Dodaj do ulubionych

JKM ubezpieczenia i racjonalność (do Luki ...

20.01.06, 14:55
.. szczególnie)

Grywasz w brydża?

Nawet jeśli nie, to i tak jest szansa, że uda mi się przekazać o co chodzi.

Jesteś na turnieju brydżowym. Idzie Ci świetnie. Masz szansę wygrać. Do tego
potrzebne Ci jest jesczze wygranie prostego 3BA. Wylicytowałeś, grasz.
Patrzysz na stolik i liczysz szanse. masz 100 sposób rozegrania - wtedy
weźmiesz 9 lew. Kontrakt swój i fajnie. Ale widzisz także sposób na wzięcie
13 lew. Tyle, że wiąże się on z jednopromilową szansą na to, że nie wyjdzie
Ci 3 BA.

Czyli: albo bezpieczna rozgrywka i 9 lew, albo 1 PROMILOWE ryzyko i 13 lew.

Co wybierasz?

W wartościach punktowych - nie ma co się zastanawiać - trzeba grać na szlema!

I jest to całkiem nieracjonalne.

JKM niby o tym wie - w brydźu

Bo w życiu nazywa bezpieczne rozgrywki głupotą

I to dopiero jest głupota
Obserwuj wątek
    • keyser_sose korekta 20.01.06, 14:57
      w tekście powinno być:

      Masz 100% sposób

      a nie

      masz 100 sposób

      Wybacz
    • basia Re: JKM ubezpieczenia i racjonalność (do Luki ... 20.01.06, 15:08
      keyser_sose napisał:

      > .. szczególnie)
      >
      > Grywasz w brydża?
      >
      > Nawet jeśli nie, to i tak jest szansa, że uda mi się przekazać o co chodzi.
      >
      > Jesteś na turnieju brydżowym. Idzie Ci świetnie. Masz szansę wygrać. Do tego
      > potrzebne Ci jest jesczze wygranie prostego 3BA. Wylicytowałeś, grasz.
      > Patrzysz na stolik i liczysz szanse. masz 100 sposób rozegrania - wtedy
      > weźmiesz 9 lew. Kontrakt swój i fajnie. Ale widzisz także sposób na wzięcie
      > 13 lew. Tyle, że wiąże się on z jednopromilową szansą na to, że nie wyjdzie
      > Ci 3 BA.
      >
      > Czyli: albo bezpieczna rozgrywka i 9 lew, albo 1 PROMILOWE ryzyko i 13 lew.
      >
      > Co wybierasz?
      >

      popraw mnie jezeli sie myle, ale czy w zasady turniejowe nie mowia, ze ugrana nadwyzka to jest przegrana kontraktu?
      • keyser_sose Nie. 20.01.06, 15:12
        Ugrana nadwyżka jest doliczana do zadeklarowanego i ugranego kontraktu.
        • basia chyba nie zawsze 20.01.06, 15:26
          keyser_sose napisał:

          > Ugrana nadwyżka jest doliczana do zadeklarowanego i ugranego kontraktu.

          ogólnie tak, ale czasami sie to nie oplaca - sa turnieje tzw. zdaje sie "na maxa" - tam czasem lepiej oplaca sie grac to co sie licytywolo a nie lakomic sie na nadwyzke.
          • snajper55 Re: chyba nie zawsze 20.01.06, 16:39
            basia napisała:

            > ogólnie tak, ale czasami sie to nie oplaca - sa turnieje tzw. zdaje sie "na
            > maxa" - tam czasem lepiej oplaca sie grac to co sie licytywolo a nie lakomic
            > sie na nadwyzke.

            Akurat na odwrót. W turnieju na maksy każda nadróbka jest na wagę złota.

            S.
        • wikul Re: Nie. 20.01.06, 21:40
          keyser_sose napisał:

          > Ugrana nadwyżka jest doliczana do zadeklarowanego i ugranego kontraktu.



          Czyli jak w zapisie międzynarodowym ? Ale nad kreską to co to za premia, chyba
          że gra się na pieniądze a nie w turnieju.
    • keyser_sose Na czym polega błąd JKM 20.01.06, 15:11
      Na tym, że celem działalności ekonomicznej normalnego męża jest zapewnienie
      bytu i perspektyw na przyszłość na rozsądnym poziomie swojej rodzinie a nie
      maksymalizacja zysku.

      Nawet z punktu widzenia socjobiologii (tak lubianej przez JKM)to właśnie jest
      celem. Zakładam rodzinę, żeby mieć dzieci, pracuję żeby je utrzymać i zapewnić
      im byt i przyszłość.

      Do pewnego momentu są to cele zbieżne - ale kiedy stoją w sprzeczności normą
      zdrowia powinno być postawienie bezpieczeństwa (szczególnie bezpieczeństwa
      ukochanych) nad maksymalizację zysków.

      Z tego punktu widzenia nazywanie ubezpieczeń głupotą jest głupotą.
      • xiazeluka Czyj błąd? 20.01.06, 15:41
        Konieczność zapewnienia bytu rodzinie wcale nie oznacza, że ubezpieczanie się
        nie jest głupie - gdzie tu widzisz przełożenie? Jeśli zamiast się ubezpieczać
        inwestuję w nieruchomości lub dzieci właśnie, to postępuję nieracjonalnie,
        nieekonomicznie?

        PS. Co to jest "norma zdrowia"?
        • keyser_sose Naprawdę ? 21.01.06, 01:21
          Naprawdę nie wyobrażasz sobie sytuacji w której dwie wartości: maksymalizacja
          zysku i bezpieczeństwo rodziny są na przeciwległych szalach?

          Bo, może umknęło - przypomnę, owszem maksymalizacja zysku i bezpieczeństwo
          rodziny często idzie w parze. Ale czasem staje na przeciwko siebie.

          Inny model

          Wymysliłeś wspaniały biznes. Rewelacja. Dla uproszczenia przyjmijmy, że ten
          biznes ma 100% na sukces w ciągu 5 lat jeśli go nie ubezpieczysz i 7 lat jeśli
          go ubezpieczysz.

          Dla uproszczenia przyjmijmy, że dopiero po tym okresie Twoja rodzina jest
          ustawiona na właściwym poziomie (cokolwiek to znaczy). Jedyny warunek udania
          się biznesu: Ty masz dożyć. Jeśli nie dożyjesz oni zostają bez środków do
          życia. (To jest właśnie to ubezpieczenie, którego opłata tak wydłuża czas
          oczekiwania na sukces).

          Jesli się ubezpieczysz: wygrywasz w obu wariantach

          Jesli się nie ubezpieczysz: wygrywasz tylko w jednym

          I co znowu wybierzesz ryzyko?
        • keyser_sose Norma 21.01.06, 01:48
          > PS. Co to jest "norma zdrowia"?

          Normalny organizm to w - widzeniu socjobiologicznym naturalnie - taki, który
          dąży do reprodukcji i utrwalenia swojego kodu genetycznego.

          Dlatego np homoseksualiści, no sam rozumieszsmile

          Człowiek, który w wypadku wystąpienia konfliktu miedzy maksymalizacją zysku a
          bezpieczeństwem rodziny wybierze ryzyko - jest, w tym rozumieniu naturalnie,
          dewiantem.
          • rs_gazeta_forum Re: Norma 21.01.06, 02:03
            > Człowiek, który w wypadku wystąpienia konfliktu miedzy maksymalizacją zysku a
            > bezpieczeństwem rodziny wybierze ryzyko - jest, w tym rozumieniu naturalnie,
            > dewiantem.

            Po cichu Cię dopingując, tu się nie zgodzę, choć jest to niezgoda bazująca znów
            na nieprecyzyjności użytych terminów, tzn. możliwościach interpretacyjnych.
            Otóż gdyby ów konflikt miał ograniczony zasięg czasowy, a bezpieczeństwo rodziny
            nie było narażone absolutnie (w sensie natychmiastowo i bezwzględnie bez
            możliwości naprawy), można zapewne (to słaby punkt, bo oparty na intuicji
            zamiast rachunków) tak dobrać wagi zysku i ryzyka, by okazało się, że przy
            zastosowaniu tego zdarzenia dla wszystkich rodzin w dużej populacji, większe
            sukcesy końcowe (ilościowe) osiągnęli ci, którzy zdecydowali sie na zysk, a to
            dla korzyści, jakie ten zysk przyniósł im później.
            Brzydko, bo w jednym zdaniu mi się napisało, ale nie mam sił przerabiać.
            Nie negując Twego twierdzenia w całości, zarzucam mu więc stronniczą
            jednoznaczność wink

            Pozdrawiam
            • keyser_sose Re: Norma 21.01.06, 02:06
              Dlatego przedstawiłem model (jawiem, że to nie jest wierne odzwierciedlenie
              rzeczywistosci i w ogóle) - dwa pietra wyżej - gdzie taka sprzeczność zachodzi.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=35325773&a=35360539
    • llukiz Re: JKM ubezpieczenia i racjonalność (do Luki ... 20.01.06, 15:18
      Ok wszystko fajnie pięknie, tyle tylko że korwinowi wcale nie chodzi o to że
      należy być w życiu nierozważnym. On się czepia ogólnie całego sytemu ubezpieczeń
      jako nieracjonalnego i zabierająceg zbyt dużo pieniędzy w stosunku do ryzyka i
      tego co dostajemy w zamian za te koszty. Korwin twierdzi że sami możemy być
      skuteczniejsi niż firma ubezpieczeniowa. A firma też może zbankrutować jak już
      pisałem. więc jest to złudne poczucie bezpieczeństwa.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=35312002&v=2&s=0
      • snajper55 Re: JKM ubezpieczenia i racjonalność (do Luki ... 20.01.06, 16:45
        llukiz napisał:

        > Korwin twierdzi że sami możemy być skuteczniejsi niż firma ubezpieczeniowa.

        A to jakim cudem ??? Jak za niską, stale opłacalną składkę zagwarantujesz sobie
        wysoką wypłatę w razie nieszczęścia ? Dlatego wymyłśono firmy ubezpieczeniowe,
        dgyż samodzielna asekuracja nie jest możliwa.

        Początki ubezpieczeń to TUW, czyli towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych. Zbierały
        się grupy osób, które dzieliły ryzyko między siebie. Na przykład eksporter
        zamiast wysyłać cały towar jednym statkiem i ryzykować cały majątek, dogadywał
        się z kilkoma innymi i wysyłali kilkanaście statków, a na każdym było trochę
        towarów każdego. W ten sposób nawet zatonięcie statku nie było dla żadnego z
        nich nieszczęściem. Tak powstał Lloyd's.

        S.
    • alfalfa Re: grywałem 20.01.06, 15:20
      trefłówką. Do 3BA trzeba mieć ileś tam punktów (zapomniałem) i jest to dość
      bezpieczna rozgrywka, pozostaje np. kwestia blefu, podziału kolorów i układu ze
      stołem. Grając zawsze blefujesz, ciągniesz honorami kolor - próbujesz rozegrać
      maksymalnie bo nie znasz np. podziału atu i musisz walczyć o każdą lewe.
      Naturalną konsekwencją jest gra o jak najlepszy wynik a kto tak nie robi może
      być ewentualnie nazwany głupcem, a w każdym razie nienajlepszym graczem, jak
      sądzę taka gra to dopiero jest ryzyko nie ugrania. Chyba, że kontrakt był
      niedogadany. Też niedobrze. W brydzu sportowym inaczej niż towarzysko liczy się
      punktacja a nie tylko ugranie robra powiedzmy, najlepsze rozegranie kart.
      Następni zawodnicy grają tymi samymi taliami i rozdaniami, w końcu to gra
      zespołowasmile
      A.
    • xiazeluka Cały czas dookoła sedna 20.01.06, 15:38
      Brydż to nienajlepszy przykład - zależysz tam od partnera. Ponadto, jak w
      każdej grze, nieszablonowe zagrania moga przyieść błyskawicznie spore profity
      (jak blef w pokerze czy w szachach ruch nieuwzględniony przez teorię;
      przeciwnik przy stoliku musi próbować obalić takie zaskakujące posunięcie) -
      zresztą po to sie gra, by wygrać!

      Wszystko zatem zależy od czynnika ludzkiego, wolnej woli - grać na granicy
      ryzyka czy też powoli zdobywać teren, zmieniając taktykę wraz ze zmieniającą
      się dynamiką czynników zewnętrznych.
      • rs_gazeta_forum Re: Cały czas dookoła sedna 20.01.06, 18:41
        Podobne oczywistości można napisać o każdej sytuacji, a o życiowych w szczególności.
        Pytanie było dość szczegółowe:
        "Czyli: albo bezpieczna rozgrywka i 9 lew, albo 1 PROMILOWE ryzyko i 13 lew.
        Co wybierasz?"
        • alfalfa Re: Cały czas dookoła sedna 20.01.06, 20:50
          Mam lepszy bo ewangeliczny przykład - przypowieść o talentach. Czy ten który
          zakopał dla bezpieczeństwa był dobrym sługą?
          A.
        • xiazeluka Jak to co? 20.01.06, 22:37
          Ryzyko, oczywiście.
          Możesz mi utrudnić odpowiedź założeniem, że gramy na pieniądze.
          • keyser_sose Racjonalność Luki 21.01.06, 01:02
            Przypomnijmy.

            Alternatywa jest taka:

            1. Gram bezpiecznie i zawsze wygrywam turniej

            2. Gram nie- bezpiecznie i raz na tysiąc razy przegrywam turniej


            Co wybrałeś Luka?

            > Ryzyko, oczywiście.

            Za taką odpowiedź zostałbyś wyrzucony z każdej (!) szanującej się drużyny
            brydżowej. Nawet gdyby trenował ją JKM - nie mam żadnych wątpliwości. Bo raz na
            tysiąc razy przez Ciebie ktoś przegra turniej. A jaki masz zysk z tego? Żaden.

            I właśnie dlatego porównanie z brydżem jest takie dobre.

            Bo w brydżu profesjonalnym nie chodzi o zdobywanie punktów (zarabianie
            pieniędzy - maksymalizację zysków) tylko o wygrywanie turniejów. A to różnica.
            • keyser_sose I jeszcze jeden powód dla którego... 21.01.06, 03:41

              ...porównanie z brydżem jest takie świetne

              Właśnie dlatego co napisałeś:

              > Brydż to nienajlepszy przykład - zależysz tam od partnera

              I partner zależy od Ciebie. Kiedy masz żonę idzieci... sam rozumiesz. Za Twoje
              błędy odpowiedzą inni.
              • wasze_blagorodie Re: I jeszcze jeden powód dla którego... 21.01.06, 13:11
                keyser_sose napisał:

                >
                > ...porównanie z brydżem jest takie świetne
                >
                > Właśnie dlatego co napisałeś:
                >
                > > Brydż to nienajlepszy przykład - zależysz tam od partnera
                >
                > I partner zależy od Ciebie. Kiedy masz żonę idzieci... sam rozumiesz. Za
                Twoje
                > błędy odpowiedzą inni.
                >

                Modele są rzeczywiście świetne do przeprowadzania analiz.
                Jednak nadmierne uproszczenia, pomijające istotne aspekty rzeczywistości,
                powodują, że taki model nadaje się do .... .
                W Twoim modelu zabrakło bardzo istotnej rzeczy - kosztu "bezpieczenstwa".
                Kosztu rozumianego bądź jako istotnego dla gracza zmniejszenia wygranej, bądź
                jako "kosztu", który ten musi ponieść, aby wybrać obarczoną mniejszym ryzykiem
                opcję.

                • keyser_sose koszt jest 21.01.06, 14:48
                  Dwa lata pracy. Oto koszt:40% (zawyżony!znacznie!)
                  • wasze_blagorodie Re: koszt jest 21.01.06, 14:57
                    keyser_sose napisał:

                    > Dwa lata pracy. Oto koszt:40% (zawyżony!znacznie!)

                    W poprzednim mailu starałem się wyrażac precyzyjnie. Przypomnę:

                    "W Twoim modelu zabrakło bardzo istotnej rzeczy - kosztu "bezpieczenstwa".
                    Kosztu rozumianego bądź jako istotnego dla gracza zmniejszenia wygranej, bądź
                    jako "kosztu", który ten musi ponieść, aby wybrać obarczoną mniejszym ryzykiem
                    opcję."

                    Byłbys łaskaw wyjaśnić jak rozumiec te 40% o których piszesz jako "jako istotne
                    dla gracza zmniejszenia wygranej" lub "koszt, który gracz musi ponieść, aby
                    wybrać obarczoną mniejszym ryzykiem opcję."
                    • keyser_sose wybacz - nie przeczytałem dokładnie 21.01.06, 15:15
                      > "W Twoim modelu zabrakło bardzo istotnej rzeczy - kosztu "bezpieczenstwa".
                      > Kosztu rozumianego bądź jako istotnego dla gracza zmniejszenia wygranej, bądź
                      > jako "kosztu", który ten musi ponieść, aby wybrać obarczoną mniejszym
                      ryzykiem opcję."

                      Wyjaśniam.

                      Koszt bezpieczeństwa można rozpatrywać jedynie z punktu widzenia celu w jakim
                      się gra. I dlatego wartość bezwzględna kosztu ubezpieczenia musi ustapić przed
                      wartością relatywną (zindywidualizowaną)

                      Podobnie jak w brydżu: generalnie chodzi o zdobywanie lew i zapisywanie jak
                      największej ilości punktów. (w działalności gospodarczej: zarabianie jak
                      największej ilości pieniedzy.)

                      Jednak są sytuacje kiedy należy zarobić mniej (wziąć mniej lew) - a każde inne
                      zachowanie jest nieracjonalne.

                      Jeśli mogę osiągnąć najważniejsze zyciowe cele to koszt mierzony w złotówkach :
                      nie gra roli.

                      Bo po to zarabiam, żeby te cele osiągnąć. Podobnie jak gram w brydża, żeby
                      wygrać turniej.

                      Tumam inny przykład jak to rozumiem.

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=35325773&a=35360539
                      • wasze_blagorodie Re: wybacz - nie przeczytałem dokładnie 21.01.06, 15:36
                        keyser_sose napisał:

                        > > "W Twoim modelu zabrakło bardzo istotnej rzeczy - kosztu "bezpieczenstwa"
                        > .
                        > > Kosztu rozumianego bądź jako istotnego dla gracza zmniejszenia wygranej,
                        > bądź
                        > > jako "kosztu", który ten musi ponieść, aby wybrać obarczoną mniejszym
                        > ryzykiem opcję."
                        >
                        > Wyjaśniam.
                        >
                        > Koszt bezpieczeństwa można rozpatrywać jedynie z punktu widzenia celu w jakim
                        > się gra. I dlatego wartość bezwzględna kosztu ubezpieczenia musi ustapić
                        przed
                        > wartością relatywną (zindywidualizowaną)

                        Do tego miejsca się zgadzamy - piszę o wartości relatywnej
                        "Kosztu rozumianego bądź jako istotnego dla gracza"

                        >
                        > Podobnie jak w brydżu: generalnie chodzi o zdobywanie lew i zapisywanie jak
                        > największej ilości punktów. (w działalności gospodarczej: zarabianie jak
                        > największej ilości pieniedzy.)

                        Tu już się nie mogę zgodzić - wygrana jest wartością subiektywną.
                        Dla osoby prowadzącej firmę "wygraną" z jej punktu widzenia może wcale nie być
                        zarobienie jak największej ilości pieniędzy, ale zaspokojenie zupełnie innych
                        potrzeb.
                        Ponieważ na tym etapie już nasze poglądy się różnią, więc oczywiście róznice są
                        również odnośnie tez, które na tej bazie są formułowane.
                        • keyser_sose Re: wybacz - nie przeczytałem dokładnie 21.01.06, 16:03

                          > Do tego miejsca się zgadzamy - piszę o wartości relatywnej
                          > "Kosztu rozumianego bądź jako istotnego dla gracza"

                          > Tu już się nie mogę zgodzić - wygrana jest wartością subiektywną.
                          > Dla osoby prowadzącej firmę "wygraną" z jej punktu widzenia może wcale nie
                          być zarobienie jak największej ilości pieniędzy, ale zaspokojenie zupełnie
                          innych potrzeb.

                          Tak, ale niektóre cele są normą (biologiczną np). To znaczy normalny człowiek
                          dąży do założenia rodziny, posiadania potomstwa, zapewnienia mu przyszłości.
                          (Co to konkretnie znaczy "zapewnienie przyszłości" to już rzecz subiektywna.
                          Jak pisał Nietzsche: Dla Epikura rozkoszą był już świerzy chleb i kawałek
                          koziego sera).

                          Tak więc uwazam (zmieniało mi się to, więc zupełnie nie ma gwarancji, że ten
                          poglad nie zmieni mi sie ponownie), że ogólny zarys (ku czemu powinna zmierzać
                          normalna jednostka) jest zobiektywizowany. Konkretny wymiar(co to konkretnie
                          znaczy) jest już sprawą indywidualną.

                          Niemniej można stwierdzić, czy dana jednostka wygrała porównując jej
                          osiągnięcia z jej aspiracjami, prawda?

                          A JKM chce porównywać ilość zarobionych pieniędzy i to jest dla niego kryterium
                          głupoty lub rozumności.

                          Stąd różnica zdań z Księciem.

                          >Ponieważ na tym etapie już nasze poglądy się różnią, więc oczywiście róznice są
                          >również odnośnie tez, które na tej bazie są formułowane.

                          A to już błąd z logiki. Z błędnych przesłanek można wysnuwać poprawne wnioski.
                          (Arystoteles)
            • xiazeluka Bez wątpienia jestem racjonalny 22.01.06, 00:57
              I nie chciałbym grać w drużynie, która mnie nie chce, ponieważ raz na 1000
              przegrywa turniej - szczególnie, że mowa o grze w karty, czyli zależnej
              częściowo od ślepego losu!

              Powiedzmy sobie szczerze - celem gry jest wygrana, oczywiście. Ale celem gry
              nie jest jednocześnie wygrywanie z każdym i wszędzie. Arcymistrz szachowy
              (drużyna brydżowa) wygra zawsze z początkującym (początkującymi) - tylko jaki
              będzie miał z tego ZYSK? Gdzie satysfakcja, zadowolenie z siebie, rywalizacja,
              sprawdzenie się? Drużyna, która nie szuka wyzwań i nie jest odporna na
              nieuchronną czasami porażkę, jest po prostu gromadą pozbawionych uczuć bandą
              cyborgów.
              Inny przykład: bramkarz drużyny piłki nożnej. Jego drużyna nie wygrała,
              zremisowała bezbramkowo, niemniej golkiper jest dumny z siebie jak paw: obronił
              dwa karne, trzy sytuacje sam na sam i wyjąć trzystuprocentową okazję. On
              odnotował ZYSK!
              • keyser_sose Sorry 22.01.06, 01:04
                > I nie chciałbym grać w drużynie, która mnie nie chce, ponieważ raz na 1000
                > przegrywa turniej - szczególnie, że mowa o grze w karty, czyli zależnej
                > częściowo od ślepego losu!

                Opisany przypadek nie zależy od ślepego losu.

                > Drużyna, która nie szuka wyzwań i nie jest odporna na nieuchronną czasami
                porażkę, jest po prostu gromadą pozbawionych uczuć bandą
                > cyborgów.

                Mylisz się. Każda normalna drużyna jest gotowa przyjąć uzasadnione ryzyko. Ty
                podjąłeś ryzyko nieuzasadnione: naraziłeś wygraną w turnieju dla nic
                nieznaczących punktów.

                Bo czasami w brydżu nadróbki nic nie znaczą. Liczy sie tylo ugrane albo
                nieugrane.

                Tak jak w życiu.

                Czasem liczy się: przeszedł na drugą stronę ulicy czy go samochód rozjechał. A
                czas uzyskany przy przechodzeniu nie ma najmniejszego znaczenia

                Propozycja:

                Zostawmy przykład brydżowy. To nie było do końca fair wpisywać go tutaj -
                powinienem był najpierw spytać czy grywasz w brydża sportowego.

                Wybacz
                • xiazeluka Re: Sorry 22.01.06, 01:12
                  keyser_sose napisał:

                  > Opisany przypadek nie zależy od ślepego losu.

                  Rozkład kart nie zależy od losu? Tak, wiem, że założenie jest, że zawsze
                  wygrywasz, niemniej przyznasz, że to jednak naciągane?

                  > Mylisz się. Każda normalna drużyna jest gotowa przyjąć uzasadnione ryzyko.

                  1 na 1000 to jest uzasadnione ryzyko.

                  > Ty
                  > podjąłeś ryzyko nieuzasadnione: naraziłeś wygraną w turnieju dla nic
                  > nieznaczących punktów.

                  Gra, która zawsze prowadzi do zwycięstwa, nie jest grą.

                  > Bo czasami w brydżu nadróbki nic nie znaczą. Liczy sie tylo ugrane albo
                  > nieugrane.

                  Wybacz, ale ja wolę grę żywych ludzi, a nie bezdusznych komputerów. Ludzie nie
                  są komputerami, więc ryzykują.

                  > Zostawmy przykład brydżowy. To nie było do końca fair wpisywać go tutaj -
                  > powinienem był najpierw spytać czy grywasz w brydża sportowego.

                  Nie grywam. To coś zmienia? W każdej grze turniejowej chodzi o zwycięstwo.
                  • keyser_sose zmienia. 22.01.06, 01:22
                    > Nie grywam. To coś zmienia? W każdej grze turniejowej chodzi o zwycięstwo.

                    Zmienia. I mylisz zwycięstwo w rozdaniu ze zwycięstwem w turnieju.

                    Jak nie wierzysz, to możemy ten przykład pokazać JKM (nie wiem jeszcze jak, ale
                    coś wymyslimy jak zechcemy, nie?).

                    Jak chcesz, to się nawet z Tobą założę, że JKM przyzna mi rację a nie Tobie.

                    (Luka, nie zakładaj się ze mną - przegrasz. Dlatego mówię, zostawmy przykład
                    brydżowy i skupmy sie na Majchrzyku)
                    • xiazeluka Re: zmienia. 22.01.06, 01:31
                      keyser_sose napisał:

                      > Zmienia. I mylisz zwycięstwo w rozdaniu ze zwycięstwem w turnieju.

                      Nie mylę - cały czas piszę o turnieju, a nie rozdaniu.

                      > Jak nie wierzysz, to możemy ten przykład pokazać JKM

                      W porządku. Ciekawym odpowiedzi.

                      > Jak chcesz, to się nawet z Tobą założę, że JKM przyzna mi rację a nie Tobie.

                      Zaryzykujesz? Nie ubezpieczysz zakładu (istnieje chyba prawdopodobieństwio,
                      że "błazen" nie odpowie po Twojej mysli, szczególnie jeśli napomkniesz o
                      kontekście - ubezpieczeniach?)
                      • keyser_sose Hm... 22.01.06, 01:38
                        Czytałem jego książki. On naprawdę uczy, że jeśli masz wygraną w kieszeni
                        najpierw ją sprzątnij a potem kombinuj

                        > Zaryzykujesz? Nie ubezpieczysz zakładu (istnieje chyba prawdopodobieństwio,
                        > że "błazen" nie odpowie po Twojej mysli, szczególnie jeśli napomkniesz o
                        > kontekście - ubezpieczeniach?)

                        Nie uwazam, żeby był błaznem. Czasem się po prostu myli. I tyle.

                        A czasem wypowiada się w sposób nieprzemyslany i , jak zdarzyło sie chyba
                        każdemu, brnie i szuka karkołomnych wytłumaczeń dla przegranych tez.

                        A zakładu nie ubezpieczę. I naturalnie nie zamierzam wspominać o tym w
                        kontekście ubezpieczeń. W kontekście brydża. Dopiero kiedy wygram - wtedy tak,
                        wtedy zapytam go o odniesienie tego do ubezpieczeń.

                        Jak kwota odpowiada WXM?
                        • xiazeluka Re: Hm... 22.01.06, 12:38
                          Wiele osób ma go za "błazna". Gdybym ja go za takiego miał, nie dałbym
                          cudzysłowu.

                          Natomiast za wielce poiuczającą uważam Twoją odpowiedź o nie wspominaniu o
                          kontekście - znakomita metoda zapędzania świadka w kozi róg.

                          Niemniej, jako człowiek honorowy, propozycję zakładu podtrzymuję ("honor" to
                          postawa wysoce nieracjonalna, zgodzisz się? Aczkolwiek z trudnych do
                          wytłumaczenia powodów traktowana z wielkim szacunkiem - może zwrot "honorowy
                          pokój" to nic innego jak "uff, mniej roboty z tymi nadętymi uparciuchami"?),
                          wyznaczenie stawki pozostawiając Tobie.
                          • keyser_sose zakład.... 22.01.06, 22:57

                            1. Do puli jestem gotów wrzucić do 1000 PLN

                            2. Chciałby uściślić jedną rzecz dotyczącą turnieju: obie rozgrywki są równie
                            łatwe. (tu nie ma zasadzki: czasem bezpieczna rozgrywka 3BA jest trudniejsza do
                            wymyślenia niż wzięcie 13 law na 99%) Celem jest wyłączenie czynnika
                            nieistotnego dla modelu.

                            3. Jak słuszniezauważyłeś forma zadania pytania może mieć kluczowe znaczenie.
                            Trzeba nad nią pomysleć. Jak zwykle diabeł siedzi w szczegółach, więc na razie
                            potraktujmy deklaracje jako obustronną gotowość zawarcia zakładu.
                            • xiazeluka Niech będzie /nt 23.01.06, 09:48
                              • keyser_sose Propozycja zakładu 25.01.06, 01:27
                                Proponuję przedstawić JKM poniższy tekst - jesli się zgodzisz zakład uznam za
                                zawarty. Jeżeli wolisz zrezygnować z zakładu - nie uznam tego za dyshonor.

                                Poniższy tekst napisałem w dobrej wierze, starając się jak najlepiej wyjaśnić
                                JKM istotę problemu. Jesli jednak uważasz, że zmiany które wprowadziłem
                                wpływają w znaczący sposób na meritum - daj znać. Jestem gotów do pełnej
                                współpracy przy tworzeniu tekstu zapytania.

                                -------------------------------------------------------------------------------
                                W ostatnim rozdaniu turnieju brydżowego, grając z bezpośrednimi rywalami do
                                pierwszego miejsca, rozgrywajacy pary NN stanął przed nastepującym problemem:

                                1. Ugranie wylicytowanego kontraktu (3BA) wystarcza do wygrania turnieju

                                2. Nieugranie wylicytowanego kontraktu oznacza przegranie turnieju.

                                3. Rozgrywajacy zauważył dwa sposoby rozgrywki:

                                3.1 Dający 100% na 9 lew i 0% na lew więcej

                                3.2 Dający 99,9% na 13 lew i 0,1% na przegranie kontraktu

                                Wybór którego wariantu uzna Pan za bardziej racjonalny jeżeli jedynym celem
                                rozgrywającego jest wygranie turnieju.

                                -------------------------------------------------------------------------------
                                Pozdrawiam serdecznie

                                KS
                                • xiazeluka Re: Propozycja zakładu 25.01.06, 09:26
                                  keyser_sose napisał:

                                  > 3.1 Dający 100% na 9 lew i 0% na lew więcej

                                  Te 9 lew daje zwycięstwo w turnieju? No to przy stosunku 100 do 0 chyba nikt
                                  innej odpowiedzi nie udzieli, prawda? Nie ma po prostu potrzeby grania 13 lew -
                                  jeśli drużyna piłkarska prowadzi 10 minut przed końcem meczu finałowego 5:0, to
                                  szanuje piłkę, zamiast usiłować strzelić szóstego gola.
                                  Musisz skomplikować problem.
                                  • keyser_sose Wyjaśniło się. 25.01.06, 21:40
                                    > Te 9 lew daje zwycięstwo w turnieju? No to przy stosunku 100 do 0 chyba nikt
                                    > innej odpowiedzi nie udzieli, prawda? Nie ma po prostu potrzeby grania 13
                                    lew - jeśli drużyna piłkarska prowadzi 10 minut przed końcem meczu finałowego
                                    5:0, to szanuje piłkę, zamiast usiłować strzelić szóstego gola.
                                    > Musisz skomplikować problem.

                                    Nie zamierzam nic komplikować.

                                    Pisząc, żebys się nie zakładał, to własnie miałem na mysli

                                    I jeszcze raz przepraszam za wprowadzenie wątku brydżowego: powinienem był
                                    najpierw zapytać, a potem odpowiednio się zachować.

                                    Naprawdę przykro mijest - wybacz.

                                    Natomiast teraz kiedy już rozumiesz o co chodziło w PIERWSZYM poście tego wątku
                                    (nie wierzysz, to zaufaj: treść obu wersji pytania w najważniejszej kwestii
                                    jest tożsama) i kiedy udzieliłeś już odpowiedzi przejdziemy na przykład na ten
                                    przykład piłkarski.

                                    Jesli Cie dobrze zrozumiałem, mając w kieszeni zwyciestwo nie należy ryzykować
                                    tylko grac bezpiecznie. Uznałeś też, że to jest postawa racjonalna. Tak
                                    racjonalna,że az niema sensu nikogo o to pytać.

                                    Jesli dobrze Cie zrozumiałem, to powiedz mi czy jest racjonalne ubezpieczenie
                                    się w takiej sytuacji:

                                    Twoim celem jest zdobycie 20mln$ dolarów.

                                    Prowadzisz interes życia, który na 90% przyniesie 30 000 000 a w 10% klapę.

                                    Możesz się ubezpieczyć od tego zdarzenia płacąc 6mln$ (czyli 20% zysku): w
                                    razie bankructwa otrzymasz 30mln$ od ubezpieczalni.

                                    Ubezpieczysz się?
                                    • xiazeluka Mam nadzieję 26.01.06, 12:09

                                      > Pisząc, żebys się nie zakładał, to własnie miałem na mysli

                                      No to Cię nie zrozumiałem - jeśli mam 100% pewności, to nie muszę się wychylać;
                                      sądziłem, że piszesz o czymś bardziej skomplikowanym, skoro wspominałeś o
                                      jeszcze o turnieju.
                                      To ja przepraszam, że naraziłem Cię na stratę czasu.

                                      > Jesli Cie dobrze zrozumiałem, mając w kieszeni zwyciestwo nie należy
                                      ryzykować
                                      > tylko grac bezpiecznie. Uznałeś też, że to jest postawa racjonalna. Tak
                                      > racjonalna,że az niema sensu nikogo o to pytać.

                                      Odrobinę inaczej: nie ma potrzeby ryzykowania. Wynik gry jest znany. Co innego,
                                      gdy 10 minut przed końcem jest niekorzystny wynik, albo w brydżowym turnieju
                                      oprócz wygranej liczyłyby się tzw. małe punkty (nie wiem, czy tak jest w
                                      brydżu, w każdym razie jest tak w szachach) - wtedy byłaby konieczność
                                      rozważenia sensu podjęcia ryzyka.

                                      > Twoim celem jest zdobycie 20mln$ dolarów.
                                      > Prowadzisz interes życia, który na 90% przyniesie 30 000 000 a w 10% klapę.

                                      Tylko drobna uwaga - powyższe nie jest tym samym, co partyjka brydża ze 100%
                                      pewnością sukcesu. Tu jest element niepewności, którego nie ma w przykładzie z
                                      brydżem i piłką nożną.

                                      > Możesz się ubezpieczyć od tego zdarzenia płacąc 6mln$ (czyli 20% zysku): w
                                      > razie bankructwa otrzymasz 30mln$ od ubezpieczalni.
                                      >
                                      > Ubezpieczysz się?

                                      Przy tak skonstruowanym pytaniu oczywistym jest, że wybiorę ubezpieczenie,
                                      ponieważ kiedy dostanę polisę, to rzucę biznes w cholerę, ponieważ i tak
                                      dostanę więcej niż wymarzone 20 baniek. Nie podałeś ram czasowych, więc
                                      przyjmuję, że taką operację mogę przeprowadzić w dwa dni (zamiast tyrać na 30
                                      melonów całe życie). Przy czym pamiętajmy, że trudno tę machinację nazwać
                                      ubezpieczeniem, skoro wszystkie parametry są znane i obliczalne - to po prostu
                                      biznes identyczny jak każdy handel: kupuję tanio, sprzedaję drogo.
                                      • keyser_sose pytanie poprawione. 26.01.06, 21:09
                                        Zadanie z teorii gier.

                                        Dowiedziałeś się o świetnym interesie: w ciągu miesiąca mozesz pomnozyć
                                        wszystko co zainwestujesz przez 10.

                                        Maksymalna kwota jaką możesz wygospodarować to 10 000 000

                                        Cała impreza (interes znaczy się ) ma 90% szansę powodzenia i zależy od
                                        wydarzenia losowego na które nie masz wpływu: jeśli zdarzenie zajdzie: biznes
                                        wypalił i zgarniasz wygraną. Ale jesli nie zajdzie to tracisz wszystkie
                                        zainwestowane pieniadze.

                                        Możesz się ubezpieczyć od niezajścia tego zdarzenia płacąc dowolną kwotę. W
                                        razie niezajścia zdarzenia dającego przebitkę otrzymasz wypłatę w wysokości
                                        wpłata x 4 (czyli np inwestując 1 mln, otrzymasz 4mln po niezajściu zdarzenia.
                                        Jesli zdarzenie zajdzie - przypomnijmy jest na to 90% szansa - wpłata przepada).

                                        Jaka jest strategia wygrywająca jesli Twoim celem jest zysk w wysokości 10 000
                                        000 (po zakończeniu operacji masz mieć 10 000 000 zysku + 10 000 000 z którymi
                                        startowałeś.)?
                                        --------------------------------------------------------------------------------

                                        Ciekawe co tym razem przeoczyłemsmile

                                        Na pewno sie dowiem. Wkrótce.


                                        Pozdrawiam

                                        KS
                                        • xiazeluka Ho, ho 26.01.06, 21:35
                                          Z ubezpieczeniami nie ma to nic wspólnego, ale zadanie zabawne.
                                          Moja strategia byłaby taka:

                                          "Ubezpieczam" się od niezajścia zdarzenia wpłacając połowę posiadanej sumy - w
                                          razie czego otrzymam 4 x 5 mln = 20 mln. Jeśli zaś zdarzenie zajdzie, to 5 x 10
                                          = 50 mln. To wersja bezpieczna, w każdym przypadku dająca zysk.

                                          Wersja bezzyskowa (w przypadku pudła): "ubezpieczam" się na 2,5 mln - w razie
                                          czego dostanę zwrot postawionej puli, w razie wygranej - 75 mln.

                                          Wersja normalna, oparta na kalkulacji 9/10: stawiam wszystko.

                                          Kombinacji jest wiele, zależnych od temperamentu gracza, czyli czynnika raczej
                                          niewymiernego.

                                          Co tym razem ja przeoczyłem?
                                          • keyser_sose owszem,przeoczyłeś 26.01.06, 21:54
                                            Pytanie nie dotyczyło Twojej strategii

                                            > Moja strategia byłaby taka:

                                            Tylko strategii wygrywajacej przy zadanym celu:

                                            "Jaka jest strategia wygrywająca jesli Twoim celem jest zysk w wysokości 10 000
                                            000 (po zakończeniu operacji masz mieć 10 000 000 zysku + 10 000 000 z którymi
                                            startowałeś.)?"

                                            to jest przeoczenie

                                            A teraz w sprawie definicji. Jakie cechy tegozadania sprawiają, że nie uwazasz
                                            tego za ubezpieczenie?
                                            • xiazeluka ??? 27.01.06, 13:19
                                              keyser_sose napisał:

                                              > Pytanie nie dotyczyło Twojej strategii
                                              > Tylko strategii wygrywajacej przy zadanym celu:

                                              A co za różnica ("moja strategia jest taka..." i "Uważam, że strategia powinna
                                              być taka...")??? Odpowiadam za siebie, a nie za cierpiące miliony.

                                              > A teraz w sprawie definicji. Jakie cechy tegozadania sprawiają, że nie
                                              uwazasz tego za ubezpieczenie?

                                              Jednorazowość. To biznes, a nie ubezpieczenie.
                                              • keyser_sose !!!!! 27.01.06, 20:56
                                                To jest zadanie. Z teorii gier. Zostałes poproszony o podanie rozwiązania, nie
                                                trzech. Co wiecej rozwiązanie ma być STRATEGIĄ WYGRYWAJĄCĄ czyli zawsze
                                                prowadzącą do celu.

                                                Twoja odpowiedź jest nie na temat.

                                                Odpowiedzi na temat brzmią nastepująco:

                                                1. Nie istnieje strategia wygrywajaca.

                                                2. Istnieje strategia wygrywajaca. Aby wygrać należy: ...

                                                3. Nie znam odpowiedzi na to pytanie.

                                                Każda inna, to miganie się od odpowiedzi na postawione pytanie.

                                                Jeśli podasz inne rozwiązanie niż uważam za prawdziwe, jestem gotów sie założyć
                                                z Tobą - tym razem bez żadnych wstepów: 1000 PLN, znajdziemy panel (3) ludzi
                                                zajmujacych się teorią gier i poprosimy o odpowiedż. Sam JKM też może być.

                                                Jednak nie zależy mi na zakładzie.

                                                Dlatego zwrócę Twoją uwagę, na fakt, że sytuacja jest IDENTYCZNA z naszym
                                                turniejem brydżowym: tu też jest 100% rozwiązanie problemu. Podasz inne -
                                                przyjmę zakład.

                                                Może to Ci pomoże przełamać blokadę: zauważ, że w zadaniu nie podałem miana -
                                                nie wiesz czy chodzi o złotówki, dolary, jeny... a może to są orzechy? Może to
                                                jest tylko gra planszowa i żeby wygrac potzrebujesz 20 000 000 wypisanych na
                                                bezwartosciowym kartoniku? Dla zadania nie ma to znaczenia - ma znaczenie dla
                                                naszej imaginacji)
                                                • xiazeluka To w skrócie, żeby się nie "migać" 28.01.06, 20:07
                                                  Odpowiadałem w sensie (2).
                                                  Skoro koniecznie chcesz jedną odpowiedź, to stawiam na wariant bezpieczno-
                                                  zyskowny.

                                                  I co dalej?

                                                  PS. Zakład wedle warunku: "...inne rozwiązanie niż uważam za prawdziwe" nie
                                                  jest specjalnie uczciwy, prawda?

                                                  • keyser_sose Re: To w skrócie, żeby się nie "migać" 29.01.06, 05:15
                                                    > Odpowiadałem w sensie (2).
                                                    > Skoro koniecznie chcesz jedną odpowiedź, to stawiam na wariant bezpieczno-
                                                    > zyskowny.
                                                    >
                                                    > I co dalej?

                                                    Dalej będzie za chwilę. Najpierw prośbe mam, zebys wyjasnił mi kryterium
                                                    jednorazowsci jako dyskwalifikujace dla ubezpieczenia. Nie rozumiem tego. Byc
                                                    może faktycznie piszę cały czas o czyms co ubezpieczeniem nie jest? Wtedy
                                                    przepraszam za czas jaki Ci zmarnowałem.

                                                    Przypomne kwestię:

                                                    Ja: A teraz w sprawie definicji. Jakie cechy tegozadania sprawiają, że nie
                                                    uwazasz tego za ubezpieczenie?

                                                    Ty: Jednorazowość. To biznes, a nie ubezpieczenie.

                                                    Chciałby, żebys jakoś sie odniósł do tego elementu. Mam dwa przykłady: Twoim
                                                    zdaniem to są ubezpieczenia czy nie?

                                                    Przykład I

                                                    Wkrótce lecę do Polski.

                                                    Mam propozycje wykupienia ubezpiecznenia bagażu na wypadek straty.

                                                    Ubezpieczenie obejmuje czas lotu z Londynu do Gdańska (powiedzmy 4h) + czas na
                                                    lotnisku (powiedzmy 1h) i nastepnie wygasa.

                                                    Jesli je wykupię to mamy do czynienia z ubezpieczeniem czy nie?

                                                    Przykład II

                                                    Wkrótce lecę do Polski.

                                                    Ubezpieczenie obejmuje czas jednego roku. Uaktywnia sie za kazdym razem na
                                                    trasie lotu z Londynu do Gdańska (powiedzmy 4h) + czas na lotnisku (powiedzmy
                                                    1h).

                                                    Korzystam z tego ubezpieczenia raz i je zrywam (nie opłacając dalszych składek)

                                                    Miałem ubezpieczenie czy nie? (Bo, że miałem ochrone i by wypłacili
                                                    odszkodowanie to wiem)

                                                    Przykład III

                                                    Wykupiłem ubezpieczenie na telefon (od zgubienia zniszczenia kradzierzy.).
                                                    Płacę miesięczną składke (8 funtów). Umowa wygasa w dowolnym wybranym przeze
                                                    mnie momencie (wystarczy niezapłacić składki). Mogę oczywiscie wpłacic całą
                                                    składkę z góry i wtedy dostanę zniżke. Po trzech miesiącach zrezygnowałem.
                                                    Miałem ubezpieczenie czy nie?

                                                    > PS. Zakład wedle warunku: "...inne rozwiązanie niż uważam za prawdziwe" nie
                                                    > jest specjalnie uczciwy, prawda?

                                                    Nie widzę nieuczciwości. Chodzi o rozwiązanie prostego zadania z teorii gier.
                                                    Ja to rozwiazanie znam. Wiem, że jest tylko jedno. Jestem pewien. Jesli ktoś
                                                    uwaza, że się mylę, to proszę bardzo jestem gotów się założyc. Co w tym
                                                    nieuczciwego?
                                                  • xiazeluka Re: To w skrócie, żeby się nie "migać" 29.01.06, 23:16
                                                    keyser_sose napisał:

                                                    > Najpierw prośbe mam, zebys wyjasnił mi kryterium
                                                    > jednorazowsci jako dyskwalifikujace dla ubezpieczenia.

                                                    Jeśli skaczę do wody nie umiejąc pływać, to biorę ze sobą koło ratunkowe.
                                                    Jeśli skaczę do wody umiejąc pływać i robię to codziennie (jako ratownik), to
                                                    mogę wykupić polisę.

                                                    W pierwszym przypadku opisałem zabezpieczenie, w drugim ubezpieczenie.
                                              • keyser_sose Pytanie 27.01.06, 21:01
                                                > Jednorazowość. To biznes, a nie ubezpieczenie.

                                                Wkrótce lecę do Polski.

                                                Mam propozycje wykupienia ubezpiecznenia bagażu na wypadek straty.

                                                Ubezpieczenie obejmuje czas lotu z Londynu do Gdańska (powiedzmy 4h) i
                                                nastepnie wygasa.

                                                Twoim zdaniem jeśli zawrę tę umowę (od razu dodam, że nie uczynię tego bo
                                                uznałem, że mi sie nie kalkuluje) - to będzie to umowa ubezpieczenia, czy nie?

                                                Bardzo dziwne jest to Twoje kryterium...

                                                Możesz napisać coś więcej? Np: ile razy powinienem polecieć na tej trasie, żeby
                                                to było ubezpieczenie a nie biznes?
                                                • basia odpowiedz (jedna z mozliwych) 30.01.06, 11:09
                                                  keyser_sose napisał:

                                                  > Mam propozycje wykupienia ubezpiecznenia bagażu na wypadek straty.
                                                  >
                                                  > Ubezpieczenie obejmuje czas lotu z Londynu do Gdańska (powiedzmy 4h) i
                                                  > nastepnie wygasa.
                                                  >
                                                  > Twoim zdaniem jeśli zawrę tę umowę (od razu dodam, że nie uczynię tego bo
                                                  > uznałem, że mi sie nie kalkuluje) - to będzie to umowa ubezpieczenia, czy nie?
                                                  >
                                                  > Bardzo dziwne jest to Twoje kryterium...
                                                  >
                                                  > Możesz napisać coś więcej? Np: ile razy powinienem polecieć na tej trasie, żeby
                                                  >
                                                  > to było ubezpieczenie a nie biznes?

                                                  Od początku odnoszę wrażenie, ze problem tkwi w semantyce. Do jednego worka wrzuciłeś ubezpieczenie (asekurację od nieszcześliwych wypadków) z ubezpieczeniem (funduszem inwestycyjnym).

                                                  I tak - nie wazne ile razy bedziesz bagaz ubezpieczal-zawsze bedzie to asekuracja, nigdy biznes.

                                                  Ubezpieczenie z funduszem inwestycyjnym zawiera w sobie asekurację ( na wypadek smierci), ale ma tez funkcje oszczedzania( biznesu) - czyli mozesz odebrac zaiwestowane skladki po ilus tam latach niekoniecznie jako osoba niezywa.

                                                  Sama asekuracja (potocznie zwana ubezpieczeniem) NIE zawiera w sobie ubezpieczenia inwestycyjnego( oszczedzania, biznesu)

                                                  • keyser_sose Semantyka 03.02.06, 13:38
                                                    > Od początku odnoszę wrażenie, ze problem tkwi w semantyce.
                                                    Do jednego worka wrzuciłeś ubezpieczenie (asekurację od nieszcześliwych
                                                    wypadków) z ubezpieczeniem (funduszem inwestycyjnym).

                                                    Możesz znaleźć jakiś cytat na poparcie tezy, żem to uczynił?

                                                    Cały cczas piszę o ubezpieczeniach w znaczeniu asekuracja - co wiecej o
                                                    ubezpieczeniach dobrowolnych.

                                                    Mogę się mylić - popraw mnie jesli sie mylę.

                                                    To, że ubezpieczenie moze zwiekszać szanse osiągniecia jakiegoś celu
                                                    biznesowego nie oznacza, ze traktuję je jak jeden.

                                                    W ostatnim modelu wystepują dwa elementy

                                                    BIZNES: 90% na pomnozenie kasy.

                                                    i

                                                    ASEKURACJA: ubezpiecznie na wypadek nie udania sie biznesu

                                                    Mogę się ubezpieczyć i nie robić biznesu (liczą, że zdarzenie nie zajdzie i
                                                    wtedy zarobię kupe kasy, której bym niezarobił robiąc biznes)

                                                    Moge też robić biznes nieubezpieczając się w ogóle (liczac, że zdarzenie
                                                    zajdzie i zarobie kupę kasy której bym nie zarobił tak wiele, gdybym się
                                                    ubezpieczył)

                                                    i moge wybrac wariant pośredni.

                                                    Racjonalność wyboru zalezy w tym wypadku od CELU. Ile chcę zarobić.

                                                    > I tak - nie wazne ile razy bedziesz bagaz ubezpieczal-zawsze bedzie to
                                                    asekurac ja, nigdy biznes.

                                                    I o to chodzi. Nawet jesli w bagazu znajdzie się coś co umozliwia zrobienie
                                                    biznesu.
                                                  • basia Re: Semantyka 03.02.06, 14:01
                                                    keyser_sose napisał:

                                                    > Możesz znaleźć jakiś cytat na poparcie tezy, żem to uczynił?

                                                    Pisalam o wrażeniu, czyli czymś co wynika z kontekstu, a nie z konkretnego cytatu( przy okazji wymiguje sie od szukania wlasciwego cytatu, troche z lenistwa i troche dlatego, ze skoro zaprzeczasz, to i tak na przytoczony cytat odpowiesz, ze nie "to" miales na mysli)

                                                    Zamiast cytatu wyjasniam - Moje wrazenie opieram na Twoim podejsciu do ubezpieczen jako zysku, przykladach (chec podjecia ryzykownych dzialan bedac ubezpieczonym i niechec kiedy nie jest sie ubezpieczonym)
                                                    Chociaz jak widze w poscie "definicja" znajduje sie "minimalizacja strat" i to jest wlasciwa definicja dla Ubezpieczenie (asekuracji)

                                                    Jak dla mnie temat jest wyczerpany.
    • gildarius Jest jednak pewna różnica 21.01.06, 15:11
      Jest jednak pewna różnica między takim turniejem brydźowym a życiem w rodzinie.
      W turnieju ryzyko daje co najwyżej satysfakcję i raz na tysiąc razy gorycz
      porażki. W rodzinie ryzyko, a w konsekwencji wygrana, daje nowe możliwości
      uczynienia dobra dla rodziny - pojechania na wczasy w ciekawsze miejsce,
      posłania dzieci do lepszych szkół, kupienie żonie pięknej drogiej sukienki o
      jakiej marzyła itp. Indywidualną sprawą jest czy ktoś spróbuje ugrać więcej
      kosztem mimo wszystko małego ryzyka.
    • hymen Inwestycja, ubezpieczenie, model. 28.01.06, 23:23
      Mam nadzieję, że nie zakłócę wam przebiegu zakładu, gdy zgłoszę parę swoich
      uwag.
      Uwaga 1: myślę, że model wzięty z brydża sportowego niezbyt dobrze jest
      dopasowany do potrzeb. Żeby to wyjaśnić odwrócę sytuację. Otóż twierdzę, że
      brydż sportowy to idiotyczna gra. Budowanie wówczas modelu na bazie
      ubezpieczania, np. na życie, czy od niepowodzenia w jakimś przedsięwzięciu z
      całą pewnością nie wyjaśni zalet gry w brydża i nie odda jej sensu.
      Upraszczając sytuację zarówno w jedną jak i drugą stronę uzyskamy model
      odzwierciedlający tylko fragment, jakiś element ( w tym przypadku element
      obliczenia ryzyka), który nie da pełnej odpowiedzi na ani na pytanie czy brydż
      jest idiotyczną grą ani na pytanie, czy ubezpieczenia są głupotę. Nie da się
      też tu pominąć subiektywności tego typu ocen. Inną sprawą jest to, że
      ubezpieczenia nie są jednolitą formą działalności i tak naprawdę należałoby
      posłużyć się przynajmniej trzema modelami, jeden dla ubezpieczeń na życie i
      zabezpieczenia na starość, jeden dla ubezpieczeń materialnych i jeden dla
      ubezpieczeń na rzecz osób trzecich (dobrowolne i obowiązkowe).
      Uwaga 2:
      Weźmy dla przykładu dwie hipotetyczne sytuacje, typową inwestycję, np. budowę
      domu i typowe ubezpieczenie np. ubezpieczenie samochodu. Przy budowie domu
      zanim podejmiemy decyzję o jego budowie, wybieramy sobie miejsce, i kalkulujemy
      sobie koszty i ryzyko związane z inwestycją. Starając się pozbyć zbędnych
      kosztów będziemy ograniczać liczbę elementów branych pod uwagę do minimum. W
      ten sposób policzymy wartość materiałów, koszty robocizny, łapówki itd. Można
      się w takich kalkulacjach pomylić, czegoś nie uwzględnić, ale od naszej
      inwencji i pomysłowości zależy, jaką rezerwę sobie wyznaczymy na zabezpieczenie
      nieprzewidzianych przypadków. W przypadku ubezpieczenia samochodu kalkulację
      robi ubezpieczyciel. Kalkulacja podstawowa jest niemal identyczna jak w
      przypadku inwestycji. Dla samochodu może być to statystyka wypadków czy
      kradzież, na bazie, której można obliczyć jak długo będzie jeździł samochód bez
      ubezpieczeniowego ryzyka. Ale w tym momencie ubezpieczyciel stosuje cały szereg
      dodatkowych, mniej lub bardziej związanych z jazdą elementów po to, by
      podwyższyć cenę ubezpieczenia lub obniżyć wypłatę ewentualnego odszkodowania.
      Może to być wiek kierowcy, jego miejsce zamieszkania, formalności przy
      zawieraniu umowy, liczba posiadanych samochodów i wiele, wiele różnych innych
      spraw. Wszystkie te rzeczy mogą mieć jakieś uzasadnienie statystyczne, jednak w
      tym konkretnym ubezpieczeniu nie będą miały żadnego znaczenia na zajście
      objętego nim zdarzenia. Wrócę teraz do modelu brydżowego. Wyobraźmy sobie, że w
      sytuacji zaproponowanego ryzyka wygranej turniejowej wprowadzimy
      ubezpieczyciela, który ma nam skalkulować polisowe ryzyko wygranej. Bez trudu
      da się przewidzieć, że kalkulacja z modelowego przykładu będzie miała znaczenie
      dla wyznaczenia składki podstawowej a dalej do kosztów ubezpieczenia włączy się
      takie elementy jak średnie zadymienie sali, staż brydżowy, posiadanie tytułów a
      przy wypłacie okaże się, że organizator turnieju nie dopełnił formalności.
      Dlatego zaproponowany model o wiele lepiej pasuje do sytuacji samodzielnego
      podejmowania ryzyka związanego z inwestycją niż do ubezpieczenia jakiegoś
      ryzyka.
      • xiazeluka Najzabawniejsze jest to, że... 30.01.06, 09:37
        ...nasza trójosobowa wesoła kompania pisze w zasadzie to samo.

        Brydź: od początku uważam model brydżowy za fałszywy. Zamiast uzasadniać
        odwrócę przykład: przyjmijmy pomusł hymena - brydżyści ubezpieczają się od
        ryzyka; czy nie jest raczej oczywiste, że ich decyzje będą różne od tych, które
        podjęliby nie mając polis?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka