karlin
07.02.03, 10:21
A mówią, żeby nie mieszać piwa z wódką...
Ktoś wspominał, że na forum odbywa się zdejmowanie masek. Tylko zamiana.
Nieustająca karuzela. Prawdziwe zdejmowanie ma miejsce w świecie
rzeczywistym.
Po jakimś czasie wielu z nas to kusi. Ten nick taki sympatyczny, intrygujący,
może warto poznać? Cóż w tym złego?
Rzeczywiście, czasem warto. Zyskujemy znajomego, przyjaciela, niektórzy nawet
męża czy żonę. I nie w tym największy problem, że niekiedy po ściągnięciu
maski zobaczysz jakąś odrażającą mordę. Pomyłki w ocenie zdarzały się zawsze.
Intrygi, nienawiść, psychopaci to nic nowego. Choć Internet sprawia, że
przybywa im narzędzi, a banalne kłamstwa i parciane kombinacje nabierają
nowego, złowieszczego blichtru.
Największe niebezpieczeństwo kryje się chyba w trudnej do wczesnego
rozpoznania relacji między nickiem, a jego właścicielem. W przeoczeniu
symbiozy graniczącej ze swoistą odmianą pasożytnictwa, kiedy to pasożyt
zaczyna kierować swoim nosicielem.
Forum daje poczucie bezkarności. Władzy nad tym, z czym zazwyczaj najtrudniej
nam idzie, czyli z kreowaniem własnego wizerunku. Prawie absolutnej. Władzy
pozornej, ale dla niektórych upajającej. W wyobraźni dotkniętego rozszerzonej
także na inne byt-nicki. Przecież ten rodzaj i skala agresji czy wulgarności,
z jaką można się spotkać na forum, w życiu realnym byłaby nieosiągalna dla 99
proc. forumknechtów.
Wyobraźmy sobie teraz zderzenie popisów skonsumowanego prawie w całości przez
swojego nicka nosiciela ze znanym mu w świecie realnym przedmiotem tej
agresji, u którego nie doszło jeszcze do takie dewiacji. Dla pierwszego z
nich będzie to dalszy ciąg bezkarnej, a więc także w jakimś stopniu niewinnej
(równe reguły dla każdego) wirtualnej gry. Dla drugiego agresja między dwoma
znajomymi z „realu”.
Znajomość między osobami piszącymi tutaj daje obu do ręki niebezpieczną
zabawkę. Przyjmując, że obydwie są już przywiązane do forum (choćby na
zasadzie wpadnę, przeczytam) bardziej bezwzględna z nich zyskuje status
wyśniony przez każdego sadystę. A pamiętajmy, że sadystą bywa się czasem
nieświadomie. Pisano tu o procesach sądowych. A ja się zastanawiam, jak sąd
(prokuratura) mogłyby udowodnić, że pan (pani) X napisał(a) ten czy inny
post, gdyby dana osoba się tego wyparła?
Podatność na uzależnienie od pasożytnicka rośnie chyba z wiekiem. Sądząc po
reakcji części tutejszej fauny, tych młodszych „wojny forumowe”, czy
demonstracyjne pożegnania zazwyczaj nużą. Tak się jednak nieszczęśliwie
składa, że (wysoce prawdopodobne domniemanie) to właśnie ich produkcje są
najmniej interesujące. „Nick Wars” pochłaniają piszących najlepiej. Poza tym,
zobaczymy co będzie z „młodziakami” za kilkanaście lat. W końcu zaczęli
używać tego halucynogennego chwastu znacznie wcześniej od nas.
Czy to wszystko oznacza, iż nie należy przenosić znajomości stąd – tam? Dla
niektórych ten wybór będzie pewnie najlepszym. Dla innych – półpancerze
niepraktyczne i czuwanie.
Ale co zrobić z nickami, których nosiciel nie jest już w stanie zdobyć się na
żaden ludzki odruch?
Bojkot?
To trochę tak, jakby żądać od narkomanów ostracyzmu wobec dealera.