piq
26.07.05, 14:06
Uprzejmie upraszam odnośne organa tego niedowładnego państwa, aby
przynajmniej w dziedzinie najazdów bydła na miasta stołeczne podjęła
odpowiednie środki - w tym użycie wielkokalibrowej broni palnej z pociskami
do rozpędzania bydła - wobec nietrzeźwego bydła, które od wielu lat żyje
częściowo za moje pieniądze ze względu na tzw. "ochronę miejsc pracy". Żądam
również, by bydelne korporacje zawodowe, które organizują spędy bydła w
mieście stołecznym, obciążyć kosztami napraw i remontów po szkodach przez
bydło spowodowanych. Schwytanemu bydłu należy wymierzyć dotkliwe kary
finansowe.
Zauważyłem u bydła ciekawy zwyczaj: najpierw bydło rzuca się na siły
policyjne, a potem smarka i się maże, zdejmuje przed kamerą majtki i pokazuje
rany na tłustych zadach, i chlipie i mazgai się, że dostało wpjerdól. Jak nie
przymierzając odmóżdżony okowitą pańszczyźniany parobek po bizunach za
podpalenie stajni niedogaszonym petem.
Dla tego bydła, któremu da się udowodnić zranienie policjanta - bardzo proszę
o bezwzględną karę pozbawienia wolności. Szczerze mówiąc, wolałbym dla bydła
połamanie raci.