Gość: V.C.
IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl
08.11.02, 14:04
Dżuma w Nowym Jorku
Od kilku stuleci dżuma nazywana też Czarną Śmiercią pozostawała głównie
obiektem badań historyków i natchnieniem dla pisarzy niż rzeczywistym
zagrożeniem. Jak się jednak okazuje choroba nie zginęła - 2 przypadki tej
choroby zarejestrowano w Nowym Jorku.
Chorzy zostali natychmiast przewiezieni do szpitala i przebywają w
izolatkach. Co roku w Stanach Zjednoczonych zapada na dżumę od 10 do 20 osób,
a na całym świecie kilka tysięcy. Źródłem zarażenia są najczęściej pchły lub
gryzonie. Najczęstszym sygnałem choroby są powiększone, bardzo miękkie węzły
chłonne. Towarzyszy temu ból, gorączka, bóle głowy i skrajne wyczerpanie
organizmu.
Jedynym lekarstwem dla zarażonych jest jak najszybsza kuracja antybiotykowa.
Nieleczona dżuma w większości przypadków kończy się śmiercią. W XIV wieku
epidemia choroby spowodowała, że liczba mieszkańców Europy zmniejszyła się o
jedną trzecią.
(BBC, rp)