Dodaj do ulubionych

Dlaczego Niektorzy tak nienawidza Ameryki?

22.10.01, 21:34
moze mi ktos powie, dlaczego?
nie jet przeciez perfekcyjna ale jaki kraj jest?
A moze po porstu jak to zwykle "Po Polsku" .....usiasc i nazekac. A ze w Poslce
jeszcze "drugiej Japoni" nie zbudowano, wiec oczywiscie sa winni temu "bogci
Amerykanie"
A moze maja panstwo jakies inne powody o ktorych ja nie wiem.
Ja tutaj przyjechalem 10 lat temu kiedy w poslce nawet w barze pracy nie mozna
bylo znaleac. Zostalem przyjety z otwartymi rekami i choc pracowac musialem
ciezko, wyksztalcilem sie i zyje jako tako, nie gobato, ale tez nie biednie.

Moze warto byloby wam zauwazyc iz jest wielu Amerykanow ktorzy nie pochwalaja
polityki wladzy, nei lubieja republikanow itd itp. Ze nie wszyscy sa glupimi
ludzmi ktorzy nie wiedza gdzie jest Polska i ze w ogle zycie an codzien jest
tutaj tak normalne (a moze bylo) jak w Poslce i ludzie lubieja kulture i sztuke
i wszystkie zeczy jakie np lubieja polacy (wlacznie z dobrym piwem)

Jednka czgo nie lubieja tutaj ludzie to jak ktos atuakuje ich kraj
samolotami ...i to jesce z ich ludzmi w srodku !

I nie czuje sie tez "amerykanskim Polakiem" razej czuje sie o wiele lepszy od
wielu z was ktorzy wykrzykujecie tutaj pierdoly filozoficzne. Trzeba bardziej
rozumiec swiat z wielu punktow widzenia a nie tylko "glowa o mur" ....iz to zel
bo niewinni ludzie zgina itd itp.
A jaka ALTERNATYWA waszym zdaniem....??
Z uszanowaniem, zaczynajacy byc troche nudnym ta "przedszkolna" dyskusja na tej
liscie
Shamick
Obserwuj wątek
    • Gość: niewazne Troche jezyka polskiego by sie przydalo! IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 22.10.01, 21:36
    • Gość: . Re: Dlaczego Niektorzy tak nienawidza Ameryki?++++ IP: *.swipnet.se 22.10.01, 23:12
      A nie wydaje sie Tobie,ze ci co nienawidza, tu na tym Forum,nienawidza nie tylko
      Ameryke. Oni nienawidza wszystkich i siebie samych.
      To sa "skurwiele",ktorzy sprzedadza wszystko i wszystkich.
      A najbardziej nienawidza tych,komu dupsko liza: wczoraj Rosjan,dzis Amerykanow.
      • Gość: Jimmy Re: Dlaczego Niektorzy tak nienawidza Ameryki?++++ IP: *.fl.us.prserv.net 23.10.01, 00:53
        swieta racja!!!!!!!!
        • Gość: Kraken Re: Dlaczego Niektorzy tak nienawidza Ameryki?++++ IP: *.ipt.aol.com 23.10.01, 06:48
          Po prostu-jak widac na przestrzeni historii-POLAK ZAWSZE MUSI NA KOGOS ZWALAC
          SWA WLASNA MALOSC I NIEUDOLNOSC(z braku innych przeciwnikow byli juz w naszej
          historiiwinni wszystkim nieszczesciom nawet dziennikarze i cylkisci(sic))
          W czasach tak zwanej "komuny" wrogiem byl ZSRR-jednostkowo i generalnie-Polacy
          nie wiedziec czemu uwazali "Ruskich" za ostatnia swolocz,chamstwo i nieukow-
          mialem okazje obserwowac przejezdzajacych przez Poznan zolnierzy
          radzieckich,oraz porownac ich z polskimi "wojakami" udajacymi sie na urlop badz
          przepustke-tego nie da sie porownac-za strony niby "dzikich" Ruskich pelna
          swoboda i kultura-a na drugim biegunie niejednokrotnie zataczajacy sie
          polscy "szweje" bluzgajacy na wszystko dokola.
          O dokonaniach radzieckiej nauki i wynalazczosci wszyscy wstydliwie milcza-a
          przeciez ich wklad w swiatowy rozwoj nauki jest niepodwazalny-ale dla Polakow z
          zasady WSZYSTKO CO RUSKIE JEST DO DUPY!!!
          Skonczyla sie rosyjska dominacja-sami Polacy zaimportowali sobie dominacje USA-
          mieli cicha nadzieje,ze glupawi kowboje beda bez opamietania inwetowac w polska
          nieudolnosc,nepotyzm,korupcje i partyjniactwo-okazalo sie,ze Jankesi robia po
          prostu biznes wedlug wlasnych regul(business is business)-wiec znowu podnosza
          sie krytykanci szczekajacy o amerykanskiej dominacji(o ktora zreszta zebral
          Walesa jako "prezydent wszystkich Polakow)-I KOLO SIE ZAMYKA-AMERYKANIE
          WYCOFAJA SWOJE KAPITALY(CO W OBECNEJ SYTUACJI JEST WIELCE PRAWDOPODOBNE)-ZNOWU
          PODNIESIE SIE RYK NIEZADOWOLENIA,ZE OBRABOWALI POLSKE-WNIOSEK JEST JEDEN-
          NIEZAWDOWOLENIE ZE WSZYSTKIEGO JEST PRZYRODZONYM CHARAKTEREM POLACZKOW
    • Gość: glorius Syndrom "wielkiego brata"...i nie tylko!!! IP: *.tychy.msk.pl 23.10.01, 15:51
      Jak pewnie zuważyłeś w `84 nikt zabardzo nie kochał ZSRR. Tak wtedy akurat się
      składało, że Polska była satelitą tego kraju. Wszelkie ważniejsze działania
      komunistycznego rządu były konsultowane z Moskwą, a same decyzje Moskwy były
      bezkrytycznie przyjmowane u nas. Nie mówiąc już o tym, ze system był narzucony
      w 1944 przez tego naszego "wielkiego brata". Tak czy inaczej z tych powodów
      właśnie Polacy nie zabardzo kochali ZSRR - "wielkiego Brata". Wielkie
      zadowolenie wywoływało każde potknięcie tej naszej "gwiazdy". Radość ta
      powodowana była tym, iż w żaden inny sposób nie mogliśmy się przeciwstawić
      naszemu kochanemu "sojusznikowi". W tyc czasach do USA pałalismy miłością i
      nadzieją...był to jedyny kraj, który mógłby nam pomóc.
      Sytuacja zmieniła się po `89. Przyszły nowe czasy. Niby jesteśmy niezależni
      ale....no właśnie ale.
      Staliśmy się ponownie satelitą tym razem naszego dawnego sojusznika. Ludzie
      zauważyli nagle, że nasz nowe władze bezkrytycznie przyjmują wszelkie uwagi i
      decyzje rządu USA. Poza tym zaczęto przypominać sobie dokładnie
      historie...Jałta staneła kością w gardle naszj "przyjaźni". Liczono także na
      tym, że stosunki pozostaną partnerskie orat to, że "mocniejszy pomoże
      słabszemu". Oczywiście przeliczono się na tym polu ..."bussines is bussines" i
      nie ma zmiłuj się, co ludzim po latach komunizmu trudno jest zrozumieć.
      Poza tym w znanym nam Świecie pozostało jedno supermocarstwo - USA, które
      zaczęło stosować politykę "dziel i rządź"....ustawia świat na swoją modułę co
      mniejszym raczej się nie podoba.
      Oczywiście widzą, że ich kraj jest na tyle mały i słąby aby mierzyć sie ze
      Stanami....więc z radością przyjmują każde potknięcie "wielkiego brata". Bo jak
      są tacy doskonali to czemu mają takie głupie wpadki...wszystko w Usa jest
      hiper, supre ale to i to im się nie udało.

      A teraz trochę z innej beczki. Niemałą zasługę w tym jak postrzegani są w
      Polsce Amerykanie mają sami Polacy którzy tam wyjechali za "chlebem". W ich
      wypowiedziach widać bute i radość z tego, że są oni tam gdzie jest dobrze a
      reszta "frajerów" siedzi sobie w kraju klepiąc biedę. Oczywiście podkreślają
      ciągle swoje zasługi, ze wszystko to co ich otacza w USA to jest ich dzieło i
      ciężko na to pracowali (mimo, że to czym Ameryka dzisiaj jest jest dziełem
      kilkunastu pokoleń ludzi). Często też wprost wywyzszają się, starają się
      podkreślić że są lepści z tego tylko powodu, ze wyjechali do USA i im się
      powiodło tam, kiedy w polską mentalność wpisane jest stronienie od pychy i od
      jakichkolwiek form wywyższania się ponad innych. Nie mówię już o tym, że kreują
      siebie na znawców tego kraju, a każdy kto ma odmienne zdanie niż oni to kretyn
      albo dureń ...widać zresztą to na forumsmile. Nawiasem mówiąc spodziewam się
      tego, iż wielu w odpowiedzi na ten list może zarzucić mnie obelgami albo
      hasłami w stulu "nie rozumiesz tego kraju to nie mów", "zazdrościsz więc nie
      mów" itp.
      Ta sytuacja przypomina mi lata 80 i sytuacje ze Ślazakami, którzy wyjechali do
      RFN. To byli "prawdziwi Niemcy"!!! Samochody, marki...akcent
      niemiecki...oczywiście podobny pogląd na sytuacje, iz Ci co pozostali to idioci
      a Ci co wyjechali dobrze mają...a w ogóle to oni są lepsi bo bogatsi. I
      co....nikt w zasadzie na Śląsku 9prócz rodziny) nie przepadał za takimi.
      Później okazało się, ż eCi co tam wyjechali w większości pracowali na
      podrzędnych stanowiskach a to co u nas robili to poprostu odbijali sobie
      wszelkie upokorzenia jakich doznali od Niemców.
      Ciekaw więc jestem ilu z Polaków - Amerykanów, którzy emigrowali w ostatnich 20
      latach w podobny sposób się zachowuje. Ilu chce odbić sobie stres życia w USA,
      upokorzenia ze strony szefów itp sprawy. Zauważcie, że stara emigracja nigdy
      się nie wywyższała w taki sposób jak to robi nowa.

      Napiszę jeszcze tylko, iz osobiście ja jestem daleki od nienawiści do
      Amerykanów i USA. Ludzie jak ludzie...sami zapracowali na swój sukces więc
      należy ich za to uszanować. Nie podoba mi się za to ich stosunek do
      innych.....polityka policjanta światowego im nie służy, pęd do globalizacji tak
      samo. Robią masę błędów kierując się partykularnym własnym interesem co w wielu
      przypadkach mści się na nich. Jednocześnie mimo wszystko mają wiele dobrych
      cech w polityce światowej.......za co ich cenię - wilkoduszność (pomoc
      humanitarna) i odwaga w podejmowaniu decyzji (jakkolwiek nie byłby one
      niesłuszne).
      • Gość: Shamick Re: Syndrom IP: 208.62.38.* 23.10.01, 20:34

        dzieki z ainteligentna reply
        chce tylkow paryu zdaniach obronic "tych amerykanskich Polakow ktorzy tutaj
        wyjechali z aChlebem"
        po pierwse nie tylko Chleb ale takze Edukacje wieluz nich tutaj znalazlo...i
        wierz cie mi pasntwo iz edukacja jest tutaj na calkiem innym poziomie...nei ze
        zaraz llepszym ale o wile bardzije /....INNYM
        Po drugie "Amerykanscy Polacy" po porstu bronia kraju ktory nie tylko dal im
        prace i Chleb (nie wielu Polakow jest tutaj bardzo bogatych a racej musza ciezko
        pracowac lub nawet jesli nie ciezko to norrmalnie zyc i zawsze miec z glowie ile
        pienidzy sie ma, na co mozna sobie pozwolic itd itp - slowem "middle Class")
        ale takze jest ich NOWYm DOMEM!
        Dla wielu naszych rodakwo w krju samo to zdanie stanowi "zdrade" i "grzech" bo
        kto to widzial aby sie tak "zamerykanizowac" i "nie byc Polakiem"
        Ta INNA edukacja o ktorej pisalem, powoduje iz Poalacy tutaj traktuje to jednak
        jak cos barzo norlalnego. Kochaja POlske (nie te brudna z H..mi i K..ami ktore na
        tej liscie tez mozna widziec i slyszec) ale tazke kcohaja USA.
        Nie bede sie ropisywac bo dla tych ktorzy tutaj byli nie musze, inni i tak mi do
        konca nie uwierza. nie wierzcie Bin ladin i innym krytyka iz Ameryka to tyran bez
        demokracji itd itp.

        nie jest to prawda chyba iz ktos szukla "demkoracji dla dzieci gdzie janosik
        odbiera bogatym itd itp"
        Tutaj jest wolnosc i wolnosc prasy jest w tej sytuacji wojny wAfganistanie bardzo
        wazna! Nie mowie abyscie wierzyli 100 % we wszytko ale jest lepiej wierzcy 50% w
        BBC i CNN nizli 1% w jaks tam strone internetowa wydawana przez luzi ktorzy p
        porstu neinawidza Empire, a teraz tym leaderm jest USa.Byla keidys Francja,
        Anglia dawniej Rzymianie. Widzicie panstwo dl aniektorych nie ma roznicy czy to
        USa czy Rosja czy jakis inny kraj - usza zawsze nienawidzic kogs, cos - bo w ten
        sposb wytlumaczaja sobie swoje marne zycie i los.
        Moj Polski jet dobry ale ja "Pracuje" w tym samym czasie i nie mam czasu
        aby "double check" mojego pisania...
        Ot jak widziicie "zaden kapitalista nie stoi nad moja glowa z biczem" i pare
        minut przerwy "nie zbankrutuje USA"
        Z powazaniem
        Shamick

        Gość portalu: glorius napisał(a):

        > Jak pewnie zuważyłeś w `84 nikt zabardzo nie kochał ZSRR. Tak wtedy akurat się
        > składało, że Polska była satelitą tego kraju. Wszelkie ważniejsze działania
        > komunistycznego rządu były konsultowane z Moskwą, a same decyzje Moskwy były
        > bezkrytycznie przyjmowane u nas. Nie mówiąc już o tym, ze system był narzucony
        > w 1944 przez tego naszego "wielkiego brata". Tak czy inaczej z tych powodów
        > właśnie Polacy nie zabardzo kochali ZSRR - "wielkiego Brata". Wielkie
        > zadowolenie wywoływało każde potknięcie tej naszej "gwiazdy". Radość ta
        > powodowana była tym, iż w żaden inny sposób nie mogliśmy się przeciwstawić
        > naszemu kochanemu "sojusznikowi". W tyc czasach do USA pałalismy miłością i
        > nadzieją...był to jedyny kraj, który mógłby nam pomóc.
        > Sytuacja zmieniła się po `89. Przyszły nowe czasy. Niby jesteśmy niezależni
        > ale....no właśnie ale.
        > Staliśmy się ponownie satelitą tym razem naszego dawnego sojusznika. Ludzie
        > zauważyli nagle, że nasz nowe władze bezkrytycznie przyjmują wszelkie uwagi i
        > decyzje rządu USA. Poza tym zaczęto przypominać sobie dokładnie
        > historie...Jałta staneła kością w gardle naszj "przyjaźni". Liczono także na
        > tym, że stosunki pozostaną partnerskie orat to, że "mocniejszy pomoże
        > słabszemu". Oczywiście przeliczono się na tym polu ..."bussines is bussines" i
        > nie ma zmiłuj się, co ludzim po latach komunizmu trudno jest zrozumieć.
        > Poza tym w znanym nam Świecie pozostało jedno supermocarstwo - USA, które
        > zaczęło stosować politykę "dziel i rządź"....ustawia świat na swoją modułę co
        > mniejszym raczej się nie podoba.
        > Oczywiście widzą, że ich kraj jest na tyle mały i słąby aby mierzyć sie ze
        > Stanami....więc z radością przyjmują każde potknięcie "wielkiego brata". Bo jak
        >
        > są tacy doskonali to czemu mają takie głupie wpadki...wszystko w Usa jest
        > hiper, supre ale to i to im się nie udało.
        >
        > A teraz trochę z innej beczki. Niemałą zasługę w tym jak postrzegani są w
        > Polsce Amerykanie mają sami Polacy którzy tam wyjechali za "chlebem". W ich
        > wypowiedziach widać bute i radość z tego, że są oni tam gdzie jest dobrze a
        > reszta "frajerów" siedzi sobie w kraju klepiąc biedę. Oczywiście podkreślają
        > ciągle swoje zasługi, ze wszystko to co ich otacza w USA to jest ich dzieło i
        > ciężko na to pracowali (mimo, że to czym Ameryka dzisiaj jest jest dziełem
        > kilkunastu pokoleń ludzi). Często też wprost wywyzszają się, starają się
        > podkreślić że są lepści z tego tylko powodu, ze wyjechali do USA i im się
        > powiodło tam, kiedy w polską mentalność wpisane jest stronienie od pychy i od
        > jakichkolwiek form wywyższania się ponad innych. Nie mówię już o tym, że kreują
        >
        > siebie na znawców tego kraju, a każdy kto ma odmienne zdanie niż oni to kretyn
        > albo dureń ...widać zresztą to na forumsmile. Nawiasem mówiąc spodziewam się
        > tego, iż wielu w odpowiedzi na ten list może zarzucić mnie obelgami albo
        > hasłami w stulu "nie rozumiesz tego kraju to nie mów", "zazdrościsz więc nie
        > mów" itp.
        > Ta sytuacja przypomina mi lata 80 i sytuacje ze Ślazakami, którzy wyjechali do
        > RFN. To byli "prawdziwi Niemcy"!!! Samochody, marki...akcent
        > niemiecki...oczywiście podobny pogląd na sytuacje, iz Ci co pozostali to idioci
        >
        > a Ci co wyjechali dobrze mają...a w ogóle to oni są lepsi bo bogatsi. I
        > co....nikt w zasadzie na Śląsku 9prócz rodziny) nie przepadał za takimi.
        > Później okazało się, ż eCi co tam wyjechali w większości pracowali na
        > podrzędnych stanowiskach a to co u nas robili to poprostu odbijali sobie
        > wszelkie upokorzenia jakich doznali od Niemców.
        > Ciekaw więc jestem ilu z Polaków - Amerykanów, którzy emigrowali w ostatnich 20
        >
        > latach w podobny sposób się zachowuje. Ilu chce odbić sobie stres życia w USA,
        > upokorzenia ze strony szefów itp sprawy. Zauważcie, że stara emigracja nigdy
        > się nie wywyższała w taki sposób jak to robi nowa.
        >
        > Napiszę jeszcze tylko, iz osobiście ja jestem daleki od nienawiści do
        > Amerykanów i USA. Ludzie jak ludzie...sami zapracowali na swój sukces więc
        > należy ich za to uszanować. Nie podoba mi się za to ich stosunek do
        > innych.....polityka policjanta światowego im nie służy, pęd do globalizacji tak
        >
        > samo. Robią masę błędów kierując się partykularnym własnym interesem co w wielu
        >
        > przypadkach mści się na nich. Jednocześnie mimo wszystko mają wiele dobrych
        > cech w polityce światowej.......za co ich cenię - wilkoduszność (pomoc
        > humanitarna) i odwaga w podejmowaniu decyzji (jakkolwiek nie byłby one
        > niesłuszne).

      • Gość: Leszek S Re: Syndrom IP: 66.95.1.* 23.10.01, 23:01
        W tym co mowi Glorius jest sporo racji, ale:

        1. Polska a USA:
        Zadnym satelita USA nie jestesmy. Ani prezydent ani Kongres USA niczego nam nie
        dyktuja. Jesli nasz rzad jest wobec USA bezkrytyczny i ulegly to to juz jest
        sprawa naszego rzadu. Co wiecej, przynajmniej za kadencji Geremka jako min. spraw
        zagranicznych, wcale do rzadkosci nie nalezaly opinie wypowiadane w Stanach, ze
        administracja USA powinna sluchac sie madrych rad polskiego partnera w sprawach
        polityki wobec Europy Srodkowej/Wschodniej.
        Co do Jalty, to jeno wypadnie mi wzruszyc ramionami w gescie rezygnacji: Raz, ze
        ponad 50 lat temu, dwa, ze nie tylko USA, i co najwazniejsze, Jalta byla
        rezultatem polityki faktow dokonanych. Ja bym tam bardziej, i czesciej,
        przypominal Anglii i Francji o ich zachowaniu w 39-tym.

        2. Polacy w USA - Nasza Polonia Kochana
        Po pierwsze, powiem: "niedaleko pada jablko od jabloni".
        Po drugie: Tak, ale - buta i zarozumialosc sa odwrotnie proporcjonalne do
        sukcesow odnoszonych na obczyznie.
        Rzeczywiscie, nie widze innego wytlumaczenia dla owego charakterystycznego
        "madralstwa" niektorych Polakow z Jackowa i Greenpointu jak wlasnie odkuwanie
        wlasnych porazek, wlasnego nieudacznictwa albo, po prostu, niezrealizowania tego
        co sobie sami wczesniej wyobrazali. Nie jest to jednak cecha tych naszych
        rodakow, ktorzy odniesli lub odnosza w USA (lub w innych krajach) autentyczne
        sukcesy. Podroze ksztalca i ci, ktorych egzystencja nie ogranicza sie do
        polskiego getta, wiedza lepiej i nie zadzieraja, na ogol, nosa.
        Z czego wcale niekoniecznie wynika, ze wiekszosci Polakow na emigracji nie udaje
        sie. Ci, ktorzy odnosza sukcesy po prostu zachowuja sie ciszej.

        Co do owej starej emigracji, ze nigdy sie tak nie wywyzszala jak ta nowa, to nie
        wydaje mi sie to porownanie calkowicie trafne. Stara emigracja przede wszystkim
        nie miala tylu okazji, zeby sie wywyzszac wobec rodakow; teraz byle ciec moze
        sobie powrzeszczec bezkarnie na internecie, a i komunikacja ze starym krajem
        latwiejsza.

        3. USA policjantem swiata.
        To juz chyba taki los supermocarstwa.
        Zbytnia finezja to ci Amerykanie rzeczywiscie nie grzesza w polityce
        zagranicznej. Nie wiem czemu to do konca przypisac: widzeniu swiata na
        podobienstwo filmow kowbojskich (same czarne charaktery i jeden bialy)?
        Naturalnie przesada, ale uporczywe dzielenie swiata na zlych komunistow i
        wszystkich innych faktycznie nie gwarantowalo adekwatnej percepcji, dosc skadinad
        skomplikowanej, rzeczywistosci politycznej. W porownaniu do takiej W. Brytanii,
        Francji, Niemiec czy samego dawnego ZSRR, USA ze swoja tradycja izolacjonizmu nie
        mialo, i nadal nie ma, dostatecznych kwalifikacji aby prawidlowo wyczuc i
        zrozumiec rozmaite "finezje" stosunkow miedzynarodowych. Podkreslic chyba tez
        nalezy, ze jak na supermocarstwo, USA wcale nie sa, wbrew pozorom, agresywne, jak
        to sie mowi - imperialistyczne. Raczej, daja sie wciagac w rozne "imprezy".

        Maly Polak w Ameryce (w pierwszym pokoleniu).
        • Gość: glorius Re: Syndrom IP: *.tychy.msk.pl 24.10.01, 15:29
          Dziękuje za odpowiedź. Mam oczywiście parę uwag do tego co napisałeś

          >
          > 1. Polska a USA:
          > Zadnym satelita USA nie jestesmy. Ani prezydent ani Kongres USA niczego nam nie
          > dyktuja. Jesli nasz rzad jest wobec USA bezkrytyczny i ulegly to to juz jest
          > sprawa naszego rzadu.

          Racja.... w dodatku pretensję trzeba byłoby skierować do własnych organów
          stanowienia i sprawowania władzy. Oficjalnie nie jesteśmy satelitą ale mimo
          wszystko wielu ludzi uważają to za niesprawiedliwe, że nawet w negocjacjach
          handlowych USA występują z pozycji siły w stosunku do Polski..."bussines is
          bussines"smile

          > Co do Jalty, to jeno wypadnie mi wzruszyc ramionami w gescie rezygnacji: Raz, z
          > e
          > ponad 50 lat temu, dwa, ze nie tylko USA, i co najwazniejsze, Jalta byla
          > rezultatem polityki faktow dokonanych. Ja bym tam bardziej, i czesciej,
          > przypominal Anglii i Francji o ich zachowaniu w 39-tym.

          Szcególnie Anglii, która dwókrotnie potrafiła postąpić podle w stosunku do
          Polski. Jednakże alianci zachodni, mimo naszego wkładu w walce z Niemcami, nie
          starali się szczególnie nam jakoś pomóc podczas ustalania nowego porządku
          światowego z sowietami. Teraz nad tym faktem Wielka Brytania i USA przechodzą do
          porządku dziennego. Nie czują się winni mimo, iż w wielu Polakach tkwi zadra
          spowodowana zdradą tych państw. Szczerze powiedziawszy państwa te nawet nie czują
          sie jakoś nawet winne za zaistniałą sytuację i zepchnięcie Polski w odchłanie
          komunizmu. Pozaostaje bezsilność wobec tego stanu rzeczy....a nikt z ekip
          rządzący nawet nie chce ruszać tego tematu z naszymi "sojusznikami"
          Czy Twoim zdaniem w ogóle (pytam poważnie) powinniśmy się domagać jakiś
          przeprosin za Jałtę itp sprawy?

          > 2. Polacy w USA - Nasza Polonia Kochana
          > Po pierwsze, powiem: "niedaleko pada jablko od jabloni".
          > Po drugie: Tak, ale - buta i zarozumialosc sa odwrotnie proporcjonalne do
          > sukcesow odnoszonych na obczyznie.
          > Rzeczywiscie, nie widze innego wytlumaczenia dla owego charakterystycznego
          > "madralstwa" niektorych Polakow z Jackowa i Greenpointu jak wlasnie odkuwanie
          > wlasnych porazek, wlasnego nieudacznictwa albo, po prostu, niezrealizowania teg
          > o
          > co sobie sami wczesniej wyobrazali. Nie jest to jednak cecha tych naszych
          > rodakow, ktorzy odniesli lub odnosza w USA (lub w innych krajach) autentyczne
          > sukcesy. Podroze ksztalca i ci, ktorych egzystencja nie ogranicza sie do
          > polskiego getta, wiedza lepiej i nie zadzieraja, na ogol, nosa.
          > Z czego wcale niekoniecznie wynika, ze wiekszosci Polakow na emigracji nie udaj
          > e
          > sie. Ci, ktorzy odnosza sukcesy po prostu zachowuja sie ciszej.

          Święta racja. Nic ując nic dodać. Podpisuje się pod Twoim opisem sytuacji z
          Polonią.

          >
          > 3. USA policjantem swiata.
          > To juz chyba taki los supermocarstwa.
          > Zbytnia finezja to ci Amerykanie rzeczywiscie nie grzesza w polityce
          > zagranicznej. Nie wiem czemu to do konca przypisac: widzeniu swiata na
          > podobienstwo filmow kowbojskich (same czarne charaktery i jeden bialy)?
          > Naturalnie przesada, ale uporczywe dzielenie swiata na zlych komunistow i
          > wszystkich innych faktycznie nie gwarantowalo adekwatnej percepcji, dosc skadin
          > ad
          > skomplikowanej, rzeczywistosci politycznej. W porownaniu do takiej W. Brytanii,
          >
          > Francji, Niemiec czy samego dawnego ZSRR, USA ze swoja tradycja izolacjonizmu n
          > ie
          > mialo, i nadal nie ma, dostatecznych kwalifikacji aby prawidlowo wyczuc i
          > zrozumiec rozmaite "finezje" stosunkow miedzynarodowych. Podkreslic chyba tez
          > nalezy, ze jak na supermocarstwo, USA wcale nie sa, wbrew pozorom, agresywne, j
          > ak
          > to sie mowi - imperialistyczne. Raczej, daja sie wciagac w rozne "imprezy".
          >
          > Maly Polak w Ameryce (w pierwszym pokoleniu).

          Tak samo myślę...tyleże nie potrafiłem tego tak jak Ty opisać.smile

          Pozdrawiam



          • Gość: Leszek S Re: Syndrom IP: 66.95.1.* 24.10.01, 20:21
            Gość portalu: glorius napisał(a):

            > 1. Oficjalnie nie jesteśmy satelitą ale mimo wszystko wielu ludzi uważa to za
            > niesprawiedliwe, że nawet w negocjacjach handlowych USA występują z pozycji
            > siły w stosunku do Polski..."bussines is bussines"smile

            LS: Rzeczywiscie wystepuja z pozycji sily, ale niekoniecznie swiadomie. Dzieje
            sie tak poniekad "mimochodem". To troche tak jak z rozmowa dwu panow, z ktorych
            jeden jest maly, chudy i glosik mu grzeznie w gardle (wszelkie ewentualne
            podobienstwo do wizerunku Polski jest absolutnie przypadkowe i niezamierzone!), a
            drugi wielki, masywny, o fizjognomii oprycha z Wolomina, i z tubalnym glosem. No
            kto bedzie wykazywal wieksza (statystycznie) tendencje do zgadzania sie
            z "rozmowca"?

            Zauwazylem jednak, ze Amerykanie zdaja sie dostrzegac to zjawisko i, przynajmniej
            niektorzy, podejmuja wysilki aby choc o drobine to wrazenie zatuszowac.
            >
            > 2. Czy Twoim zdaniem w ogóle (pytam poważnie) powinniśmy się domagać jakiś
            > przeprosin za Jałtę itp sprawy?

            LS: Hm, nic nowego pod sloncem, niestety!

            W polityce zagranicznej kazdy kraj kieruje sie, przede wszystkim i ponad
            wszystko, wlasna "Racja Stanu", wlasnym interesem, nawet jesli niekiedy falszywie
            pojetym. W przypadku sprzecznosci pomiedzy tym interesem a, dajmy na to,
            zobowiazaniami wobec sojusznika, tym bardziej obligacjami wynikajacymi jedynie z
            poczucia "moralnosci" albo "sprawiedliwosci", nie popartymi formalnymi
            zobowiazaniami traktatowymi, gore zazwyczaj biora - wlasne interesy. Cynizm i
            egoizm w polityce, zwlaszcza zagranicznej, sa rownie stare jak sama polityka.

            Anglia i Francja zadeklarowaly wojne przeciwko Niemcom po najezdzie Hitlera na
            Polske 1.IX.1939. W slad za deklaracja wojny nie poszly jednak zadne dzialania
            militarne. Ocene moralna tego zachowania, niezaleznie od obrazonego poczucia
            sprawiedliwosci Polakow, zostawilbym na boku. Natomiast, na ile sie orientuje,
            stanowilo to razace niewywiazanie sie z przyjetych zobowiazan traktatowych z
            Polska. Te zobowiazania traktatowe (i tu nalezaloby sie dobrze wpierw zapoznac z
            przepisami owych traktatow) prawdopodobnie nadal zachowaly swoja moc po
            kapitulacji Polski (chocby dlatego, ze istnial rzad polski na emigracji uznawany
            przez i Francje i Anglie). Jesli to prawda to Anglia i Francja (z tym, ze Francja
            sama padla wkrotce ofiara najazdu Hitlera) zachowaly owe zobowiazania wobec
            Polski na caly czas trwania wojny.

            Sytuacja ulegla komplikacji wraz z przystapieniem do wojny USA. Stany, z tego co
            wiem, nie mialy zadnych traktatowych zobowiazan militarnych wobec Polski. Z ta
            jedna poprawka, ze teraz Polska i USA znalazly sie w tym samym sojuszu
            antyhitlerowskim. Komplikacja, o ktorej mowie, polegala na tym, ze to USA
            przejely role wiodaca w dzialaniach militarnych przeciwko Niemcom. Ponadto, USA
            przystapily do wojny 1) na rzecz Wielkiej Brytanii, 2) poniewaz same zostaly
            zaatakowane (scislej - zostaly zaatakowane przez Japonie, a wojne USA
            wypowiedzialy Niemcy).

            Kolejna komplikacja to pozycja w calym tym "rownaniu" ZSRR. Oficjalnie, ZSRR
            nigdy nie zaatakowalo Polski, "jedynie" wkroczylo na "bezpanskie" terytoria
            etnicznie niepolskie po upadku Polski, ktore pozniej same "spontanicznie", na
            zasadzie "samostanowienia narodow" zglosily akces do Kraju Rad. Zas w 1941 roku
            ZSRR, najechane przez Hitlera, znalazlo sie nagle w tym samym sojuszu militarnym
            przeciwko Niemcom. Warto przy tym pamietac, ze wowczas tajny pakt Ribbentrop-
            Molotow, poniewaz byj tajny, nie byl nikomu znany.

            W czasie II Wojny Swiatowej Polska (jej Racja Stanu, zwlaszcza wolnosc i
            niepodleglosc) padla ofiara priorytetow. Dla Anglii i USA naczelnym priorytetem
            bylo militarne pokonanie Hitlera. Churchill nie ukrywal, ze dla realizacji tego
            celu gotow byl zawrzec pakt nawet z - "Diablem". Wlasciwie to dotrzymal slowa -
            zawarl pakt ze Stalinem. Pograzenie, "przy okazji", interesow Polski mozna by,
            uzywajac wspolczesnej polityczno-militarnej angielszczyzny, okreslic adekwatnie
            jako "unintended collateral damage".

            Co do samej Jalty to, jak juz pisalem, porozumienia tam zawarte byly rezultatem
            faktow juz dokonanych. Armia Czerwona juz byla na ziemiach polskich i nikt ich
            stamtad praktycznie nie byl w stanie wypedzic. Jedyne co mozna bylo uczynic to
            wymoc na Stalinie zobowiazanie do przeprowadzenia wolnych wyborow.

            Natomiast moznaby sie przyjzec nieco blizej czy i co byli w stanie uczynic
            alianci wczesniej. Brak mi dostatecznej wiedzy historycznej na ten temat przeto
            ogranicze sie w tym miejscu do jednej, krotkiej obserwacji: Wydaje sie, ze w
            podejmowanych decyzjach alianci bardziej kierowali sie doraznymi wzgledami
            militarnymi anizeli dlugosieznym wizerunkiem porzadku politycznego po wojnie.
            Szczegolnie "brylowal" w tym sam Roosevelt. Najwyrazniej zabraklo "komus"
            politycznej wyobrazni. A w tym "na dzis" chyba przewazyly preferencje
            Eisenhowera, ktorego jednym z podstawowych priorytetow byla minimalizacja strat
            ludzkich. Z punktu widzenia zwyciestwa militarnego nad Hitlerem nie bylo bowiem
            wazne czy Berlin bedzie zdobyty przez Amerykanow, czy przez Rosjan, tym bardziej -
            kto bedzie "wyzwalac" ziemie polskie.

            Czy Polsce naleza sie przeprosiny za "Jalte"? Prawde mowiac nie wiem. W jakims
            symbolicznym sensie - tak. Ale to juz sie do pewnego stopnia stalo, chocby przy
            okazji przyjecia Polski do NATO. Te "Jalte" uzywalbym rowniez przy okazji
            rozmaitych negocjacji politycznych (ale nie wiem jakich). Natomiast jako
            formalna, oficjalna deklaracja - hm, Francja sama dostala lanie, a Anglia na
            wlasna reke niewiele mogla w 39 wskorac, zas potem wystepowala w roli slabszego
            partnera; USA zas nie mialy zadnych szczegolnych zobowiazan wobec Polski. Te
            nasze obrazone uczucia narodowe bedziemy musieli, obawiam sie, schowac do
            kieszeni, a w przyszlosci nie ludzic sie, ze ktokolwiek bedzie nam okazywal
            szlachetna lojalnosc.

            Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: Galba Kompleksy IP: *.users.skanska.se 24.10.01, 15:33
      i nic więcej...
      • Gość: zet Re: Kompleksy IP: *.ny5030.east.verizon.net 24.10.01, 15:58
        jaka na poziomie dyskusja!!! Co za sympatyczna atmosfera!!! wg mnie nienawidza
        z powodu kompleksu wielkiego brata. A swoja droga Ameryka to jedyny kraj, ktory
        nie liczac oczywiscie pewnych dyskusyjnych problemow gospodarczych nie pala
        nienawiscia do swoich sasiadow i na odwrot. Zreszta Ameryka wogole nia pala
        nienawiscia do nikogo z wyjatkiem obecnie terrorystow i chyba to byl jej blad.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka