Gość: kk
IP: *.acn.pl / 62.121.96.*
25.08.02, 20:50
W cieniu brunatnej chmury
Za burze, powodzie i susze lata 2002 odpowiada gigantyczny obłok
zanieczyszczeń tkwiący nad Azją. Groźna chmura może w każdej chwili dotrzeć w
dowolny zakątek globu, pogłębiając chaos.
JOHN VIDAL
12.08.2002
Pierwsze sześć miesięcy 2002 roku były najcieplejszymi na półkuli północnej
od czasu, gdy prowadzone są pomiary; w Wielkiej Brytanii tegoroczne lato jest
jednym z najbardziej deszczowych w historii, a Ocean Spokojny sposobi się do
kolejnego sezonu klimatycznych perturbacji za sprawą budzącego postrach El
Nino. Ale jeśli ktoś myślał, że pogoda staje się coraz bardziej
nieprzewidywalna i ekstremalna, do tej pory widział jedynie przedsmak tego,
co może nastąpić.
Przedstawiciele międzynarodowego zespołu złożonego z klimatologów pod
kierownictwem profesora Paula Grutzena, którego badania nad zjawiskiem dziury
ozonowej przyniosły mu Nagrodę Nobla w 1995 r., twierdzą, że
zidentyfikowali "azjatycką brunatną chmurę". Ten fluktuujący obłok, utworzony
z wyprodukowanych przez człowieka zanieczyszczeń, ma powierzchnię 10 milionów
mil kwadratowych i trzy kilometry grubości. Obecnie rozszerza się na cały
kontynent azjatycki i blokuje do 15 procent promieniowania słonecznego.
Dynamiczna zupa ze spalin
Niepokojącą informację dla mieszkańców innych kontynentów jest fakt, że może
on przemieścić się w górnych warstwach atmosfery na drugi koniec globu w
czasie krótszym niż tydzień, sprawiając być może, że pogoda w Wielkiej
Brytanii stanie się jeszcze bardziej nieprzewidywalna i niesprzyjająca.
Do tej pory uważano, że spalanie paliw kopalnych przez człowieka wywiera
coraz większy wpływ na globalny klimat, jednakże brunatna chmura jeszcze
bardziej komplikuje wysiłki naukowców, zmierzające do zrozumienia mechanizmów
kształtowania się pogody na poziomie regionalnym. Profesor V. Ramanathan z US
Scripps Institution of Oceanography, który przez pięć lat badał to zjawisko,
powiedział, że nie jest to tylko problem azjatycki. - Sądziliśmy, że wpływ
człowieka na klimat ogranicza się do globalnego ocieplenia. Obecnie wiemy, że
sprawa jest bardziej złożona. Brunatna chmura ukazuje, że działalność
człowieka czyni klimat bardziej nieprzewidywalnym w każdym zakątku świata.
Gazy cieplarniane, takie jak dwutlenek węgla, rozprzestrzeniają się
równomiernie, ale cząstki pyłu w brunatnej chmurze potęgują
nieprzewidywalność pogody na całym świecie.
Uważa się, że chmura została zidentyfikowana po raz pierwszy w 1980 r. przez
amerykańskich pilotów, stacjonujących w bazie lotniczej Diego García na
Oceanie Indyjskim. W ostatnich latach satelity i okręty badawcze
zaobserwowały jednak, że dotarła ona aż do Chin na północy i Morza Arabskiego
na zachodzie. Jest opisywana jako "dynamiczna zupa" złożona z zanieczyszczeń
komunikacyjnych i przemysłowych, tlenku węgla i mikroskopijnych cząstek sadzy
lub lotnego popiołu, powstających w wyniku ciągłego spalania drewna, którego
używa się do gotowania w milionach wiejskich domostw. Wyniki najnowszych
badań, zleconych za sumę 40 milionów dolarów przez ONZ, w których brało
udział ponad 200 naukowców z kilku krajów, sugerują, że w okresie sezonowego
szczytu, zwykle w styczniu, sadza znajdująca się w chmurze odbija światło
słoneczne w kierunku górnych warstw atmosfery i zapobiega parowaniu wody
morskiej, co zmniejsza ilość opadów atmosferycznych. Uważa się, że to
zjawisko ma z kolei wpływ na przebieg deszczów monsunowych, które z kolei
determinują sytuację w rolnictwie, i negatywnie oddziałuje na stan zdrowia i
możliwość utrzymania się prawie trzech miliardów ludzi mieszkających w Azji.
Chociaż naukowcy nie chcieli przypisywać chmurze konkretnych zjawisk
atmosferycznych, jest jasne, że klimat azjatycki został zaburzony w ostatnim
dziesięcioleciu przez serię nieregularnych i nietypowych dla danej pory roku
deszczów, dotkliwych susz oraz gwałtownych burz szalejących w Indiach,
Wietnamie, Chinach, Bangladeszu i w innych miejscach. W tym roku w wielu
częściach Indii i południowo-wschodniej Azji monsuny albo nie wystąpiły
wcale, albo były wyjątkowo gwałtowne.
Naukowcy sądzą, że istnieje wiele wzajemnych powiązań pomiędzy globalnym
ociepleniem klimatu a chmurą zanieczyszczeń, ale mówią, że konieczne są
dalsze badania, aby zrozumieć, w jaki sposób owe zjawiska oddziałują na
siebie. - W niektórych miejscach będą częściej występowały susze, w innych
zaś opady deszczu. Gazy cieplarniane i aerozole mogą wzmacniać swoje
oddziaływanie atmosferyczne albo wzajemnie je znosić - mówi profesor
Ramanathan.
Naukowcy przyznają, że skala skażenia środowiska naturalnego w Azji nie ma
precedensu i będzie się zwiększała wraz ze wzrostem liczby ludności i szybką
industrializacją Chin i Indii. Zidentyfikowali oni również mniejsze chmury
zanieczyszczeń nad niektórymi obszarami Afryki, Ameryki Łacińskiej oraz Morza
Śródziemnego, które mogą przyczyniać się do wzrostu nieprzewidywalności
pogody na całym świecie.
12
- Azjatycka chmura powstała wskutek działalności człowieka, może więc zostać
zlikwidowana - mówi Klaus Toepfer, szef programu ochrony środowiska ONZ. -
Aby tego dokonać, potrzebne są lepsze technologie spalania, musimy również
wprowadzić bardziej ekologiczne rozwiązania komunikacyjne oraz pozyskiwać
energię ze źródeł odnawialnych.
Jakby nie dość było tych wieści, amerykańscy naukowcy ogłosili oficjalny
powrót frontu El Nio, okresowego niewielkiego ocieplenia mas wodnych Oceanu
Spokojnego, który wywołuje reakcję łańcuchową zmian pogodowych na całym
globie, i którego tworzenie zaobserwowano w okresie ostatnich trzech
miesięcy. Kilka krajów zostało ostrzeżonych, że powinny się spodziewać susz i
powodzi.
Oczekujcie chaosu
Cztery lata temu El Nino spowodował tysiące ofiar śmiertelnych i poważne
niedożywienie w Ameryce Łacińskiej, południowej Afryce i w regionie Pacyfiku.
Około 230 milionów ludzi straciło dach nad głową w Chinach, doszło do
znacznego opóźnienia monsunów w Indiach i groźnych powodzi w Bangladeszu.
Oczekuje się, że tegoroczny front El Nino będzie miał mniejsze nasilenie,
jednakże może spowodować znaczne spustoszenia.
W ubiegłym tygodniu przedstawiciele Australii poinformowali, że ów kraj stał
się jego pierwszą ofiarą - nasiliła się panująca tam susza. Inni naukowcy
ostrzegają, że gęsto zaludniony region południowo-wschodniej Azji może
wkrótce odczuć efekty El Nino. - Szczególnie zaniepokojeni powinni być
mieszkańcy krajów leżących na północ od Australii - mówi Ian Smith, główny
badacz w australijskim zespole naukowym ds. zjawisk atmosferycznych.
W północnej części globu średnie temperatury mieszczą się w szerokim
przedziale prognoz sformułowanych przez klimatologów, którzy zajmują się
zjawiskiem ocieplenia klimatu. Pierwsze półrocze 2002 roku było tu
najcieplejsze od 143 lat, natomiast globalnie okres od stycznia do czerwca
był drugim w kolejności najcieplejszym półroczem w historii. Tylko pierwsze
półrocze 1998 roku było cieplejsze za sprawą wpływu El Nino. Naukowcy mówią,
że powinniśmy oczekiwać rosnącego chaosu klimatycznego, któremu będzie
towarzyszyła większa liczba powodzi, niespodziewanych susz i fal ogromnych
upałów.
- Cieplejsza pogoda nasila klęski żywiołowe - mówi Pier Vellinga, klimatolog
z Uniwersytetu Amsterdamskiego. - Niewiele miejsc na ziemi uniknie zaburzeń
klimatu. Możemy powiedzieć ze sporą dozą pewności, że zmiana klimatu wywołana
przez człowieka wpływa obecnie na częstotliwość oraz intensywność
ekstremalnych zjawisk atmosferycznych.