pro100 28.02.03, 08:01 A psy gryzą listonosza. Tak po prawdzie to kogo mają gryźć? Swoich właścicieli? No chyba, że Listonosz z gazem pieprzowym chodził. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pro100 Absolutnie nieprawdopodobna historia 28.02.03, 10:51 Dramatis personae Drużyna A - Angora, w szafie ma Zwłoki Etosu, bardzo chce Pieknej Dójki, mocny człowiek - MrBraun I presume Drużyna B - Frakcja LSD stolzamnowska (malutka bo i na razie konfiturek mało) chce dużooo konfiturek i Pięknej Dójki, mocny człowiek Łobełt Kfiatek Druzyna C - LSD zMyłerowska - ma dużooo konfiturek, bardzo chce Pieknej Dójki, sami mocni ludzie Listonosz - nosi listy między puktami ABC, po wszystkim liczy na Prezesa Polzadu, ma implanty magnetofonowe wszczepione na stałe Piękna Dójka - szafuje konfiturkami (w powszechnej opinii zainteresowanych) kto ją posiędzie ma pewny dostęp do słodkości Drużyna A bardzo, bardzo, bardzo pragnie Pieknej Dójki. Drużyna C ma piękną Dójkę w zasięgu łapek. Drużuna A pluje zmasowanie na drużynę C (przy okazji plując na Polskę, ale to collateral damage, kogo to obchodzi) licząc że C się załamie i weźmie łapy precz od Pięknej Dójki. Drużyna C stosuje znany zamiennik z deszczem i pluciem i olewa heroiczne wysiłki drużyny A. Drużyna A prosi o pomoc i sojusz drużynę B. Proponuje nekrofilię ze Zwłokami Etosa (dzieweczka może nie pierwszej swieżości, ale jakież UMIEJĘTNOŚCI!) oraz że da poużywać od czasu do czasu Pięknej Dójki (dla łatwiejszego zdobycia Dużych Konfiturek). Drużyna B znajduję propozycję interesującą (te konfiturki na horyzoncie). Jednakowoż połączona drużyna A+B nadal jest za cienka na drużynę C. Cóż robić, wyjścia nie ma, trzeba kupić paru zawodników od drużyny C. I tu Listonosz zaczyna krążyć z propozycjami transferów. Propozycja A+C dla kilku zawodników C - 10 dużych baniek za pomoc w uprowadzeniu Pięknej Dójki. Odpowiedź 17,5 bańki ale za Polzad - oznacza praktycznie "jeb.. się flaku". Na takie dictum zawodnik drużyny A zaczyna krążyć po mieście w poszukiwaniu zagubionych NICI (zapominając, że jeden koniec owej nici ma w kieszeni) i z opowieściami jak to nagrał Listonosza i co on z tym zrobi jak nie posiędzie Pieknej Dójki (no strasznie on zrobi). Negocjacje biznesowe w międzyczasie leniwie się toczą, Listonosz błyskawicznie wszczepia implanty (i nagrywa co sie da, w słusznej zresztą trosce o własne cztery litery). Niestety im bliżej zimy tym bardziej dealu nie było. I tu zawodnik drużyny A popełnia rzecz straszną, łamie regulamin gier pałacowych i odsłania róg dywanu dla hołoty. Zdegustowana tym łamaniem reguł demokratycznych drużyna B obiecuje drużynie C nie kopać wiecej po kostkach a druzyna C nie rzucać Edytami w lidera B. A, B i C zgadzają się przykryć dywan. Łomot dostanie Listonosz (jeśli dobrze pilnuje nagrań to przez grubą kołdrę i Prezesa Polzadu na otarcie łez). I to jest Happy End. A słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. Jeśli komuś to co powyżej z czymkolwiek się kojarzy to jest wredny komuch i antysemita. pozdr anty Odpowiedz Link Zgłoś