Dodaj do ulubionych

GROSZKI I RÓŻE. . .

28.06.01, 00:28
Rodacy i Rodaczki, Czworacy i Czworaczki - niniejszym
rozpoczynam wątek "kwietny" ponieważ doszły mię
wieścią gminną słuchy iże Rodzynki z migdałami -
przeładowane. Zapraszam tych, co pierwszy raz klikną
tutaj, do lektury Rodzynków... i poetyki tych postów -
nie bójmy się tego słowa.
Obejrzałam dzisiaj D. Lyncha Fire, go with me (Ogniu,
krocz ze mną) Co sądzicie o osobowości Laury Palmer
uroczej według mnie? Mogę uzasadnić, ale nie teraz bo
pewnie spicie, co jest zrozumiałe. Późno wróciłam z
uczelni i stąd dopiero tutaj, o tej porze na forum.
Pozdrawiam Was a "niektórych" całuję. Miriam
Obserwuj wątek
    • Gość: tyu Re: A ja tylko jabłka, gruszki... skosztuj, jeśli zechcesz. IP: 157.158.68.* 28.06.01, 18:47
      Witaj, Miriam!
      Ponownie jestem Twym gościem, choć pierwszy raz w tym wątku.

      W „Rodzynkach i migdałach” apelowałaś, by nie oddawać tego wątku innym, tu
      stwierdzasz, że tamten przeładowany. Nie wiem, czy jestem „inny” (pewnie tak, a
      w sensie „indywidualista” nawet na pewno; znak Bliźniąt - jak Twój! - robi
      swoje), ale faktem jest, że nie lubię tłoku, a tutaj, przy trzecim stoliku z
      groszkami i różami, jak na razie luz zupełny. Ty - jeśli zechcesz - odnajdziesz
      mnie w dowolnym kącie Twego salonu równie dobrze. A zatem biorę garść rodzynek
      i migdałów na drogę (pozwolisz?) i przenoszę się tutaj.
      To miłe, że tak ciepło odebrałaś mój pierwszy list. A jeśli CIEPŁO, to mam
      nadzieję, że nie przeszkadzała Ci tak świecka interpretacja Pieśni nad
      Pieśniami (która jest Salomona, co dyskretnie podpowiedziałaś). Co prawda,
      złośliwcy twierdzą, że powstała ona paręset lat po Salomonie (mniej złośliwi -
      że była to tylko nowa redakcja), ale dla mnie nie ma to znaczenia. Nadal też,
      mimo Twych wyjaśnień nie widzę w niej alegorii, piękno – owszem.
      Nie zanegowałaś moich stwierdzeń dotyczących kultury dyskusji; rozumiem, że qui
      tacet consentire videtur (co Talmud mówi o słuszności tej zasady?). Nie
      napisałaś też, o czym ewentualnie chciałabyś rozmawiać, jeślibyśmy mieli to
      robić nadal. Traktuję to, jako danie potencjalnemu partnerowi w dalszej
      rozmowie wolnej ręki w wyborze tematów. Nie jestem niestety Perłą, nie chodzę
      po Roztoczu z laptopem w chlebaku (który, jak sama nazwa wskazuje, służy do
      noszenia laptopów) podłączonym do komóry i nie mogę co chwila słać tych różnych
      strzelistych rzeczy, które on śle. Ale mogę, jeśli zechcesz to czytać, pisać
      rzadziej, lecz więcej; będą to więc raczej jabłka, gruszki i kalafiory, niż
      rodzynki, migdały i groszki... Mam nadzieję, że nie arbuzy (ciężkie i 99%
      wody) - chyba, że lubisz arbuzy? Biorę też pod uwagę, że kolejka do Ciebie stoi
      długa - no to i ja postoję.

      A zatem - Pieśń nad Pieśniami (mój wybór!)
      Wracając do kwestii alegoryczności - kontynuuję swój gojsko-ateistyczny „głos
      nikczemny”. Rozumiem, że alegorią, na dobrą sprawę, może być wszystko. Np.
      posąg pięknej nagiej kobiety może być alegorią prawdy (że niby prawda też jest
      piękna i naga). Jednakże intensywność i jędrność opisów tej Pieśni, przy
      których niemal widać wiszące w powietrzu feromony, każe mi brać wszystko jak
      najdosłowniej. I nie wiń mnie, niegodnego, jeśli podczas czytania jej, gdzieś w
      mózgu włącza mi się „podkład muzyczny”, a podkładem tym jest „Je t’aime”-
      niegdyś skandalizująca (łza się w oku kręci, co, kiedyś było skandalizujące)
      piosenka (pieśń?), w której również trwa dialog między oblubienicą (Jane
      Birkin) i oblubieńcem (Ginsbourg? nieważne!) kończący się jakże sugestywną
      zadyszką oblubienicy.
      W przeciwieństwie do Pieśni - Hymn o Miłości św. Pawła - miłości duchowej,
      altruistycznej i rozumianej bardzo szeroko - jest niemal ascetyczny, tak w
      formie, jak i w treści. Tu żaden „podkład” nie włącza mi się. Jeśli miałbym
      mieć jakieś muzyczne skojarzenia, to - chyba moja wrodzona przewrotność - z
      dwiema piosenkami (pieśniami) związanymi z kulturą żydowską.
      1. „Sisters of Mercy” i L. Cohen. Formalnie - wspomnienie z pobytu w „domu z
      czerwoną latarnią”. W głębi - deklaracja przyjaźni i miłości wobec jego
      lokatorek; miłości bez zazdrości innej, niż cielesna. Melancholia, wyciszenie,
      nic z „tych rzeczy”.
      2. Pieśń (chyba już nie piosenka) ze„Skrzypka na dachu”. Myślę, że ją
      pamiętasz: stacja; Tewie żegna córkę wyjeżdżającą na zesłanie za ukochanym; ta
      tłumaczy mu konieczność wyjazdu być może na zawsze, mimo bólu rozstania z
      równie kochanymi rodzicami.
      „Skrzypek na dachu”. Nie wiem, czy z Twojego punktu widzenia film ten oddaje
      to, co powinien: całą głębię zarówno ogólnoludzkiego przesłania, jak i
      specyfiki żydowskiej kultury i obyczajowości. Myślę, że tak. Ten film chyba
      jednak nie jest lukrowaną hollywoodzką pocztówką, a obsada, w tym Topol jako
      Tewie Mleczarz, to WYDARZENIE, przynajmniej dla mnie; i jeśli pół-Irlandczyk,
      pół-Meksykanin A.Queen mógł być niezapomnianym Grekiem Zorbą, to tym bardziej
      Żyd (i wspaniały aktor!) Topol - myślę - oddał wiernie każdy szczegół tego, co
      oddać należało.
      Tyle o Pieśni nad Pieśniami i przyległościach, niekiedy zupełnie
      nieoczekiwanych, prawda?

      Z zupełnie innych spraw.
      Piszesz (do Róży, ale bez „utajnień”, więc korzystam): „Jednak moja pozycja na
      forum, mimo miłych Twoich słów,
      jest chwiejna i nieugruntowana. Chwilowe moje laury na forum, kto wie co będzie
      dalej. Ach - nikt.”
      Pozwolę sobie wyrazić odmienne zdanie.
      Jestem tu praktycznie od początku, od czasu, gdy liczby wypowiedzi w
      poszczególnych działach były liczbami dwu- trzycyfrowymi. Różni ludzie
      pojawiali się tutaj, pisali, tworzyli wątki i znikali, albo zostawali.
      Niektórzy odeszli, ale pozostała pamięć, niekoniecznie chlubna. Sztandarowym
      przykładem był Hans z Orlando (bywały i inne nicki), antyżydowski obsesjonat
      zablokowany w końcu przez redakcję. Był przez moment Adolf, imię
      nieprzypadkowe. Teraz jest Maverick (choć coraz go mniej - baterie mu siadają?
      oby!) i Ty (wybacz, proszę, sąsiedztwo !) Był i jest Perła i inni.
      Myślę, że Ty pozostaniesz tu na długo (pozostaniesz - mam nadzieję -
      najdosłowniej, nie tylko jako miłe wspomnienie: chyba nie wyjeżdżasz, a jeśli
      nawet, to przecież na Forum przybywają codziennie ludzie z USA, Izraela,
      Belgii, Szwecji itp itd) a Twoja pozycja JUŻ JEST ugruntowana.
      Jak np. wygląda ta pozycja z mojego (subiektywnego, ale...) punktu widzenia?
      Przed Twoim przybyciem, na początku Forum, różne Hanse ganiały tu jak małpy z
      brzytwą, pomyje i insynuacje (zwł. antyżydowskie) lały się gęstą strugą. Potem
      część tych idiotów zmęczyła się, czy znudziła, struga zmalała, ale jednak nie
      wyschła. I oto wkraczasz Ty i piszesz: jestem Żydówką, znam Talmud i, jeśli
      chcecie, mogę wam wyjaśnić to wszystko, co znacie z insynuacji.
      Tak się nie robi!!!
      W Polsce (sypię głowę popiołem) Żydów wciąż się DEMASKUJE! Posądzenie o
      pochodzenie DYSKWALIFIKUJE w „kręgach”! A Ty tak - prosto z mostu. Na dodatek
      jesteś kobietą, czyli zastosowanie wobec Ciebie bluzgów standardowo przyjętych
      na tę okazję może być bronią obosieczną: „prawdziwy Polak” lubi jednak mieć
      opinię szarmanckiego wobec dam! Nic dziwnego, że ta banda idiotów, która nie
      zmęczyła się jeszcze, w tym momencie zgłupiała do końca i tak trwa.
      Liczba „takich” postów kierowanych do Ciebie była - mimo wszystko - b. mała.
      (Chyba, że dostałaś większą ich ilość e-mailem; być może Twoje kiedyś
      wypowiedziane „do nie-widzenia”, na szczęście niekonsekwentne!, było tym
      spowodowane? Ale nawet wtedy Forum - to do powszechnego czytania - zyskało.)
      Myślę więc, że kontynuacja wyciszania bluzgów, nie tylko zresztą tych
      antyżydowskich, wiąże się m.in. z Twoją tutaj obecnością. Z obecnością innych
      kobiet - chyba też, ale to Ty okazałaś się tą silną osobowością, która pewne
      rzeczy zaczyna narzucać SKUTECZNIE. Delikatna Róża załamała się na moment, Ty -
      walczysz, przy czym czynisz to z takim wdziękiem, tworząc taki nastrój...
      Bufor prawie pełny - ponad 6000 znaków - najwyższa pora kończyć.
      Pozwól, że pożegnam Cię wezwaniem, w Polsce zarezerwowanym niemal wyłącznie dla
      papieża, ale jakże w tym momencie uzasadnionym. O to samo zresztą poprosiłem
      niedawno Ewę - z b. podobnych powodów.
      ZOSTAŃ Z NAMI !

      Pozdrawiam!

      P.S. Filmu niestety nie widziałem. Marzę, by kiedyś zostać "niektórym".
      • miriamfirst Re: A ja tylko jabłka, gruszki... skosztuj, jeśli zechcesz. Do TYU 28.06.01, 19:01
        Po pierwsze - oczywiście, że Skrzypek... to produkcja najbardziej trafiona w
        obyczajowość żydowską. Najbardziej. Natomiast piosenka Tewjego, o której
        piszesz. Kiedy on żegna sie z Chavele - ja zawsze płaczę przy tej piosence i
        tej pieknej choreografi, kiedy Chava w drugim planie, "nałożona" na obraz pola,
        na którym Tewje zamysla sie o niej - tańczy. Piekne to jest dla mnie. Ja sie
        tylko jeszcze podobnie wzruszam tylko na Draculi Coppoli. Nie masz pojęcia, jak
        mnie wzrusza to drakulowe : daj mi ukojenie. Ewentualni świadkowie są zdumieni.
        Płakać "na potworze?"
        jesli chodzi o Pieśń - musze sie przed odpisaniem Ci posilić, bo nic prawie
        jeszcze nie jadłam dzisiaj. Wprawdzie nie ma szczególnego wyboru w domu ale cos
        tam uwarze i wracam! Miriam
        • Gość: tyu Re: A ja tylko jabłka, gruszki... skosztuj, jeśli zechcesz. Do Miriam IP: 157.158.68.* 28.06.01, 19:15
          Posilaj się na zdrowie! I dziękuję za szybką reakcję. Cieszę się, że są sprawy,
          które odbieramy tak podobnie, Bliźniaczko!

          A ja pozdrawiam Cię i czekam. Przeczytam jeszcze dziś, jeśli odpiszesz, choć -
          być może - sam będę mógł odpisać dopiero jutro.

          Szalom! (bo to chyba życzenie równie dobre i na powitanie i na pożegnanie?)
          • miriamfirst Re: A ja tylko jabłka, gruszki... skosztuj, jeśli zechcesz. Do TYU 28.06.01, 19:17
            Zgadza się: szalom szalom, na wszystkie okazje. Miriam
      • miriamfirst Re: ... skosztuj, jeśli zechcesz. Kosztuję - soczyste... 02.07.01, 21:23


        > Witaj, Miriam!
        > Ponownie jestem Twym gościem, choć pierwszy raz w tym wątku.
        > W „Rodzynkach i migdałach” apelowałaś, by nie oddawać tego wątku in
        > nym, tu stwierdzasz, że tamten przeładowany. Nie wiem, czy jestem „inny” (p
        > ewnie tak, a w sensie „indywidualista” nawet na pewno; znak Bliźniąt - jak Twój!
        > - robi swoje), ale faktem jest, że nie lubię tłoku, a tutaj, przy trzecim
        stoliku z groszkami i różami, jak na razie luz zupełny. Ty - jeśli zechcesz -
        odnajdziesz mnie w dowolnym kącie Twego salonu równie dobrze. A zatem biorę garść
        rodzynek i migdałów na drogę (pozwolisz?) i przenoszę się tutaj.

        PO PIERWSZE - - - JEST MI BARDZO MIŁO, ŻE CZYTASZ MOJE POSTY. TWÓJ DOWODZI
        ZNAJOMOŚCI TEMATU W KTÓRYM JA COKOLWIEK NIEPEWNIE JESZCZE SIE PORUSZAM.

        > To miłe, że tak ciepło odebrałaś mój pierwszy list. A jeśli CIEPŁO, to mam
        > nadzieję, że nie przeszkadzała Ci tak świecka interpretacja Pieśni nad
        > Pieśniami (która jest Salomona, co dyskretnie podpowiedziałaś).

        NIE, NIE PRZESZKADZA MI ŚWIECKA INTERPRETACJA. LUBIE TŁUMACZYĆ TEN TEKST DWOJAKO.
        WTEDY MA ON GŁEBSZY SENS.
        Co prawda, złośliwcy twierdzą, że powstała ona paręset lat po Salomonie (mniej
        złośliwi -że była to tylko nowa redakcja), ale dla mnie nie ma to znaczenia.
        Nadal też, mimo Twych wyjaśnień nie widzę w niej alegorii, piękno – owszem.
        > Nie zanegowałaś moich stwierdzeń dotyczących kultury dyskusji; rozumiem, że qui
        > tacet consentire videtur
        NIE SPOTKAŁAM SIĘ Z TAKĄ INTERPRETACJĄ MILCZENIA, NIE W TAKIM KONTEKŚCIE. W
        TRADYCJI JUDAISTYCZNEJ POTWIERDZENIE CZEGOŚ LUB ZGODA MUSI BYĆ WERBALNIE
        WYEKSPLIKOWANE I UZASADNIONE. TAKIE A NIE INNE STANOWISKO. NAJLEPIEJ PODANE W
        KONTEKŚCIE DO INNEGO STANOWISKA BO NA TYM WŁAŚNIE POLEGA TALMUD. TO, CO ROBIMY TU
        NA FORUM, TO TAKŻE TAKI TALMUD TROCHĘ

        (co Talmud mówi o słuszności tej zasady?). Nie napisałaś też, o czym ewentualnie
        chciałabyś rozmawiać, jeślibyśmy mieli to robić nadal. Traktuję to, jako danie
        potencjalnemu partnerowi w dalszej rozmowie wolnej ręki w wyborze tematów. Nie
        jestem niestety Perłą, nie chodzę po Roztoczu z laptopem w chlebaku (który, jak
        sama nazwa wskazuje, służy do noszenia laptopów) podłączonym do komóry i nie mogę
        co chwila słać tych różnych strzelistych rzeczy, które on śle.

        PODOBA SIE MI WODZU, TO OSTATNIE ZDANIE.

        Ale mogę, jeśli zechcesz to czytać, pisać rzadziej, lecz więcej; będą to więc
        raczej jabłka, gruszki i kalafiory, niż rodzynki, migdały i groszki... Mam
        nadzieję, że nie arbuzy (ciężkie i 99% wody) - chyba, że lubisz arbuzy? Biorę też
        pod uwagę, że kolejka do Ciebie stoi długa - no to i ja postoję.
        >
        > A zatem - Pieśń nad Pieśniami (mój wybór!)
        > Wracając do kwestii alegoryczności - kontynuuję swój gojsko-ateistyczny „
        > głos nikczemny”.
        PRZYPOMINAM O ZASADZIE SUWERENNOŚCI PANUJĄCEJ W GROSZKACH.

        Rozumiem, że alegorią, na dobrą sprawę, może być wszystko. Np
        > .
        > posąg pięknej nagiej kobiety może być alegorią prawdy (że niby prawda też jest
        > piękna i naga). Jednakże intensywność i jędrność opisów tej Pieśni, przy
        > których niemal widać wiszące w powietrzu feromony, każe mi brać wszystko jak
        > najdosłowniej.

        JEST TO TAKŻE HISTORIA DZIEWCZYNY PODUPADŁEJ, KTÓRA PRZECIEZ MÓWI, ŻE WŁASNEJ
        WINNICY NIE POTRAFIŁA USTRZEC. NIE PISZE TEGO W PEJORATYWNYM ZNACZENIU, O NIE.
        JEST TO NIEZWYKLE DRAMATYCZNY MOMENT W PIEŚNI.

        I nie wiń mnie, niegodnego, jeśli podczas czytania jej, gdzieś w
        >
        > mózgu włącza mi się „podkład muzyczny”, a podkładem tym jest „
        > ;Je t’aime”- niegdyś skandalizująca (łza się w oku kręci, co, kiedyś było
        skandalizujące) piosenka (pieśń?), w której również trwa dialog między
        oblubienicą (Jane Birkin) i oblubieńcem (Ginsbourg? nieważne!) kończący się jakże
        sugestywną zadyszką oblubienicy.

        NO - TYTAJ MAMY PO PROSTU WERBALNA SYMULACJE AKTU ZBLIŻENIA, FIZYCZNOŚCI, I
        POLEMIZOWAŁABYM I BYŁABYM OSTROŻNA Z TAKIM PODKŁADEM MUZYCZNYM. W PIEŚNI NIE MA
        AKTU JAKO TAKIEGO. NIE ISTNIEJE. SĄ ZAKLĘCIA OBYDWOJGA. NATOMIAT JE TAIME NIE MA
        DRAMATURGI, JEST W NIĄ SZALENIE UBOGA. POLEGA NA OKRZYKACH PANNY I TO WSZYSTKO.
        > W przeciwieństwie do Pieśni - Hymn o Miłości św. Pawła - miłości duchowej,
        > altruistycznej i rozumianej bardzo szeroko - jest niemal ascetyczny, tak w
        > formie, jak i w treści. Tu żaden „podkład” nie włącza mi się. Jeśl
        > i miałbym mieć jakieś muzyczne skojarzenia, to - chyba moja wrodzona
        przewrotność - z dwiema piosenkami (pieśniami) związanymi z kulturą żydowską.
        > 1. „Sisters of Mercy” i L. Cohen. Formalnie - wspomnienie z pobytu
        > w „domu z czerwoną latarnią”. W głębi - deklaracja przyjaźni i miłości wobec
        jego lokatorek; miłości bez zazdrości innej, niż cielesna. Melancholia,
        wyciszenie, nic z „tych rzeczy”.

        NIE, TA MIŁOŚC Z PIESNI JEST STRACEŃCZA, NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z CZERWONYMI
        LATARNIAMI. TA DZIEWCZYNA "STRACIŁA WINNICĘ" Z MIŁOŚCI.
        > 2. Pieśń (chyba już nie piosenka) ze„Skrzypka na dachu”. Myślę, że
        > ją pamiętasz: stacja; Tewie żegna córkę wyjeżdżającą na zesłanie za ukochanym;
        ta tłumaczy mu konieczność wyjazdu być może na zawsze, mimo bólu rozstania z
        > równie kochanymi rodzicami.

        ODPOWIADAŁAM NA TO JUŻ - ALE MNIE CHODZIŁO O INNA PIOSENKĘ O "CHAVELE" KIEDY
        TEWJE PRACUJE NA POLU I WIDZI JĄ TAŃCZĄCĄ ZE SWYMI SIOSTRAMI A POTEM Z UKOCHANYM.
        > „Skrzypek na dachu”. Nie wiem, czy z Twojego punktu widzenia film t
        > en oddaje
        > to, co powinien: całą głębię zarówno ogólnoludzkiego przesłania, jak i
        > specyfiki żydowskiej kultury i obyczajowości. Myślę, że tak. Ten film chyba
        > jednak nie jest lukrowaną hollywoodzką pocztówką, a obsada, w tym Topol jako
        > Tewie Mleczarz, to WYDARZENIE, przynajmniej dla mnie; i jeśli pół-Irlandczyk,
        > pół-Meksykanin A.Queen mógł być niezapomnianym Grekiem Zorbą, to tym bardziej
        > Żyd (i wspaniały aktor!) Topol - myślę - oddał wiernie każdy szczegół tego, co
        > oddać należało.
        > Tyle o Pieśni nad Pieśniami i przyległościach, niekiedy zupełnie
        > nieoczekiwanych, prawda?
        >
        > Z zupełnie innych spraw.
        > Piszesz (do Róży, ale bez „utajnień”, więc korzystam): „Jedna
        > k moja pozycja na
        > forum, mimo miłych Twoich słów,
        > jest chwiejna i nieugruntowana. Chwilowe moje laury na forum, kto wie co będzie
        >
        > dalej. Ach - nikt.”
        > Pozwolę sobie wyrazić odmienne zdanie.
        > Jestem tu praktycznie od początku, od czasu, gdy liczby wypowiedzi w
        > poszczególnych działach były liczbami dwu- trzycyfrowymi. Różni ludzie
        > pojawiali się tutaj, pisali, tworzyli wątki i znikali, albo zostawali.
        > Niektórzy odeszli, ale pozostała pamięć, niekoniecznie chlubna. Sztandarowym
        > przykładem był Hans z Orlando (bywały i inne nicki), antyżydowski obsesjonat
        > zablokowany w końcu przez redakcję. Był przez moment Adolf, imię
        > nieprzypadkowe. Teraz jest Maverick (choć coraz go mniej - baterie mu siadają?
        > oby!) i Ty (wybacz, proszę, sąsiedztwo !) Był i jest Perła i inni.
        > Myślę, że Ty pozostaniesz tu na długo (pozostaniesz - mam nadzieję -
        > najdosłowniej, nie tylko jako miłe wspomnienie: chyba nie wyjeżdżasz, a jeśli
        > nawet, to przecież na Forum przybywają codziennie ludzie z USA, Izraela,
        > Belgii, Szwecji itp itd) a Twoja pozycja JUŻ JEST ugruntowana.
        > Jak np. wygląda ta pozycja z mojego (subiektywnego, ale...) punktu widzenia?
        > Przed Twoim przybyciem, na początku Forum, różne Hanse ganiały tu jak małpy z
        > brzytwą, pomyje i insynuacje (zwł. antyżydowskie) lały się gęstą strugą. Potem
        > część tych idiotów zmęczyła się, czy znudziła, struga zmalała, ale jednak nie
        > wyschła. I oto wkraczasz Ty i piszesz: jes
        • Gość: tyu Re: ... cieszę się, że Ci smakuje... IP: *.BMJ.net.pl 02.07.01, 21:49
          ...tylko nie jestem pewien, czy to wszystko, co doszło, to WSZYSTKO. Bufor
          pamięci mieści ok. 6700 znaków, Ty cytujesz moje ponad 6000 i niewiele zostało
          dla Ciebie.
          Dziękuję za to, co doszło, czekam na Twoje wyjaśnienie, czy to wszystko, jutro
          postaram się odpowiedzieć nieco szerzej.
          Pozdrawiam!
          • miriamfirst Re: ... cieszę się, że Ci smakuje... 02.07.01, 21:52
            Tyu, jak masz na imię. Jeśli pytać wolno. Reakcja fenomenalnie szybka. Biorę
            przykład. Jakby co zapraszam na pocztę, jak Małysz. Miriam
            • Gość: tyu Re: ... cieszę się, że Ci smakuje... IP: *.BMJ.net.pl 02.07.01, 21:56
              Na pocztę nie doskoczę - za daleko. Imię - nadspodziewanie podobne do Twojego.
              A co z Twoim tekstem? Czy ta ucięta reszta, to był tylko balast?
              Pa!
            • Gość: tyu Re: ... cieszę się, że Ci smakuje... c.d. IP: *.BMJ.net.pl 02.07.01, 21:57
              Chyba,że skoczę na elektroniczną... może jutro?
              Aha, imię ma formę łaciską, nie hebrajską, ale mimo
              to...
              • tyu Re: ... cieszę się, że Ci smakuje... c.d.2 02.07.01, 22:32
                Moja Pierwsza Adresatko!
                Właśnie się zalogowałem. Spróbuję ci coś wysłać - może wyjdzie. Pa!
                P.S. Pisałaś o czytaniu Twych tekstów. Przy paru pomonologowałem również, ale
                pewnie nie zauważyłaś (wątek o LR i sprostowanie Mosze).
    • Gość: scan Re: GROSZKI I RÓŻE. . . IP: *.home.net.pl 28.06.01, 19:46
      Groszku w moim ogrodzie nie mam - nie udawał się. Mam róże, które hoduję od 4
      lat. W ubiegłym roku dostałem piękny gatunek - niebiesko-fioletowe, gatunek,
      który wyhodowano w Polsce niedawno, dla Ogrodów Watykańskich. Kwitną tylko
      jednym kwiatem, jak kwiat świętojański. Bardzo kapryśne. Z pięciu krzewów
      został mi tylko jeden. Reszta umarła (mróz, robaki, mszyce, mączniak)
      Zaczyna kwitnąć. Ofiarowuję Ci go. Ekumenicznie.
      Pozdrawiam
      Scan
      • miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . 28.06.01, 20:21
        Gość portalu: scan napisał(a):

        > Groszku w moim ogrodzie nie mam - nie udawał się. Mam róże, które hoduję od 4
        > lat. W ubiegłym roku dostałem piękny gatunek - niebiesko-fioletowe, gatunek,
        > który wyhodowano w Polsce niedawno, dla Ogrodów Watykańskich. Kwitną tylko
        > jednym kwiatem, jak kwiat świętojański. Bardzo kapryśne. Z pięciu krzewów
        > został mi tylko jeden. Reszta umarła (mróz, robaki, mszyce, mączniak)
        > Zaczyna kwitnąć. Ofiarowuję Ci go. Ekumenicznie.
        > Pozdrawiam
        > Scan

        Jestem głęboko wzruszona, scan. smile Miriam

        • Gość: scan Re: GROSZKI I RÓŻE. . . IP: *.home.net.pl 28.06.01, 20:29
          Ale w zamian sałatka ze szparagów wraz z bordeaux '97.
          pzdr
          scan
          • Gość: tyu Re: GROSZKI I RÓŻE. . . do Scana IP: *.BMJ.net.pl 28.06.01, 20:34
            Zawracasz głowę dziewczynie, kusisz obrazami smakołyków, a ona, bidula, pewnie
            nadal nie zdążyła zjeść nic porządnego!
            Jedz spokojnie, Miriam!
    • Gość: tyu Re: GROSZKI I RÓŻE. . . IP: *.BMJ.net.pl 01.07.01, 11:09
      Witaj, Miriam!
      Dałaś anons w "Rodzynkach i Migdałach", że szukasz kogoś, kto pisał o Pieśni
      nad Pieśniami. Na pewno ja byłem JEDNYM Z NICH. Jeśli chciałabyś odpowiedzieć -
      to jestem tu, Miriam! Tu, gdzie niegdyś siadłem z garścią rodzynków i migdałów
      i obiecałem czekać na Ciebie.
      I nadal czekam.
    • Gość: Miriam Tyu - dziękuję! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.01, 22:59
      Dobrze,że sie odezwałeś. Widzisz jak przeszukuję wątki - we własne sidła
      wpadłam, co mi nie przeszkadza myslec o nowym wątku - żeby nie zanudzić.
      Dzisiaj deszcz i nie wiem jak Ciebie - ale mnie internet co chwilę wyprasza
      czyli wywala. Daję znak - jutro piszę. Całuje - Miriam
      • Gość: tyu Re: Czekam! IP: *.BMJ.net.pl 01.07.01, 23:03
        Do jutra!
        I dobrej nocy.
        • Gość: mariusz drogi Tyu IP: *.tnt2.san-francisco3.ca.da.uu.net 03.07.01, 00:24
          Gość portalu: tyu napisał(a):

          > Do jutra!
          > I dobrej nocy.

          Witaj Tyu , to sie nazywaja maniery !!!!, ja tam mam nosa i wiem z kim sie
          zadawac.Serdecznie pozdrawiam (czytam wszystko b. dokladnie)mariusz
          • miriamfirst Re: drogi Tyu - CZY CZYTAŁEŚ POST O PIESNI? I CO? 03.07.01, 22:12
            • Gość: tyu Re: Do Miriam IP: 157.158.68.* 04.07.01, 07:49
              Witaj!

              Przedwczoraj zamilkłaś nagle... Nie wiem, czy Twój portal, poza jąkaniem się
              cierpi na przypadłość podobną do mojego? Mój, sądząc z objawów jest przeczulony
              na deszcz, od doby nie działa i skazał mnie na wysłanie tego tekstu z pracy
              rano, zamiast, jak normalnie bywało, z domu wieczorem. U mnie, tuż po wysłaniu
              poczty, strona Gazety stała się po prostu niedostępna; nie wiem nawet, czy moja
              wizytówka e-mailem doszła do Ciebie.
              Kończąc to, czego nie dopisałem wczoraj: dziękuję za miłe słowa o mnie (Luzer
              podziękuje, jeśli zechce, osobiście) zwrócone do naszych krytyków. No i
              dziękuję za to, czego zabrakło Alowi, a o czym i ja jeszcze tak niedawno tylko
              marzyłem: za Twoje pocałunki! (Chociaż, jeśli chodzi o Perłę... cóż, Twój
              wybór!)
              Nie wiem, jakie są Twoje dalsze zamiary wobec naszej pieśniarsko-talmudyczno-
              filozoficznej korespondencji: może niesprecyzowane, może nasze listy miną się?
              Spróbuję odpisać na to, co dotarło, pisząc tak, jak zwykle piszę to, co uważam
              za ważne: w Wordzie (i licząc znaki) a potem przenosząc do wątku Forum. Na
              początek - też typowe u mnie - sprawy drobniejsze; potem łatwiej precyzować
              myśli dotyczące głównego wątku.
              Kiedyś czytałem, nawet wtrąciłem się trochę, korespondencję Luzera ze Scanem;
              Scan skarżył się, że brak mu widoku partnera, z którym dyskutuje, gestów,
              mimiki itp “mowy ciała”. Ja też czasami próbuję wyobrazić sobie partnerów.
              Próbowałem też - Ciebie. Mam nadzieję, że nie odbierzesz tego negatywnie:
              wyszła mi... Ania z Zielonego Wzgórza, tyle, że po UDANYM zafarbowaniu włosów
              (tzn. na czarno, nie na zielono). Nie wiem, jak powierzchowność, ale “portret
              duchowy” wydał mi się trafiony - a jak jest Twoim zdaniem?
              Druga sprawa dot. skojarzeń: Twoje imię i Twój nick. Miriam brzmi dla mnie
              ciepło, ale dodatek -first - twardo. Niby nie są to określenia przeciwstawne,
              ale... I kojarzy się bardziej, nie wiem czemu, z niemieckim fuerst, niż z 1st,
              co było przecież Twoją motywacją.
              Inny drobiazg: gdzieś kiedyś coś pisałaś o pomyśle na nowy wątek, po
              przeładowaniu “Groszków i Róż”. Te ze stolika, przy którym usiadłem, postoją
              chyba jeszcze dość długo, ale gdybyś miała tworzyć coś o nowej nazwie...
              Czytałem o propozycji jakichś cytrusów. Nie wiem, jak dla innych - dla mnie
              skojarzenie z tą nazwą jest przede wszystkim kwaśne, potem długo nic, a
              ewentualnie dopiero gdzieś tam daleko jest kwiat pomarańczy. Może rozważ
              np. “Akacje i jaśminy” - za oknem są wciąż aktualne. Ewentualnie
              również “Lipy”, choć tu skojarzenia - jak w cytrusach - też mogą być
              niejednoznaczne, choć z innego powodu. Na “Konwalie” chyba już trochę za późno,
              a szkoda.
              Wracając do Pieśni nad Pieśniami i innych pieśni oraz do nauk z nich płynących.
              1. Pisałaś o winnicy. Piszesz, że “TA MIŁOŚĆ Z PIESNI JEST STRACEŃCZA, NIE MA
              NIC WSPÓLNEGO Z CZERWONYMI LATARNIAMI. TA DZIEWCZYNA "STRACIŁA WINNICĘ" Z
              MIŁOŚCI.”
              Dopiero po lekturze Twojego listu dotarło do mnie, że ta “winnica” może
              oznaczać (np. w symbolice Bliskiego Wschodu) to, co polski lud ujmuje, też
              symbolicznie, jako “wianek”. Chyba dobrze czytam te symbole? Ta, jak
              nazwałaś, “podupadłość” dziewczyny z Pieśni nad Pieśniami, też “tłumaczy mi się
              na polski” jako “danie dowodu miłości” (merytorycznie - to samo, co Ty
              piszesz), dowodu raczej jednostronnego, bo zazwyczaj świadczącego TYLKO o
              miłości dziewczyny, nie mężczyzny. Co prawda - w Pieśni TO DZIEWCZYNA namawia
              oblubieńca, by poszli do jego komnaty... Tak, że DOROZUMIANY akt mógł wówczas
              mieć miejsce, choć Twoje wyjaśnienia w kwestii “qui tacet...” w tradycji
              judaistycznej komplikują problem takiej interpretacji. Podobnie - w paru innych
              miejscach symbolka wydaje się być b. czytelna. Co bowiem, trzymając się
              poetyki „winnicy” oznaczać może ten np. fragment:
              Zdjęłam już suknię moją, jakże mam ją znów oblec?
              (...)
              Umiłowany mój wsunął swą rękę przez szczelinę drzwi
              i zardżało moje serce dla niego.
              Wstałam, by otworzyć memu umiłowanemu
              i dłonie moje zaczęły ociekać mirrą,
              a z palców moichspływała mirra
              na uchwyt zasuwy.
              Jeśli nawet nie doszło do „konsumpcji” (określenie ścisłe prawniczo, a zarazem
              pozostające w konwencji poetycznej „winnicy”wink, to gra wstępna była już bardzo
              zaawansowana... i tylko nadmiar napięcia u oblubieńca spowodował...
              To wyjaśnienie jest również trochę a propos “podkładu” Je t’aime i Twych
              obiekcji.
              Czy tu więc tkwi ten dramatyczny moment? Ja raczej łączyłem go z gniewem braci
              (przyrodnich - "synowie matki"?) - być może spowodowanym właśnie "tym" - i z
              samotnością dziewczyny, która tym bardziej tęskni do ukochanego.
              W aspekcie Twego cytatu - piosenka Cohena “Sisters of Mercy”, którą przywołałem
              kiedyś, nie ma związku z Pieśnią nad Pieśniami. Użyłem jej jako kojarzącej się
              z uczuciem altruistycznym, pozbawionyn zazdrości i pozacielesnym (np.
              opisywanym przez św. Pawła), co jest w jakimś sensie paradoksalne, biorąc pod
              uwagę miejsce akcji, ale prawdziwe - i co Cohen pointuje w ostatniej zwrotce.
              Piosenki ze “Skrzypka”: dla mnie najpiękniejszą a zarazem najgłębiej ujmującą
              sprawę takiej właśnie miłości pozostanie piosenka Chawełe żegnającej ojca na
              stacji.
              A ja żegnam Cię na Forum, mam nadzieję, że nie na długo.
              Szalom, Miriam!
              P.S. W ramach skojarzeń - kiedyś Ewa (pozdrawiam, Cię, Ewo, jeśli czytasz!)
              porównała nasze rozmowy o Pieśni nad Pieśniami do tańczenia walca. Pieśń nad
              Pieśniami tańczyć - hm?? Może byłaby to profanacja?
              Ale Sisters of Mercy - owszem, czemu nie... melodia pasuje całkowicie...
              Pozwolisz - na pożegnanie? Niech tamci przy innych stolikach zazdroszczą mi...

              • Gość: Al Re: Coś dla Miriam IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 04.07.01, 08:47

                Nie śmiem nawet konkurować z Tyu ale wczoraj wieczorem
                coś wpadło mi do głowy, limeryk ułomny:

                Pewna Miriam, first lady z Kasiłan
                Raz perełki w swej kolii liczyła
                jedne duszą zdobyte,
                inne ciałem i sprytem
                - ta cielesność szczególnie jej miła

                Pozdrowienia dla wszystkich
                • tyu Re: Al !!! Miriam... 04.07.01, 17:12
                  Al, jak mogłeś !

                  Gdybyś przynajmniej dopisał, że wszelkie podobieństwo
                  osób, zdarzeń... itp itd !
                  A tak - pomówiłeś, choć zapewne bez złych zamiarów,
                  istotę, która wnosi tu tyle słodyczy !
                  Ze względu na starą przyjaźń postaram się przeprosić
                  ją za ciebie, ale za skutek nie ręczę.


                  Miriam !

                  Al z Puław, nieco narwany
                  wierszyk napisał do Panny.
                  Proszę Cię, miła,
                  byś nie gubiła
                  Ala. On - przyłóż do rany !


                  Miriam! Mam dla Ciebie niespodziankę związaną z
                  naszymi dyskusjami. Aby jednak niespodzianką
                  pozostała - nic więcej NIGDZIE napisać nie mogę.
                  Ciekawe, czy się domyślisz.

                  ... a że najsłodsze nawet istoty, niestety, ulegają
                  czasami umizgom jakowychś podejrzanego
                  autoramentu „sztukmistrzów z Lublina” za PERŁY
                  uchodzić chcących i chusteczki od dzieweczek
                  niewinnych wyłudzających, to już zupełnie inna
                  historia JEST...
                  • perelka! Re: Tyu! Pomyśl zanim napiszesz cokolwiek. 04.07.01, 17:44
                    tyu napisał(a):

                    > Al, jak mogłeś !
                    >
                    > Gdybyś przynajmniej dopisał, że wszelkie podobieństwo
                    > osób, zdarzeń... itp itd !
                    > A tak - pomówiłeś, choć zapewne bez złych zamiarów,
                    > istotę, która wnosi tu tyle słodyczy !
                    > Ze względu na starą przyjaźń postaram się przeprosić
                    > ją za ciebie, ale za skutek nie ręczę.
                    >
                    >
                    > Miriam !
                    >
                    > Al z Puław, nieco narwany
                    > wierszyk napisał do Panny.
                    > Proszę Cię, miła,
                    > byś nie gubiła
                    > Ala. On - przyłóż do rany !
                    >
                    >
                    > Miriam! Mam dla Ciebie niespodziankę związaną z
                    > naszymi dyskusjami. Aby jednak niespodzianką
                    > pozostała - nic więcej NIGDZIE napisać nie mogę.
                    > Ciekawe, czy się domyślisz.
                    >
                    > ... a że najsłodsze nawet istoty, niestety, ulegają
                    > czasami umizgom jakowychś podejrzanego
                    > autoramentu „sztukmistrzów z Lublina” za PERŁY
                    > uchodzić chcących i chusteczki od dzieweczek
                    > niewinnych wyłudzających, to już zupełnie inna
                    > historia JEST...

                    Bo Ty, tyu kobiet nie rozumiesz, górniku z kopalni. Miłość krystaliczna i czysta.
                    Perła! a nie instar omnium. Puszkę wazeliny innym podaruj...

                    • Gość: tyu Re: Perło! A Ty myśl tak w ogóle... IP: 157.158.68.* 04.07.01, 17:56
                      perelka! napisał(a):
                      >
                      > Bo Ty, tyu kobiet nie rozumiesz, górniku z kopalni. Miłość krystaliczna
                      > i czysta. Perła! a nie instar omnium. Puszkę wazeliny innym podaruj...

                      Właśnie! Krystaliczna i czysta, a nie jakieś podłe lubelskie piwo jako nick...
                      Poza tym - cóż za ubóstwo skojarzeń! Jak Śląsk - to górnik, jak tyu - to kobiet
                      nie rozumie...
                      Jeśli dobrze zrozumiałem - dyskretnie prosisz o puszkę wazeliny. Niestety:
                      1. Nie mam.
                      2. Po co Ci ona? Do nasmarowania tej bomby atomowej z drugiej ręki?
                      Nie udaj, i tak wiem, że zawiniesz ją w chusteczkę wyłudzoną od Miriam...
                      • Gość: Perła Re: tyu o skoku na... myśli IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.01, 18:11
                        Gość portalu: tyu napisał(a):

                        > perelka! napisał(a):
                        > >
                        > > Bo Ty, tyu kobiet nie rozumiesz, górniku z kopalni. Miłość krystaliczna
                        > > i czysta. Perła! a nie instar omnium. Puszkę wazeliny innym podaruj...
                        >
                        > Właśnie! Krystaliczna i czysta, a nie jakieś podłe lubelskie piwo jako nick...
                        > Poza tym - cóż za ubóstwo skojarzeń! Jak Śląsk - to górnik, jak tyu - to kobiet
                        >
                        > nie rozumie...
                        > Jeśli dobrze zrozumiałem - dyskretnie prosisz o puszkę wazeliny. Niestety:
                        > 1. Nie mam.
                        > 2. Po co Ci ona? Do nasmarowania tej bomby atomowej z drugiej ręki?
                        > Nie udaj, i tak wiem, że zawiniesz ją w chusteczkę wyłudzoną od Miriam...

                        Tyu, bracie, Ty piwa lubelskiego nie obrażaj boś niegodzien go pić. Co do
                        wyłudzenia chusteczki to Miriam zapytaj jak było. Sama mi dała. To mądra
                        dziewczyna i na pewno się domyśli gdzie „niespodziankę” zostawiłeś. A obejrzałeś
                        się jak „zostawiałeś” ową „niespodziankę”? Bo KTOŚ mógłby zobaczyć. A to
                        tajemnica przecież jest.
                        • tyu Re: Perła... myśli 04.07.01, 18:29
                          1. Lubelskie piwo: jest coś takiego, czy to tylko "wyrób piwopodobny"?
                          2. Sama, sama... a co miała zrobić, gdyś zaryczany u stóp jej leżał i żebrał?!
                          3. To, że mądra dziewczyna, wiem sam. Czyż nie pisałem kiedyś o inteligencji
                          jako nieodzownym elemencie kobiecej urody? Dlatego wierzę, że jeśli tylko
                          zechce, to znajdzie.
                          4. Wszystko wziąłem pod uwagę. Ciekaw jestem, czy i Ty, na skrzydłach zazdrości
                          niesion, coś znajdziesz. Do tej pory nie znalazłeś. Osobiście zatem nie sądzę,
                          by Ci się miało poszczęścić teraz, ale... "szukajcie, a znajdziecie" - tak
                          chyba gdzieś NAPISANE jest. Powodzenia!
                          • Gość: Perła Re: tyu, dyskrecji błagam!!! _____ nie kompromituj się... IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.01, 19:24
                            tyu napisał(a):

                            > 1. Lubelskie piwo: jest coś takiego, czy to tylko "wyrób piwopodobny"?
                            > 2. Sama, sama... a co miała zrobić, gdyś zaryczany u stóp jej leżał i żebrał?!
                            > 3. To, że mądra dziewczyna, wiem sam. Czyż nie pisałem kiedyś o inteligencji
                            > jako nieodzownym elemencie kobiecej urody? Dlatego wierzę, że jeśli tylko
                            > zechce, to znajdzie.
                            > 4. Wszystko wziąłem pod uwagę. Ciekaw jestem, czy i Ty, na skrzydłach zazdrości
                            >
                            > niesion, coś znajdziesz. Do tej pory nie znalazłeś. Osobiście zatem nie sądzę,
                            > by Ci się miało poszczęścić teraz, ale... "szukajcie, a znajdziecie" - tak
                            > chyba gdzieś NAPISANE jest. Powodzenia!

                            Tyu, nareszcie pyskówka z Tobą! Jednak masz jaja, Corleone. Dalej, dalej, idź na
                            materace. Perełka.

                            Ps. Co do znajdowania. To zależy co chcesz znaleść. Ty szukasz muchomorów a ja
                            skarbów. Kiedyś jeden nawet znalazłem. Serio. W gazetach pisali i tv mówili. Nie
                            wiedziałeś? Toś niedoinformowany jest! Więcej czytać i oglądać. Dyskrecji życzę,
                            bo kobiety nie lubią takich. Możesz kredyt stracić. Ale gdzie z Tobą o kobietach,
                            piwny brzuchaczu. O! peruka Ci się przekrzywiła. Pozdrawiam.
                            • tyu Re: Perło! TY nie kompromituj się TAKIM brakiem wyobraźni! 05.07.01, 07:39
                              Gość portalu: Perła napisał(a):

                              "Ale gdzie z Tobą o kobietach, piwny brzuchaczu. O! peruka Ci się przekrzywiła.
                              Pozdrawiam."

                              Z czego wnioskuję, że:
                              1. Twój brak wyobraźni jest większy, niż przypuszczałem (ani piwosz, ani
                              brzuchacz, ani anglosaski sędzia)
                              2. Lubisz sądzić ludzi po sobie, a to prowadzi na manowce - vide Twój w/w tekst.

                              No, ale staraj się, staraj. Dziewczyna patrzy, rozumiem, ale pomagać nie będę.
                              Nie jestem bowiem nie tylko brzuchaczem, piwoszem ani sędzią, ale również
                              masochistą.
                              Pozdrawiam też, ale bez nadmiernych czułości.
                  • miriamfirst Re: DO TYU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.07.01, 20:19
                    Dziękuję za ten post tak mocno, jak tylko sobie wyobrazić można. Tyu -
                    przeczytałam Twoje pisanie dopiero teraz, sorki smile odpiszę, odpiszę z
                    pewnością ale w niedzielę rano lub w sobotę po ciemnicy. Pozdrawiam bardzo
                    bardzo - Miriam
                    • tyu Re: DO MIRIAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.07.01, 20:33
                      Dziękuję za list Wiewióreczko! (czarna, więc chyba górska? wink)

                      Najważniejsze, że w końcu znalazłaś to, czego szukałaś. Taraz to ja będę czekał
                      z niecierpliwością na odpowiedź.
                      Miłej soboty jeszcze raz.

                      A dlaczego Wiewióreczko? Niech myślą... bo Ty chyba już wiesz?
                      • Gość: hansen Re: DO MIRIAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.cybernet.best.pl 06.07.01, 20:34
                        tyu napisał(a):

                        > Dziękuję za list Wiewióreczko! (czarna, więc chyba górska? wink)
                        >
                        > Najważniejsze, że w końcu znalazłaś to, czego szukałaś. Taraz to ja będę czekał
                        >
                        > z niecierpliwością na odpowiedź.
                        > Miłej soboty jeszcze raz.
                        >
                        > A dlaczego Wiewióreczko? Niech myślą... bo Ty chyba już wiesz?

                        Tyu, zobaczysz, Luzer Cię opisze tak jak Perłę! wink)

                        • tyu Re: DO Hansena!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.07.01, 20:52
                          Oj, zdziwisz się, jak zobaczysz kto kogo...
                          Poza tym - jeszcze przed chwilą widziałem cię w zupelnie innym miejscu.
                          Halucynacje?
          • tyu Re: drogi Mariuszu! 04.07.01, 17:14
            Znajomość z Miriam nie tylko łagodzi obyczaje. Zainspirowała mnie też do
            zalogowania się tutaj. Stąd właśnie wysyłam pierwszy e-mail do Ciebie.
            Mam nadzieję, że dojdzie.
            Pozdrawiam!
            • perelka! Re: Niedługo to się WSZYSCY zalogują... 04.07.01, 18:17
              tyu napisał(a):

              > Znajomość z Miriam nie tylko łagodzi obyczaje. Zainspirowała mnie też do
              > zalogowania się tutaj. Stąd właśnie wysyłam pierwszy e-mail do Ciebie.
              > Mam nadzieję, że dojdzie.
              > Pozdrawiam!

              Aby...

              • Gość: Al Re: Dla Miriam i Perły głównie to jest.. IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 05.07.01, 09:00
                Ponieważ limeryki cechują sie frywolnością pozwoliłem
                je sobie w takiej formie zadedykować Miriam i Perle,
                licząc oczywiście na waszą wyrozumiałość dla moich
                grafomańskich zapędów i poczucie humoru adresatów:

                Pewien Perła rodem z Wolbromia
                Nagle zzuł z siebie wszystko co miał
                Gdyż zobaczył z oddali
                nagiej Miriam część talii
                Aż spąsowiał miętoszac coś w dłoniach

                A poniewż Perła nie jest z Wolbromia jakiegoś ale z
                Lublina to kontynuuję:

                Perła-kochaś rodem z Lublina
                Rzekł-
                Jakaż mej jest niemocy przyczyna?
                Czy ta Miriam dla goja
                Jest cokolwiek nieswoja?
                Oj, poczekać ja muszę na finał.

                Pozdrawiam serdecznie....
                • Gość: Miriam Re: Dla Miriam i Perły głównie to jest.. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 13:11
                  Gość portalu: Al napisał(a):

                  > Ponieważ limeryki cechują sie frywolnością pozwoliłem
                  > je sobie w takiej formie zadedykować Miriam i Perle,
                  > licząc oczywiście na waszą wyrozumiałość dla moich
                  > grafomańskich zapędów i poczucie humoru adresatów:
                  >
                  > Pewien Perła rodem z Wolbromia
                  > Nagle zzuł z siebie wszystko co miał
                  > Gdyż zobaczył z oddali
                  > nagiej Miriam część talii
                  > Aż spąsowiał miętoszac coś w dłoniach
                  >
                  > A poniewż Perła nie jest z Wolbromia jakiegoś ale z
                  > Lublina to kontynuuję:
                  >
                  > Perła-kochaś rodem z Lublina
                  > Rzekł-
                  > Jakaż mej jest niemocy przyczyna?
                  > Czy ta Miriam dla goja
                  > Jest cokolwiek nieswoja?
                  > Oj, poczekać ja muszę na finał.
                  >
                  > Pozdrawiam serdecznie....

                  odpowiem Ci jakby pewno Dobrowolski Jerzy odpowiedział: no bez sensu jest, ale
                  fajne. Miriam
                  • al!!! Re: Dla Miriam i Perły głównie to jest.. 05.07.01, 13:16
                    Przecież nie do końca o sens tu chodzi ale o zabawę
                    raczej? Co? Panowie z lewa i prawa głowy dla ciebie
                    potracili a ty sensu chcesz się dopatrzeć w tym
                    wszystkim?
                    Pozdrawiam
                    • Gość: bykk Re: do Tyu IP: *.chello.pl 06.07.01, 14:49
                      Tyu,dlaczego obrażasz Lublin,płyn złocisty z Lublina i nicka Perły?
                      Lublin,każdy wie,że to piękne miasto jest,piwo "Perła",dobre,a co do nicka?
                      A"Tyu",co to jest z a nick? "Ty(l)u"(może miało być)ale znowu pytanie "ilu?" ,
                      "z Ty(ł)u"(może miało być)to znowu pojawia się pytanie dlaczego nie z przodu?
                      itd.itp.
                      Widzisz więc Tyu,że nick to nic takiego wielkiego musi być,no chyba,że mój
                      nick,to wielki jest jak byk,a że przez dwa "k",bo nie jestem jedno-rożny,
                      narożny,tylko dwu-rożny.
                      pozdrawiam Cię
                      Ps.Podejrzewam,że z twego trelu do Miriam nic nie wyjdzie,ale próbować zawsze
                      można(wiesz przecie,że Miriam i Perła,Perła i Miriam...ech szkoda gadać)
                      • tyu Re: do bykka 06.07.01, 16:30
                        Mój Ty Bykku!

                        Zakładam, że dobrze napisałeś: „płyn złocisty z Lublina”. Tylko że jest to
                        określenie b. obszerne - sok jabłkowy i wyroby piwopodobne też w nim się
                        mieszczą. Zakładam optymistycznie, że wiesz, co robisz pisząc, że piwo „Perła”
                        jest dobre. Że „Lublin,każdy wie,że to piękne miasto JEST”? Ja np. nie wiem,
                        nie widziałem, ale też wierzę na słowo. Widzę tu co prawda niejaki wpływ
                        niejakiego Perły (Perełki? ostatnio jakoś zmalał - oj, te kobiety...)
                        Nicki. Ja mam tę niewątpliwą przewagę, że cokolwiek myśliciel wymyśli na temat
                        mojego nicka, pozostanie to jego wymysłem.
                        Ale najważniejsze: Miriam! Kiedyś Al przypisał Różę Luce i potem zmuszono go do
                        tłumaczenia się, gęstego dosyć. Oj, nie przypisuj Ty przedwcześnie Miriam
                        Perle, jeszcze piłka w grze!

                        Pozdrawiam, bykku przydROŻNY
                        • Gość: bykk Re: do Tyu IP: *.chello.pl 06.07.01, 17:02
                          tyu napisał(a):

                          > Mój Ty Bykku!
                          >
                          > Zakładam, że dobrze napisałeś: „płyn złocisty z Lublina”. Tylko że
                          > jest to
                          > określenie b. obszerne - sok jabłkowy i wyroby piwopodobne też w nim się
                          > mieszczą. Zakładam optymistycznie, że wiesz, co robisz pisząc, że piwo „P
                          > erła”
                          > jest dobre.

                          Tyu,nie udawaj,jeśli oiszesz dalej o piwie,to chodzi dokładnie o piwo,a nie
                          o jakieś "pochodne",no nie?Dobre jest,bo czasami pijam.

                          > Że „Lublin,każdy wie,że to piękne miasto JEST”? Ja np.
                          > nie wiem,
                          > nie widziałem, ale też wierzę na słowo. Widzę tu co prawda niejaki wpływ
                          > niejakiego Perły (Perełki? ostatnio jakoś zmalał - oj, te kobiety...)

                          Widzisz,Lublin znam dość dobrze(może raczej znałem,ale teraz to "doszły" tylko
                          nowości typu osiedle,markety itp. ale stary Lublin nie zmienił się)
                          A tak swoją drogą,to nie "wykładali" wam(ty wiesz o co chodzi),że Lublin,to
                          pierwsza stolica PRL?

                          > Nicki. Ja mam tę niewątpliwą przewagę, że cokolwiek myśliciel wymyśli na temat
                          > mojego nicka, pozostanie to jego wymysłem.

                          Tyu,ja nie wymyślam,nie odbieraj tak,ja po prostu mogę się domyślać.

                          > Ale najważniejsze: Miriam! Kiedyś Al przypisał Różę Luce i potem zmuszono go do
                          > tłumaczenia się, gęstego dosyć. Oj, nie przypisuj Ty przedwcześnie Miriam
                          > Perle, jeszcze piłka w grze!

                          Nooooo... nie wiem.Z tego co widać,słychać i czuć???
                          Piłka mogła wpaść do bramki i był "gol"(jak to mawiał p.Górski "nu,ja mysli,że
                          jak piłka wpadni du bramki,tu bedzi gol")więc...?

                          > Pozdrawiam, bykku przydROŻNY

                          O różnych bykach słyszałem,ale przydrożnych?
                          pozdrawia Cię bykk jako skurczybyk
                          • tyu Re: do bykka 06.07.01, 17:13
                            Jeszcze tam jesteś?! Świetnie!

                            Gość portalu: bykk napisał(a):

                            > tyu napisał(a):
                            >
                            > > Mój Ty Bykku!
                            > >
                            > > Zakładam, że dobrze napisałeś: „płyn złocisty z Lublina”. Tylko że jest to
                            > > określenie b. obszerne - sok jabłkowy i wyroby piwopodobne też w nim się
                            > > mieszczą. Zakładam optymistycznie, że wiesz, co robisz pisząc, że
                            piwo "Perła” jest dobre.

                            > Tyu,nie udawaj,jeśli oiszesz dalej o piwie,to chodzi dokładnie o piwo,a nie
                            > o jakieś "pochodne",no nie?Dobre jest,bo czasami pijam.

                            No więc piszę, że wierzę na słowo!

                            > > Że „Lublin,każdy wie,że to piękne miasto JEST”? Ja np. nie wiem,
                            > > nie widziałem, ale też wierzę na słowo. Widzę tu co prawda niejaki wpływ
                            > > niejakiego Perły (Perełki? ostatnio jakoś zmalał - oj, te kobiety...)
                            >
                            > Widzisz,Lublin znam dość dobrze(może raczej znałem,ale teraz to "doszły" tylko
                            > nowości typu osiedle,markety itp. ale stary Lublin nie zmienił się)
                            > A tak swoją drogą,to nie "wykładali" wam(ty wiesz o co chodzi),że Lublin,to
                            > pierwsza stolica PRL?

                            A Tobie, jak zwykle, wszystko się kojarzy...

                            > > Nicki. Ja mam tę niewątpliwą przewagę, że cokolwiek myśliciel wymyśli na
                            > temat mojego nicka, pozostanie to jego wymysłem.

                            > Tyu,ja nie wymyślam,nie odbieraj tak,ja po prostu mogę się domyślać.

                            Nie piszę w sensie "zwymyślać", tylko "wymyśleć". Jak to będzie po naszemu?
                            Nie "zrugat'", tylko "pridumat'". (Ha, ha! - jakbym widział Twoją minę...)

                            > > Ale najważniejsze: Miriam! Kiedyś Al przypisał Różę Luce i potem zmuszono
                            > > go do tłumaczenia się, gęstego dosyć. Oj, nie przypisuj Ty przedwcześnie
                            > > Miriam Perle, jeszcze piłka w grze!
                            >
                            > Nooooo... nie wiem.Z tego co widać,słychać i czuć???
                            > Piłka mogła wpaść do bramki i był "gol"(jak to mawiał p.Górski "nu,ja mysli,że
                            > jak piłka wpadni du bramki,tu bedzi gol")więc...?
                            >
                            > > Pozdrawiam, bykku przydROŻNY
                            >
                            > O różnych bykach słyszałem,ale przydrożnych?

                            Sam te różne "-rożności" rozpatrywałeś, czemu nie mialoby być i przydrożnych?

                            > pozdrawia Cię bykk jako skurczybyk

                            A Ciebie - politycznie poprawny tyu
                            • Gość: bykk Re: do Tyu IP: *.chello.pl 06.07.01, 18:02
                              No i wszystko(prawie) jasne.
                              Piszesz,że mi się zaraz kojarzy(Ty wiesz co),ale to Twoje:"politycznie poprawny
                              Tyu",czy to aby nie zaczepka?
                              pozdrawiam (od niedzieli za dwa tygodnie,wybywam na popas przy drodze,MUUUU!)
                              • tyu Re: do bykka 06.07.01, 18:24
                                Pewnie, że zaczepka, tak samo jak użycie j. rosyjskiego jako "naszego".
                                Ale chyba nie gniewasz się? Poza tym - myślę, że to dobry trening utrzymywania
                                równowagi psychicznej. Przyda Ci się! wink
                                Paś się zdrowo!
                                • Gość: bykk Re: do Tyu IP: *.chello.pl 06.07.01, 18:44
                                  Dzięki Ci poprawny!
                                  Życz mi jeszcze trawy soczystej i jakiejś krówki(może być wysoko-mleczna),
                                  jałóweczki nie,bo i zdrowia brak,i wiek nie ten.
                                  Ale najlepsza to "Żubrówka" ,bo i trawa jest,i wódopój na miejsu,no
                                  i "ocywiście" zadowolenie jako takie(tylko na drugi dzień róg flaczeje)
                                  już prawie z pastwiska pozdrawiam
                                  Ps.Perełka i Miriam na łące (też)chyba, tam gdzie kwiaty są pachnące
                                  (może gdzieś tam zahaczę ich rogiem?)
                                  • Gość: hansen Re: do bykka IP: *.cybernet.best.pl 06.07.01, 19:03
                                    Gość portalu: bykk napisał(a):

                                    > Perełka i Miriam na łące (też)chyba, tam gdzie kwiaty są pachnące
                                    > (może gdzieś tam zahaczę ich rogiem?)

                                    Lepiej, cienia im swego użycz i w zaporę antydzieciakową się zamień, zamiast
                                    rogiem kaleczyć lub co gorsze rogi przyprawiać.
                                    pzdr
                                    • Gość: bykk Re: do Hansena IP: *.chello.pl 06.07.01, 19:20
                                      Gość portalu: hansen napisał(a):

                                      > Gość portalu: bykk napisał(a):
                                      >
                                      > > Perełka i Miriam na łące (też)chyba, tam gdzie kwiaty są pachnące
                                      > > (może gdzieś tam zahaczę ich rogiem?)
                                      >
                                      > Lepiej, cienia im swego użycz i w zaporę antydzieciakową się zamień, zamiast
                                      > rogiem kaleczyć lub co gorsze rogi przyprawiać.
                                      > pzdr

                                      Masz rację,pomyślę o tym (ale ze mnie nie jest aż taki skurczybykk,żeby Perełce
                                      rogi przyprawiać)
                                      pozdrawiam
                                      • Gość: hansen Re: do bykka IP: *.cybernet.best.pl 06.07.01, 19:29
                                        Gość portalu: bykk napisał(a):


                                        > ze mnie nie jest aż taki skurczybykk,żeby Perełce
                                        > rogi przyprawiać)

                                        Teoretycznie - tak, ale jakby zdarzyła się okazja? W końcu bykk to bykk nawet
                                        jeśli nie skurczybykk ;-0


                                        • tyu Re: do bykka i Hansena 06.07.01, 19:46
                                          Podsumowując: bykk ma rogatą DUSZĘ, ale nie aż do tego stopnia...
                                          Poza tym - sam coś wspomniał o "flaczejącym rogu"...
                                          No, rozumiecie...
                                          • Gość: hansen Re: do bykka i tyu IP: *.cybernet.best.pl 06.07.01, 19:51
                                            tyu napisał(a):

                                            > Podsumowując: bykk ma rogatą DUSZĘ, ale nie aż do tego stopnia...
                                            > Poza tym - sam coś wspomniał o "flaczejącym rogu"...

                                            bykku, to prawda? Czy to ma coś wspólnego z chorobą wściekłych krów? czy z byczym
                                            uwiądem ;-0


                                            • bykk Re: do Hansena 06.07.01, 20:40
                                              Hansen,Tyu jak zwykle manipuluje.
                                              Flaczeje róg owszem,ale pisałem,że na drugi dzień po "żubrówce",a nie
                                              po Żubrowej,ale Tyu jak to lewa strona,zawsze wykręca na lewo!
                                              pozdrawiam Cię
    • miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . 08.07.01, 21:11
      Ops! Na górę. Po znajomości. Zmierzch za oknem. Groszki zawsze intensywniej
      pachną.
      • Gość: Lisek Re: GROSZKI I RÓŻE. . . IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.01, 01:36
        miriamfirst napisał(a):

        > Ops! Na górę. Po znajomości. Zmierzch za oknem. Groszki zawsze intensywniej
        > pachną.

        Ależ Miriam, ty szachrujesz. A do tego w głowie mącisz. No bo np. taki Lisek, nie
        za mądry zwierzak przecież, skąd ma wiedzieć, które "Groszki i Róże" są
        oficjalnie uznane - te krótsze czy te dłuższe? I gdzie Cie najłacniej spotkać
        można?

        PS. A propos spotkania - już poważnie - we wtorek będę tam, gdzie i Ty
        zamierzasz. Jak się poznamy?
      • Gość: choleryk Re: Dzis pomoge ogrodniczce milej IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 17:02
        Pozdrawiam smile))))))))))))
    • jurek1 Re: GROSZKI I RÓŻE. . . 12.07.01, 01:13
      Jako, ze po chłodnym dniu nastapiła noc gorąca to i groszki w ogrodzie
      intensywniej pachnąć zaczynają. Niech więc zapach ich roznosi się jak najdalej
      i jak najwyżej.
      • tyu Re: GROSZKI, RÓŻE. . . I JUREK 12.07.01, 07:23
        Widzę, że pomagasz konsekwentnie i wytrwale naszej uroczej ogrodniczce.
        Podlewasz i kwiaty i krzewy owocowe... Pną się w górę wspaniale...
        A może - z kolei - i ja Ci trochę pomogę? Daj jedną konewkę, będzie lżej...
        Pozdrawiam!
        • miriamfirst Re: GROSZKI, RÓŻE. . . I JUREK i Miriam też 12.07.01, 09:42
          tyu napisał(a):

          > Widzę, że pomagasz konsekwentnie i wytrwale naszej uroczej ogrodniczce.
          > Podlewasz i kwiaty i krzewy owocowe... Pną się w górę wspaniale...
          > A może - z kolei - i ja Ci trochę pomogę? Daj jedną konewkę, będzie lżej...
          > Pozdrawiam!

          A kto to od rana buszuje po groszkach? Jeszcze podlewa! To jest dla mnie
          ukojenie, naprawdę, bom myślała, że znikna, zwiędną, nie dam sobie sama z nimi
          rady i płakać z bezsilności się chciało. Głupio, że tak pantałyk straciłam. Biorę
          te konewki i podlewam!
          I fiołki tu są, patrzcie!

          Serdecznym liściem ogrzane
          Chcąc miłości aksamit wysłowić
          Skromne fiołki
          Śpiewają wonności sopranem
          Fiołek - to słowiek...

          Czy odwiedzicie mnie jeszcze? Pozdrawiam i całuje Miriam
    • miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . .przepraszam 13.07.01, 00:30

      Przepraszam za słońce, przepraszam za deszcz...
      Za wszystko, za co tylko chcesz...

      To do Ciebie, który/a kliknąłeś w ten post.
      Czy możemy przestać już pisać o nienawiści?
      Możemy?
      proszę... Miriam
    • Gość: Miriam A p e l u j ę... ;-)) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 12:35
      Masz takie usta czerwone
      czerwone jak pożar zórz zaczarowanych lasów
      i zaczarowanych malw...

      Mów nimi pięknie, co Ci szkodzi, ja się bardzo staram, no nie zawsze, nie
      zawsze jestem z siebie zadowolona, ale besztam sie wtedy za to. Dziewczyny!
      Bądźmy dla chłopaków dobre na.. lato! I wogóle, skończmy już te kobry
      jedwabieńskie, które nas poróżnić jeno mogą. Życie potrafi być takie piękne!
      Szkoda go!
      • tyu Re: ...a z ciemniejszej strony... 13.07.01, 15:23
        Gość portalu: Miriam napisał(a):

        > Masz takie usta czerwone
        > czerwone jak pożar zórz zaczarowanych lasów
        > i zaczarowanych malw...
        >
        > Mów nimi pięknie, co Ci szkodzi, ja się bardzo staram, no nie zawsze, nie
        > zawsze jestem z siebie zadowolona, ale besztam sie wtedy za to. Dziewczyny!
        > Bądźmy dla chłopaków dobre na.. lato! I wogóle, skończmy już te kobry
        > jedwabieńskie, które nas poróżnić jeno mogą. Życie potrafi być takie piękne!
        > Szkoda go!
        >

        ...jeno wyjmij mi z tych oczu
        szkło bolesne - obraz dni,
        które czaszki białe toczy
        przez płonące łąki krwi.
        Jeno odmień czas kaleki,
        zakryj groby płaszczem rzeki,
        zetrzyj z włosów pył bitewny,
        tych lat gniewnych
        czarny pył.

        Zacytowałaś fragment jednej z moich dwu ulubionych piosenek (pieśni?) Ewy
        Demarczyk. Dokładam Ci refren drugiej. Świat jest pełen paradoksów: czy nie
        sądzisz, że każdy z nich ma swój odpowiednik w tym, o czym - zwłaszcza w
        ostatnich dniach - tyle pisałaś?
        A jeśli ten wiersz jest zbyt ciężki i tragiczny - to może trzeci z mojej
        hierarchii: spokojny, wyciszony "Sur le pont d'Avignon"?

        Ten wiersz jest żyłką słoneczną na ścianie...

        Pozdrawiam, do miłego.
        • tyu Re: ...a konewki nosić trzeba... 17.07.01, 16:57
          No tak. Miriam wyjechała, choleryka - sądząc z nicka - diabli wzięli, Jurek
          jest tylko jeden i nie wiadomo gdzie...
          A podlewać trzeba, bo zwiędną. Choć ze dwa razy w tygodniu...
          • choleryk Re: Dzieki bracie 17.07.01, 23:45
            tyu napisał(a):

            > No tak. Miriam wyjechała, choleryka - sądząc z nicka - diabli wzięli, Jurek
            > jest tylko jeden i nie wiadomo gdzie...
            > A podlewać trzeba, bo zwiędną. Choć ze dwa razy w tygodniu...



            Dzieki bracie iz mnie z piekla wyciagnales . Coz za uklady masz z Lucyferusem ze niezwlocznie po twej
            wiadomosci wyslal mnie tutaj bym pomagal pielegnowac ten piekny ogrodek .

            Pozdrawiam serdecznie
            choleryk
    • miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . 23.07.01, 19:31
      No Dzieci, co to jest? To ja tu z konewkami biegam, podlewam, szykuje paczki
      dla Was a Wy - co? Wylegujecie się przed telewizorami albo na jakichś plażach
      filisterskich wink??? Z piwem w jednej dłoni i pilotem w drugiej? Oj, feministki
      się będą cieszyć ( nie ja) Co to jest? A poezja, niebo, sytuacje na bliskim
      wschodzie, a miłość?! czy jesteście zakochani? Z wzajemnością, mam nadzieję!
      Pozdrawiam Wasze Jestestwa i nie miejcie mi za złe podnoszenia moich własnych
      watków. Jestem zwolenniczką powiedzenia: jeśli się sami nie rozśmieszymy, to
      kto to dla nas zrobi?
      Pozdrawiam Miriam
    • miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . 25.07.01, 17:49
      No - nareszcie ktoś tu wszedł! Cicho tutaj, pusto, groszki oplataja altanę,
      róże pachną tak słodko, że bać się ich zapachu trzeba. Jest bardzo gorąco, może
      będzie deszcz? Zwolna zachodzi słońce.
      Kto pogubił te pióra różowe na niebie?
      Aniołowie kochania kochania kochania
      Popłynęli daleko - nie do mnie i ciebie
      lecz tam, gdzie szyby płoną snem oczekiwania.

      Aniołowie miłości...

      Miriam

      • Gość: bykk Re: GROSZKI I RÓŻE. . . IP: *.chello.pl 25.07.01, 19:01
        Witaj Miriam,widzę,że usychasz z tęsknoty za swoim rycerzem Perełką.
        Nie martw się już niedługo,będzie weselej.
        Przesyłam Ci różę i migdałka.
        pozdrawiam
    • Gość: miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . TABOR ROMÓW______________________ IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.01, 21:17
      Groszki i Róże są mile poruszone faktem wyruszenia Taboru Pamięci Romów. Ale są
      smutne, że w tym roku nie będą mogły brać w tej imprezie udziału.
      Słuchajcie - tam jest fantastycznie. W zeszłym roku siedziałam z Romami w
      wozie. Pytałam - odpowiadali mi. A potem byłam gościem u rodziny Tarnowskiej i
      na pierwszej wizycie poczęstowano mnie... koniną. Wiedziałam (uprzedzono mnie
      wcześniej) że to wyróżnienie, że konina to najczystsze mięso wg Romów. A nie
      mogłam nie zjeśc bo obraziliby się. Byłby skandal - na pierwszej wizycie trzeba
      WSZYSTKO zjeśc i wypić, co podadzą. Ale "owoce" mojego wegetariańskiego
      poswięcenia były słodkie. Dowiedziałam się wielu rzeczy. Zaprzyjaźniłam z nimi.
      jestem im do dzisiejszego dnia wdzięczna. Ale też nie zaprosili mnie -ot tak.
      Miałam rekomendacje bardzo ważnej dla Nich osoby. A widzieliści ich Szero Roma?
      Jak się nosi godnie i złoto?
      Miałam okazję nauczyć się od nich piesni, śpiewać z nimi i milczeć z nimi. To
      ostatnie - bodaj najważniejsze.
      Ale nie mogę pojechać w tym roku. A na zaproszeniu i programie napisano:
      Dokładny czas poszczególnych wydarzeń będzie określany według słońca i
      samopoczucia koni." Piękne.
      Kto chciałby sie przyjaźnie przyłączyć, informuję, że jutro o koło 16.00 będą w
      Dołęgach na nocleg.
      W sobotę ok.17.00 Szczurowa, złożenie kwiatów na mogile. A potem, w godzinach
      wieczornych - koncert w Dołędze, przy ognisku!
      No a teraz, kiedy to piszę, też jest ognisjko romskie tylko w Żabnie. A mnie
      tam nie ma! Polecam. Śpi sie nie w nocy - noce są od gadania i śpiewania, śpi
      się trochę w wozie rano. jesli ktoś rowerem lub samochodem - delikatnie niech
      dołączy.
      Całuję Was mocno - odezwijcie się. Miriam
    • miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . TABOR ROMÓW______________________ 26.07.01, 21:18
      Groszki i Róże są mile poruszone faktem wyruszenia Taboru Pamięci Romów. Ale są
      smutne, że w tym roku nie będą mogły brać w tej imprezie udziału.
      Słuchajcie - tam jest fantastycznie. W zeszłym roku siedziałam z Romami w
      wozie. Pytałam - odpowiadali mi. A potem byłam gościem u rodziny Tarnowskiej i
      na pierwszej wizycie poczęstowano mnie... koniną. Wiedziałam (uprzedzono mnie
      wcześniej) że to wyróżnienie, że konina to najczystsze mięso wg Romów. A nie
      mogłam nie zjeśc bo obraziliby się. Byłby skandal - na pierwszej wizycie trzeba
      WSZYSTKO zjeśc i wypić, co podadzą. Ale "owoce" mojego wegetariańskiego
      poswięcenia były słodkie. Dowiedziałam się wielu rzeczy. Zaprzyjaźniłam z nimi.
      jestem im do dzisiejszego dnia wdzięczna. Ale też nie zaprosili mnie -ot tak.
      Miałam rekomendacje bardzo ważnej dla Nich osoby. A widzieliści ich Szero Roma?
      Jak się nosi godnie i złoto?
      Miałam okazję nauczyć się od nich piesni, śpiewać z nimi i milczeć z nimi. To
      ostatnie - bodaj najważniejsze.
      Ale nie mogę pojechać w tym roku. A na zaproszeniu i programie napisano:
      Dokładny czas poszczególnych wydarzeń będzie określany według słońca i
      samopoczucia koni." Piękne.
      Kto chciałby sie przyjaźnie przyłączyć, informuję, że jutro o koło 16.00 będą w
      Dołęgach na nocleg.
      W sobotę ok.17.00 Szczurowa, złożenie kwiatów na mogile. A potem, w godzinach
      wieczornych - koncert w Dołędze, przy ognisku!
      No a teraz, kiedy to piszę, też jest ognisjko romskie tylko w Żabnie. A mnie
      tam nie ma! Polecam. Śpi sie nie w nocy - noce są od gadania i śpiewania, śpi
      się trochę w wozie rano. jesli ktoś rowerem lub samochodem - delikatnie niech
      dołączy. Wójtami taboru są wspaniali ludzie Adam Andrasz i Adam Bartosz.
      Całuję Was mocno - odezwijcie się. Miriam
    • Gość: miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . TABOR ROMÓW______________________ IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.01, 21:20
      Groszki i Róże są mile poruszone faktem wyruszenia Taboru Pamięci Romów. Ale są
      smutne, że w tym roku nie będą mogły brać w tej imprezie udziału.
      Słuchajcie - tam jest fantastycznie. W zeszłym roku siedziałam z Romami w
      wozie. Pytałam - odpowiadali mi. A potem byłam gościem u rodziny Tarnowskiej i
      na pierwszej wizycie poczęstowano mnie... koniną. Wiedziałam (uprzedzono mnie
      wcześniej) że to wyróżnienie, że konina to najczystsze mięso wg Romów. A nie
      mogłam nie zjeśc bo obraziliby się. Byłby skandal - na pierwszej wizycie trzeba
      WSZYSTKO zjeśc i wypić, co podadzą. Ale "owoce" mojego wegetariańskiego
      poswięcenia były słodkie. Dowiedziałam się wielu rzeczy. Zaprzyjaźniłam z nimi.
      jestem im do dzisiejszego dnia wdzięczna. Ale też nie zaprosili mnie -ot tak.
      Miałam rekomendacje bardzo ważnej dla Nich osoby. A widzieliści ich Szero Roma?
      Jak się nosi godnie i złoto?
      Miałam okazję nauczyć się od nich piesni, śpiewać z nimi i milczeć z nimi. To
      ostatnie - bodaj najważniejsze.
      Ale nie mogę pojechać w tym roku. A na zaproszeniu i programie napisano:
      Dokładny czas poszczególnych wydarzeń będzie określany według słońca i
      samopoczucia koni." Piękne.
      Kto chciałby sie przyjaźnie przyłączyć, informuję, że jutro o koło 16.00 będą w
      Dołęgach na nocleg.
      W sobotę ok.17.00 Szczurowa, złożenie kwiatów na mogile. A potem, w godzinach
      wieczornych - koncert w Dołędze, przy ognisku!
      No a teraz, kiedy to piszę, też jest ognisjko romskie tylko w Żabnie. A mnie
      tam nie ma! Polecam. Śpi sie nie w nocy - noce są od gadania i śpiewania, śpi
      się trochę w wozie rano. jesli ktoś rowerem lub samochodem - delikatnie niech
      dołączy. Wójtami taboru są wspaniali ludzie Adam Andrasz i Adam Bartosz.
      Całuję Was mocno - odezwijcie się. Miriam
    • Gość: miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . TABOR ROMÓW______________________ IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.01, 21:22
      Groszki i Róże są mile poruszone faktem wyruszenia Taboru Pamięci Romów. Ale są
      smutne, że w tym roku nie będą mogły brać w tej imprezie udziału.
      Słuchajcie - tam jest fantastycznie. W zeszłym roku siedziałam z Romami w
      wozie. Pytałam - odpowiadali mi. A potem byłam gościem u rodziny Tarnowskiej i
      na pierwszej wizycie poczęstowano mnie... koniną. Wiedziałam (uprzedzono mnie
      wcześniej) że to wyróżnienie, że konina to najczystsze mięso wg Romów. A nie
      mogłam nie zjeśc bo obraziliby się. Byłby skandal - na pierwszej wizycie trzeba
      WSZYSTKO zjeśc i wypić, co podadzą. Ale "owoce" mojego wegetariańskiego
      poswięcenia były słodkie. Dowiedziałam się wielu rzeczy. Zaprzyjaźniłam z nimi.
      jestem im do dzisiejszego dnia wdzięczna. Ale też nie zaprosili mnie -ot tak.
      Miałam rekomendacje bardzo ważnej dla Nich osoby. A widzieliści ich Szero Roma?
      Jak się nosi godnie i złoto?
      Miałam okazję nauczyć się od nich piesni, śpiewać z nimi i milczeć z nimi. To
      ostatnie - bodaj najważniejsze.
      Ale nie mogę pojechać w tym roku. A na zaproszeniu i programie napisano:
      Dokładny czas poszczególnych wydarzeń będzie określany według słońca i
      samopoczucia koni." Piękne.
      Kto chciałby sie przyjaźnie przyłączyć, informuję, że jutro o koło 16.00 będą w
      Dołęgach na nocleg.
      W sobotę ok.17.00 Szczurowa, złożenie kwiatów na mogile. A potem, w godzinach
      wieczornych - koncert w Dołędze, przy ognisku!
      No a teraz, kiedy to piszę, też jest ognisjko romskie tylko w Żabnie. A mnie
      tam nie ma! Polecam. Śpi sie nie w nocy - noce są od gadania i śpiewania, śpi
      się trochę w wozie rano. jesli ktoś rowerem lub samochodem - delikatnie niech
      dołączy. Wójtami taboru są wspaniali ludzie Adam Andrasz i Adam Bartosz.
      Całuję Was mocno - odezwijcie się. Miriam

      JEŚLI JEST MIĘDZY CZYTAJĄCYMI ROM - NIECHAJ SIĘ ODEZWIE>
    • Gość: miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . TABOR ROMÓW______________________ IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.01, 21:22
      Groszki i Róże są mile poruszone faktem wyruszenia Taboru Pamięci Romów. Ale są
      smutne, że w tym roku nie będą mogły brać w tej imprezie udziału.
      Słuchajcie - tam jest fantastycznie. W zeszłym roku siedziałam z Romami w
      wozie. Pytałam - odpowiadali mi. A potem byłam gościem u rodziny Tarnowskiej i
      na pierwszej wizycie poczęstowano mnie... koniną. Wiedziałam (uprzedzono mnie
      wcześniej) że to wyróżnienie, że konina to najczystsze mięso wg Romów. A nie
      mogłam nie zjeśc bo obraziliby się. Byłby skandal - na pierwszej wizycie trzeba
      WSZYSTKO zjeśc i wypić, co podadzą. Ale "owoce" mojego wegetariańskiego
      poswięcenia były słodkie. Dowiedziałam się wielu rzeczy. Zaprzyjaźniłam z nimi.
      jestem im do dzisiejszego dnia wdzięczna. Ale też nie zaprosili mnie -ot tak.
      Miałam rekomendacje bardzo ważnej dla Nich osoby. A widzieliści ich Szero Roma?
      Jak się nosi godnie i złoto?
      Miałam okazję nauczyć się od nich piesni, śpiewać z nimi i milczeć z nimi. To
      ostatnie - bodaj najważniejsze.
      Ale nie mogę pojechać w tym roku. A na zaproszeniu i programie napisano:
      Dokładny czas poszczególnych wydarzeń będzie określany według słońca i
      samopoczucia koni." Piękne.
      Kto chciałby sie przyjaźnie przyłączyć, informuję, że jutro o koło 16.00 będą w
      Dołęgach na nocleg.
      W sobotę ok.17.00 Szczurowa, złożenie kwiatów na mogile. A potem, w godzinach
      wieczornych - koncert w Dołędze, przy ognisku!
      No a teraz, kiedy to piszę, też jest ognisjko romskie tylko w Żabnie. A mnie
      tam nie ma! Polecam. Śpi sie nie w nocy - noce są od gadania i śpiewania, śpi
      się trochę w wozie rano. jesli ktoś rowerem lub samochodem - delikatnie niech
      dołączy. Wójtami taboru są wspaniali ludzie Adam Andrasz i Adam Bartosz.
      Całuję Was mocno - odezwijcie się. Miriam

      JEŚLI JEST MIĘDZY CZYTAJĄCYMI ROM - NIECHAJ SIĘ ODEZWIE>
    • Gość: miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . TABOR ROMÓW______________________ IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.01, 21:22
      Groszki i Róże są mile poruszone faktem wyruszenia Taboru Pamięci Romów. Ale są
      smutne, że w tym roku nie będą mogły brać w tej imprezie udziału.
      Słuchajcie - tam jest fantastycznie. W zeszłym roku siedziałam z Romami w
      wozie. Pytałam - odpowiadali mi. A potem byłam gościem u rodziny Tarnowskiej i
      na pierwszej wizycie poczęstowano mnie... koniną. Wiedziałam (uprzedzono mnie
      wcześniej) że to wyróżnienie, że konina to najczystsze mięso wg Romów. A nie
      mogłam nie zjeśc bo obraziliby się. Byłby skandal - na pierwszej wizycie trzeba
      WSZYSTKO zjeśc i wypić, co podadzą. Ale "owoce" mojego wegetariańskiego
      poswięcenia były słodkie. Dowiedziałam się wielu rzeczy. Zaprzyjaźniłam z nimi.
      jestem im do dzisiejszego dnia wdzięczna. Ale też nie zaprosili mnie -ot tak.
      Miałam rekomendacje bardzo ważnej dla Nich osoby. A widzieliści ich Szero Roma?
      Jak się nosi godnie i złoto?
      Miałam okazję nauczyć się od nich piesni, śpiewać z nimi i milczeć z nimi. To
      ostatnie - bodaj najważniejsze.
      Ale nie mogę pojechać w tym roku. A na zaproszeniu i programie napisano:
      Dokładny czas poszczególnych wydarzeń będzie określany według słońca i
      samopoczucia koni." Piękne.
      Kto chciałby sie przyjaźnie przyłączyć, informuję, że jutro o koło 16.00 będą w
      Dołęgach na nocleg.
      W sobotę ok.17.00 Szczurowa, złożenie kwiatów na mogile. A potem, w godzinach
      wieczornych - koncert w Dołędze, przy ognisku!
      No a teraz, kiedy to piszę, też jest ognisjko romskie tylko w Żabnie. A mnie
      tam nie ma! Polecam. Śpi sie nie w nocy - noce są od gadania i śpiewania, śpi
      się trochę w wozie rano. jesli ktoś rowerem lub samochodem - delikatnie niech
      dołączy. Wójtami taboru są wspaniali ludzie Adam Andrasz i Adam Bartosz.
      Całuję Was mocno - odezwijcie się. Miriam

      JEŚLI JEST MIĘDZY CZYTAJĄCYMI ROM - NIECHAJ SIĘ ODEZWIE>
    • Gość: miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . TABOR ROMÓW______________________ IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.01, 21:23
      Groszki i Róże są mile poruszone faktem wyruszenia Taboru Pamięci Romów. Ale są
      smutne, że w tym roku nie będą mogły brać w tej imprezie udziału.
      Słuchajcie - tam jest fantastycznie. W zeszłym roku podróżowałam z Romami w
      jednym wozie. Dużo rozmawialiśmy. A potem byłam gościem u rodziny Tarnowskiej i
      na pierwszej wizycie poczęstowano mnie... koniną. Wiedziałam (uprzedzono mnie
      wcześniej) że to wyróżnienie, że konina to najczystsze mięso wg Romów. A nie
      mogłam nie zjeśc bo obraziliby się. Byłby skandal - na pierwszej wizycie trzeba
      WSZYSTKO zjeśc i wypić, co podadzą. Ale "owoce" mojego wegetariańskiego
      poswięcenia były słodkie. Dowiedziałam się wielu rzeczy. Zaprzyjaźniłam z nimi.
      jestem im do dzisiejszego dnia wdzięczna. Ale też nie zaprosili mnie -ot tak.
      Miałam rekomendacje bardzo ważnej dla Nich osoby. A widzieliści ich Szero Roma?
      Jak się nosi godnie i złoto?
      Miałam okazję nauczyć się od nich piesni, śpiewać z nimi i milczeć z nimi. To
      ostatnie - bodaj najważniejsze.
      Ale nie mogę pojechać w tym roku. A na zaproszeniu i programie napisano:
      Dokładny czas poszczególnych wydarzeń będzie określany według słońca i
      samopoczucia koni." Piękne.
      Kto chciałby sie przyjaźnie przyłączyć, informuję, że jutro o koło 16.00 będą w
      Dołęgach na nocleg.
      W sobotę ok.17.00 Szczurowa, złożenie kwiatów na mogile. A potem, w godzinach
      wieczornych - koncert w Dołędze, przy ognisku!
      No a teraz, kiedy to piszę, też jest ognisjko romskie tylko w Żabnie. A mnie
      tam nie ma! Polecam. Śpi sie nie w nocy - noce są od gadania i śpiewania, śpi
      się trochę w wozie rano. jesli ktoś rowerem lub samochodem - delikatnie niech
      dołączy. Wójtami taboru są wspaniali ludzie Adam Andrasz i Adam Bartosz.
      Całuję Was mocno - odezwijcie się. Miriam

      JEŚLI JEST MIĘDZY CZYTAJĄCYMI ROM - NIECHAJ SIĘ ODEZWIE>
    • Gość: miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . TABOR ROMÓW______________________ IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.01, 21:24
      Groszki i Róże są mile poruszone faktem wyruszenia Taboru Pamięci Romów. Ale są
      smutne, że w tym roku nie będą mogły brać w tej imprezie udziału.
      Słuchajcie - tam jest fantastycznie. W zeszłym roku podróżowałam z Romami w
      jednym wozie. Dużo rozmawialiśmy. A potem byłam gościem u rodziny Tarnowskiej i
      na pierwszej wizycie poczęstowano mnie... koniną. Wiedziałam (uprzedzono mnie
      wcześniej) że to wyróżnienie, że konina to najczystsze mięso wg Romów. A nie
      mogłam nie zjeśc bo obraziliby się. Byłby skandal - na pierwszej wizycie trzeba
      WSZYSTKO zjeśc i wypić, co podadzą. Nie wstaje sie od stołu, bo jest zasada, że
      kto już wstał, ten nie wraca. Ale "owoce" mojego wegetariańskiego poswięcenia
      były słodkie. Dowiedziałam się wielu rzeczy. Zaprzyjaźniłam z nimi. jestem im
      do dzisiejszego dnia wdzięczna. Ale też nie zaprosili mnie -ot tak. Miałam
      rekomendacje bardzo ważnej dla Nich osoby. A widzieliści ich Szero Roma? Jak
      się nosi godnie i złoto?
      Miałam okazję nauczyć się od nich piesni, śpiewać z nimi i milczeć z nimi. To
      ostatnie - bodaj najważniejsze.
      Ale nie mogę pojechać w tym roku. A na zaproszeniu i programie napisano:
      Dokładny czas poszczególnych wydarzeń będzie określany według słońca i
      samopoczucia koni." Piękne.
      Kto chciałby sie przyjaźnie przyłączyć, informuję, że jutro o koło 16.00 będą w
      Dołęgach na nocleg.
      W sobotę ok.17.00 Szczurowa, złożenie kwiatów na mogile. A potem, w godzinach
      wieczornych - koncert w Dołędze, przy ognisku!
      No a teraz, kiedy to piszę, też jest ognisjko romskie tylko w Żabnie. A mnie
      tam nie ma! Polecam. Śpi sie nie w nocy - noce są od gadania i śpiewania, śpi
      się trochę w wozie rano. jesli ktoś rowerem lub samochodem - delikatnie niech
      dołączy. Wójtami taboru są wspaniali ludzie Adam Andrasz i Adam Bartosz.
      Całuję Was mocno - odezwijcie się. Miriam

      JEŚLI JEST MIĘDZY CZYTAJĄCYMI ROM - NIECHAJ SIĘ ODEZWIE>
    • Gość: miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . TABOR ROMÓW______________________ IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.01, 21:26
      Groszki i Róże są mile poruszone faktem wyruszenia Taboru Pamięci Romów. Ale są
      smutne, że w tym roku nie będą mogły brać w tej imprezie udziału.
      Słuchajcie - tam jest fantastycznie. W zeszłym roku podróżowałam z Romami w
      jednym wozie. Dużo rozmawialiśmy. A potem byłam gościem u rodziny Tarnowskiej i
      na pierwszej wizycie poczęstowano mnie... koniną. Wiedziałam (uprzedzono mnie
      wcześniej) że to wyróżnienie, że konina to najczystsze mięso wg Romów. A nie
      mogłam nie zjeśc bo obraziliby się. Byłby skandal - na pierwszej wizycie trzeba
      WSZYSTKO zjeśc i wypić, co podadzą. Nie wstaje sie od stołu, bo jest zasada, że
      kto już wstał, ten nie wraca. Ale "owoce" mojego wegetariańskiego poswięcenia
      były słodkie. Dowiedziałam się wielu rzeczy. Zaprzyjaźniłam z nimi. jestem im
      do dzisiejszego dnia wdzięczna. Ale też nie zaprosili mnie -ot tak. Miałam
      rekomendacje bardzo ważnej dla Nich osoby. A widzieliści ich Szero Roma? Jak
      się nosi godnie i złoto?
      Miałam okazję nauczyć się od nich piesni, śpiewać z nimi i milczeć z nimi. To
      ostatnie - bodaj najważniejsze.
      Ale nie mogę pojechać w tym roku. A na zaproszeniu i programie napisano:
      Dokładny czas poszczególnych wydarzeń będzie określany według słońca i
      samopoczucia koni." Piękne.
      Kto chciałby sie przyjaźnie przyłączyć, informuję, że jutro o koło 16.00 będą w
      Dołęgach na nocleg.
      W sobotę ok.17.00 Szczurowa, złożenie kwiatów na mogile. A potem, w godzinach
      wieczornych - koncert w Dołędze, przy ognisku!
      No a teraz, kiedy to piszę, też jest ognisjko romskie tylko w Żabnie. A mnie
      tam nie ma! Polecam. Śpi sie nie w nocy - noce są od gadania i śpiewania, śpi
      się trochę w wozie rano. jesli ktoś rowerem lub samochodem - delikatnie niech
      dołączy. Wójtami taboru są wspaniali ludzie Adam Andrasz i Adam Bartosz.
      Całuję Was mocno - odezwijcie się. Miriam

      JEŚLI JEST MIĘDZY CZYTAJĄCYMI ROM - NIECHAJ SIĘ ODEZWIE>
    • miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . poniedziałek 30.07.01, 01:11
      Dzień dobry! Co to się zrobiło z "Taborem Romów" tak mi się jeszcze nic nie
      rozmnożyło na forum.
      Co słychać u Was? Jak wakacje, praca? A marzenia? Jakie macie marzenia? czy
      jesteście szczęśliwi, związki udane, takie o jakich marzyliście, a nie tak jak
      w "Wojnie i pokoju" Lwa T. Zawsze Przyjaciele są mile widziani u mnie w poczcie.
      We wtorek wyjeżdżam - po kraju - wezmę laptop ze sobą i będę Wam pisać co i jak
      i gdzie. Czy ktoś był na Taborze? Jesli tak - bardzo proszę napisac do mnie.
      Chyba - że nie chcecie. Macie dosyć i koniec.
      Kiedy czytam - znowu - Wojnę i pokój, jestem pełna podziwu dla tamtych kobiet.
      Piękne - nawet, jesli brzydkie, to piękne duchem. Spokojne dyplomatki, rozważne
      i romantyczne. A Tołstoj tak ich nie lubi! Już sam opis przywitania sie dwóch
      kobiet jest śmieszny ale okropnie mizoginistyczny!Posłuchajcie:
      "Kiedy wszedł książę Andrzej, księżniczka i księżna, które widziały się tylko
      raz i krótko - w czasie wesela księcia Andrzeja, obejmowały sie i mocno
      przyciskały usta do tych miejsc, na które trafiły w pierwszej chwili. M-lle
      Bourienne stała przy nich z dłonmi przycisniętymi do serca i z nabożnym
      uśmiechem. Widać było, że jest równie gotowa zaraz rozpłakać się czy
      rozesmiać. (...) Kobiety odstapiły od siebie; potem znowu, jakby w obawie, że
      się spóźnią, pochwyciły się za ręce, potem znowu zaczęły się całować po
      twarzach wreszcie obie sie popłakały i znowu zaczęły się całować. M-lle
      Bourienne też się popłakała. Książę Andrzej najwidoczniej czuł się nieswojo.
      Lecz obu kobietom wydawało sie to całkiem naturalne, że płaczą. Zdawało się, że
      nawet nie przypuszczały, by ich spotkanie mogło odbyć się inaczej."
      Życzę Wam dobrego dnia! Miriam
    • Gość: Lisek Re: GROSZKI I RÓŻE. . . IP: *.man.polbox.pl 30.07.01, 17:08
      Miriam,

      Dzieki za rodzynki i migdaly oraz inne slodycze.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Lisek

      PS. Kilka slow wiecej do Ciebie umiescilem na watku "Zydowska tradycja".
      • Gość: Miriam Re: GROSZKI I RÓŻE. . . IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.01, 18:24
        Kochani Przyjaciele, wobec paru postów, które przeczytałam uważam, przesyłam
        groszki, których zapach podobno uspokaja. Całuję Was
    • miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . . Perła? 30.07.01, 23:55
      Kochani, jutro rano jadę do Lublina via Warszawa, bardzo skomplikowane. Perła?
      Ty to czytasz, wiem. Jesteś "pod sosnami" nieprawdaż? Całuję Cię mocno i
      dziekuję za "małe listy". Będę tam raptem jeden dzień - i potem wszystko będę
      wam pisać, co i jak, tylko - podlewajcie groszki... Bardzo proszę. Miriam
      • Gość: Perła Re: GROSZKI I RÓŻE. . . Perła? IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.01, 01:28
        miriamfirst napisał(a):

        > Kochani, jutro rano jadę do Lublina via Warszawa, bardzo skomplikowane. Perła?
        > Ty to czytasz, wiem. Jesteś "pod sosnami" nieprawdaż? Całuję Cię mocno i
        > dziekuję za "małe listy". Będę tam raptem jeden dzień - i potem wszystko będę
        > wam pisać, co i jak, tylko - podlewajcie groszki... Bardzo proszę. Miriam


        Nie czytałem. Zajęty byłem słuchaniem jednego słowa.
    • miriamfirst Re: GROSZKI I RÓŻE. . .odchodzą... 06.08.01, 01:22
      No tak. Groszki poszły w świat. Ale zanim to zrobiły, zanim odeszły, zostawiły -
      wiersze, jeden z nich...

      * * *
      Gdy Safonę świat odrzucał
      Gdy jej dorobek palono
      Buchnęły dymy różane;
      Ociężałą, chociaż szaloną
      Chmurą, płynęły przez czas.

      Wciągnęłam ją z wiatrem w płuca:
      poezja nie poszła w świat...

      Żegnajcie groszki i róże...
      • Gość: jurek1 GROSZKI I RÓŻE. . .odchodzą...???? IP: *.bukowe.sdi.tpnet.pl 06.08.01, 01:49
        A czemuż to mają groszki odejść?
        Co prawda lato już półmetek minęło i nieubłaganie zmierza do końca. Już
        wieczory w moich okolicach chłodne, ale jeszcze jednak mnóstwo czasu.

        Miriam,
        na wrzosy jeszcze zbyt wcześnie chociaż przyznam, że dla mnie kwitnące
        wrzosowisko jest czymś zupełnie wyjątkowym.
        Uwielbiałem kiedyś w ciepły dzień ułożyć się na wrzosowisku i chwytać ten
        niezwykły widok i zapach.

        Pozdrawiam
        • Gość: Miriam Re: GROSZKI I RÓŻE. . .odchodzą...???? NIE! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.01, 11:28
          Gość portalu: jurek1 napisał(a):

          > A czemuż to mają groszki odejść?
          > Co prawda lato już półmetek minęło i nieubłaganie zmierza do końca. Już
          > wieczory w moich okolicach chłodne, ale jeszcze jednak mnóstwo czasu.
          >
          > Miriam,
          > na wrzosy jeszcze zbyt wcześnie chociaż przyznam, że dla mnie kwitnące
          > wrzosowisko jest czymś zupełnie wyjątkowym.
          > Uwielbiałem kiedyś w ciepły dzień ułożyć się na wrzosowisku i chwytać ten
          > niezwykły widok i zapach.
          >
          > Pozdrawiam

          " O Pocałunku, któryś jest w niebie
          razem z duszami bzu i jasminu, krwi i bezsennych łąk gwiezdny synu,
          o Pocałunku, któryś jest w niebie!

          Pozdrawiam Was - i zapraszam do Groszków - Miriam
    • choleryk Groszki , róze , migdałki , rodzynki , fiołki , aniołki , diabołki :-) 12.08.01, 14:19

      Cóż to przekwitło już wszystko ?
      Nikt się nie pali do pielęgnowania ogródka ?

      Ale ale , juz jesien zaraz czas zbiorów . Coz tam Miriam przygotowalas na jesienne wieczory ?
      Jesienią gdy za oknem szaruga w domciu cieplutko jakze przyjemnie jest wtedy . Prawda ?

      Pozdrawiam serdecznie do wieczora smile)))))))))

      Choleryk
      • Gość: Miriam Re: Groszki , róze , migdałki , rodzynki , fiołki , aniołki , diabołki IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.01, 16:47
        choleryk napisał(a):

        >
        Cóż to przekwitło już wszystko ?
        Nikt się nie pali do pielęgnowania ogródka ?
        Ale ale , juz jesien zaraz czas zbiorów .Cóż tam Miriam przygotowałaś na jesienne
        wieczory ?
        Jesienią gdy za oknem szaruga w domciu cieplutko jakze przyjemnie jest wtedy .
        Prawda ?

        Pozdrawiam serdecznie do wieczora smile)))))))))
        >
        > Choleryk

        Choleryku Witam Cię po raz drugi bo już ogólnie - przywitałam. Serdecznie witam
        bo ja witała nieraz kogo... wink
        Na Jesień przygotowane wszystko, tylko poczekać. Już Ją czuję, już się Ją daje
        zobaczyć, wyczuć w chłodniejszym nagle wietrze, w zgasłych kolorach liści, w
        podejrzanie ciepłym słońcu wink Śliwki będziemy kończyć zbierać, przetwory z nich
        robić, nalewki na jesienne wieczory czynić, drwa przygotowywać do palenia w
        piecu. Kot nowe mruczanki będzie szeptał, będzie miał w oczach ciepło ognia,
        znowu będą leciały senne dymy po polach i koncert jesienny na dwa swierszcze i
        wiatr w kominie - ale jeszcze nie teraz. Teraz dostajesz letniego drinka -
        martini z trzema oliwkami. Teraz obejrzyj się za opalonymi i zgrabnymi nogami
        młodych dziewcząt na ulicach. Czego życzę, jak i listu - całuję Miriam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka