Gość: Tomasz
IP: *.ibch.poznan.pl
01.04.03, 13:52
Dość często można spotkać pogląd, że usunięcie Saddama Husajna ma na celu eliminację osobnika, który stanowi
realne zagrożenie dla świata, i który w przewidywalnej przeszłości może stać się "drugim Hitlerem". Bardzo
często też zwolennicy takiego porównania (Saddama do Hitlera) starają się postawić analogię pomiędzy okresem
przedwojennym, twierdząc że gdyby zachodnie demokracje nie popełniły wówczas błędu "appeasementu" to
dałoby się uniknąć drugiej wojny światowej, Holokaustu i śmierci 50 mln ludzi.
O ile takie widzenie sprawy wydaje się z obecnej perspektywy oczywiste, o tyle zapomina się, lub w przypadku
ludzi z wykształceniem historycznym nie chce się pamiętać o tak prostej sprawie, że ówcześni politycy, np.
Chamberlain mieli zupełnie inną "optykę", i że chyba nikt wtedy jeszcze nie przewidywał, że Hitler z dyktatora
(jakich wielu) przemieni się w ludobójcę. Warto pamiętać, że Hitler w latach trzydziestych nie zaliczał się do
szczególnie krwawych dyktatorów, a wielu zazdrościło mu sukcesów w pokonywaniu kryzysu gospodarczego i
społecznego w Niemczech. Tak więc Hitler był postrzegany jako drań, ale nie ludobójca. Ponadto w oczach wielu
polityków, szczególnie w Anglii pretensje Hitlera w stosunku do postanowień Układu Wersalskiego były
uzasadnione.
Politycy w Anglii i Francji prowadzili politykę "appeasementu" nie z powodu głupoty, naiwności czy słabości
charakteru, ale w wyniku ograniczeń, z których jednym był brak gotowości do wojny (w sensie militarnym), a
drugim sprzeciw opinii publicznej (szczególnie we Francji). W Polsce postawa, szczególnie Francji budzi wiele
krytyki, warto jednak pamiętać że w trakcie pierwszej wojny światowej Francuzi stracili prawie 2 mln żołnierzy
zabitych i kilka mln rannych, a dotyczyło to społeczeństwa, które dysponowało ok. 10 mln mężczyzn zdolnych do
walki. Można więc powiedzieć, że Francja straciła na polach bitew ok., 50% swoich mężczyzn (zabitych lub
rannych). Cena wygranej była więc niezwykle wysoka...
Wracając jednak do tego "co by było gdyby...", to mniemam że Józef Beck wiedząc, że II RP we wrześniu 39.
rozpadnie się jak "domek z kart" prędzej zawarłby porozumienie z Hitlerem wymierzone przeciw Stalinowi i nie
przyjął gwarancji brytyjskich, które były bez pokrycia. Historia mogłaby się wówczas potoczyć zupełnie inną
drogą...