Gość: jacek#jw
IP: 213.25.190.*
10.09.01, 13:42
...... szedłem wzdłuż skweru. Z mroku wynurzył się czternastoletni na oko
chłopak. Był zapłakany. Z głębi, spośród drzew dobiegł głos, spierdalaj
skurwysynie. Doszedłem do budynku i stanąłem na pustym podwyższeniu za
schodami. Chciałem widzieć przyjeżdżające autobusy. Najpierw podeszła do mnie
kobieta, siwa, mała, w wieku gdzieś około 50 - 60 lat. Co tak smucisz, dołożysz
się. Nie, zawsze smucę. Odeszła mrucząc zrzędliwie, co tylko ja zawsze się mam
dokładać? Wokoło zaczął się ledwie dostrzegalny ruch. Z lewej strony doszedł
hałas. Ośmioletnie dziecko krzyczało, oddaj, to moje, mamo oddaj. Nie, nie
dostaniesz tego, spierdalaj. Chłopak rzucił się na kobietę i waląc ją pięściami
po głowie wyrwał jej coś. Za chwilę wszystko ucichło. Przez plac przechodziła
para, młody chłopak i ładna dziewczyna. Nagle z cieni budek dobiegł głos.
Cześć, Andrzej, co kurwa nie poznajesz ludzi. Chłopak odwrócił się i
powiedział , cześć. Nagle, z różnych stron, zaczęli podchodzić różni ludzie.
Oni wszyscy się tu znali. Chłopak postał chwilę i odszedł razem z dziewczyną.
Do mnie podszedł ktoś, nie wiem chłopak, facet, kobieta czy dziewczyna. Dołóż
się, powiedział. Stanowcze NIE, zbiło go z tropu. Wokół mnie zaczął się ruch, a
ja poczułem się jak intruz. Ze dwa metry ode mnie stanął facet z wąsami. Przez
przejście kilka razy w tę i z powrotem przeszedł łysawy, siwy gość, ubrany w
dżins od stóp do głowy. Przede mną trójka ludzi niby przypadkiem się spotkała.
Nagle pojawiła się nowa para. Kobieta i mężczyzna ubrani w skóry. Prawie
wszyscy z mojego podwyższenia podeszli do nich. Do grupki co chwila ktoś
podchodził i odchodził. Uznałem, że najwyższy czas się oddalić. Gdy
przechodziłem obok grupki, niemal podbiegła do mnie kobieta. Masz papierosa,
nie, nie palę odparłem nie zwalniając kroku. Tupnij nogą, to zacznie palić
dobiegł do mnie śmiech. Wsiadłem do samochodu. Parę metrów obok mnie był facet
z wąsami i siwy łysol................
I nie wiem, czy ja wszedłem tam, gdzie mi nie wolno wchodzić, czy opuściłem
miejsce, którego nie wolno mi opuszczać?