Pan Biało-Czerwony Krawat wybiera się na piaski Al-Dżumhūrijja al-'Irāqijja,
pragnie zwiedzić międzyrzecze Tygrysu i Eufratu, uścisnąć dłoń pięciu
sobowtórom pustynnego Przywódcy. To dobrze. Niech jedzie. I niech zabierze ze
sobą swój klub parlamentarny. Premiera niech też weźmie i ministra zdrowia.
Kołodków różnych. I tego pana co wymyślił winiety. Całe to tałatajstwo nikomu
niepotrzebne... Niech spieprzają stąd wszyscy oni. Może by w końcu było
normalnie?
Kto jest za wyjazdem Jędrka Opalonego niech podniesie rękę i naciśnie guzik