Gość: #
IP: *.wroclaw.tpnet.pl
10.09.01, 08:30
>Wroclaw, 25 sierpnia 2001
>
>Do Jego Ekscelencji
>Ksiedza Arcybiskupa
>X. Profesora Jozefa Zycinskiego
>Wielkiego Kanclerza
>Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
>
>Pytanie Otwarte
>
>Ekscelencjo, Najdostojniejszy Ksieze Arcybiskupie!
>
>Rozne pisma opublikowaly List Pasterski Jego Ekscelencji , datowany na 19
>sierpnia, w ktorym Ksiadz Arcybiskup nakazuje swoim wiernym udzial w
>nadchodzacych wyborach pod "niewybaczalnym grzechem zaniechania". Poniewaz
>nie jest to pierwsze takie wezwanie Hierarchow Kosciola Katolickiego w
>Polsce, dlatego osmielam sie zapytac Jego Ekscelencje czy z tej nauki
>wynika
>wniosek, ze katolik ma obowiazek uczestniczyc w kazdych wyborach, nawet w
>takich, ktore pozbawiaja go elementarnych praw wyborczych, obowiazujacych w
>cywilizowanym swiecie, jak np. prawa kandydowania, tj. pozbawiajace go tzw.
>biernego prawa wyborczego; w wyborach, ktore w sposob jawny lamia
>podstawowe zasady konstytucyjne, a wiec zasady rownosci, powszechnosci,
>bezposredniosci a takze zasade proporcjonalnosci; w wyborach, ktorych
>procedura wymusza na kandydatach zachowania niegodne, rodzi korupcje, a
>wybranych poslow odziera z osobistej odpowiedzialnosci? Takie sa bowiem
>wlasciwosci prawa wyborczego, ktore zostalo narzucone Polakom.
>Sformulowane powyzej zarzuty nie sa goloslowne. W dniu 4 kwietnia br.
>mialem zaszczyt wyglosic referat na ten temat w Auli im. Ksiedza Prymasa
>Stefana Kardynala Wyszynskiego
>na KUL, w obecnosci ok. 500 mlodych prawnikow z calej Polski, w obecnosci
>duchownych i swieckich profesorow prawa, w obecnosci Przewodniczacego
>Panstwowej Komisji Wyborczej SSN Ferdynanda Rymarza, w obecnosci Jego
>Ekscelencji Marszalka Sejmu. Referat ten byl, w istocie, powtorzeniem
>referatu, jaki dwa tygodnie wczesniej wyglosilem w Sali Kolumnowej Sejmu,
>rowniez w obecnosci Marszalka, poslow i senatorow, prezydentow i
>burmistrzow
>miast polskich, gosci z zagranicy. Polemiki z przedstawionymi tam tezami
>nikt nie podjal. Ani wtedy, ani potem. Na zakonczenie sesji zadalem
>publicznie pytanie Marszalkowi Sejmu: czy, wobec przedstawionych na sali
>argumentow, o sprzecznosci ordynacji wyborczej do Sejmu z Konstytucja RP,
>wystapi do Trybunalu Konstytucyjnego z wnioskiem o zbadanie zgodnosci tych
>aktow? Publicznie udzielona odpowiedz Marszalka uwazam za znamienna:
>Marszalek odpowiedzial, ze ordynacji wyborczej jeszcze nie zatwierdzil ani
>Prezydent ani Senat, a zatem takiego aktu prawnego jeszcze nie ma. Dopiero
>po tych zatwierdzeniach moglby, ewentualnie, wystepowac do Trybunalu
>Konstytucyjnego.
>Mozna by, Ekscelencjo, lekcewazyc takie wystapienia czlowieka, ktory, jak
>ja, nie jest specjalista w dziedzinie prawa konstytucyjnego. Troche by to,
>mimo wszystko bylo dziwne, gdyby obecni w Auli KUL
>prawnicy-konstytucjonalisci nie probowali prostowac falszywych opinii
>wyglaszanych z akademickiej, badz co badz, trybuny. Tak sie jednak zlozylo,
>ze doslownie w kilka dni pozniej, bo 12 kwietnia, wylozone przeze mnie
>argumenty przedstawili... najwybitniejsi polscy parlamentarzysci, ktorzy
>skierowali do Trybunalu Konstytucyjnego wniosek, o uznanie wyborow, w
>ramach
>ktorych juz dwukrotnie byli wybierani do Sejmu, za sprzeczne z Konstytucja
>i
>naruszajace prawie wszystkie zasady konstytucyjne tam zapisane! Wsrod 57
>poslow, ktorzy wniosek ten podpisali brakuje jedynie poslow formacji tzw.
>postkomunistycznej, a wiec SLD i PSL: sa wsrod nich przywodcy AWS z
>Marianem
>Krzaklewskim na czele, sa liderzy UW z Bronislawem Geremkiem, jest lider
>ROP
>Mecenas Jan Olszewski, jest lider PiS, Jaroslaw Kaczynski!
>Jest specyfika zycia publicznego w Polsce, ze ten wazny i fundamentalny
>wniosek konstytucyjny, zlozony lege artis, poszedl zaraz do kosza i
>Trybunal
>Konstytucyjny nim sie nie zajal. Jest jednak, moim zdaniem, rzecza wrecz
>niesamowita i swiadczaca o degeneracji demokracji w Polsce, ze sprawa ta w
>ogole nie pojawila sie nigdzie na forum publicznym, ze ani jeden z
>sygnatariuszy tego dokumentu nigdzie publicznie z tym nie wystapil, ze nie
>pojawil sia w zadnej prasie ani jeden artykul nawet poswiecony tej sprawie!
>Nawet w prasie, ktora mieni sie byc prasa katolicka, a za swoj obowiazek
>glosi sluzenie prawdzie i tylko prawdzie. Pod wnioskiem figuruja podpisy co
>najmniej kilkunastu poslow, ktorzy podaja sie za absolwentow Katolickiego
>Uniwersytetu Lubelskiego, w tym wielu prawnikow. Wniosek ten milczeniem
>pominely stacje telewizyjne i rozglosnie radiowe. Jak z tego dowodnie
>widac,
>obywatela Rzeczypospolitej nie traktuje sie jak podmiotu polityki: obywatel
>jest przedmiotem, jest instrumentem, ktory tylko ma pojsc do urny
>okreslonego dnia i wrzucic tam swoj glos. Co sie dalej bedzie z tym glosem
>dzialo, co wyprodukuje ta czarna wyborcza skrzynka, to juz nie jego sprawa:
>on swoj obywatelski obowiazek spelnil i moze spac spokojnie.
>Poselski "Wniosek 57", oczywiscie, nie o wszystkich wadach ordynacji
>wyborczej w Polsce mowi. Nie dotyka on, na przyklad, sprawy pozbawienia
>obywateli polskich biernego prawa wyborczego. Pod tym wzgledem prawo
>wyborcze w Polsce stanowi kuriozum wsrod ordynacji wyborczych
>funkcjonujacych na swiecie: obywatel RP, nawet gdyby zebral milion podpisow
>popierajacych jego kandydature nie moze nawet zarejestrowac sie jako
>kandydat!
>We wszystkich krajach tzw. Grupy G-7 kazdy obywatel moze kandydowac do
>parlamentu, do Dumy kandydowac moze kazdy pelnoletni Rosjanin, w Czechach,
>na Ukrainie, nawet na Bialorusi obywatele posiadaja zagwarantowane ustawowo
>prawo kandydowania! Prawa tego pozbawieni sa tylko obywatele
>Rzeczypospolitej! Dowiadujemy sie, ze bolesnie doswiadczyli na sobie
>skutkow
>tego "prawa" czlonkowie Ligi Rodzin Polskich, kiedy w jednym z okregow
>wystawili liste kandydatow zawierajaca tylko 10 nazwisk! Niestety, w Polsce
>obywatelem posiadajacym bierne prawo wyborcze nie jest ani pojedynczy
>obywatel, ani nawet grupa 10 obywateli, aby lista mogla byc zarejestrowana
>musi zawierac co najmniej tyle nazwisk ile jest mandatow do obsadzenia!
>Kiedy obejrzymy listy kandydatow do Sejmu, juz zarejestrowane, to
>zauwazymy,
>ze wszystkie pierwsze i czolowe miejsca na tych listach, tam gdzie to tylko
>bylo mozliwe, obsadzili poslowie mijajacej kadencji. W praktyce oznacza to
>tyle, ze bez wzgledu na to jak wypadnie glosowanie i tak nowy Sejm bedzie
>zdominowany przez stare twarze. Twarze, ktore wyborcom w Polsce przejadly
>sie juz do niestrawnosci. Taki jest bowiem mechanizm tzw. proporcjonalnej
>ordynacji wyborczej, w ktorym o wynikach wyborow nie rozstrzygaja ci,
>ktorzy
>glosuja, lecz ci, ktorzy ukladaja listy wyborcze. Natomiast ci, ktorzy te
>listy ukladaja kieruja sie logika niewyszukanej prostoty: kandydowac moze
>kazdy, pod warunkiem, ze nie jest to osoba, ktorej autorytet spoleczny i
>popularnosc moglyby zagrozic pozycji aktualnego lidera. Kiedy ten warunek
>jest spelniony to juz tylko zasada kto da wiecej? rozstrzyga o kolejnosci
>nazwisk na liscie. I to wszystko. W ten sposob, z wyborow na wybory,
>zachodzi "rownanie w dol", a efekt tego "rownania" jest pogarszajacy sie
>sklad elity parlamentarnej i degeneracja struktur panstwowych.
>Taki, wysoce oplakany stan rzeczy, bylby byc moze do zaakceptowania, gdyby
>prawdziwy byl rozpowszechniony poglad, ze takie sa koszty demokracji, ze
>demokracja nie jest ustrojem idealnym i ze dlatego musimy sie godzic na te
>wynaturzenia, bo lepszego ustroju nie ma. Jednakze glosiciele takiego
>pogladu sami go falsyfikuja. W ciagu ostatnich 12 lat wyborcy polsc