v.ci
05.07.05, 19:53
Status materialny członków tego ugrupowania jest na pewno wyższy od
przeciętnej. Na 56 członków klubu parlamentarnego Platformy, zaledwie dwóch
nie ma żadnych oszczędności. Reszta odłożyła na czarną godzinę całkiem sporo
pieniędzy. Co warte podkreślenia, duża grupa posłów ulokowała oszczędności
nie tylko na kontach, ale dość szeroko korzysta z instrumentów rynku
finansowego. Chwalebnym przykładem rozsądnego inwestowania wolnych środków
może być np. poseł Jerzy Hertel, posiadacz 214 obligacji Brady'ego o wartości
677 tys. zł. Michał Korzeniowski, oprócz 852 tys. zł w banku, ma w swoim
portfelu inwestycyjnym polisy, bony i obligacje za 363 tys. zł, Grzegorz
Dolniak ulokował w papierach skarbowych 12 tys. zł, Sławomir Rybicki 80 tys.
zł, a Tomasz Szczypiński trzyma akcje za 37 tys. zł.
Niektórzy posłowie zabezpieczyli się na przyszłość wykupując polisy na życie.
Przykład idzie zresztą z góry. Szef PO, Donald Tusk wykupił ubezpieczenie dla
siebie i małżonkę. Polisę posiada także jeden z liderów ugrupowania Bronisław
Komorowski.
O wysokim statusie materialnym Platformy świadczy też fakt, że tylko jedna
trzecia jej członków nie posiada własnego domu. Przy czym awans mieszkalny
dość często odbywa się na kredyt, a PO jest jednym z najbardziej zadłużonych
klubów sejmowych. Tylko dwudziestu jeden posłów kończy kadencję z czystym
kontem, reszta ma do oddania spore długi. Rekordziści, jak Maria Fogler,
spłacają kredyty hipoteczny o wartości 1,9 mln zł. Jeszcze więcej winien jest
wierzycielom Dariusz Bachalski, który od "zagranicznej osoby fizycznej"
pożyczył 100 tys. funtów, z banku wziął 175 tys. funtów na prowadzenie
działalności gospodarczej, a jeszcze 300 tys. zł dorzuciła mu matka na kupno
nieruchomości rolnej.
źródło : www.interia.pl