IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 19.07.02, 23:32
INFLACJA nie jest powodowana przez związki zawodowe, wielkie koncerny czy
zagranicznych spekulantów, ale tylko i wyłącznie przez rząd, który dla
zapłacenia swych rachunków drukuje pieniądze, zamiast trzymać się "uczciwego
złodziejstwa", jakim są podatki. Nowo wydrukowane pieniądze podnoszą ceny, po
czym rząd prowadzi nieuczciwą kampanię na rzecz "zwalczania inflacji",
wywołując w społeczeństwie konflikty i podziały.

Obserwuj wątek
    • Gość: Janusz Re: INFLACJA IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.07.02, 00:30
      Gość portalu: wild napisał(a):

      > INFLACJA nie jest powodowana przez związki zawodowe, wielkie koncerny czy
      > zagranicznych spekulantów, ale tylko i wyłącznie przez rząd, który dla
      > zapłacenia swych rachunków drukuje pieniądze, zamiast trzymać się "uczciwego
      > złodziejstwa", jakim są podatki. Nowo wydrukowane pieniądze podnoszą ceny,
      po
      > czym rząd prowadzi nieuczciwą kampanię na rzecz "zwalczania inflacji",
      > wywołując w społeczeństwie konflikty i podziały.
      >
      ====================================
      W jakim kraju?
      Bo chyba nie piszesz o Polsce?
      Wszak inflacja u nas spada (jak do tej chwili)

      Janusz
      • Gość: wild Re: INFLACJA IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 20.07.02, 01:11
        Gość portalu: Janusz napisał(a):

        > Gość portalu: wild napisał(a):
        >
        > > INFLACJA nie jest powodowana przez związki zawodowe, wielkie koncerny czy
        > > zagranicznych spekulantów, ale tylko i wyłącznie przez rząd, który dla
        > > zapłacenia swych rachunków drukuje pieniądze, zamiast trzymać się "uczciwe
        > go
        > > złodziejstwa", jakim są podatki. Nowo wydrukowane pieniądze podnoszą ceny,
        >
        > po
        > > czym rząd prowadzi nieuczciwą kampanię na rzecz "zwalczania inflacji",
        > > wywołując w społeczeństwie konflikty i podziały.
        > >
        > ====================================
        > W jakim kraju?
        > Bo chyba nie piszesz o Polsce?
        > Wszak inflacja u nas spada (jak do tej chwili)
        >
        > Janusz

        więc to o czym pisze to nie opis inflacji? smile
        • Gość: Janusz Re: INFLACJA IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.07.02, 11:01
          Gość portalu: wild napisał(a):

          > Gość portalu: Janusz napisał(a):
          >
          > > Gość portalu: wild napisał(a):
          > >
          > > > INFLACJA nie jest powodowana przez związki zawodowe, wielkie koncerny
          > czy
          > > > zagranicznych spekulantów, ale tylko i wyłącznie przez rząd, który dl
          > a
          > > > zapłacenia swych rachunków drukuje pieniądze, zamiast trzymać się "uc
          > zciwe
          > > go
          > > > złodziejstwa", jakim są podatki. Nowo wydrukowane pieniądze podnoszą
          > ceny,
          > >
          > > po
          > > > czym rząd prowadzi nieuczciwą kampanię na rzecz "zwalczania inflacji"
          > ,
          > > > wywołując w społeczeństwie konflikty i podziały.
          > > >
          > > ====================================
          > > W jakim kraju?
          > > Bo chyba nie piszesz o Polsce?
          > > Wszak inflacja u nas spada (jak do tej chwili)
          > >
          > > Janusz
          >
          > więc to o czym pisze to nie opis inflacji? smile
          =====================
          Owszem. Jest to opis inflacji. Intencje?
          • Gość: wild Re: INFLACJA IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 20.07.02, 15:35
            Gość portalu: Janusz napisał(a):

            > Gość portalu: wild napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Janusz napisał(a):
            > >
            > > > Gość portalu: wild napisał(a):
            > > >
            > > > > INFLACJA nie jest powodowana przez związki zawodowe, wielkie kon
            > cerny
            > > czy
            > > > > zagranicznych spekulantów, ale tylko i wyłącznie przez rząd, któ
            > ry dl
            > > a
            > > > > zapłacenia swych rachunków drukuje pieniądze, zamiast trzymać si
            > ę "uc
            > > zciwe
            > > > go
            > > > > złodziejstwa", jakim są podatki. Nowo wydrukowane pieniądze podn
            > oszą
            > > ceny,
            > > >
            > > > po
            > > > > czym rząd prowadzi nieuczciwą kampanię na rzecz "zwalczania infl
            > acji"
            > > ,
            > > > > wywołując w społeczeństwie konflikty i podziały.
            > > > >
            > > > ====================================
            > > > W jakim kraju?
            > > > Bo chyba nie piszesz o Polsce?
            > > > Wszak inflacja u nas spada (jak do tej chwili)
            > > >
            > > > Janusz
            > >
            > > więc to o czym pisze to nie opis inflacji? smile
            > =====================
            > Owszem. Jest to opis inflacji. Intencje?

            dobre! a Ty? smile
            • Gość: Janusz Re: INFLACJA IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 21.07.02, 21:09
              Gość portalu: wild napisał(a):

              > Gość portalu: Janusz napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: wild napisał(a):
              > >
              > > > Gość portalu: Janusz napisał(a):
              > > >
              > > > > Gość portalu: wild napisał(a):
              > > > >
              > > > > > INFLACJA nie jest powodowana przez związki zawodowe, wielki
              > e kon
              > > cerny
              > > > czy
              > > > > > zagranicznych spekulantów, ale tylko i wyłącznie przez rząd
              > , któ
              > > ry dl
              > > > a
              > > > > > zapłacenia swych rachunków drukuje pieniądze, zamiast trzym
              > ać si
              > > ę "uc
              > > > zciwe
              > > > > go
              > > > > > złodziejstwa", jakim są podatki. Nowo wydrukowane pieniądze
              > podn
              > > oszą
              > > > ceny,
              > > > >
              > > > > po
              > > > > > czym rząd prowadzi nieuczciwą kampanię na rzecz "zwalczania
              > infl
              > > acji"
              > > > ,
              > > > > > wywołując w społeczeństwie konflikty i podziały.
              > > > > >
              > > > > ====================================
              > > > > W jakim kraju?
              > > > > Bo chyba nie piszesz o Polsce?
              > > > > Wszak inflacja u nas spada (jak do tej chwili)
              > > > >
              > > > > Janusz
              > > >
              > > > więc to o czym pisze to nie opis inflacji? smile
              > > =====================
              > > Owszem. Jest to opis inflacji. Intencje?
              >
              > dobre! a Ty? smile
              ===================
              Też czuję sie dobrze smile
      • Gość: Ten Re: INFLACJA IP: *.sympatico.ca 20.07.02, 01:13
        Taaa spada, jakim kosztem?
        Czy ktos potrafi spojzec w przyszlosc?
        Jak daleko?
        Niektorzy z nas maja dzieci. Czy patrza w przyszlosc?
        I co widza?
        10
        • ptwo Re: INFLACJA 20.07.02, 15:05
          Gość portalu: Ten napisał(a):

          > Taaa spada, jakim kosztem?
          > Czy ktos potrafi spojzec w przyszlosc?
          > Jak daleko?
          > Niektorzy z nas maja dzieci. Czy patrza w przyszlosc?
          > I co widza?
          > 10
          I do kogo ta mowa? Przecież to rząd jest odpowiedzialny na inflację!
          • Gość: # Re: INFLACJA IP: *.wroclaw.tpnet.pl 20.07.02, 15:32
            ptwo napisał:

            > Gość portalu: Ten lub Tamten napisal a CZYTAC Hasza nie potraficie!!!!!!!
            !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            Zamiescilem juz tyle wykladow ekonomii "jakie to proste", gdy forumowi
            profesjonalisci albo sie migaja od odpowiedzi na pyt. brakiem czasu(Galba),
            albo jak absolwenci Batorowi MBA (d.BMW), wzorem GEniUSZA B. swego wykladowcy z
            wlasciwym snobom tupetem, -
            powtarzaja SLOGANY, bez odrobiny kartezjanskiego krytycyzmu, obrazajac
            w dodatku wytykajacego sprzecznosci i absurdy

            DWA PYTANIA POMOCNICZE!

            1. Dlaczego zyjacy z budzetu politycy taka sie martwia o deficyt budzetowy
            a nie o deficyt bilansu za ktory placimy MY i beda placic NASZE DZIECI?
            (stopa zycia a nie lombardowa czy inflacji)

            2. Dlaczego w stanie pokoju tak brakuje pieniedzy, ze az f-my plajtuja
            - tylko z powodu WIELKIEGO POWSZECHNEGO ZATORU PLATNICZEGO - majac bilans
            zyskow na duzym plusie?
            A jeszcze nigdy nawetw najbiedniejszych panstwach, zadnej wojny nie
            przerwano z braku pieniadza? Czy kredytu?

            I nagle armia bezrobotnych kandytatow do etanazji
            staje sie enna masa niezbednych jednostek do obrony ojczyzny
            z drogim umundurowaniem, uzbrojeniem? I leniuchuja jak nie niszcza!


            Zapewniaja niszczeniem warunki do przyszlego wzrostu?
            Wqviacie mnie!
            • ptwo Re: INFLACJA 20.07.02, 19:31
              Gość portalu: # napisał(a):

              > ptwo napisał:
              >
              > > Gość portalu: Ten lub Tamten napisal a CZYTAC Hasza nie potraficie!!!!!!!
              > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              >
              > Zamiescilem juz tyle wykladow ekonomii "jakie to proste", gdy forumowi
              > profesjonalisci albo sie migaja od odpowiedzi na pyt. brakiem czasu(Galba),
              > albo jak absolwenci Batorowi MBA (d.BMW), wzorem GEniUSZA B. swego wykladowcy
              z
              >
              > wlasciwym snobom tupetem, -
              > powtarzaja SLOGANY, bez odrobiny kartezjanskiego krytycyzmu, obrazajac
              > w dodatku wytykajacego sprzecznosci i absurdy
              >
              > DWA PYTANIA POMOCNICZE!
              >
              > 1. Dlaczego zyjacy z budzetu politycy taka sie martwia o deficyt budzetowy
              > a nie o deficyt bilansu za ktory placimy MY i beda placic NASZE DZIECI?
              > (stopa zycia a nie lombardowa czy inflacji)
              >
              > 2. Dlaczego w stanie pokoju tak brakuje pieniedzy, ze az f-my plajtuja
              > - tylko z powodu WIELKIEGO POWSZECHNEGO ZATORU PLATNICZEGO - majac bilans
              > zyskow na duzym plusie?
              > A jeszcze nigdy nawetw najbiedniejszych panstwach, zadnej wojny nie
              > przerwano z braku pieniadza? Czy kredytu?
              >
              > I nagle armia bezrobotnych kandytatow do etanazji
              > staje sie enna masa niezbednych jednostek do obrony ojczyzny
              > z drogim umundurowaniem, uzbrojeniem? I leniuchuja jak nie niszcza!
              >
              >
              > Zapewniaja niszczeniem warunki do przyszlego wzrostu?
              > Wqviacie mnie!
              To znaczy, kto lub co konkretnie? Inflacja mnie też wq...wia.
    • __ktos__ Re: INFLACJA 20.07.02, 17:55
      Gość portalu: wild napisał(a):

      > INFLACJA nie jest powodowana przez związki zawodowe, wielkie koncerny czy
      > zagranicznych spekulantów, ale tylko i wyłącznie przez rząd,

      Inflacja jest powodowana tylko i wylacznie przez NBP - emitenta pieniadza (no,
      chyba, ze ma on silna konkurencje).

      > który dla
      > zapłacenia swych rachunków drukuje pieniądze, zamiast trzymać się "uczciwego
      > złodziejstwa", jakim są podatki. Nowo wydrukowane pieniądze podnoszą ceny, po
      > czym rząd prowadzi nieuczciwą kampanię na rzecz "zwalczania inflacji",
      > wywołując w społeczeństwie konflikty i podziały.

      Za inflacje tez jest odpowiedzialny NBP a nie rzad.
      • ptwo Re: INFLACJA 20.07.02, 19:33
        __ktos__ napisał:

        > Gość portalu: wild napisał(a):
        >
        > > INFLACJA nie jest powodowana przez związki zawodowe, wielkie koncerny czy
        > > zagranicznych spekulantów, ale tylko i wyłącznie przez rząd,
        >
        > Inflacja jest powodowana tylko i wylacznie przez NBP - emitenta pieniadza
        (no,
        > chyba, ze ma on silna konkurencje).
        >
        > > który dla
        > > zapłacenia swych rachunków drukuje pieniądze, zamiast trzymać się "uczciwe
        > go
        > > złodziejstwa", jakim są podatki. Nowo wydrukowane pieniądze podnoszą ceny,
        > po
        > > czym rząd prowadzi nieuczciwą kampanię na rzecz "zwalczania inflacji",
        > > wywołując w społeczeństwie konflikty i podziały.
        >
        > Za inflacje tez jest odpowiedzialny NBP a nie rzad.
        Czy obligacje skarbowe są emitowane przez NBP czy też przez rząd? Jak odpowiesz
        na to pytanie, to będziesz znał odpowiedź, kto odpowiada za inflację.
        • Gość: wild INFLACJA i obligacje IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 20.07.02, 19:41
          o własnie zapomniałem dodać o papierze tzw. obligacjach! smile
        • __ktos__ Re: INFLACJA 20.07.02, 19:49

          > Czy obligacje skarbowe są emitowane przez NBP czy też przez rząd? Jak
          > odpowiesz na to pytanie, to będziesz znał odpowiedź, kto odpowiada za
          > inflację.

          Nie myl pojec.

          Emisja rzadowych obligacji (ale tez np. akcji wystarczajaco duzej firmy)
          prowadzi do umocnienia zlotowki (wzg. innych walut) ale ma sie nijak do
          inflacji.

          Inflacja wynika z tego, ze podaz (emisja) pieniadza jest wieksza, niz pieniezna
          wartosc nowych towarow na rynku. Jak by emisji nie bylo, to ceny by mosialy
          spadac (bo towarow coraz wiecej, a ilosc pieniadza taka sama).
          • ptwo Re: INFLACJA 20.07.02, 19:58
            __ktos__ napisał:

            >
            > > Czy obligacje skarbowe są emitowane przez NBP czy też przez rząd? Jak
            > > odpowiesz na to pytanie, to będziesz znał odpowiedź, kto odpowiada za
            > > inflację.
            >
            > Nie myl pojec.
            >
            > Emisja rzadowych obligacji (ale tez np. akcji wystarczajaco duzej firmy)
            > prowadzi do umocnienia zlotowki (wzg. innych walut) ale ma sie nijak do
            > inflacji.
            >
            > Inflacja wynika z tego, ze podaz (emisja) pieniadza jest wieksza, niz
            pieniezna
            >
            > wartosc nowych towarow na rynku. Jak by emisji nie bylo, to ceny by mosialy
            > spadac (bo towarow coraz wiecej, a ilosc pieniadza taka sama).

            1. A więc, uważasz, że jeśli NBP wycofa z obiegu powiedzmy 100 mln zł, a rząd
            wypuści obligacje na 200 mln zł, to nie ma inflacji?
            2. Nie myl wzrostu cen z inflacją; mogą być pozainflacyjne przyczyny wzrostu
            cen.
            3. Emisja obligacji na np. 100 mln zlotych oznacza ni mniej, ni więcej tylko
            wpuszczenie przez rząd w obieg dodatkowych 100 mln. NBP może w tym czasie nie
            drukować w ogóle żadnych pieniędzy.
            4. "Drukowanie pieniędzy" to tylko pewien skrót myślowy. Tak naprawdę oznacza
            to wcale niekoniecznie żywej gotówki, lecz wszelkich innych walorów, nawet w
            postaci niematerialnej, np. rozdawane na prawo i lewo rządowe gwarancje
            kredytowe. A to znowu nie jest działka NBP.
            Dziura budżetowa oznacza, że rząd wydaje pieniądze, których nie ma,
            czyli "pompuje" dodatkowe pieniądze na rynek. A czym innym to jest niż inflacją?
            • ptwo Re: INFLACJA 20.07.02, 20:01
              Aha, zapomniałem o "emisji akcji dużych firm". To nie ma nic do rzeczy. Emisja
              akcji oznacza sprzedaż własności firmy czyli za nimi kryje się konkretna
              wartość materialna. Rząd emituje obligacje, za którymi nie ma nic,
              czyli "przejada" przyszłe dochody, czytaj pieniądze podatników, które zostaną
              zgarnięte w przyszłości.
              • __ktos__ Re: INFLACJA 21.07.02, 11:53

                > 1. A więc, uważasz, że jeśli NBP wycofa z obiegu powiedzmy 100 mln zł,

                To wywola deflacje.

                > a rząd wypuści obligacje na 200 mln zł, to nie ma inflacji?

                Jesli rzad (zreszta nie wazne kto) wypusci obligacje, to na normalnym rynku nie
                bedzie to mialo wplywu na inflacje. Napisalem normalnym, bo na takim to sie
                nazywa pozyczka. A pozyczka to okresowe przekazanie prawa wlasnosci. Jesli ja
                pozyczam bankowi pieniadze, to przekazuje bankowi prawo wlasnosci. Jesli bank
                te "moje" pieniadze komus pozyczy, to w tym momencie ani ja, ani bank tych
                pieniedzy nie mamy. Ma je np. kredytobiorca. I caly czas na rynku jest ta sama
                ilosc pieniadza. To dotyczy takze obligacji (jako pewnej formy pozyczki).

                > 2. Nie myl wzrostu cen z inflacją; mogą być pozainflacyjne przyczyny wzrostu
                > cen.

                Inflacja to wlasnie wzrost cen, ze slownika PWN: "inflacja - proces
                ekonomiczny, który przejawia się we wzroście cen towarów, a polega na
                zwiększeniu ilości pieniędzy w obiegu w stopniu silniejszym od wzrostu masy
                towarowej"

                > 3. Emisja obligacji na np. 100 mln zlotych oznacza ni mniej, ni więcej tylko
                > wpuszczenie przez rząd w obieg dodatkowych 100 mln. NBP może w tym czasie nie
                > drukować w ogóle żadnych pieniędzy.

                Nie! J.w., te pieniadze zmienily wlasciciewla (na pewien okres czasu), a nie
                sie rozmnozyly. Inflacji to nie wywola.

                > 4. "Drukowanie pieniędzy" to tylko pewien skrót myślowy. Tak naprawdę oznacza
                > to wcale niekoniecznie żywej gotówki, lecz wszelkich innych walorów, nawet w
                > postaci niematerialnej, np. rozdawane na prawo i lewo rządowe gwarancje
                > kredytowe. A to znowu nie jest działka NBP.

                Gwarancje kredytowe to tylko obietnica, ktora ma dla rynku znaczenie tylko
                wtedy, kiedy jest realizowana - a wtedy, to juz sa rzeczywiste pieniadze komus
                (tzn. podatnikom oczywiscie) zabrane.

                > Dziura budżetowa oznacza, że rząd wydaje pieniądze, których nie ma,
                > czyli "pompuje" dodatkowe pieniądze na rynek. A czym innym to jest niż
                inflacją
                > ?

                Pompowaniem wink. Dziure rzad zatyka wlasnie srodkami ze sprzedazy obligacji.

                ***

                > Aha, zapomniałem o "emisji akcji dużych firm". To nie ma nic do rzeczy.

                Emisje akcji duzych firm maja wplyw na wartosc zlotowki w ten sposob, ze kiedy
                te akcje kupuja instytucje zagraniczne to musza one najpierw kupic duzo PLN, co
                powoduje oczywiscie wzrost wartosci zlotowki. Ale do inflacji na naszym rynku
                to ma sie rzeczywiscie nijak.

                > Rząd emituje obligacje, za którymi nie ma nic,

                Bo obligacja to papier dluzny a nie swiadectwo wspolwlasnosci, wiec nic
                dziwnego, ze za nim nic nie ma. To normalne. Czy kredyty powoduja inflacje?
                Obligacja, to taki kredyt.

                > czyli "przejada" przyszłe dochody, czytaj pieniądze podatników, które zostaną
                > zgarnięte w przyszłości.

                W rzeczy samej, ale to na inflacje nie wplywa.
                • ptwo Re: INFLACJA 21.07.02, 12:13
                  __ktos__ napisał:

                  >
                  > > 1. A więc, uważasz, że jeśli NBP wycofa z obiegu powiedzmy 100 mln zł,
                  >
                  > To wywola deflacje.
                  >
                  > > a rząd wypuści obligacje na 200 mln zł, to nie ma inflacji?
                  >
                  > Jesli rzad (zreszta nie wazne kto) wypusci obligacje, to na normalnym rynku
                  nie
                  >
                  > bedzie to mialo wplywu na inflacje. Napisalem normalnym, bo na takim to sie
                  > nazywa pozyczka. A pozyczka to okresowe przekazanie prawa wlasnosci. Jesli ja
                  > pozyczam bankowi pieniadze, to przekazuje bankowi prawo wlasnosci. Jesli bank
                  > te "moje" pieniadze komus pozyczy, to w tym momencie ani ja, ani bank tych
                  > pieniedzy nie mamy. Ma je np. kredytobiorca. I caly czas na rynku jest ta
                  sama
                  > ilosc pieniadza. To dotyczy takze obligacji (jako pewnej formy pozyczki).
                  >
                  > > 2. Nie myl wzrostu cen z inflacją; mogą być pozainflacyjne przyczyny wzros
                  > tu
                  > > cen.
                  >
                  > Inflacja to wlasnie wzrost cen, ze slownika PWN: "inflacja - proces
                  > ekonomiczny, który przejawia się we wzroście cen towarów, a polega na
                  > zwiększeniu ilości pieniędzy w obiegu w stopniu silniejszym od wzrostu masy
                  > towarowej"
                  >
                  > > 3. Emisja obligacji na np. 100 mln zlotych oznacza ni mniej, ni więcej tyl
                  > ko
                  > > wpuszczenie przez rząd w obieg dodatkowych 100 mln. NBP może w tym czasie
                  > nie
                  > > drukować w ogóle żadnych pieniędzy.
                  >
                  > Nie! J.w., te pieniadze zmienily wlasciciewla (na pewien okres czasu), a nie
                  > sie rozmnozyly. Inflacji to nie wywola.
                  >
                  > > 4. "Drukowanie pieniędzy" to tylko pewien skrót myślowy. Tak naprawdę ozna
                  > cza
                  > > to wcale niekoniecznie żywej gotówki, lecz wszelkich innych walorów, nawet
                  > w
                  > > postaci niematerialnej, np. rozdawane na prawo i lewo rządowe gwarancje
                  > > kredytowe. A to znowu nie jest działka NBP.
                  >
                  > Gwarancje kredytowe to tylko obietnica, ktora ma dla rynku znaczenie tylko
                  > wtedy, kiedy jest realizowana - a wtedy, to juz sa rzeczywiste pieniadze
                  komus
                  > (tzn. podatnikom oczywiscie) zabrane.
                  >
                  > > Dziura budżetowa oznacza, że rząd wydaje pieniądze, których nie ma,
                  > > czyli "pompuje" dodatkowe pieniądze na rynek. A czym innym to jest niż
                  > inflacją
                  > > ?
                  >
                  > Pompowaniem wink. Dziure rzad zatyka wlasnie srodkami ze sprzedazy obligacji.
                  >
                  > ***
                  >
                  > > Aha, zapomniałem o "emisji akcji dużych firm". To nie ma nic do rzeczy.
                  >
                  > Emisje akcji duzych firm maja wplyw na wartosc zlotowki w ten sposob, ze
                  kiedy
                  > te akcje kupuja instytucje zagraniczne to musza one najpierw kupic duzo PLN,
                  co
                  >
                  > powoduje oczywiscie wzrost wartosci zlotowki. Ale do inflacji na naszym rynku
                  > to ma sie rzeczywiscie nijak.
                  >
                  > > Rząd emituje obligacje, za którymi nie ma nic,
                  >
                  > Bo obligacja to papier dluzny a nie swiadectwo wspolwlasnosci, wiec nic
                  > dziwnego, ze za nim nic nie ma. To normalne. Czy kredyty powoduja inflacje?
                  > Obligacja, to taki kredyt.
                  >
                  > > czyli "przejada" przyszłe dochody, czytaj pieniądze podatników, które zost
                  > aną
                  > > zgarnięte w przyszłości.
                  >
                  > W rzeczy samej, ale to na inflacje nie wplywa.

                  Zdaje mi się, że kogoś należy skierować na przyspieszony kurs ekonomii:
                  1. Inflacja jest to emisja pieniądza ponad potrzeby rynku, a nie wzrost cen.
                  Mylisz skutki z przyczynami.
                  W gospodarce rynkowej (czyli normalnej) nadmiar pieniądza zostaje
                  niezwłocznie "skonsumowany" przez wzrost cen, za którymi zwykle podążają płace.
                  Końcowym efektem jest więc zmniejszenie siły nabywczej pieniądza.Problem
                  wszakże polega na tym, że inflacja jest łatwa do zdefiniowania, zaś bardzo
                  trudna do zmierzenia, jest wręcz wielkością niemierzalną. Wzrost cen (czy
                  raczej wskaźnik wzrostu cen) jest tylko miernikiem pośrednim i w tym tkwią
                  pewne pułapki. Choćby to, że wedle definicji inflacja to iloraz przyrostu
                  ilości pieniądza (w skali roku) przez ilość pieniądza jaka była, przy
                  założeniu, że podaż dóbr i usług (w jednostkach naturalnych) się nie zmieniła.
                  I ten ostatni warunek stwarza problemy. Bowiem w przypadku załamania produkcji
                  (wojna, inny kataklizm) i nawet wycofania z obiegu pewnej ilości pieniędzy
                  przez bank centralny, może się okazać, że mamy inflację powyżej zera.
                  Odwrotnie, dodatkowa emisja pieniądza, przy gwałtownym wzroście produkcji może
                  powodować deflację. Tak więc sprawa nie jest taka prosta, jak się pozornie
                  wydaje. Wskaźnik wzrostu cen jest dośc ułomnym miernikiem inflacji (choćby
                  pytanie: czy "koszyk" jest ustalony prawidłowo?)
                  2. Obligacja nie jest kredytem. W zamian za obligacje państwo dostaje
                  pieniądze, ktorych nie ma, i wpuszcza je w obieg. A co to jest jak nie
                  dodatkowa emisja? 45 mld zł, taki jest deficyt budżetowy w tym roku. Czyli
                  państwo dodatkowo wpuszcza w obieg 45 mld zł. To 25% budżetu czyli ok. 10%
                  produktu krajowego brutto. Przecież to horror!
                  3. Jeśli NBP wycofa z obiegu 100 mln zł, a równocześnie rząd wypuści obligacje
                  na 200 mln zł, to oznacza, że ilość pieniędzy w obiegu wzrasta o 100 mln zł.
                  Oczywiście zakładam, że wszystkie te obligacje sprzeda. A co to jest jak nie
                  inflacja? (przy założeniu, że podaż dóbr i usług się nie zmienia).
                  • __ktos__ Re: INFLACJA 21.07.02, 12:45

                    > Zdaje mi się, że kogoś należy skierować na przyspieszony kurs ekonomii:

                    Mi tez sie tak zdaje.

                    > 1. Inflacja jest to emisja pieniądza ponad potrzeby rynku, a nie wzrost cen.
                    > Mylisz skutki z przyczynami.

                    Obawiam sie, ze jednak Ty sie mylisz.

                    wiem.onet.pl/wiem/01ac20.html

                    > W gospodarce rynkowej (czyli normalnej) nadmiar pieniądza zostaje
                    > niezwłocznie "skonsumowany" przez wzrost cen, za którymi zwykle podążają
                    > płace.
                    > Końcowym efektem jest więc zmniejszenie siły nabywczej pieniądza.Problem
                    > wszakże polega na tym, że inflacja jest łatwa do zdefiniowania, zaś bardzo
                    > trudna do zmierzenia, jest wręcz wielkością niemierzalną. Wzrost cen (czy
                    > raczej wskaźnik wzrostu cen) jest tylko miernikiem pośrednim i w tym tkwią
                    > pewne pułapki. Choćby to, że wedle definicji inflacja to iloraz przyrostu
                    > ilości pieniądza (w skali roku) przez ilość pieniądza jaka była, przy
                    > założeniu, że podaż dóbr i usług (w jednostkach naturalnych) się nie
                    > zmieniła.

                    Zgadza sie.

                    > I ten ostatni warunek stwarza problemy. Bowiem w przypadku załamania
                    > produkcji
                    > (wojna, inny kataklizm) i nawet wycofania z obiegu pewnej ilości pieniędzy
                    > przez bank centralny, może się okazać, że mamy inflację powyżej zera.

                    A jak do tego doszedles? Zdrozec moze np. czysta woda lub zywnosc, ale np.
                    telewizory czy towary luksusowe w takiej sytuacji gwaltownie stanieja! A na
                    dodatek, sam napisales, ze spadnie produkcja - to jest dzialanie inflacyjne,
                    ktore moze nie byc skompensowane wycofaniem "pewnej" ilosci pieniadza z rynku.

                    > Odwrotnie, dodatkowa emisja pieniądza, przy gwałtownym wzroście produkcji
                    > może
                    > powodować deflację.

                    No, nie... Jesli ten "gwaltowny wzrost produkcji" bedzie odpowiadal dodatkowej
                    emisji to rownowaga bedzie zachowana i nie bedzie ani inflacji ani deflacji.

                    > Tak więc sprawa nie jest taka prosta, jak się pozornie
                    > wydaje. Wskaźnik wzrostu cen jest dośc ułomnym miernikiem inflacji (choćby
                    > pytanie: czy "koszyk" jest ustalony prawidłowo?)

                    Oczywiscie nie jest ustalany prawidlowo, bo to niewykonalne (bo koszyk powinien
                    zawierac wszystkie produkty), ale ja nigdy nie twierdzilem, ze to jest proste i
                    w 100% mierzalne.

                    > 2. Obligacja nie jest kredytem.

                    Nie jest, ale jest forma pozyczki, tak jak kredyt.

                    > W zamian za obligacje państwo dostaje
                    > pieniądze, ktorych nie ma, i wpuszcza je w obieg. A co to jest jak nie
                    > dodatkowa emisja?

                    Ale wczesniej te pieniadze z rynku wycofali nabywcy obligacji.

                    > 45 mld zł, taki jest deficyt budżetowy w tym roku. Czyli
                    > państwo dodatkowo wpuszcza w obieg 45 mld zł. To 25% budżetu czyli ok. 10%
                    > produktu krajowego brutto. Przecież to horror!

                    Zadne "dodatkowo". A taki deficyt, to rzeczywiscie horror (bo pozyczki
                    kosztuja).

                    > 3. Jeśli NBP wycofa z obiegu 100 mln zł, a równocześnie rząd wypuści
                    > obligacje
                    > na 200 mln zł, to oznacza, że ilość pieniędzy w obiegu wzrasta o 100 mln zł.
                    > Oczywiście zakładam, że wszystkie te obligacje sprzeda. A co to jest jak nie
                    > inflacja? (przy założeniu, że podaż dóbr i usług się nie zmienia).

                    Chyba sie nadal nie rozumiemy. Obligacja to nie pieniadz. Za obligacje nic nie
                    kupisz. I nic nie zrobisz z pieniedzmi, ktore pozyczyles rzadowi, bo ich nie
                    masz.
                    • ptwo Re: INFLACJA 21.07.02, 13:09
                      __ktos__ napisał:

                      >
                      > > Zdaje mi się, że kogoś należy skierować na przyspieszony kurs ekonomii:
                      >
                      > Mi tez sie tak zdaje.
                      >
                      > > 1. Inflacja jest to emisja pieniądza ponad potrzeby rynku, a nie wzrost ce
                      > n.
                      > > Mylisz skutki z przyczynami.
                      >
                      > Obawiam sie, ze jednak Ty sie mylisz.
                      >
                      > <a
                      href="http://wiem.onet.pl/wiem/01ac20.html"target="_blank">wiem.onet.pl/wiem
                      > /01ac20.html</a>

                      Patrz podręczniki makroekonomii, a nie onet.pl.
                      >
                      > > W gospodarce rynkowej (czyli normalnej) nadmiar pieniądza zostaje
                      > > niezwłocznie "skonsumowany" przez wzrost cen, za którymi zwykle podążają
                      > > płace.
                      > > Końcowym efektem jest więc zmniejszenie siły nabywczej pieniądza.Problem
                      > > wszakże polega na tym, że inflacja jest łatwa do zdefiniowania, zaś bardzo
                      >
                      > > trudna do zmierzenia, jest wręcz wielkością niemierzalną. Wzrost cen (czy
                      > > raczej wskaźnik wzrostu cen) jest tylko miernikiem pośrednim i w tym tkwią
                      >
                      > > pewne pułapki. Choćby to, że wedle definicji inflacja to iloraz przyrostu
                      > > ilości pieniądza (w skali roku) przez ilość pieniądza jaka była, przy
                      > > założeniu, że podaż dóbr i usług (w jednostkach naturalnych) się nie
                      > > zmieniła.
                      >
                      > Zgadza sie.
                      >
                      > > I ten ostatni warunek stwarza problemy. Bowiem w przypadku załamania
                      > > produkcji
                      > > (wojna, inny kataklizm) i nawet wycofania z obiegu pewnej ilości pieniędzy
                      >
                      > > przez bank centralny, może się okazać, że mamy inflację powyżej zera.
                      >
                      > A jak do tego doszedles? Zdrozec moze np. czysta woda lub zywnosc, ale np.
                      > telewizory czy towary luksusowe w takiej sytuacji gwaltownie stanieja! A na
                      > dodatek, sam napisales, ze spadnie produkcja - to jest dzialanie inflacyjne,
                      > ktore moze nie byc skompensowane wycofaniem "pewnej" ilosci pieniadza z rynku.
                      >

                      No właśnie! Mimo wycofania pewnej ilości pieniądza z obiegu może wystąpić
                      inflacja, bo podaż dóbr spadnie jeszcze bardziej.
                      > > Odwrotnie, dodatkowa emisja pieniądza, przy gwałtownym wzroście produkcji
                      > > może
                      > > powodować deflację.
                      >
                      > No, nie... Jesli ten "gwaltowny wzrost produkcji" bedzie odpowiadal
                      dodatkowej
                      > emisji to rownowaga bedzie zachowana i nie bedzie ani inflacji ani deflacji.
                      Sęk w tym, że zazwyczaj z góry nie wiadomo, ile pieniądza wpuścić na rynek,
                      dlatego trzeba bacznie obserwować, co się dzieje. Podany przykład jest tylko
                      ilustracją tezy, że mimo emisji pieniądza może wystąpić deflacja.
                      >
                      > > Tak więc sprawa nie jest taka prosta, jak się pozornie
                      > > wydaje. Wskaźnik wzrostu cen jest dośc ułomnym miernikiem inflacji (choćby
                      >
                      > > pytanie: czy "koszyk" jest ustalony prawidłowo?)
                      >
                      > Oczywiscie nie jest ustalany prawidlowo, bo to niewykonalne (bo koszyk
                      powinien
                      >
                      > zawierac wszystkie produkty), ale ja nigdy nie twierdzilem, ze to jest proste
                      i
                      >
                      > w 100% mierzalne.

                      A o czym cały czas mówię? Właśnie o tym, że wskaźnik wzrostu cen jest ułomnym
                      miernikiem inflacji. Inaczej być zresztą nie może.
                      Za komuny zresztą, kiedy ceny były sztywne, inflacja przejawiała się nie
                      wzrostem cen, lecz "wymiataniem" półek sklepowych. To kolejny wątek do
                      przemyślenia kwestii inflacja-wzrost cen.
                      >
                      > > 2. Obligacja nie jest kredytem.
                      >
                      > Nie jest, ale jest forma pozyczki, tak jak kredyt.

                      Rzecz nie w nazewnictwie, lecz w skutkach. Pieniądze ze sprzedaży obligacji
                      są "wstrzykiwane" w rynek, a że jest to ilość pokaźna, jest to czynnik
                      inflacjogenny. Wiedzą o tym wszyscy ministrowie finansów na świecie. Niestety,
                      jest to równocześnie prosty środek "kupowania" głosów wyborców, nieważne, że
                      nieodpowiedzialny!
                      >
                      > > W zamian za obligacje państwo dostaje
                      > > pieniądze, ktorych nie ma, i wpuszcza je w obieg. A co to jest jak nie
                      > > dodatkowa emisja?
                      >
                      > Ale wczesniej te pieniadze z rynku wycofali nabywcy obligacji.

                      No to co z tego? Bank, zamiast udzielić np. 100 mln zł kredytu np. na
                      inwestycje, kupuje obligacje, bo są bezpieczniejszą lokatą (sam bym tak robił),
                      i te 100 mln natychmiast wraca na rynek w celu sfinansowania głównie świadczeń
                      społecznych (30% budżetu). Ale to oznacza, że skrab panstwa wydaje pieniądze,
                      których nie ma, czyli tak jakby je drukował.
                      >
                      > > 45 mld zł, taki jest deficyt budżetowy w tym roku. Czyli
                      > > państwo dodatkowo wpuszcza w obieg 45 mld zł. To 25% budżetu czyli ok. 10%
                      >
                      > > produktu krajowego brutto. Przecież to horror!
                      >
                      > Zadne "dodatkowo". A taki deficyt, to rzeczywiscie horror (bo pozyczki
                      > kosztuja).

                      Wlaśnie "dodatkowo", bo inaczej byłoby, gdyby te pieniądze wcześniej zebrał w
                      formie podatków. Inna sprawa, że takie działanie też byłoby szkodliwe, tyle że
                      z innych powodów.
                      >
                      > > 3. Jeśli NBP wycofa z obiegu 100 mln zł, a równocześnie rząd wypuści
                      > > obligacje
                      > > na 200 mln zł, to oznacza, że ilość pieniędzy w obiegu wzrasta o 100 mln z
                      > ł.
                      > > Oczywiście zakładam, że wszystkie te obligacje sprzeda. A co to jest jak n
                      > ie
                      > > inflacja? (przy założeniu, że podaż dóbr i usług się nie zmienia).
                      >
                      > Chyba sie nadal nie rozumiemy. Obligacja to nie pieniadz. Za obligacje nic
                      nie
                      > kupisz. I nic nie zrobisz z pieniedzmi, ktore pozyczyles rzadowi, bo ich nie
                      > masz.

                      Obligacje to także pieniądz! Weksle to także pieniądz, i opcje, i skrypty
                      dłużne, listy zastawne itd. itd. Inaczej jest z akcjami, bo one są świadectwem
                      bycia współwłaścicielem.
                      • __ktos__ Re: INFLACJA 21.07.02, 14:09

                        > Patrz podręczniki makroekonomii, a nie onet.pl.

                        Mialem wyklady na ten temat, wiec onet to nie jedyne zrodlo mojej wiedzy.

                        > No właśnie! Mimo wycofania pewnej ilości pieniądza z obiegu może wystąpić
                        > inflacja, bo podaż dóbr spadnie jeszcze bardziej.

                        Nigdy nie twierdzilem inaczej, przypomne moja pierwsza odpowiedz na Twoj post:

                        "Inflacja wynika z tego, ze podaz (emisja) pieniadza jest wieksza, niz
                        pieniezna wartosc nowych towarow na rynku. Jak by emisji nie bylo, to ceny by
                        mosialy spadac (bo towarow coraz wiecej, a ilosc pieniadza taka sama)."

                        > Sęk w tym, że zazwyczaj z góry nie wiadomo, ile pieniądza wpuścić na rynek,
                        > dlatego trzeba bacznie obserwować, co się dzieje. Podany przykład jest tylko
                        > ilustracją tezy, że mimo emisji pieniądza może wystąpić deflacja.

                        Zgadza sie - nigdy nie twierdzilem inaczej. Twierdzilem za to, ze za ta
                        obserwacje jest odpowiedzialny NBP a nie rzad (rzad nie ma instrumentow do
                        walki z inflacja, ma je NBP).

                        > A o czym cały czas mówię?

                        O tym, ze rzad jest odpowiedzialny za inflacje i ja podsyca sprzedajac
                        obligacje, co jest nieprawda, bo sprzedaz obligacji na inflacje nie ma wplywu.

                        > Właśnie o tym, że wskaźnik wzrostu cen jest ułomnym
                        > miernikiem inflacji.

                        Inflacja (po lacinie "rozdymanie") i wzrost cen to to samo; nie mamy dobrego
                        miernika wzrostu cen == nie mamy dobrego miernika inflacji.

                        > Inaczej być zresztą nie może.
                        > Za komuny zresztą, kiedy ceny były sztywne, inflacja przejawiała się nie
                        > wzrostem cen, lecz "wymiataniem" półek sklepowych. To kolejny wątek do
                        > przemyślenia kwestii inflacja-wzrost cen.

                        Mielismy mowic o normalnym rynku.

                        > Rzecz nie w nazewnictwie, lecz w skutkach. Pieniądze ze sprzedaży obligacji
                        > są "wstrzykiwane" w rynek, a że jest to ilość pokaźna, jest to czynnik
                        > inflacjogenny. Wiedzą o tym wszyscy ministrowie finansów na świecie.

                        Zrozum w koncu, ze te pieniadze nie biora sie znikad! Te pieniadze pochodza od
                        ludzi, ktorzy te pieniadze oddali (na 5 lat powiedzmy) i nic za nie przez 5 lat
                        nie kupia, bo ich nie maja!

                        > Niestety,
                        > jest to równocześnie prosty środek "kupowania" głosów wyborców, nieważne, że
                        > nieodpowiedzialny!

                        Niestety.

                        > > Ale wczesniej te pieniadze z rynku wycofali nabywcy obligacji.
                        >
                        > No to co z tego?

                        To z tego, ze na rynku ilosc pieniadza sie nie zmienila.

                        > Bank, zamiast udzielić np. 100 mln zł kredytu np. na
                        > inwestycje, kupuje obligacje, bo są bezpieczniejszą lokatą (sam bym tak
                        > robił), i te 100 mln natychmiast wraca na rynek w celu sfinansowania głównie
                        > świadczeń społecznych (30% budżetu).

                        Inwestycje tez polegaja na tym, ze pieniadze wracaja na rynek i sa wydawane...

                        > Ale to oznacza, że skrab panstwa wydaje pieniądze,
                        > których nie ma, czyli tak jakby je drukował.

                        Nie. Wydaje pozyczone pieniadze, a wiec te ktore ma.

                        > > Zadne "dodatkowo". A taki deficyt, to rzeczywiscie horror (bo pozyczki
                        > > kosztuja).
                        >
                        > Wlaśnie "dodatkowo",

                        Ale ja nadal nie widze, w ktorym miejscu sie te pieniadze mnoza.

                        > bo inaczej byłoby gdyby te pieniądze wcześniej zebrał w formie podatków.
                        > Inna sprawa, że takie działanie też byłoby szkodliwe, tyle
                        > że z innych powodów.

                        To prawda.

                        > Obligacje to także pieniądz! Weksle to także pieniądz, i opcje, i skrypty
                        > dłużne, listy zastawne itd. itd.

                        Oczywiscie, ze to nie sa pieniadze. Pozyczka (nie istotne w jakiej formie) to
                        umowa przekazania wlasnosci na okreslony czas za okreslone wynagrodzenie.

                        > Inaczej jest z akcjami, bo one są świadectwem bycia współwłaścicielem.

                        Zgadza sie.
                        • ptwo Re: INFLACJA 21.07.02, 15:39
                          1. Inflacja nie jest tożsama ze wzrostem cen. Ceny mogą rosnąć również z
                          przyczyn innych niż nadmierna podaż pieniądza (np. szok naftowy w 1973 r.).
                          Wzrost cen jest wykorzystywany tylko jako miara (niedoskonała) inflacji, bo
                          lepszej nikt nie wymyślił.
                          2. NBP ma na inflację wpływ tylko tego rodzaju, że utrudnia rządowi nadmierne
                          zadłużanie się, stąd stopy procentowe.
                          3. Nie my pierwsi, nie ostatni. W latach 70-ych USA, W. Brytania i inne kraje
                          cierpiały na inflację (ponad 10%) głównie z uwagi na olbrzymi deficyt budżetowy
                          powodowany zresztą przez tzw. politykę socjalną. W Polsce jest dokładnie to
                          samo w tej chwili.
                        • ptwo Re: INFLACJA 21.07.02, 15:45
                          > O tym, ze rzad jest odpowiedzialny za inflacje i ja podsyca sprzedajac
                          > obligacje, co jest nieprawda, bo sprzedaz obligacji na inflacje nie ma wplywu.
                          >

                          Jak to nie ma? Przecież to nie ma znaczenia, czy na rynek rzucane są tony
                          nowodrukowanych banknotów, czy innych środków płatniczych. W końcu "paniennki"
                          przyjmują wszelkie walory, nie tylko PLN. To tylko przykład! Obligacjami też
                          można płacić.
                          > > Właśnie o tym, że wskaźnik wzrostu cen jest ułomnym
                          > > miernikiem inflacji.
                          >
                          > Inflacja (po lacinie "rozdymanie") i wzrost cen to to samo; nie mamy dobrego
                          > miernika wzrostu cen == nie mamy dobrego miernika inflacji.
                          >
                          > > Inaczej być zresztą nie może.
                          > > Za komuny zresztą, kiedy ceny były sztywne, inflacja przejawiała się nie
                          > > wzrostem cen, lecz "wymiataniem" półek sklepowych. To kolejny wątek do
                          > > przemyślenia kwestii inflacja-wzrost cen.
                          >
                          > Mielismy mowic o normalnym rynku.
                          >
                          > > Rzecz nie w nazewnictwie, lecz w skutkach. Pieniądze ze sprzedaży obligacj
                          > i
                          > > są "wstrzykiwane" w rynek, a że jest to ilość pokaźna, jest to czynnik
                          > > inflacjogenny. Wiedzą o tym wszyscy ministrowie finansów na świecie.
                          >
                          > Zrozum w koncu, ze te pieniadze nie biora sie znikad! Te pieniadze pochodza
                          od
                          > ludzi, ktorzy te pieniadze oddali (na 5 lat powiedzmy) i nic za nie przez 5
                          lat
                          >

                          Oddali je na 5 lat i za 5 lat powinni je dostać z powrotem. Tymczasem one są w
                          obiegu już teraz!

                          > nie kupia, bo ich nie maja!
                          >
                          > > Niestety,
                          > > jest to równocześnie prosty środek "kupowania" głosów wyborców, nieważne,
                          > że
                          > > nieodpowiedzialny!
                          >
                          > Niestety.
                          >
                          > > > Ale wczesniej te pieniadze z rynku wycofali nabywcy obligacji.
                          > >
                          > > No to co z tego?
                          >
                          > To z tego, ze na rynku ilosc pieniadza sie nie zmienila.
                          >
                          > > Bank, zamiast udzielić np. 100 mln zł kredytu np. na
                          > > inwestycje, kupuje obligacje, bo są bezpieczniejszą lokatą (sam bym tak
                          > > robił), i te 100 mln natychmiast wraca na rynek w celu sfinansowania główn
                          > ie
                          > > świadczeń społecznych (30% budżetu).
                          >
                          > Inwestycje tez polegaja na tym, ze pieniadze wracaja na rynek i sa wydawane...
                          >

                          Nie widzisz róznicy między inwestycją a rozdawaniem pieniędzy?
                          > > Ale to oznacza, że skrab panstwa wydaje pieniądze,
                          > > których nie ma, czyli tak jakby je drukował.
                          >
                          > Nie. Wydaje pozyczone pieniadze, a wiec te ktore ma.

                          Będzie miał, bo je zabierze podatnikom.
                          >
                          > > > Zadne "dodatkowo". A taki deficyt, to rzeczywiscie horror (bo pozyczk
                          > i
                          > > > kosztuja).
                          > >
                          > > Wlaśnie "dodatkowo",
                          >
                          > Ale ja nadal nie widze, w ktorym miejscu sie te pieniadze mnoza.
                          >
                          > > bo inaczej byłoby gdyby te pieniądze wcześniej zebrał w formie podatków.
                          > > Inna sprawa, że takie działanie też byłoby szkodliwe, tyle
                          > > że z innych powodów.
                          >
                          > To prawda.
                          >
                          > > Obligacje to także pieniądz! Weksle to także pieniądz, i opcje, i skrypty
                          > > dłużne, listy zastawne itd. itd.
                          >
                          > Oczywiscie, ze to nie sa pieniadze. Pozyczka (nie istotne w jakiej formie) to
                          > umowa przekazania wlasnosci na okreslony czas za okreslone wynagrodzenie.
                          >
                          > > Inaczej jest z akcjami, bo one są świadectwem bycia współwłaścicielem.
                          >
                          > Zgadza sie.

                          Poza tym patrz artykuł Waldemara Kuczynskiego w sobotnio-niedzielnej GW.
                          • __ktos__ Re: INFLACJA 21.07.02, 20:03

                            > 1. Inflacja nie jest tożsama ze wzrostem cen.

                            Jest tozsama!

                            > Ceny mogą rosnąć również z
                            > przyczyn innych niż nadmierna podaż pieniądza (np. szok naftowy w 1973 r.).

                            Takie zjawiska sa krotkookresowe (im rynek bardziej liberalny, tym krotsze), i
                            moga sie zdarzyc, nie przecze. Ale nie ma cudow: po kryzysie, ceny musza wrocic
                            do poprzednich wartosci (jesli tylko emisja rownowazy produkcje - ale ten
                            warunek zazwyczaj spelniony nie jest...).

                            > 2. NBP ma na inflację wpływ tylko tego rodzaju, że utrudnia rządowi nadmierne
                            > zadłużanie się, stąd stopy procentowe.

                            Od NBP, a nie od rzadu, zalezy emisja pieniadza.

                            > 3. Nie my pierwsi, nie ostatni. W latach 70-ych USA, W. Brytania i inne kraje
                            > cierpiały na inflację (ponad 10%) głównie z uwagi na olbrzymi deficyt
                            > budżetowy

                            Jak deficyt zapychali drukowaniem pieniadzy bez pokrycia, to nic dziwnego.

                            > Przecież to nie ma znaczenia, czy na rynek rzucane są tony
                            > nowodrukowanych banknotów, czy innych środków płatniczych.
                            > W końcu "paniennki" przyjmują wszelkie walory, nie tylko PLN.

                            Tak rozumujac, to mozna powiedziec, ze pieniadzem jest wszystko. A powaznie:
                            masz racje, jesli obligacje by zaczely pelnic role pieniadza, to rzeczywiscie
                            to by mialo wplyw na inflacje. Tyle tylko, ze obrot obligacjami jest mocno
                            utrudniony (do tego jest potrzebny m.in. bank); a po wykupie obligacji przez
                            panstwo ceny by wrocily do poprzednich wartosci.

                            > Oddali je na 5 lat i za 5 lat powinni je dostać z powrotem. Tymczasem one są
                            > w obiegu już teraz!

                            Sa teraz, bo sa caly czas, tylko zmieniaja wlasciciela. Jak by ich nie bylo i
                            sie nagle pojawily za 5 lat, to rzeczywiscie ilosc pieniadza na rynku by sie
                            wtedy zmienila, ale jak widac tak nie jest.

                            > Nie widzisz róznicy między inwestycją a rozdawaniem pieniędzy?

                            Oczywiscie widze, ale to temat na inny watek.
                            • ptwo NO COMMENT 21.07.02, 20:17
                              __ktos__ napisał:

                              >
                              > > 1. Inflacja nie jest tożsama ze wzrostem cen.
                              >
                              > Jest tozsama!
                              >
                              > > Ceny mogą rosnąć również z
                              > > przyczyn innych niż nadmierna podaż pieniądza (np. szok naftowy w 1973 r.)
                              > .
                              >
                              > Takie zjawiska sa krotkookresowe (im rynek bardziej liberalny, tym krotsze),
                              i
                              > moga sie zdarzyc, nie przecze. Ale nie ma cudow: po kryzysie, ceny musza
                              wrocic
                              >
                              > do poprzednich wartosci (jesli tylko emisja rownowazy produkcje - ale ten
                              > warunek zazwyczaj spelniony nie jest...).
                              >
                              > > 2. NBP ma na inflację wpływ tylko tego rodzaju, że utrudnia rządowi nadmie
                              > rne
                              > > zadłużanie się, stąd stopy procentowe.
                              >
                              > Od NBP, a nie od rzadu, zalezy emisja pieniadza.
                              >
                              > > 3. Nie my pierwsi, nie ostatni. W latach 70-ych USA, W. Brytania i inne kr
                              > aje
                              > > cierpiały na inflację (ponad 10%) głównie z uwagi na olbrzymi deficyt
                              > > budżetowy
                              >
                              > Jak deficyt zapychali drukowaniem pieniadzy bez pokrycia, to nic dziwnego.
                              >
                              > > Przecież to nie ma znaczenia, czy na rynek rzucane są tony
                              > > nowodrukowanych banknotów, czy innych środków płatniczych.
                              > > W końcu "paniennki" przyjmują wszelkie walory, nie tylko PLN.
                              >
                              > Tak rozumujac, to mozna powiedziec, ze pieniadzem jest wszystko. A powaznie:
                              > masz racje, jesli obligacje by zaczely pelnic role pieniadza, to rzeczywiscie
                              > to by mialo wplyw na inflacje. Tyle tylko, ze obrot obligacjami jest mocno
                              > utrudniony (do tego jest potrzebny m.in. bank); a po wykupie obligacji przez
                              > panstwo ceny by wrocily do poprzednich wartosci.
                              >
                              > > Oddali je na 5 lat i za 5 lat powinni je dostać z powrotem. Tymczasem one
                              > są
                              > > w obiegu już teraz!
                              >
                              > Sa teraz, bo sa caly czas, tylko zmieniaja wlasciciela. Jak by ich nie bylo i
                              > sie nagle pojawily za 5 lat, to rzeczywiscie ilosc pieniadza na rynku by sie
                              > wtedy zmienila, ale jak widac tak nie jest.
                              >
                              > > Nie widzisz róznicy między inwestycją a rozdawaniem pieniędzy?
                              >
                              > Oczywiscie widze, ale to temat na inny watek.
                              • __ktos__ Zabraklo argumentow? 21.07.02, 20:22

                                Szkoda.
                                • ptwo NO COMMENT po raz 2 21.07.02, 21:12
                                  __ktos__ napisał:

                                  >
                                  > Szkoda.
                                  • __ktos__ A bedzie po raz III? 21.07.02, 22:13

                                    Domyslam sie, ze nie.

                                    Szkoda...
                                    • Gość: wyzyskiwacz.w piwo? kiełbaski? strucle? makowniki? herbatki? IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 21.07.02, 22:16
                                      gratisowo ( dziko ) test nowej sałatki! :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka