keyser_sose
21.01.06, 21:35
Najpierw podziekowania.
Dziękuję wymagajacym dyskutantom (szczególnie Luce): dzięki Wam dokładniej
zrozumiałem kwestie ubezpieczeń i dzieki wam powstał kolejny model jak
działają ubezpieczenia: mam nadzieję, że tym razem bardziej spójny niż
poprzednie.
-------------------------------------------------
Jest rok 2100
Pewien młody człowiek - dajmy na to Andrzej Majchrzyk - używając domowego
sprzętu lubił ogladać niebo. Szczególnie upodobał sobie układ Alfa Centauri.
Tu od razu trzeba zuważyc, że domowy sprzęt do obserwacji to nie to samo co
dziś. Co to tonie! Nawet używając domowego sprzętu można było odkrywać nowe
układy, planety, księżyce, asteroidy. Nawet takie, o takie tycie...
I właśnie taki maleńki okruch skały odkrył pan Majchrzyk. Przyjrzawszy mu się
z bliska aż zaniemówił! To nie była skała! To było złoto! Z pomocą swojej
aparatury (nie pytajcie mnie jak konkretnie to zrobił - nie wiem) upewnił się
na 100%, że cały obiekt jest ze złota o próbie 999.
"Cholera!" - pomyslał odkrywca obliczywszy, że złota skała waży 2 tony - "toż
to warte jest 10 mln dolarów amerykańskich!"
Pan Majchrzyk policzył szybko koszty jakie musi ponieść, żeby ściągnąć złoto
na ziemię. Najwięcej kosztował pojazd do skoku podprzestrzennego: całe sto
tysiecy dolarów!
"Gdybym zastawił dom, samochód i zebrał wszystkie oszczędności to chyba
uzbieram tę kwotę - dobra nasza!"
I faktycznie: wydłubawszy ostatnie grosze ze skarbonki dzieci (a miał ich
troje) uzbierał kasę i dokonał zakupu pojazdu.
Niezorientowany czytelnik może pomysleć, że to wszystko takie proste:
Majchrzyk kupił statek, skoczył zebrał złoto i już. Otóż sprawa nie jest aż
taka prosta. Z lotem wiąże się ryzyko. Niewielkie, 2%: co 50 podróżnik ginie
w czasie takiej podróży – poprostu gubisie gdzieś w podprzestrzeni.
I dlatego Majchrzyk zadał sobie pytanie: a może się ubezpieczyć?
Majchrzyk był człowiekiem rozważnym: wiedział, czego od życia oczekuje i miał
jasno zakreslone plany i potrzeby. Wiedział np, że WSZYSTKIE jego potrzeby
materialne (i jego żony a także edukacja dzieci i przygotowanie ich do
dorosłego życia) zamykają się w sumie ok 8 mln $.
No i poszedł do ubezpieczalni, żeby usłyszeć ich warunki.
A ubezpieczalnia powiedziała tak: panie Majchrzyk skoro już pan nie masz
pieniędzy, żeby się ubezpieczyć normalnie, to My pana ubezpieczymy troszkę
inaczej. Jesli pan się zgubi w kosmosie wypłacimy pana małżonce 10 000 000.
Ale jeśli Pan się nie zgubi i przywiezie pan ten samorodek to odpali nam pan
5% jego wartosci czyli 500 000 zielonych. Co pan na to?
No właśnie. I co Pan na to, panie Luka?
Szansa na śmierć (i ruinę rodziny: dla ułatwienia decyzji przjmiemy, że żona
Majchrzyka nie umie nic co mogło by się przydać na rynku pracy, nie ma
przyjaciól, ani zadnej rodziny. Nie zawarli też intercyzy. I mają strasznego
pecha w lotto. Noi długi maja teraz) jest 2% więc ubezpieczając się Majchrzyk
przepłaca o 150%. Na pięćdziesiąt takich prób średnio 49 powinna się
powieść, prawda?
Majchrzyk się ubezpieczył.
Czy to jest głupota?
(dziękuję także: llukiz i rs_forum)