizmie?
                                  -------------------------------------------------------------------------

                                  jakim anarchizmie? smile))

                                  co z 1% który mówi: usługa ochrony jest nieskuteczna i rezygnuje z usług?
                                  czy jedak pobicie?



                                  >>>>>
                                  Grzecznie cie poprosilem o odmalowanie obrazka jak bez udzialu sądu rozwiązać
                                  mozna spór o tytuł własnosci lub inną sprawe o charakterze cywilnym. Nie
                                  udzieliłeś mi odpowiedzi na to pytanie. Przyparty do muru unikasz odpowiedzi.
                                  Ja
                                  naprawde nie mam o to pretensji do ciebie, ale chociaz przyznaj sie do tego
                                  uczciwie.
                                  >>>>>>>>>>>>>>>>>>

                                  przyznaje sie - nieobchodzą mnie zabawy sądowe - pozwolisz mi zmiejszyć ilość
                                  moniaków wyrzucanych na to co nie robie? ( jeżeli zacznę sie interesowac to
                                  opłace obiad sedziego i emeryture zgoda? )


                                  >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
                                  Nie rozumiem. Mozna jasniej? Na przykladach i z kolorowymi obrazkami. Zrob to
                                  dla
                                  mnie.
                                  >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

                                  prosze! Ty wybierasz usługi firmy "państwo" jakie chcesz? a ja jakie chce?

                                  kolorowo?


                                  >>>>>>>>>>>>>>>>>>
                                  Niesłychanieś dowcipny, ale znowu nie odpowiadasz na moje pytanie. Az dziw ze
                                  tak
                                  wiele ludzi (w tym jak widać - ty) ma problem polegajacy na tym ze w pytaniu na
                                  ktore odpowiedz jest tak lub nie - udzielaja trzeciej odpowiedzi. Współczuję.


                                  Współczucie przy wyborze towaru i problem przy kasie w mięsnym? - odcinasz
                                  rachunek i liczysz Comrade ( doboroczynca ) darmowa wpłata z konta 45% itd.

                                  • Gość: comrade Re: fenomen wyboru i rezygnacju usługi w sklepie? IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 26.06.02, 02:00
                                    wild napisał(a):

                                    > wild napisał(a):
                                    >
                                    > ---------------------------------------------------------------------
                                    > A ja (i 99% ludzi) nie macham ręką i chciałbym zeby ten złodziej został
                                    > ukarany.
                                    > Jakie mam mozliwosci w anarchizmie?
                                    > -------------------------------------------------------------------------
                                    >
                                    > jakim anarchizmie? smile))

                                    Wiadomo o czym gadamy, nie?

                                    > co z 1% który mówi: usługa ochrony jest nieskuteczna i rezygnuje z usług?
                                    > czy jedak pobicie?

                                    1% to odsetek nieistotny statystycznie. Wiekszosc ludzi chce sprawiedliwosci i
                                    zdanie 1% ktorzy machną ręką na złodzieja nie ma znaczenia. Złodziej musi być
                                    złapany i ukarany. To ze 1% wierzy w skutecznosc samopomocy i samosądu nie
                                    oznacza ze nalezy im isc na rękę.

                                    > >>>>>
                                    > Grzecznie cie poprosilem o odmalowanie obrazka jak bez udzialu sądu rozwiązać
                                    > mozna spór o tytuł własnosci lub inną sprawe o charakterze cywilnym. Nie
                                    > udzieliłeś mi odpowiedzi na to pytanie. Przyparty do muru unikasz odpowiedzi.
                                    > Ja
                                    > naprawde nie mam o to pretensji do ciebie, ale chociaz przyznaj sie do tego
                                    > uczciwie.
                                    > >>>>>>>>>>>>>>>>>>
                                    >
                                    > przyznaje sie - nieobchodzą mnie zabawy sądowe - pozwolisz mi zmiejszyć ilość
                                    > moniaków wyrzucanych na to co nie robie? ( jeżeli zacznę sie interesowac to
                                    > opłace obiad sedziego i emeryture zgoda? )

                                    Nie zapłacisz bo "obiad" sędziego kosztuje tyle ze cie nie stać na to.

                                    > prosze! Ty wybierasz usługi firmy "państwo" jakie chcesz? a ja jakie chce?
                                    > kolorowo?

                                    Jak wyobrazasz sobie konkurencje w obszarach takich jak policja sądownictwo czy
                                    wojsko? 2 konkurencyjne policje, 3 konkurencyjne sądy albo 4 konkurencyjne armie?
                                    Kpisz?

                                    > >>>>>>>>>>>>>>>>>>
                                    > Niesłychanieś dowcipny, ale znowu nie odpowiadasz na moje pytanie. Az dziw ze
                                    > tak
                                    > wiele ludzi (w tym jak widać - ty) ma problem polegajacy na tym ze w pytaniu na
                                    >
                                    > ktore odpowiedz jest tak lub nie - udzielaja trzeciej odpowiedzi. Współczuję.
                                    >
                                    >
                                    > Współczucie przy wyborze towaru i problem przy kasie w mięsnym? - odcinasz
                                    > rachunek i liczysz Comrade ( doboroczynca ) darmowa wpłata z konta 45% itd.

                                    Ma to sens ale przy pewnych 'rewolucyjnych' zalozeniach i dzialaniach w innych
                                    obszarach. Natura ludzka bowiem egoistyczna jest. Zalozenie ze kazdy wplaci 45% w
                                    sklepie miesnym jest ciekawe, acz malo realne w obecnych warunkach. A jesli nie
                                    kazdy wplaci to bedzie mniej kasy i czesc ludzi trzeba bedzie wyrzucic na
                                    śmietnik. A fe!
                                    • wild fenomen pobicia w sklepie? 26.06.02, 02:09
                                      Gość portalu: comrade napisał(a):

                                      > Wiadomo o czym gadamy, nie?

                                      z całą pewnością - o kradzieży np. moich pieniędzy na grupe 99! smile

                                      PS. czy to byli białe Comradki przegłosowujące czarnego wilda ustawą "postępu" iż
                                      ma płacić na dobra białych? itd... itd...

                                      • Gość: comrade Re: fenomen pobicia w sklepie? IP: *.chello.pl / *.chello.pl 26.06.02, 02:17
                                        wild napisał(a):

                                        > Gość portalu: comrade napisał(a):
                                        >
                                        > > Wiadomo o czym gadamy, nie?
                                        >
                                        > z całą pewnością - o kradzieży np. moich pieniędzy na grupe 99! smile
                                        >
                                        > PS. czy to byli białe Comradki przegłosowujące czarnego wilda ustawą "postępu"
                                        > iż
                                        > ma płacić na dobra białych? itd... itd...
                                        >

                                        Koniec rozmowy? Szade szade. Ja nigdzie nie mowilem ze jestem zwolennikiem
                                        fundowania moich dóbr z czyjejs kieszeni albo czyichs dobr z mojej kieszeni smile.
                                        Ja tylko wskazuje trzy rzeczy
                                        1) Państwo jako organizacja jest pożądane albowiem zawsze bedzie istniec jakas
                                        wladza i lepiej by byla ona zorganizowana i dzialala w oparciu o przejrzyste i
                                        znane wszystkim zasady.
                                        2) Istnieją obszary np: sądownictwo, wojsko, policja w których finansowanie na
                                        zasadzie: sam płacę za konretną usługę wykonywaną dla mnie - NIE jest mozliwe.
                                        3) Co do całej reszty zgoda.

                                        I tyle.
                                        • wild fenomen dobrej jakości mleka w kołchozie? 26.06.02, 02:24
                                          Gość portalu: comrade napisał(a):

                                          > wild napisał(a):
                                          >
                                          > > Gość portalu: comrade napisał(a):
                                          > >
                                          > > > Wiadomo o czym gadamy, nie?
                                          > >
                                          > > z całą pewnością - o kradzieży np. moich pieniędzy na grupe 99! smile
                                          > >
                                          > > PS. czy to byli białe Comradki przegłosowujące czarnego wilda ustawą "post
                                          > ępu"
                                          > > iż
                                          > > ma płacić na dobra białych? itd... itd...
                                          > >
                                          >
                                          > Koniec rozmowy? Szade szade. Ja nigdzie nie mowilem ze jestem zwolennikiem
                                          > fundowania moich dóbr z czyjejs kieszeni albo czyichs dobr z mojej kieszeni smile.

                                          smile)



                                          > Ja tylko wskazuje trzy rzeczy
                                          > 1) Państwo jako organizacja jest pożądane albowiem zawsze bedzie istniec jakas
                                          > wladza i lepiej by byla ona zorganizowana i dzialala w oparciu o przejrzyste i
                                          > znane wszystkim zasady.

                                          ubiór i nalepka "Sezam" albo "Krzat-obronca"


                                          > 2) Istnieją obszary np: sądownictwo, wojsko, policja w których finansowanie na
                                          > zasadzie: sam płacę za konretną usługę wykonywaną dla mnie - NIE jest mozliwe.

                                          oj możesz z wujkiem ( też dobry? )


                                          > 3) Co do całej reszty zgoda.
                                          >
                                          > I tyle.

                                          a mleko?
                                          • Gość: comrade Re: fenomen dobrej jakości mleka w kołchozie? IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 26.06.02, 02:34
                                            > > Ja tylko wskazuje trzy rzeczy
                                            > > 1) Państwo jako organizacja jest pożądane albowiem zawsze bedzie istniec j
                                            > akas
                                            > > wladza i lepiej by byla ona zorganizowana i dzialala w oparciu o przejrzys
                                            > te i
                                            > > znane wszystkim zasady.
                                            >
                                            > ubiór i nalepka "Sezam" albo "Krzat-obronca"

                                            Zawieszam

                                            > > 2) Istnieją obszary np: sądownictwo, wojsko, policja w których finansowani
                                            > e na
                                            > > zasadzie: sam płacę za konretną usługę wykonywaną dla mnie - NIE jest mozl
                                            > iwe.
                                            >
                                            > oj możesz z wujkiem ( też dobry? )

                                            rozmowę ze względu na

                                            > > 3) Co do całej reszty zgoda.
                                            > >
                                            > > I tyle.
                                            >
                                            > a mleko?

                                            niepoczytalnosc jednego z nas lub "lack of comprehension".

                                            W innych wątkach chyba pisales nawet do rzeczy, nie wiem czemu akurat tutaj cos
                                            sciemniasz. Sorry Batory. Idę spać, tobie też miłych snów życzę.
                                            • wild khm khm idziesz już do kolejki pod mięsny? 26.06.02, 02:37
                                              Gość portalu: comrade napisał(a):

                                              > > > Ja tylko wskazuje trzy rzeczy
                                              > > > 1) Państwo jako organizacja jest pożądane albowiem zawsze bedzie istn
                                              > iec j
                                              > > akas
                                              > > > wladza i lepiej by byla ona zorganizowana i dzialala w oparciu o prze
                                              > jrzys
                                              > > te i
                                              > > > znane wszystkim zasady.
                                              > >
                                              > > ubiór i nalepka "Sezam" albo "Krzat-obronca"
                                              >
                                              > Zawieszam
                                              >
                                              > > > 2) Istnieją obszary np: sądownictwo, wojsko, policja w których finans
                                              > owani
                                              > > e na
                                              > > > zasadzie: sam płacę za konretną usługę wykonywaną dla mnie - NIE jest
                                              > mozl
                                              > > iwe.
                                              > >
                                              > > oj możesz z wujkiem ( też dobry? )
                                              >
                                              > rozmowę ze względu na
                                              >
                                              > > > 3) Co do całej reszty zgoda.
                                              > > >
                                              > > > I tyle.
                                              > >
                                              > > a mleko?
                                              >
                                              > niepoczytalnosc jednego z nas lub "lack of comprehension".
                                              >
                                              > W innych wątkach chyba pisales nawet do rzeczy, nie wiem czemu akurat tutaj cos
                                              >
                                              > sciemniasz. Sorry Batory. Idę spać, tobie też miłych snów życzę.

                                              przepraszam "sąd"smile
    • Gość: Klinkier CZYM JEST ANARCHIZM? IP: *.uninet.gliwice.pl 24.06.02, 20:29
      W Częstochowie jest KLUB ANARCHIZMU I ANTYKLERYKALIZMU

      UL SCHIIERA 5, SZKOŁA PODSTAWOWA NR 48
      Klub RELAKS
      tel. 032-3721590

      Poproś szefa Klubu i spytaj czym jest Anarchizm i Antyklerykalizm.
      Prowadzi zajęcia dla dzieci z podstawówki...

      Klinkier
      • psycholog.w Kapitalizm dla dzieci, czyli jak stać się panem... 24.06.02, 20:40
        Gość portalu: Klinkier napisał(a):

        > Prowadzi zajęcia dla dzieci z podstawówki...

        sierp.tc.pl/wlodek/hess.htm

        Kapitalizm dla dzieci, czyli jak stać się panem własnego losu

        www.anarchism.net/

        dzieci sie uczą co to wolny rynek i co to socjalizm - sprawiedliwość śpołećna
        klerykalno-antyklerykalna-ateistyczno-kultorzadząca-wiarą plebejską w urzędnika
        odurzająca - opium dla ciemnego ludu? :]

        na dobranoc drogim przedszkolakom

        laissezfairebooks.com/
    • alfalfa Re: CZYM JEST ANARCHIZM? 25.06.02, 17:34
      To utopijana idea. Mnie by wystarczył liberalny kapitalizm gdzie rząd centralny
      ograniczony do minimum oddałby swoje prerogatywy władzy lokalnej.
      pozdr.
    • alfalfa Re: CZYM JEST ANARCHIZM? 25.06.02, 20:36
      c.d. z tego co się orientuję to Chomsky nie jest anarchistą a raczej jednym z
      ideologów nowej lewicy amerykańskiej?
      • wild Re: CZYM JEST ANARCHIZM? 25.06.02, 23:13
        alfalfa napisał(a):

        > c.d. z tego co się orientuję to Chomsky nie jest anarchistą a raczej jednym z
        > ideologów nowej lewicy amerykańskiej?

        czym sie różnisz od Chomskiego? smile
        • alfalfa Re: CZYM JEST ANARCHIZM? 25.06.02, 23:28
          niech pomyślę... też noszę okulary, na czubku głowy osiwiałem ale całkiem to
          nie, jestem młodszy i grubszy... no wydaje mi się że wyglądem to z
          pewnością smile)) a o co Ci konkretnie chodzi?
          pzdr.
          • wild Re: CZYM JEST ANARCHIZM? 26.06.02, 00:37
            alfalfa napisał(a):

            > niech pomyślę... też noszę okulary, na czubku głowy osiwiałem ale całkiem to
            > nie, jestem młodszy i grubszy... no wydaje mi się że wyglądem to z
            > pewnością smile)) a o co Ci konkretnie chodzi?
            > pzdr.

            w czymś sie zgadzasz z Chomskim a czym sie nie zgadzasz? smile
            • alfalfa Re: CZYM JEST ANARCHIZM? 26.06.02, 11:29
              Co do językoznawstwa to się nie wypowiem. Ogłólnie zgadzam się z nim jeśli
              chodzi o krytykę geopolityki USA i wielkich korporacji, i zgadzam się z ty, że
              rząd centralny powinien mieć ograniczone kompetancje a więcej włądzy powinna
              mieć lokalna społeczność, struktura podatków i wydatków jest wtedy lepiej
              zarządzana i weryfikowalna. Nie podobają mi się w tym wszystkim jego lewicowe
              skłonności.
              pzdr.
    • wild __________________________________________________ 26.06.02, 01:14
      • wild SOCJALIZM, OGRANICZONY RZĄD, ANARCHIA I BIKINI 26.06.02, 01:15
        David Friedman


        SOCJALIZM, OGRANICZONY RZĄD, ANARCHIA I BIKINI
        Większość odmian socjalizmu milcząco zakłada jednomyślną zgodę co do celów.
        Wszyscy pracują dla chwały narodu, wspólnego dobra lub czegoś podobnego i
        wszyscy porozumiewają się, przynajmniej w jakimś ogólnym sensie, co do tego,
        jak ten cel osiągnąć. Problem ekonomiczny, tradycyjnie definiowany jako problem
        przeznaczania ograniczonych zasobów do rozmaitych celów, nie istnieje; ekonomia
        zredukowana jest do "inżynierskiego" problemu, jak najlepiej użyć dostępnych
        zasobów do osiągnięcia wspólnego celu.

        Organizacja społeczności kapitalistycznej milcząco zakłada, że różni ludzie
        mają różne cele i że instytucje społeczności muszą tę różnorodność uwzględniać.

        Jest to jedna z rzeczy, z powodu których socjalista twierdzi, że kapitalizm
        kładzie nacisk na współzawodnictwo, podczas gdy socjalizm kładzie nacisk na
        współdziałanie; jest to jedna z przyczyn, dla których socjalizm wydaje się być,
        w skrócie, takim atrakcyjnym systemem. Jeśli mamy różne cele, w pewnym sensie
        jesteśmy ze sobą w konflikcie; każdy z nas pragnie używać dostępnych,
        ograniczonych zasobów do swoich celów. Instytucja własności prywatnej pozwala
        na współdziałanie wewnątrz tego współzawodnictwa; handlujemy ze sobą po to, by
        każdy z nas mógł najlepiej używać swoich zasobów do swoich celów, ale
        podstawowa sprzeczność celów pozostaje. Czy oznacza to, że socjalizm jest
        lepszy? Nie bardziej, niż atrakcyjność słonecznej pogody miałaby oznaczać, że
        kobiety powinny zawsze ubierać bikini czy że ludzie nigdy nie powinni nosić
        parasola.

        Jest różnica pomiędzy tym, na co jakieś instytucje pozwalają, a tym, co one
        nakazują. Jeśli w społeczności kapitalistycznej wszyscy są przekonani o
        atrakcyjności jakiegoś wspólnego celu, nie ma nic w strukturze
        kapitalistycznych instytucji, co zabraniałoby współdziałania po to, by go
        osiągnąć. Kapitalizm pozwala na konflikt celów, ale go nie nakazuje.

        Socjalizm nie pozwala na konflikt celów. Nie oznacza to jednak, że jeśli
        ustanowimy socjalistyczne instytucje, to będziemy wszyscy natychmiast mieć te
        same cele. Takiego eksperymentu próbowano i nie udało się. Oznacza to raczej,
        że społeczność socjalistyczna będzie funkcjonować jedynie wtedy, gdy ludzie
        będą mieć te same cele. Jeśli tak nie będzie, społeczność taka się rozpadnie
        lub, co gorsza, rozwinie się jak ZSRR w potworną parodię socjalistycznych
        ideałów.

        W tym kraju [USA - przyp. tłum] eksperyment ten był robiony wiele razy, na
        bardzo małą skalę. Komuny, które przetrwały start ze wspólnym celem,
        utrzymywała albo surowa religia, albo charyzmatyczny przywódca. Inne nie
        funkcjonowały.

        Z dokładnie takim samym błędem spotykam się wśród wolnościowców, którzy
        przedkładają ograniczony rząd nad anarchokapitalizm. Ograniczony rząd, mówią,
        może zagwarantować jednolitą sprawiedliwość opartą na obiektywnych zasadach. W
        anarchokapitalizmie prawo zmienia się w zależności od miejsca i osoby, ze
        względu na irracjonalne pragnienia i przekonania rozmaitych klientów, którym
        muszą służyć różne agencje rozjemcze i ochroniarskie.

        Argument ten opiera się na założeniu, że ograniczony rząd jest organizowany
        przez populację, w której wszyscy lub większość wierzy w te same słuszne
        podstawy prawa. Jeśli dana jest taka populacja, to anarchokapitalizm wytworzy
        takie samo jednolite, słuszne prawo; nie będzie rynku na jakiekolwiek inne. Ale
        tak, jak kapitalizm może przystosować się do rozmaitości indywidualnych celów,
        tak anarchokapitalizm może przystosować się do rozmaitości indywidualnych
        poglądów na temat sprawiedliwości.

        Idealna obiektywistyczna społeczność z ograniczonym rządem jest lepsza od
        społeczności anarchokapitalistycznej w ściśle tym samym sensie, co społeczność
        socjalistyczna jest lepsza od kapitalistycznej. Socjalizm z doskonałymi ludźmi
        działa lepiej niż kapitalizm z niedoskonałymi; ograniczony rząd z doskonałymi
        ludźmi działa lepiej niż anarchokapitalizm z niedoskonałymi. Lepiej jest nosić
        bikini, gdy świeci słońce, niż płaszcz, gdy pada deszcz. Ale nie jest to żaden
        argument przeciw noszeniu parasola.


        --------------------------------------------------------------------------------

        Fragment książki The Machinery of Freedom. Tłum. Jacek Sierpiński.
    • wild __________________________________________________ 26.06.02, 01:16
      • wild WOLNOŚCIOWY ANARCHISTA 26.06.02, 01:20
        David Friedman


        WOLNOŚCIOWY ANARCHISTA
        "Racjonalny anarchista wierzy, że pojęcia w rodzaju "państwa", "społeczeństwa"
        czy "rządu" istnieją na tyle jedynie, na ile fizycznie objawiają się w
        działaniach samoodpowiedzialnych jednostek. Wierzy on, że nie sposób zrzucić
        winę, przenieść winę, dzielić winę... gdyż wina, odpowiedzialność i czyn to
        zjawiska występujące wewnątrz pojedynczych ludzi i nigdzie indziej. Lecz jako
        osoba racjonalna wie on także, że nie wszyscy ludzie podzielają jego
        przekonania, próbuje więc prowadzić doskonałe życie w niedoskonałym świecie..."

        (Robert A. Heinlein, Luna to surowa pani)*

        W Henleinowskim sensie jestem anarchistą. Uważam, że pewne czyny są tak samo
        przymusem, gdy dokonują ich jednostki mające szczęście być agentami rządu, jak
        wówczas, gdy dokonują ich osoby prywatne i że jest to prawdą nawet jeśli rząd
        używa przymusu wykonując jedynie swe minimalne funkcje ochrony swoich obywateli
        przed przymusem prywatnym. W moim idealnym społeczeństwie rząd, jeśli
        istniałby, nie mógłby opodatkowywać nikogo, kto nie chciałby płacić. Musiałby
        zastąpić to sprzedawaniem swych usług.

        Mimo to nie zamierzam podkładać bomb pod Biały Dom. Jak bohater Heinleina,
        zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy ludzie podzielają moje poglądy. Nie
        mam żadnych zasadniczych zastrzeżeń co do rewolucji, mam po prostu zastrzeżenie
        praktyczne: że nieudana rewolucja uczyniłaby obecny rząd bardziej opresywnym, a
        rewolucja udana ustanowiłaby prawdopodobnie jeszcze gorszy.

        Nasz obecny rząd chroni pewne polityczne wolności, które czynią możliwą
        pokojową przemianę tegoż rządu. Fakt ten nie podważa naszego prawa do
        rewolucji. Działania rządu są działaniami jednostek. Mówić, że nie mam prawa do
        rewolty przeciw rządowemu przymusowi dopóki istnieje wolność słowa i wolne
        wybory to tak, jakby mówić, że nie mam prawa do powstrzymania przemocą
        włamywacza dopóki podczas zabierania moich sreber chce on ze mną rozmawiać o
        etyce kradzieży.

        Istnienie pokojowych kanałów zmiany jest jednak potężnym zdroworozsądkowym
        argumentem przeciwko próbowaniu rewolucji. Jeśli jedynie niewielka mniejszość
        głosuje za tym, co rozumiem jako wolność, to nieprawdopodobnym jest, by
        większość o to walczyła. Co więcej, istniejące swobody dają szansę użycia do
        zmiany społeczeństwa rozsądku zamiast siły. Skoro mam lepsze idee, a mniej
        broni od swych przeciwników, byłbym głupcem przepuszczając tę szansę.

        Dlatego moje stanowisko zakłada te same bezpośrednie cele polityczne, co
        stanowisko wolnościowca nie będącego anarchistą, a klasycznym liberałem. Obaj
        pragniemy zmniejszyć władzę rządu. Różnimy się do tego, jak daleko ta redukcja
        powinna postąpić. Gdy rząd zostanie wreszcie zredukowany do tego, co klasyczny
        liberał uważa za jego minimalne funkcje, będę musiał osądzić, czy jego dalsza
        redukcja zmniejszy, czy też zwiększy ilość przymusu w społeczeństwie. Być może
        zmniejszy. Być może nie. Uważam, że w pewnych warunkach jest możliwe, by ludzie
        skutecznie bronili się przed przymusem przy pomocy czysto dobrowolnych środków;
        takie społeczeństwo zostało wiarygodnie opisane przez Heinleina w Luna to
        surowa pani. Ale nie uważam, by takie całkowicie wolne społeczeństwo było
        trwałe w każdych warunkach. Mogłyby istnieć takie warunki, że zniesienie
        jednego rządu zaowocowałoby po prostu narzuceniem innego albo ogromnym wzrostem
        przymusu pozarządowego. To właśnie o tej ostatniej sytuacji myśli większość
        konserwatystów, gdy słyszy słowo "anarchia". Ale społeczeństwo jest
        anarchistyczne jedynie wtedy, gdy nie ma żadnej władzy człowieka nad
        człowiekiem, czy to przy pomocy rządu, czy przy pomocy gangu. Jeśli taka
        sytuacja jest niemożliwa, muszę tolerować wszelkie instytucje minimalizujące
        przymus. Przymus rządowy, choć nie jest usprawiedliwiony, może być czasami
        mniejszym złem od dostępnych alternatyw. Być może w obecnych warunkach, jak
        mówi Parkinson, "musimy oddawać komuś te 10 procent, czy to gangsterowi, czy
        panu feudalnemu, czy ministerstwu spraw wewnętrznych. W każdym przypadku
        wychodzi na to samo".

        Dla celów praktycznych, analiza ta znów prowadzi mnie do zgody z klasycznymi
        liberałami akcentującymi ograniczony rząd jedynie jako niezbędny środek
        ograniczenia przymusu jednostek i innych rządów. Jeśli w sytuacji, gdy
        wszystkie inne funkcje rządu zostałyby wyeliminowane mógłbym wyperswadować
        klasycznym liberałom, że część lub całość prac związanych z powstrzymywaniem
        przymusu mogłaby być wykonywana przez instytucje nieprzymusowe, poparliby oni
        oczywiście dalszą redukcję lub zniesienie rządowego przymusu.

        Przypomnę jedną różnicę między klasycznymi liberałami a wolnościowymi
        anarchistami. Klasyczni liberałowie akceptują opodatkowanie i w związku z tym
        muszą usprawiedliwiać rządowy przymus wobec pewnych ludzi dla ich własnego
        dobra lub dobra innych. Nie wierzę, że można to uczynić opierając się na
        jakimkolwiek zbiorze zasad akceptującym prawo człowieka do samego siebie, do
        tego, co wyprodukował i do tego, co dobrowolnie otrzymał. Fikcyjna umowa
        społeczna nie jest żadnym rozwiązaniem, bo taki kontrakt mógłby być wiążący
        jedynie wtedy, gdyby był podpisany jednomyślnie. Nie mogę zawrzeć umowy o twoje
        prawa.

        Historycznie klasyczny liberalizm związany był z utylitaryzmem, etyką
        postulującą jako swój ostateczny cel maksymalizację ludzkiego dobrobytu. Z
        punktu widzenia tego celu moje prawo do bycia wolnym jest samo w sobie jedynie
        zdroworozsądkową kwestią zależącą od takich czynników, jak stosunek mojego
        niezadowolenia z niewolnictwa do przyjemności mojego pana pochodzącej z
        konsumpcji tego, co wyprodukuję. Nie jest to etyka, którą byłbym skłonny
        zaakceptować.

        Stanowisko wolnościowego anarchisty różni się zatem czymś od klasycznego
        liberalizmu. O wiele bardziej różni się ono od stanowiska lewicy. Większość
        SDS** zdominowana jest przez Postępową Pracę i otwarcie autorytarna, a jego
        bardziej wolnościowi członkowie popierają w większości nie indywidualną
        wolność, ale indywidualne możliwości. Ściśle, chcą oni dać szansę jednej grupie
        (samym sobie) na koszt innej (podatników), pod warunkiem, że wzrost szansy jest
        duży, a ów koszt mały (jak sami oceniają). Nie jest to stanowisko wolnościowe.

        Jest na lewicy kilku prawdziwych wolnościowców i może być tam wielu
        potencjalnych neofitów, ale uwierzę, że libertarianizm jest na lewicy istotną
        siłą jedynie wówczas, gdy studenccy demonstranci zaczną żądać, by państwowe
        pieniądze wydawane na ich naukę zostały zwrócone podatnikom i by pełnym kosztem
        nauki obciążyć ich samych. Jeśli takie żądania zostałyby spełnione, dodatkowe
        działanie na rzecz uprawnień studentów szybko stałoby się niepotrzebne.

    • wild DWIE ODMIANY ANARCHIZMU 29.06.02, 21:18
      www.mises.org/fullstory.asp?control=348&FS=+Anarchism%3A+Two+Kinds

      Wendy McElroy
      DWIE ODMIANY ANARCHIZMU

      W komentarzach dotyczących zamieszek podczas konferencji Światowej Organizacji
      Handlu (WTO) w Seattle "The Economist" pytał: "Dlaczego wśród tych
      wszystkich "anarchistów" nie było żadnych anarchistów?". W rzeczywistości byli
      tam anarchiści, ale ci, na których skupiała się uwaga należeli do tych, którzy
      okrywają ideę obalenia państwa złą sławą. "Salon" (wśród mediów niemalże
      osamotniony) był bardziej ścisły w swym komentarzu: "Większość doniesień
      określało "anarchistami" po prostu zadymiarzy, nie zauważając faktu, że wielu
      pokojowo nastawionych demonstrantów również określało siebie jako anarchiści."

      Dla jasności potrzebujemy kilku definicji. Samozwańczy anarchiści, którzy
      prowadzili "akcję bezpośrednią wymierzoną przeciwko konsumpcji" (czytaj:
      rozbijanie witryn i rabowanie) byli anarchistami lewicowymi. Atakowali
      abstrakcję - wolny rynek - niszcząc konkretną własność pojedynczych właścicieli
      sklepów. Właściciele ci byli winni niegodziwości, ponieważ po prostu byli
      właścicielami.

      Nie jest to anarchizm amerykański. Anarchizm indywidualistyczny - nasza rdzenna
      forma tej filozofii politycznej, stoi w radykalnej opozycji do napadania na
      osoby lub ich własność. Filozofia ta obraca się wokół pojęcia "suwerenności
      jednostki" stworzonego przez wczesnego myśliciela Josiaha Warrena. Jakkolwiek
      nawet jeśli wolicie pojęcia "samoposiadania" lub "zasady nieingerowania", to
      rdzeń filozofii pozostaje bez zmian.

      Idea owa głosi, że każda pokojowo nastawiona jednostka winna posiadać wolność
      dysponowania swoją osobą, czasem i własnością wedle swego uznania. Użycie
      przemocy jest dopuszczalne tylko w obronie własnej i tylko wtedy, gdy jest ona
      wymierzona w agresywną jednostkę (lub jednostki) a nie w reprezentantów klasy.
      Anarchizm indywidualistyczny neguje państwo, ponieważ stanowi ono
      instytucjonalizację przemocy przeciwko jednostce.

      Lewicowe orientacje anarchizmu (socjalistyczna i komunistyczna) są
      sprowadzonymi z zagranicy ideami, które niczym tani towar zalały w XIX wieku
      nasz kraj (USA - przyp. tłum.). Wielu spośród lewicowych anarchistów
      (szczególnie uciekinierzy z Rosji) wprowadziło pożałowania godny rys do
      amerykańskiego ruchu radykalnego. Wierzyli oni w "propagandę czynu" : to znaczy
      użycie przemocy jako broni politycznej i formy politycznego nacisku.

      Podzielili oni również społeczeństwo na klasy ekonomiczne, będące jakoby ze
      sobą w stanie wojny. Ci którzy czerpali zysk z kupna i sprzedaży stanowili
      klasę przestępców a ich klienci i pracownicy byli klasą ofiar. Nie miało przy
      tym znaczenia, czy wymiana była dobrowolna. Tak więc lewicowi anarchiści równie
      głęboko nienawidzili wolnego rynku co państwa.

      Dla odmiany anarchiści indywidualistyczni domagali się by wszelka dobrowolna
      wymiana była, jeśli nie poważana, to przynajmniej tolerowana.

      Na szczęście lub na nieszczęście te dwie szkoły anarchizmu miały ze sobą na
      tyle dużo wspólnego, by przy pierwszym spotkaniu podać sobie ręce. Do pewnego
      stopnia mówiły tym samym językiem. Na przykład obie atakowały państwo i
      kapitalizm. Ale anarchiści indywidualistyczni przez ten ostatni
      rozumieli "kapitalizm państwowy", sojusz rządu z przedsiębiorczością.
      Rozwiązanie problemu takiego "kapitalizmu" upatrywali w takich środkach, jak
      wolna bankowość (free banking). Innymi słowy chcieli oni stworzyć dobrowolne i
      skuteczniejsze alternatywy. A jeśli w dobrowolnym społeczeństwie nadal miałyby
      istnieć takie negatywne zjawiska jak wygórowane stopy procentowe, to niech tak
      by było. Nikt nie miałby prawa ingerować w nieprzymuszoną wymianę. Nawet
      przepełnieni dobrymi intencjami anarchiści.

      Ideologiczny miesiąc miodowy skończył się szybko i gwałtownie. Duży spór
      rozpętał się wokół przemocy używanej przez lewicowców jako strategia
      polityczna. Na przykład w marcu 1886 roku Benjamin Tucker - wydawca
      pisma "Liberty" będącego głosem dziewiętnastowiecznego indywidualistycznego
      anarchizmu - wywołał narodowy skandal publikując artykuł zatytułowany "Bestia
      komunizmu". Ujawnił w nim, że "wielu" nowojorskich anarchokomunistów podkładało
      ogień pod swoje własne budynki by zainkasować odszkodowania z kapitalistycznych
      polis ubezpieczeniowych, nawet jeśli owe budynki były kamienicami czynszowymi
      zamieszkiwanymi przez setki lokatorów. W jednym z pożarów zginęła matka z
      nowonarodzonym dzieckiem. Tucker nazwał tych tak zwanych radykałów "gangiem
      kryminalistów".

      Indywidualiści i lewicowcy przestali być towarzyszami podróży. "Liberty" stało
      się głównym miejscem krytyki takich lewicowych periodyków jak "Freiheit", który
      publikował artykuły na temat zalet dynamitu i wskazówki jak wyprodukować
      nitroglicerynę.

      Rozłam pomiędzy dwiema odmianami anarchizmu z czasem się pogłębił. W dużej
      mierze dzięki przełomowym pracom Murraya Rothbarda dwudziestowieczny
      indywidualistyczny anarchizm nie jest już z natury podejrzliwy wobec praktyk
      mających na uwadze zysk, takich jak domaganie się odsetek. Faktycznie uznaje
      wolny rynek za dobrowolne narzędzie wymiany ekonomicznej.

      Ale im bardziej indywidualistyczny anarchizm zbliżał się do idei ekonomistów
      szkoły austriackiej takich, jak Mises czy Hayek, tym bardziej oddalał się od
      anarchizmu lewicowego.

      Czasami zdarzają się takie kwestie, co do których lewica i prawica mogą się
      zjednoczyć w proteście. Jednym z nich mógł być sprzeciw wobec WTO, ale nie
      dlatego, że ta organizacja jest uosobieniem "wolnego handlu". WTO nie ma bowiem
      nic wspólnego z wolnym handlem. Niektóre państwa będące jej członkami domagają
      się ulg dla krajów rozwijających się. Japonia chce chronić swoje rybołówstwo i
      leśnictwo. Szwajcaria chce utrzymać dotacje dla rolników. Unia Europejska chce
      ograniczeń w imporcie pewnych produktów (np. wołowiny) dopóki nie
      zostanie "udowodnione", że technologia ich produkcji (np. modyfikacja
      genetyczna) jest bezpieczna.

      Tymczasem Clinton domaga się ustanowienia forum dla rozmów pomiędzy WTO i ILO
      (International Labour Organization - Międzynarodowa Organizacja Pracy,
      organizacja wyspecjalizowana ONZ - przyp. tłum.), by Demokraci w nadchodzących
      wyborach nie stracili głosów pracowników. Koniec końców ducha WTO uchwycił
      unijny komisarz do spraw handlu Pascal Lamy, który wierzy, że wolny handel
      powinien być "kontrolowany, sterowany i zarządzany zgodnie z interesami
      obywateli Unii Europejskiej." Jest to definicja wolnego handlu, z którą
      stanowczo się nie zgadzam.

      Prawdziwy wolny handel znaczy dziś to samo, co znaczył dla Legendre'a -
      przedsiębiorcy uznawanego za autora słynnej odpowiedzi francuskiemu politykowi
      Colbertowi, który chciał mu udzielić pomocy. Uważa się, że Lagendre
      odpowiedział: "Laissez nous faire" - zostaw nas w spokoju.

      Historyk Ralph Raico wyjaśnia: "Termin laissez faire oznacza dziś tyle co:
      zostawcie ludzi w spokoju - pozwólcie im podążać, w ich działalności
      ekonomicznej, w religii, w myśli i kulturze, za życiową samorealizacją." To
      oznacza dla indywidualistycznego anarchisty wolny rynek.

      Lewicowi i prawicowi anarchiści mogli zjednoczyć się w pokojowym proteście
      przeciwko WTO jako instrumentowi agresji rządu. Ale zamiast niszczyć państwo,
      lewicowi anarchiści woleli niszczyć sklepowe witryny. Wynika z tego, że są
      tylko dwie sprawy, co do których oba odłamy mogą się zgodzić: WTO musi odejść,
      z jakichkolwiek przyczyn miałoby to wynikać. Oraz że nikt z nas nie jest
      policjantem.
      • wild linki dla ciekawskich... 29.06.02, 21:27
        www.anarchism.net/

        www.free-market.net/

        www.lewrockwell.com/

        www.bcaplan.com/

        www.liberalia.com/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka