Dodaj do ulubionych

- WARS - podróż w czasie (impresja wakacyjna) -

05.08.02, 15:04
Bawiąc nad polskim morzem postanowiłem zajrzeć do Gdańska. Największe
wrażenie podczas tego krótkiego wypadu zrobił na mnie... wagon barowy WARS.

O urokach Gdańska słyszał chyba każdy więc nie będę się tu rozwodził nad tym
dlaczego Złota Brama zachwyca i która ze staromiejskich uliczek jest
najbardziej urokliwa. Pozwolę sobie zatem na krótką opowieść o innym
niezwykle zajmującym zjawisku, którego doświadczyłem podczas wojaży do
nadmotławskiej ekspozytury Hanzy.

Aby dotrzeć do celu swej wyprawy postanowiłem skorzystać z usług Polskich
Kolei Państwowych (PKP). Po przekroczeniu progu PKP-owskiego salonu na
kółkach skierowałem się do "wagonu barowego WARS" - nie wiedziony bynajmniej
chęcią zakosztowania jakichś trunków lecz zupełnie przypadkowo, prowadzony
zapewne na postronku Opatrzności, która postanowiła widocznie dać mi szansę
na przeżycie czegoś, o czym wyłącznie marzyć mogą rodacy wygrzewający się na
Costa del Sol – odbyłem podróż w czasie! Niestety Opatrzność ma to do siebie,
że gdy już coś człowiekowi ześle to niezwykle rzadko jest to to coś na co
czekało się z utęsknieniem. Tak było i tym razem: Wszechmocna Ręka zamiast
przenieść mnie do ukochanego przeze mnie Antyku (lub chociaż przełomu XIX/XX
w.) rzuciła mną w mroki Polski Ludowej. Obietnicą dobrej zabawy a’la "Miś"
czy "Alternatywy 4" była scenografia, wagon urządzono w stylu bodajże
późnogierkowskim (nie będąc specjalistą nie dam głowy czy przypadkiem nie był
to jednak wczesny Jaruzelski): fotele powlekała tkanina cudownie
niepowtarzalnego koloru, którego nazwać nie sposób (można za to go sobie
przyrządzić we własnym zakresie – bierzemy obranego buraka, wdeptujemy go w
ziemię i pozostawiamy na 7 dni) a na szybach ręka bezimiennego artysty
umieściła dyskretny wzorek do złudzenia imitujący kilkuletni brud. Centrum
tego zaj******go (jak mawiają ostatnio w Telewizji) wagoniku stanowił barek
zbity z wielce eleganckiej sklejki (odrzut z eksportu?) gdzieniegdzie
urozmaiconej gustownymi odpryskami.

Tak oto w sposób lekki i przyjemny doszliśmy do miejsca, w którym wspomnieć
należy o najcenniejszym eksponacie tego skansenu – Kobieta Za Ladą (model
1976). Kto pamięta urocze funkcjonariuszki usług dla ludności z filmów śp. S.
Barei, ten może zacząć wyobrażać sobie ową dzierlatkę. Już stojąc w drzwiach
intruz... przepraszam... klient podjąć musi męską decyzję: wejść czy wycofać
się pod naporem spojrzenia z gatunku "a ten tu czego?!". Dalszy przebieg
wizyty w tym sanktuarium socjalizmu zależy od indywidualnych preferencji
zwiedzającego – program kulturalno-oświatowy jest elastyczny by nie rzec
interaktywny, dlatego opisany poniżej ciąg wypadków jest jedynie jednym z
wielu dostępnych scenariuszy.

Towarzysząca mi Osoba okazała się odważniejsza ode mnie i jako pierwsza
stanęła twarzą w twarz z bazyliszkiem zza lady: Proszę małą butelkę
niegazowanej wody, tylko nie z lodówki. Sięgając po wodę Lady of WARS
wycedziła leniwie: Będzie z lodówki bo jest zepsuta i nie mrozi, trzy
pięćdziesiąt (konsumpacja w/w wody dowiodła, że lodówka tak do końca nie była
zepsuta). Sycąc się wodą (Towarzysząca...) i herbatą (ja) zasiedliśmy za
stołem oczekując dalszego ciągu spektaklu, który jak najbardziej nastąpił:
Proszę zamknąć okno! – rzuciła barwoman tonem zaprawionego w bojach KGB-isty.
Ale jest strasznie gorąco – odrzekł zbrodniarz, który śmiał uchylić jedyne
zdatne do otwarcia okno (cóż za drobnomieszczański nawyk! ledwie 35 stopni
Celsjusza a temu zachciewa się chłodnego powietrza!). Nie wolno otwierać! Jak
się nie podoba to sugeruję zmianę lokalu! – Kolejowa Wenus zdusiła opór
błyskotliwą ripostą. A kto pozwolił wziąć tę gazetę?! Proszę ją odłożyć! –
sapnęła gniewnie taż sama Anioł-kobieta gdy jeden z klientów sięgnął po
kolorowe pismo leżące na sąsiednim stoliku. Ale ja myślałem, że wolno
przeczytać – intruz podjął nieudolną próbę obrony. Proszę odłożyć bo to
znaczy, że stolik jest zarezerwowany! Ukradli tabliczkę i teraz leży gazeta! –
nie pozostawiła żadnych wątpliwości Ona i przywołała mnie do porządku srogim
spojrzeniem, które było karą za parsknięcie śmiechem (wywołane myślą, że
najchętniej owa pani rozłożyłaby takie gazety na wszystkich stolikach). Po
chwili do wagonu barowego wkroczyło dwoje młodych, spragnionych wrażeń ludzi.
Postanowili pójść na całość: zasiedli w fotelach nie składając uprzednio
zamówienia... TU NIE MA OBSŁUGI KELNERSKIEJ!!! – WARS Girl ryknęła głosem,
który mimo jej pokaźnej tuszy wprawił słuchaczy w podziw dla możliwości
ludzkiego ciała...

Niestety dalszy bieg wydarzeń spowija mgła tajemnicy – wysiadając z pociągu
bezpowrotnie straciłem możliwość śledzenia przygód wesołego wagonu (wciąż
czuję nieopisany żal gdy pomyślę ile mnie ominęło – jeszcze kilkaset
kilometrów szampańskiej zabawy w wagonie im. Stanisława Anioła). Tak więc nie
dysponując danymi na temat dalszego rozwoju wypadków (czy Helga von Wars
zastosowała środki przymusu fizycznego wobec jakiegoś niezdyscyplinowanego
klienta? a może okazała trochę serca i w drodze wyjątku pozwoliła otworzyć
okno – tego nie dowiem się pewnie nigdy) przejdę od razu do wniosków : do
socjalistycznych wagoników PKP przyczepiony jest jeszcze jeden, jeszcze
bardziej czerwony (wiem – trudno w to uwierzyć). Po torach całej
Rzeczypospolitej hulają wagony należące do WARS S.A. (100 proc. akcji w ręku
państwa), których znakiem firmowym są chamstwo i niestrawne "posiłki" (np.
opis wizualnych walorów bigosu przywodziłby na myśl treść orzeczenia lekarza
sądowego). Po co państwo trzyma w swych rękach 100 proc. udziałów tego
potworka? Dlaczego nie można wagonów restauracyjnych i barowych sprzedać
komuś, kto włoży w to więcej serca? Dlaczego nie można wydzierżawić ich
Wietnamczykom, którzy z takim powodzeniem prowadzą bój o podniebienia
milionów Polaków (w jednym z Gdańskich supermarketów skorzystałem z
wietnamskiej restauracyjki – skośnooki właściciel nieomal całował mnie po
rękach za to, że to u niego zamówiłem obiad - tani i smaczny zresztą).
Dlaczego...

Ano dlatego, że dewiza "Klient nasz Pan" obowiązuje... nawet w socjalizmie
(dla niezorientowanych – wbrew temu co słychać zewsząd: nie żyjemy w
kapitalizmie, szczególnie dzikim, lecz w zwykłym, ordynarnym socjalizmie). A
kto jest klientem WARS-a? Nie ten żałosny biedak, kupujący butelczynę wody
mineralnej lecz PAŃSTWO. To przecież ono bez opamiętania pompuje góry
pieniędzy w potworki pokroju PKP, WARS czy inny unikany przez normalnych
klientów twór. Dotuje, dopłaca, skupuje interwencyjnie, umarza długi, pozwala
nie płacić podatków, rzuca kłody pod nogi konkurentom – czy mając takiego
protektora chciało by się komukolwiek zabiegać o jakichś innych klientów? Po
co?
Obserwuj wątek
    • Gość: Galba :) IP: 213.17.161.* 05.08.02, 15:16
      Poniższy tekst mogą Sz.P. oczywiście przeczytać dzięki uprzejmości
      www.e-upr.org/
      smile

      Galba

      ---

      galba napisał:

      > Bawiąc nad polskim morzem postanowiłem zajrzeć do Gdańska. Największe
      > wrażenie podczas tego krótkiego wypadu zrobił na mnie... wagon barowy WARS.
      >
      > O urokach Gdańska słyszał chyba każdy więc nie będę się tu rozwodził nad tym
      > dlaczego Złota Brama zachwyca i która ze staromiejskich uliczek jest
      > najbardziej urokliwa. Pozwolę sobie zatem na krótką opowieść o innym
      > niezwykle zajmującym zjawisku, którego doświadczyłem podczas wojaży do
      > nadmotławskiej ekspozytury Hanzy.
      >
      > Aby dotrzeć do celu swej wyprawy postanowiłem skorzystać z usług Polskich
      > Kolei Państwowych (PKP). Po przekroczeniu progu PKP-owskiego salonu na
      > kółkach skierowałem się do "wagonu barowego WARS" - nie wiedziony bynajmniej
      > chęcią zakosztowania jakichś trunków lecz zupełnie przypadkowo, prowadzony
      > zapewne na postronku Opatrzności, która postanowiła widocznie dać mi szansę
      > na przeżycie czegoś, o czym wyłącznie marzyć mogą rodacy wygrzewający się na
      > Costa del Sol – odbyłem podróż w czasie! Niestety Opatrzność ma to do sie
      > bie,
      > że gdy już coś człowiekowi ześle to niezwykle rzadko jest to to coś na co
      > czekało się z utęsknieniem. Tak było i tym razem: Wszechmocna Ręka zamiast
      > przenieść mnie do ukochanego przeze mnie Antyku (lub chociaż przełomu XIX/XX
      > w.) rzuciła mną w mroki Polski Ludowej. Obietnicą dobrej zabawy a’la "Miś
      > "
      > czy "Alternatywy 4" była scenografia, wagon urządzono w stylu bodajże
      > późnogierkowskim (nie będąc specjalistą nie dam głowy czy przypadkiem nie był
      > to jednak wczesny Jaruzelski): fotele powlekała tkanina cudownie
      > niepowtarzalnego koloru, którego nazwać nie sposób (można za to go sobie
      > przyrządzić we własnym zakresie – bierzemy obranego buraka, wdeptujemy g
      > o w
      > ziemię i pozostawiamy na 7 dni) a na szybach ręka bezimiennego artysty
      > umieściła dyskretny wzorek do złudzenia imitujący kilkuletni brud. Centrum
      > tego zaj******go (jak mawiają ostatnio w Telewizji) wagoniku stanowił barek
      > zbity z wielce eleganckiej sklejki (odrzut z eksportu?) gdzieniegdzie
      > urozmaiconej gustownymi odpryskami.
      >
      > Tak oto w sposób lekki i przyjemny doszliśmy do miejsca, w którym wspomnieć
      > należy o najcenniejszym eksponacie tego skansenu – Kobieta Za Ladą (model
      >
      > 1976). Kto pamięta urocze funkcjonariuszki usług dla ludności z filmów śp. S.
      > Barei, ten może zacząć wyobrażać sobie ową dzierlatkę. Już stojąc w drzwiach
      > intruz... przepraszam... klient podjąć musi męską decyzję: wejść czy wycofać
      > się pod naporem spojrzenia z gatunku "a ten tu czego?!". Dalszy przebieg
      > wizyty w tym sanktuarium socjalizmu zależy od indywidualnych preferencji
      > zwiedzającego – program kulturalno-oświatowy jest elastyczny by nie rzec
      > interaktywny, dlatego opisany poniżej ciąg wypadków jest jedynie jednym z
      > wielu dostępnych scenariuszy.
      >
      > Towarzysząca mi Osoba okazała się odważniejsza ode mnie i jako pierwsza
      > stanęła twarzą w twarz z bazyliszkiem zza lady: Proszę małą butelkę
      > niegazowanej wody, tylko nie z lodówki. Sięgając po wodę Lady of WARS
      > wycedziła leniwie: Będzie z lodówki bo jest zepsuta i nie mrozi, trzy
      > pięćdziesiąt (konsumpacja w/w wody dowiodła, że lodówka tak do końca nie była
      > zepsuta). Sycąc się wodą (Towarzysząca...) i herbatą (ja) zasiedliśmy za
      > stołem oczekując dalszego ciągu spektaklu, który jak najbardziej nastąpił:
      > Proszę zamknąć okno! – rzuciła barwoman tonem zaprawionego w bojach KGB-i
      > sty.
      > Ale jest strasznie gorąco – odrzekł zbrodniarz, który śmiał uchylić jedyn
      > e
      > zdatne do otwarcia okno (cóż za drobnomieszczański nawyk! ledwie 35 stopni
      > Celsjusza a temu zachciewa się chłodnego powietrza!). Nie wolno otwierać! Jak
      > się nie podoba to sugeruję zmianę lokalu! – Kolejowa Wenus zdusiła opór
      > błyskotliwą ripostą. A kto pozwolił wziąć tę gazetę?! Proszę ją odłożyć! –
      > ;
      > sapnęła gniewnie taż sama Anioł-kobieta gdy jeden z klientów sięgnął po
      > kolorowe pismo leżące na sąsiednim stoliku. Ale ja myślałem, że wolno
      > przeczytać – intruz podjął nieudolną próbę obrony. Proszę odłożyć bo to
      > znaczy, że stolik jest zarezerwowany! Ukradli tabliczkę i teraz leży gazeta!
      &#
      > 8211;
      > nie pozostawiła żadnych wątpliwości Ona i przywołała mnie do porządku srogim
      > spojrzeniem, które było karą za parsknięcie śmiechem (wywołane myślą, że
      > najchętniej owa pani rozłożyłaby takie gazety na wszystkich stolikach). Po
      > chwili do wagonu barowego wkroczyło dwoje młodych, spragnionych wrażeń ludzi.
      > Postanowili pójść na całość: zasiedli w fotelach nie składając uprzednio
      > zamówienia... TU NIE MA OBSŁUGI KELNERSKIEJ!!! – WARS Girl ryknęła głosem
      > ,
      > który mimo jej pokaźnej tuszy wprawił słuchaczy w podziw dla możliwości
      > ludzkiego ciała...
      >
      > Niestety dalszy bieg wydarzeń spowija mgła tajemnicy – wysiadając z pocią
      > gu
      > bezpowrotnie straciłem możliwość śledzenia przygód wesołego wagonu (wciąż
      > czuję nieopisany żal gdy pomyślę ile mnie ominęło – jeszcze kilkaset
      > kilometrów szampańskiej zabawy w wagonie im. Stanisława Anioła). Tak więc nie
      > dysponując danymi na temat dalszego rozwoju wypadków (czy Helga von Wars
      > zastosowała środki przymusu fizycznego wobec jakiegoś niezdyscyplinowanego
      > klienta? a może okazała trochę serca i w drodze wyjątku pozwoliła otworzyć
      > okno – tego nie dowiem się pewnie nigdy) przejdę od razu do wniosków : do
      >
      > socjalistycznych wagoników PKP przyczepiony jest jeszcze jeden, jeszcze
      > bardziej czerwony (wiem – trudno w to uwierzyć). Po torach całej
      > Rzeczypospolitej hulają wagony należące do WARS S.A. (100 proc. akcji w ręku
      > państwa), których znakiem firmowym są chamstwo i niestrawne "posiłki" (np.
      > opis wizualnych walorów bigosu przywodziłby na myśl treść orzeczenia lekarza
      > sądowego). Po co państwo trzyma w swych rękach 100 proc. udziałów tego
      > potworka? Dlaczego nie można wagonów restauracyjnych i barowych sprzedać
      > komuś, kto włoży w to więcej serca? Dlaczego nie można wydzierżawić ich
      > Wietnamczykom, którzy z takim powodzeniem prowadzą bój o podniebienia
      > milionów Polaków (w jednym z Gdańskich supermarketów skorzystałem z
      > wietnamskiej restauracyjki – skośnooki właściciel nieomal całował mnie po
      >
      > rękach za to, że to u niego zamówiłem obiad - tani i smaczny zresztą).
      > Dlaczego...
      >
      > Ano dlatego, że dewiza "Klient nasz Pan" obowiązuje... nawet w socjalizmie
      > (dla niezorientowanych – wbrew temu co słychać zewsząd: nie żyjemy w
      > kapitalizmie, szczególnie dzikim, lecz w zwykłym, ordynarnym socjalizmie). A
      > kto jest klientem WARS-a? Nie ten żałosny biedak, kupujący butelczynę wody
      > mineralnej lecz PAŃSTWO. To przecież ono bez opamiętania pompuje góry
      > pieniędzy w potworki pokroju PKP, WARS czy inny unikany przez normalnych
      > klientów twór. Dotuje, dopłaca, skupuje interwencyjnie, umarza długi, pozwala
      > nie płacić podatków, rzuca kłody pod nogi konkurentom – czy mając takiego
      >
      > protektora chciało by się komukolwiek zabiegać o jakichś innych klientów? Po
      > co?
    • Gość: tete Re: - WARS - podróż w czasie (impresja wakacyjna) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 05.08.02, 15:25

      Z przyjemnością ale i ze współczuciem zagłębiłam się w Twoją opowieść.
      Myślę, że barejowskie cytaty - w całym PKP można znaleźć - nie tylko w WARS-
      ie. Los oszczędził Ci przesiadek na małych dworcach - a tam zachował się ten
      szczególny skansen - łuszcząca się nędza budynków, brak przyzwoitych toalet,
      brak poczekalni - zamknięte ! nieczynne ! do odwołania itd.

      Niby WARS - to inna firma - ale zmian żadnych nie widać.

      pozdrawiam serdecznie, smile) tete
      • Gość: Galba Re: - WARS - podróż w czasie (impresja wakacyjna) IP: 213.17.161.* 05.08.02, 15:32
        Gość portalu: tete napisał(a):

        > Myślę, że barejowskie cytaty - w całym PKP można znaleźć - nie tylko w WARS-
        > ie. Los oszczędził Ci przesiadek na małych dworcach - a tam zachował się ten
        > szczególny skansen - łuszcząca się nędza budynków, brak przyzwoitych toalet,
        > brak poczekalni - zamknięte ! nieczynne ! do odwołania itd.

        ---

        Oj widziałem, widziałem. Powiem więcej - nawet czułem (szczególnie w okolicach
        toalet cudną wonią oplecionych). Dla mnie to kolejny argument za totalną
        prywatyzacją wszystkiego co się tylko da sprzedać (a da sie wszystko).

        Galba
    • Gość: Janusz Re: - WARS - podróż w czasie (impresja wakacyjna) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 05.08.02, 15:26
      Twóje impresje świadczą o tym, że nawet szpetotę można pieknie opisać. Muszę
      postawić Ci jednak jeden zarzut. Zarzut, który być może podniesie na wyższe
      jeszcze poziomy Twoje dziennikarstwo. Otóż: dobry dziennikarz musi wykazywać
      się wybitną spostrzegawczością. Tobie tego zabrakło.
      Bo nie zauważyłeś, że nad wejściem do wagonu był napis.
      SKANSEN
      smile
      Pozdrawiam

      janusz
      • Gość: Galba Skansen jest w całej RP IP: 213.17.161.* 05.08.02, 15:37
        Gość portalu: Janusz napisał(a):

        > Bo nie zauważyłeś, że nad wejściem do wagonu był napis.
        > SKANSEN

        ---

        Faktycznie! Jak przez mgłę przypominam sobie, tam chyba był taki napis:

        SKANSEN SOCJALIZMU - WOLNOŚCI, GODNOŚCI I KONSUMPCJI MÓWIMY NIE!!!

        Galba
        • Gość: Janusz Re: Skansen jest w całej RP IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 05.08.02, 17:57
          No widzisz? Te wagony to mają przyciągnąć turystów z zachodu. Coś w rodzaju
          pubów pod tytułem "PRAWDA" (powinny być bukwy). Jest to ostatnia szansa aby
          zarobić na tej naszej egzotyce. Przecież nie będziemy epatowali turystów
          porządkiem, bo ten mają u siebie smile

          janusz
          • Gość: Galba Re: Skansen jest w całej RP IP: 213.17.161.* 06.08.02, 08:24
            Gość portalu: Janusz napisaý(a):

            > Przecież nie będziemy epatowali turystów
            > porządkiem, bo ten mają u siebie smile

            ---

            Tak, epatować porządkiem to takie niesmaczne!

            Galba
            • Gość: Janusz Re: Skansen jest w całej RP IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 00:14
              Go?? portalu: Galba napisał(a):

              > Gość portalu: Janusz napisaý(a):
              >
              > > Przecież nie będziemy epatowali turystów
              > > porządkiem, bo ten mają u siebie smile
              >
              > ---
              >
              > Tak, epatować porządkiem to takie niesmaczne!
              >
              > Galba
              ================
              Jak herbata z cytryną w Warsie smile

              Janusz
    • Gość: LIMAK ...a to Polska właśnie!!! IP: *.zoi.elb.pl / 172.16.60.* 06.08.02, 08:39
      Przewidując , że coś takiego mnie może spotkac , zakupiłem wczasy w Grecji.
      Dlac wyjasnienia :
      cena-999 pln/ osobę
      hotel-klimatyzowany ? Parali koło Katerini/
      posiłki- dwa- śniadanie i obiadokolacje
      odległośc od plaży 20 m / właściwie to na plaży/
      przejazd , autentycznie klimatyzowanym samochodem
      dni pobytowych -10
      razem z przejazdem ( w cenie 999) 14 dni.
      dodatkowo płatne kierowcy 20 euro- w tym wiza tranz. serbska+ 2 obiady w Serbi
      organizator Tramp Travel

      Nie powiem - przejazd autokarem i kierowcy / 3/ był ok., pogoda zamówiona,
      temp. morza egejskiego ok. 30...ale rezydenci / polscy/ namiejascu to juzx
      koszmar...to nie socjalizm , to Etiopia...ale masły z nimi kontakt i pewna
      pogoda wynagrodziły wszystko...trochę wycieczek i wspaniały wieczór grecki /
      oddzielnie płatne/.

      Poprzednio , jako ten co chce popierać polska turystykę , wybrałem sie na
      Mazury ...to tez był horror ...nie tylko w wydaniu państwowym , ale i w wydaniu
      polskiego bissnesmena dorobkiewicza:
      pensjonat- 80pln/ os / jeden z najtańszych- bez klimatyzacji/
      obiad w Węgorzewie ; mięsko -14pln
      kartofelki-4 pln
      sałatka-7 pln
      piwencjio- 4,5 pln
      zupusia / czarka/-10
      ------------------------------------------
      suma- 39,5 pln/ osob - oczywiściew knajpie zaduch

      To wg. rozbój w biały dzień . Bo policz/ w stosunku do Grecji/:
      1o0 dni x 120= 1200 zł

      ...a gdzie kolacja , śniadanie , przejazd...
      Siermiężny i rozbójniczy ten nasz kapitalizm.
      Pozdr.
      LIMAK
      • Gość: Janusz Re: ...a to Polska właśnie!!! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 00:11
        Nie obawiasz sie, że przez te niskie ceny kolejne polskie biuro
        turystyczne "pójdzie z torbami"? OK. To zmartwienie tego biura.
        Miałes w cenie dojazd i trzy posiłki dziennie? to rzeczywiście tanio, lub
        - złotówka taka wartościowa.
        Pozdrawiam

        janusz
        • Gość: Janusz Re: Errata IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 00:13
          Napisałeś jak byk: dwa posiłki.
          Gapa ze mnie.
          Janusz
          • Gość: LIMAK Re: Errata IP: *.zoi.elb.pl / 172.16.60.* 07.08.02, 07:19
            Gość portalu: Janusz napisał(a):

            > Napisałeś jak byk: dwa posiłki.
            > Gapa ze mnie.
            > Janusz

            Januszu
            Ok widzę , ze niejasność sam wyjaśniłeś.Sprawa opłacalności swoich decyzji ,
            jest sprawą tego biura...widocznie nie ponieśli strat skoro tą cenę zaoferowali.
            PZDR
            LIMAK
            ps. Czy Ty też uważasz , że nasi nowobogaccy nie są za bardzo pazerni tu w
            Polsce?
            Często korzystam z biur turystycznych zagranicznych / na wycieczki do tych
            samych miejsc- np. czeskie , słowackie , niemieckie/, znajdujących się na
            terenie tych państw...wychodzi dużo,dużo taniej...Mówi Ci to coś- tak
            powiedziałby tow. Winnicki.
    • bufo marcin michta?\no txt 07.08.02, 07:36

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka