Dodaj do ulubionych

Kto sieje.......Kryzys w LPR

09.09.02, 00:04
Lis w kurniku polskich rodzin


Mikołaj Lizut 08-09-2002

Liga Polskich Rodzin - skrajna, narodowa prawica - przechodzi najostrzejszy
kryzys od momentu powstania. Jej zakulisowy przywódca i dotychczasowy gwarant
jedności o. Tadeusz Rydzyk nie panuje nad LPR, a jej liderzy tak się ze sobą
skłócili, że nie są już w stanie podejmować decyzji
czytaj dalej »
r e k l a m a



"Żadna siła polityczna nie ma wyłączności na poparcie ze strony Radia
Maryja" - oświadczył niedawno szef tej rozgłośni o. Tadeusz Rydzyk. Mimo że
politycy stworzonej przez Rydzyka Ligi Polskich Rodzin komentowali te słowa
jako naturalny wyraz dystansu duchownego wobec polityki, to w szeregach i
wielu frakcjach Ligi zawrzało. Dlaczego guru antyunijnej prawicy demobilizuje
elektorat LPR tuż przed wyborami samorządowymi i w przededniu referendum na
temat członkostwa Polski w Unii Europejskiej?

- Mogą być dwa powody tak niespodziewanego oświadczenia ojca dyrektora -
powiedział mi polityk niegdyś blisko związany z Radiem Maryja. - Pierwszy i
mniej prawdopodobny to próba załagodzenia konfliktu między Radiem Maryja a
hierarchią kościelną.

Dyrektor nie boi się prymasa

Problem braku kontroli Episkopatu nad rozgłośnią pojawił się przed tygodniem
ze zdwojoną siłą, gdy prymas zagroził o. Rydzykowi zamknięciem
przyparafialnych biur Radia Maryja. Jednym z zarzutów części biskupów wobec
toruńskiej rozgłośni redemptorystów jest jej niemal otwarta działalność
polityczna. Biskupi, w tym prymas, nieraz krytykowali pełen agresji język
tego radia i sprzeczną z linią Episkopatu kampanię przeciw integracji Polski
z Unią Europejską. Być może deklaracja o. Rydzyka to efekt niedawnego dekretu
prymasa, który może doprowadzić do likwidacji struktur Radia Maryja w
archidiecezji warszawskiej.

- Ojciec dyrektor nie boi się prymasa, dlatego przyczyn tego oświadczenia
szukałbym raczej w LPR - powiedział mi dawny protegowany o. Rydzyka.

Struktura Ligi to niejako kopia AWS. Przed wyborami 2001 r. o. Rydzyk
skrzyknął kilkanaście partyjek rozpoznawalnych głównie przez swych liderów,
które wystartowały pod szyldem jednej z nich - Ligi Polskich Rodzin. Dzięki
temu polityczni podopieczni Radia Maryja obniżyli próg wejścia do parlamentu
z siedmioprocentowego dla koalicji do pięcioprocentowego dla partii. Ponieważ
w nowym prawicowym pospolitym ruszeniu znaleźli się politycy słynący z
rozłamów i secesji, o. Rydzyk skonstruował je tak, by żaden z liderów nie
miał nad innymi przewagi. Straszakiem na rozłamowców była też groźba "linczu"
na antenie Radia Maryja, co na prawicy oznaczało dotąd polityczną śmierć.

Zdrada Macierewicza

Ostatnio jednak wodzowskie ambicje liderów Ligi okazały się silniejsze od
strachu przed o. Rydzykiem.

Na internetowych stronach LPR Zygmunt Wrzodak ostro zaatakował Antoniego
Macierewicza, swego rywala w wyścigu do władzy nad ugrupowaniem. Wrzodak
pisał: "Żal mi niektórych posłów RKN [Ruch Katolicko-Narodowy, którego szefem
jest Macierewicz. Ruch startował w wyborach parlamentarnych w ramach Ligi],
np. p. Grabickiej, p. Czerwińskiego, p. Kędziaka. Mają oni dobre intencje,
tylko są skutecznie manipulowani przez Macierewicza. Gdyby nie ci posłowie,
Macierewicz z Luśnią już dawno wylecieliby z klubu LPR". List Wrzodaka
przedrukował związany z Macierewiczem tygodnik "Głos", opatrując go
tytułem "Paszkwil".

Wrzodak, który sam należy do partii LPR, postanowił wykorzystać stworzoną na
potrzeby wyborów strukturę i przejąć władzę w całym obozie.

"Ciągłe mieszanie Polakom w głowach przez Macierewicza, że Liga Polskich
Rodzin jest jednym z podmiotów koalicji LPR, zakrawa na kpinę - pisze
Wrzodak. - Oczywiście, że w skład klubu parlamentarnego LPR wchodzi
dziewięciu posłów z Porozumienia Polskiego, pięciu posłów z RKN, jeden z PdP
(Porozumienie dla Polski Gabriela Janowskiego) i 19 ze stronnictwa LPR. (...)
Jest rzeczą niezrozumiałą dla LPR, że Macierewicz rości pretensje do LPR, nie
będąc członkiem partii. Kto mu dał bowiem zgodę na ogłoszenie się kandydatem
LPR na prezydenta Warszawy? (...) Liga nigdy nie była koalicją wyborczą ani
nie jest - gdyby była, to zabrakłoby 0,2 proc. głosów i nie bylibyśmy w
parlamencie".

Wrzodak uważa też, że Liga w niczym nie przypomina Akcji
Wyborczej "Solidarność". Twierdzi wręcz, że od chwili powstania AWS był
przeciwnikiem takiej formuły budowania prawicy: "Ja osobiście nigdy nie
chciałem wejść do AWS w przeciwieństwie do Macierewicza, który podczas rządów
UW-AWS jako poseł wielokrotnie zabiegał o wejście do tej formacji. Chociaż
głosował tak jak AWS, to jednak Akcja nie chciała Macierewicza u siebie".

Wrzodak wypomina Macierewiczowi, że w poprzedniej kadencji wspierał
Akcję: "Po pierwsze, Macierewicz głosował za rządem AWS-UW, czyli wyraził
zgodę na ultraliberalny złodziejski układ pod dyktando Balcerowicza, a
przecież tak »doświadczony « gracz polityczny powinien przewidzieć skutki
swojego poparcia. (...) Kolejnym ważnym głosowaniem był budżet na 1998 r.
przygotowany przez UW i L. Balcerowicza, który został oczywiście poparty
przez A. Macierewicza. (...) Osobna sprawa to haniebne głosowanie
Macierewicza nad wnioskiem o wotum nieufności dla Emila Wąsacza, ministra
skarbu państwa, który uratował się jednym głosem, właśnie ten głos, to głos
Macierewicza".

Wrzodak punktuje, na czym polegała zdrada ideałów, której dopuścił się
Macierewicz: "Głosowanie przeciw odwołaniu Wąsacza to zgoda na jego program
wyprzedaży majątku narodowego: banków, zakładów energetycznych,
przemysłowych, Telekomunikacji Polskiej, PZU, cukrowni, itd.". Według
Wrzodaka Macierewicz zgodził się poprzeć Wąsacza w zamian za kilka stanowisk
dla swoich kolegów: "O dziwo, w tym samym czasie do rady nadzorczej PGNiG
dostaje się przyjaciel Macierewicza - Piotr Naimski (ten, który rozbijał ROP
i jest zakochany w NATO i UE). (...) Jak można było kupczyć interesem
państwa, głosując za złodziejem Wąsaczem dla ewentualnych kilku stanowisk dla
swoich kumpli partyjnych z RKN?".

Szef "Solidarności" z Ursusa konkluduje: "Odkąd Macierewicz znalazł się w KP
LPR i startował z naszej listy, zapomniał o swoich błędach i zajął się
wypatrywaniem ich u innych".

Na to "Głos" opublikował "Odpowiedź na paszkwil". Wyjaśniono w niej, że
Macierewicz głosował przeciw odwołaniu Wąsacza, "ale dopiero po zapewnieniu
przez ministra skarbu, że rząd przeprowadzi powszechne uwłaszczenie". Ustawę
o powszechnym uwłaszczeniu przyjął parlament, ale upadła w wyniku weta
prezydenta. Zaś "praca Piotra Naimskiego w PGNiG nie miała żadnego związku ze
sprawą Wąsacza - głosowanie dotyczące Wąsacza miało miejsce w styczniu 2000
r. Pan Naimski wszedł do rady dopiero pół roku później, w lipcu tego roku" -
pisze "Głos".

Poza sporem o przywództwo między Wrzodakiem a Macierewiczem widać różnice
doktrynalne. Wrzodak pisze: "Trzeba pamiętać, że jeszcze kilka lat temu A.
Macierewicz i jego środowisko było mocno przekonane na rzecz UE i NATO,
dzisiaj w sprawie UE zmieniło zdanie - dobre i to".

Rzeczywiście Macierewicz w przeciwieństwie do reszty obecnych polityków Ligi
był gorącym zwolennikiem członkostwa Polski w NATO. Ten spór ujawnił się w
czasie sejmowej debaty nad udziałem polskich wojsk w operacji przeciw
terrorystom w Afganistanie. Ludzie związani z Macierewiczem byli zdania, że
Polska powinna wywiązywać się ze zobowiązań wobec sojuszników z NATO. Innego
zdania była druga połowa klubu LPR.

Drugą osią niezgody jest stosunek do Samoobrony. Macierewicz mówi o Lepperze,
że "to kość z kości, krew z krwi, człowiek uformowany przez PZPR". Natomiast
Wrzodak sympatyzuje z Lepperem. Próbował nawet nakłonić swój klub do
porozumienia z Samoobroną.

"Dziwi mnie - pisze Wrzodak - że Macierewicz określa Platformę Obywatelską
jako partię katolicką, a Samoobronę jako kość z kości, kre
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka