Gość: +++IGNORANT
IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl
05.12.02, 06:10
Sława!
No to eurorealizm zaczyna dominować...
Bo ludzie przejrzeli na oczy...
Zobaczymy jak federastom pójdzie referendum..?
Pozdrawiam!
Ignorant
+++
Może nie upadniemy wraz z Europą?
www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1191730.html
Nie wolno mylić pociągu historii, do którego się wsiada lub nie, z
przywoływanym na telefon radio taxi - ostrzegł w środę w Sejmie premier
Leszek Miller sceptyków wchodzenia Polski do UE. - UE jest jak zdrowie: ile
ją cenić trzeba, ten tylko się dowie, kto ją stracił - przekonywał Janusz
Lewandowski z PO.
Debata nad czterema projektami uchwał - związanymi z integracją z Unią
Europejską i zgłoszonymi w sejmowej komisji europejskiej - przerodziła się w
debatę nad sensem wchodzenia do Unii, przyszłością Polski oraz ostatnią fazą
negocjacji. Dyskusja momentami gorąca i pełna epitetów potwierdziła narodziny
trzech nieformalnych obozów parlamentarnych:
proeuropejskiej koalicji SLD-UP-PO (z trudem, ale jednak wspieranej przez
PSL);
PiS próbującego być jednocześnie "za" i "przeciw" Unii;
otwarcia antyeuropejskiej koalicji Samoobrony, ROP, LPR i Koła Katolicko-
Narodowego.
Rząd wystawił w Sejmie silną reprezentację. Premierowi Leszkowi Millerowi
towarzyszyli dwaj wicepremierzy Grzegorz Kołodko i Jarosław Kalinowski,
minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz, minister ds.
europejskich Danuta Hübner oraz członkowie zespołu negocjacyjnego: główny
negocjator Jan Truszczyński i Jerzy Plewa (odpowiedzialny za negocjacje
rolnicze).
Odpowiedzialni za negocjacje ministrowie dotrwali prawie do końca sejmowych
wystąpień, choć pewnie woleliby w tym samym czasie zajmować się właśnie
negocjacjami. Min. Cimoszewicz już dzień wcześniej zauważył, że czas na taką
dyskusję w Sejmie został źle wybrany. - W żadnym z krajów kandydackich w tym
ostatnim okresie negocjacji nie organizuje się podobnych debat - mówił.
Konieczności debatowania w Sejmie - nawet tuż przed zakończeniem negocjacji -
bronił jednak Józef Oleksy (SLD), przewodniczący sejmowej komisji
europejskiej i sprawozdawca czterech projektów uchwał. - Takich debat było za
mało. Może rząd w ostatnim okresie negocjacji wolałby ciszę, ale przecież to
nie o to chodzi - powiedział nam.
Obrona negocjacji, obrona Unii
Oleksy referując treść uchwał, nie szczędził cierpkich słów eurosceptykom. -
Integracja nigdy nie będzie korzystna dla wszystkich grup społecznych. Ale
grupa niezadowolonych nie może uniemożliwiać pozostałym realizacji swoich
celów - mówił. I studził euroentuzjastów: - UE nie jest cudownym lekiem na
wszystkie nasze bolączki.
Minister Hübner, która w imieniu rządu przedstawiła informację o integracji z
UE, broniła sposobu negocjacji, ale przede wszystkim przekonywała, że Polska
do Unii Europejskiej wejść powinna, że jest to historyczna szansa, której
zmarnowanie byłoby "niewybaczalnym błędem".
- Członkostwo w UE wynika z naszej racji stanu, wpisuje się w polską
historię. Będąc poza UE, bylibyśmy tylko biernymi obserwatorami decyzji
politycznych i gospodarczych, które nas dotyczą - przekonywała. Przypomniała,
że członkostwo w Unii to umocnienie wzrostu gospodarczego, tworzenie nowych
miejsc pracy i ogromne środki płynące z UE na niwelowanie różnic regionalnych
czy na autostrady. Uprzedzając krytykę negocjatorów, Hübner przypomniała, że
Polska osiągnęła szereg sukcesów, m.in. w obszarze leków, sprzedaży ziemi,
swobodnego przepływu pracowników i innych.
- Pozostało nam dziesięć dni rozmów. Oceniając je, trzeba pamiętać, że są
wynikiem 13 lat procesu integracji i proeuropejskich aspiracji społecznych.
Ława niezadowolonych
Na krytykę rząd nie musiał długo czekać. - Przyznajcie, że negocjacje były
prowadzone źle - atakował Andrzej Lepper. I zwracając się do premiera,
wypomniał mu jego ostatnie (i mające nastąpić) wizyty w stolicach państw UE. -
Dobrze, że pan nie klęka - ironizował.
Ostry ton podchwycił później Stanisław Gudzowski z LPR. - Ławo rządowa, oby
nie ławo oskarżonych... - zaczął. - Kupczycie Polską i narodem! Tylko
srebrniki mienią się w waszych oczach. Polska nie może być kolejnym kołchozem
UE, co można przetłumaczyć jako Upadek Europy - mówił.
Kazimierz M. Ujazdowski z PiS - nieco mniej drastycznie - ale także
skrytykował rząd i jego taktykę negocjacji z Unią, broniąc jednocześnie
własnej propozycji uchwały - w której PiS wzywa de facto do przedłużenia
negocjacji z Unią, nawet gdyby to miało oznaczać niezakończenie ich na
szczycie w Kopenhadze. Przeciwko wejściu Polski do UE opowiedział się także
ROP Jana Olszewskiego oraz Koło Katolicko-Narodowe Antoniego Macierewicza.
Platforma Obywatelska - jako jedyna opozycyjna partia - w pełni poparła
strategię i taktykę integracji.
- Unia to winda cywilizacyjna, która może wynieść Polskę na wyższy poziom -
mówił Janusz Lewandowski. PO jest autorem czwartego projektu uchwały
(udzielającej negocjatorom sejmowego poparcia), który w czwartkowych
głosowaniach ma największe szanse na przyjęcie przez Sejm.
Teraz referendum
Premier Miller - który jeszcze tego samego dnia leciał do Madrytu, by
negocjować z premierem Hiszpanii Jose Marią Aznarem - sam odpowiadał krytykom
rządu. Ostrze riposty wymierzył w PiS i jego "za pięć dwunasta" próby
zatrzymania negocjacji.
- Rządowi potrzebne jest poparcie - mówił. - Panów najbardziej boli to, że to
nie wy stoicie na czele rządu, który ma zakończyć negocjacje. Chcecie w 2005
r. przechwycić wszystkich antyunijnych wyborów - zarzucił politykom PiS. Szef
rządu ostrzegł, że jeśli Polska nie wejdzie do Unii teraz, to pozostałe
państwa kandydujące z trudem będą ukrywać radość. I to z nimi - Czechami,
Węgrami, Maltą, Cyprem - za kilka lat będziemy musimy negocjować nasze
członkostwo w UE, jeśli do UE nie wejdziemy teraz.
Zawiedli się ci, którzy liczyli na antyunijne wystąpienie wicepremiera i
ministra rolnictwa Jarosława Kalinowskiego. Lider PSL stanął murem za
Millerem i Hubner. - Cały rząd będzie do ostatniej minuty czynić wszystko, by
poprawić warunki członkostwa w UE, które zaproponowała nam Dania - zapewnił
minister rolnictwa, odpowiadając posłowi Zbigniewowi Chrzanowskiemu z SKL,
który powątpiewał w to, czy rząd jest w kwestii integracji spójny.
Debatę podsumował szef rządu: - Ostateczną decyzję w sprawie integracji z UE
podejmie naród w referendum.