Gość: wild
IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.*
21.08.02, 23:34
Ale choć ważnym jest stanowcze odrzucenie moralności przymusowego altruizmu
przywoływanej do usprawiedliwienia podatków, równie ważnym jest uświadomienie
sobie, że ta moralność tworzy ideologiczny płaszcz dla pewnych podstawowych
interesów ekonomicznych i politycznych. To nie potrzebujący ściągają podatki:
robi to państwo. I to właśnie państwo oraz potężne grupy, które je popierają
zyskują na podatkach, nie zwykli ludzie. Podejrzenia powinien obudzić fakt,
że jeśli motywacją do nakładania podatków byłoby rzeczywiście pomaganie
biednym, to oczywistą formą pomocy wydawałoby się bezpośrednie dawanie im
gotówki. Zmuszanie wszystkich, bogatych i biednych, do otrzymywania
ujednoliconego, zmonopolizowanego przez państwo produktu jest naprawdę
nieporęczne. System płacenia biednym gotówką jest popierany przez liberałów
takich, jak Milton Friedman czy Institute of Economic Affairs. A jednak
socjaliści i związki pracowników sektora publicznego wzdragają się przed nim
ze wstrętem!
Państwowy monopol na dostarczanie opieki i usług społecznych daje politykom i
biurokratom władzę nad masami ludzi. W pewnych przypadkach umożliwia im
praktykowanie innych bezpośrednio ingerujących w wolność działań. Niechęć
jakiegokolwiek rządu do odpaństwowienia poczty ma sporo wspólnego z jego
olbrzymią machiną zajmującą się kontrolą korespondencji i podsłuchem.
Państwowa edukacja w szkołach i uniwersytetach pozwala państwu także na
wpajanie całemu społeczeństwu wspólnej ideologii, co byłoby niemożliwe przy
szkołach prywatnych, prowadzonych przez jednostki i grupy mające różne punkty
widzenia i konkurujących o klientów. Ponadto państwo zapewnia sobie masową
lojalność dając ludziom wrażenie, że jest "ich" państwem, dbającym o swych
obywateli przez dostarczanie im darmowych usług, których inaczej by nie
otrzymali.
A państwo nieustannie obdarowywuje dotacjami i kontraktami duży i mały
biznes, grupy interesu z kręgów finansjery i rolnictwa. Państwo opiekuńcze
jest po prostu maską, która skrywa rzeczywistość znajdującą się za
interwencjonistycznymi rządami - walkę o specjalne przywileje i dotacje na
koszt konsumentów i podatników.
Ponieważ biedni jako całość płacą w podatkach wystarczająco dużo, by kupić
swoje "darmowe" usługi, tymi, którzy rzeczywiście na nich zyskują, są
grabieżcze grupy interesu (oraz oczywiście pasożyty zatrudniane przez
państwo - pracownicy socjalni, akademicy, urzędnicy itd.). Parę lat temu w
Kalifornii wielki biznes i finansowe grupy interesu prawie powszechnie
sprzeciwiły się projektowi obniżenia podatków.
Chris R. Tame
PODATKI TO KRADZIEŻ
www.libertarianizm.pl/podatki.html