_karp
28.08.02, 12:49
Mój sąsiad, lat 80, człowiek umęczony trudami życia, słaby i chory postanowił
zająć się czymś pożytecznym i od paru już miesięcy hoduje króliki. Na
początku roku miał jedynie trzy samice, a teraz, po trzech miotach narobiło
się tego zwierza coś ze 60 sztuk. Mięso królika kosztuje w sklepach około
25zł/kg, co z grubsza odzwierciedla jego jakość (podrabiany drób z naszych
marketów kosztuje 5 zł i przy króliku wydaje się wstrętny). Pasza
wykorzystywana w hodowli królików to trawa z okolicznych łąk i nieużytków. W
związku z powyższym nasuwa się pytanie - jak to możliwe - aby na polskiej wsi
(w mieście łatwo jest hodować jedynie psy albo koty, które ponoć nie są tak
smaczne jak króliki)zdarzały się liczne ponoć przypadki niedożywienia dzieci.
Dlaczego nasze organizacje socjalne koncentrują się na doraźnej pomocy
typu "dziś jest święto więc dostaniesz gorącą zupę" nie usiłując
potrzebującym a właściwie ich rodzicom pomóc wyzwolić się z lenistwa ?
karp