Dodaj do ulubionych

Walka mesjaszy?

28.12.06, 09:59
Czuchnowski antysalonowiec wink

Co do Lysiaka to faktycznie zachodzi zjawisko ktore Pilsudski skomentowal, ze
gdyby mial tylu legionistow, co teraz kombatantow, to by sie bardzo cieszyl.
Komuna w latach 80tych strasznie przesladowala Lysiaka glownie tym, ze jego
ksiazki promowala w ksiegarniach i empikach, dzieki czemu zreszta pare z nich
kupilamwink Ale zabawny jest rowniez epilog tekstu Czuchnowskiego o wydzwieku
antymesjanistycznym: ""W polskiej tradycji uważa się, że jeżeli naród nie może
mówić własnym głosem, Bóg zsyła mu pisarza. On mówi za naród i w imieniu
narodu" - napisał o Łysiaku wydawca jego książek Józef Dudkiewicz."

www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3811004.html
Obserwuj wątek
    • taras10 Re: Walka mesjaszy? 28.12.06, 10:25
      >Komuna w latach 80tych strasznie przesladowala Lysiaka glownie tym, ze jego
      ksiazki promowala w ksiegarniach i empikach>

      Przesladuje sie za cos, a nie czyms. Reszta w porzadku (merytorycznie).
      • jaceq Re: Walka mesjaszy? 28.12.06, 17:52
        taras10 napisał:
        > Przesladuje sie za cos, a nie czyms.

        Nie zgadzam się. Może być "za coś", może być "za nic", ale MUSI być "czymś".
        "Niczym" się nie da. Warunek konieczny i zarazem wystarczający.
        • taras10 Re: Walka mesjaszy? 28.12.06, 20:11
          Zgadzac sie nie musisz. Ale powinienies - dla dobra jezyka polskiego.
          • jaceq Re: Walka mesjaszy? 28.12.06, 21:57
            Nie sądzę. Język polski jest językiem wyjątkowo logicznym (z nielicznymi
            wyjątkami). A konstrukcje typu "prześladować kogoś zazdrością" czy "prześladują
            mnie listami z prośbą o pożyczkę" wpisują się w kanon języka polskiego od dość
            dawna.

            SJP, pod red. prof. dr M. Szymczaka, PWN Warszawa 1979, tom II, str. 1012.
            Dziękuję za uwagę.
            • jaceq Re: Walka mesjaszy? 30.12.06, 23:48
              Taras, gdzieś przed chwilą przeczytałem, że jesteś polonistą. Chciałem zapytać,
              czy kpiny sobie robisz?
              • pozarski Re: Walka mesjaszy? 30.12.06, 23:54
                I amerykanista,ale jego angielski...lepiej zamilczec.
                • taras10 Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:12
                  pozarski napisał:

                  > I amerykanista,ale jego angielski...lepiej zamilczec.

                  pozarski, mam MD z filologii angielskiej. Kosztowalo mnie to duzo wysilku i
                  trudnych lat na Columbia. Nie zabieraj mi tego. Jesli jeszcze powiem ci, ze mam
                  bachelor'a z literatury rosyjskiej, to naraze sie juz nie tylko tobie, ale
                  wszystkim. It's pity... Zalko, blad'
                  • pozarski Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:16
                    MD po tytul Doctor of Medicine,czyli jestes jeszcze lekarzem.Moje gratulacje
                    balkong10
                    • taras10 Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:24
                      pozarski napisał:
                      MD po tytul Doctor of Medicine,czyli jestes jeszcze lekarzem.Moje gratulacje>

                      No wreszcie! Pozarski pokazal, ze humor nie jest mu obcy.
                      Takiego cie lubie. Moglbys przetlumaczyc na polski rosyjski zwrot "sztuka
                      miesa"?
                    • ewa8a Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:29
                      Czytam ten wasz dialog i pękam ze śmiechu. Takie bufona to na tym forum chyba
                      nie było !
                      • pozarski Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:34
                        Balkon10 zdradzil mi kiedys,ze sie wlasnie ozenil(z milosci;daje slowo,dal w
                        nawias),ale widze,ze sie wlasnie rozwiodl,bo co on do cholery robi po polnocy
                        na forum?
                        • taras10 Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:40
                          pozarski napisał:

                          > Balkon10 zdradzil mi kiedys,ze sie wlasnie ozenil(z milosci;daje slowo,dal w
                          > nawias),ale widze,ze sie wlasnie rozwiodl,bo co on do cholery robi po polnocy
                          > na forum?

                          Pozarski, nie sa tobie najwidoczniej znane zakamarki milosci. Moja szczesliwie
                          juz spi po seansie milosnym. Tak wiec marsz do Ewy...
                        • ewa8a Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:42
                          To o tej porze są w necie sami rozwodnicy ? A wracając do Tarasa - po stylu, w
                          jakim pisze pomyślałabym, że jest po siedemdziesiątce, co oczywiście nie
                          oznacza, iż nie może być świeżo upieczonym małżonkiem.
                          • pozarski Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:44
                            Raczej myslalem o mlodej parze.Wieloletni malzonkowie juz jakis czas siedza na
                            swoich laptopach i to im w milosci nie przeszkadza.
                          • taras10 Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:46
                            ewa8a napisała:

                            >A wracając do Tarasa - po stylu, w
                            > jakim pisze pomyślałabym, że jest po siedemdziesiątce, co oczywiście nie
                            > oznacza, iż nie może być świeżo upieczonym małżonkiem.

                            Nie, nie oznacza. Taras konczy w przyszlym roku piecdziesiatke. A za
                            siedemdziesiatke dziekuje - jestem konserwatywny i w mowie i w pismie i w zyciu
                            codziennym (oprocz kary smierci).
                            • ewa8a Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:51
                              taras10 napisał:
                              > Taras konczy w przyszlym roku piecdziesiatke

                              Ooooo, to wiele wyjaśnia....

                              Wobec tego gratuluję powzięcia decyzji o ożenku w tak młodym wieku.
                              • taras10 Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:59
                                ewa8a napisała:

                                > taras10 napisał:
                                > > Taras konczy w przyszlym roku piecdziesiatke
                                >
                                > Ooooo, to wiele wyjaśnia....
                                >
                                > Wobec tego gratuluję powzięcia decyzji o ożenku w tak młodym wieku.

                                Ozenku w tak mlodym wieku? Te gratulacje naleza sie mojej zonie raczej...


                                >
                                • ewa8a Ręce opadły mi do kolan ! 31.12.06, 01:04
                                  Obawiam się Taras, że żonie to za bardzo nie ma czego gratulować. Nie wzięłam
                                  twojego młodego wieku w cudzysłów. Sądziłam, że domyslisz sie, iz
                                  pięćdziesięcioletni pan młody to żart.
                                  • taras10 Re: Ręce opadły mi do kolan ! 31.12.06, 01:10
                                    ewa8a napisała:

                                    >Obawiam się Taras, że żonie to za bardzo nie ma czego gratulować.

                                    Ano nie ma. Wlasnie mnie wola i musze isc...
                                    • owca_czarna Re: Ręce opadły mi do kolan ! 31.12.06, 13:31
                                      taras10 napisał:


                                      > Ano nie ma. Wlasnie mnie wola i musze isc...

                                      I to mi się podoba, jak mus to mus. Choć jeden posłuszny.

                                      owca_czarna
                        • ewa8a Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:43
                          O nie mogę !!!! On urządza ,,seanse miłosne''.
                          • malowany_paznokc Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:47
                            ewa8a napisała:

                            > O nie mogę !!!! On urządza ,,seanse miłosne''.
                            >

                            Jesooooooo gdzie te "seanse"?
                            • ewa8a Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:53
                              Zapytaj go. Sama jestem ciekawa, ale nie śmiem zapytać.
              • taras10 Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:02
                jaceq napisał:

                > Taras, gdzieś przed chwilą przeczytałem, że jesteś polonistą. Chciałem
                zapytać,
                > czy kpiny sobie robisz?

                jaceq rowniez napisal:
                "Nie sądzę. Język polski jest językiem wyjątkowo logicznym (z nielicznymi
                wyjątkami). A konstrukcje typu "prześladować kogoś zazdrością" czy "prześladują
                mnie listami z prośbą o pożyczkę" wpisują się w kanon języka polskiego od dość
                dawna".

                Nie. To ty stroisz zarty ze mnie. Zwlaszcza stwierdzeniem, ze jezyk polski
                jest "jezykiem wyjatkowo logicznym". Wybaw mnie laskawie od stwierdzen tego
                typu. Moj ukochany profesor Doroszewski na wykladach tlumaczyl nam, ze jezyk
                polski jest cudowny, ale nie logiczny.
                • jaceq Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:29
                  taras10 napisał:
                  > Moj ukochany profesor Doroszewski na wykladach tlumaczyl nam, ze jezyk
                  > polski jest cudowny, ale nie logiczny.

                  A to bardzo interesujące, bo mnie mówił co innego. I poparł to przykładami.


                  To jak z tym "prześladowaniem kogoś czymś"?
                  • taras10 Re: Walka mesjaszy? 31.12.06, 00:35
                    jaceq napisał:

                    > taras10 napisał:
                    > > Moj ukochany profesor Doroszewski na wykladach tlumaczyl nam, ze jezyk
                    > > polski jest cudowny, ale nie logiczny.

                    > A to bardzo interesujące, bo mnie mówił co innego. I poparł to przykładami.

                    T o b i e mowil co innego? A w ktorym roku, jesli mozna wiedziec?
                    • jaceq W którym, 31.12.06, 00:38
                      czy na którym?
                      • taras10 Re: W którym, 31.12.06, 00:42
                        jaceq napisał:

                        > czy na którym?

                        Ganz egal. Speek up.

                        • pozarski Re: W którym, 31.12.06, 00:45
                          Blad ortograficzny dla amerykanisty,to gorzej niz smierc.
                        • jaceq Re: W którym, 31.12.06, 00:54
                          taras10 napisał:

                          > jaceq napisał:
                          >
                          > > czy na którym?
                          >
                          > Ganz egal. Speek up.

                          No widzisz. Wszystko można znaleźć, dlatego mógłbym napisać cokolwiek. Dlatego,
                          dla Twojej wiadomości powiem Ci, że w 74. Na żadnym. W Warszawie. A pamiętam, bo
                          to było mocne.
                          • taras10 Re: W którym, 31.12.06, 01:05
                            jaceq napisał:

                            >No widzisz. Wszystko można znaleźć, dlatego mógłbym napisać cokolwiek.

                            Nie, nie moglbys napisac cokolwiek.

                            >Dlatego dla Twojej wiadomości powiem Ci, że w 74. Na żadnym. W Warszawie. A
                            pamiętam, bo to było mocne>

                            Cos piszesz. Whatever. Musisz wyjsc z honorem. Jestes fajny chlop, duzo
                            ciekawszy od pozarskiego i jego meza Ewy. Moze sie zaprzyjaznimy?

                            • jaceq Re: W którym, 31.12.06, 01:10
                              taras10 napisał:
                              > Cos piszesz. Whatever. Musisz wyjsc z honorem.

                              Nie muszę. Mogę.

                              > Jestes fajny chlop,

                              Nie jestem żaden "chlop", ino szlachcic (choć ubogi).

                              > Moze sie zaprzyjaznimy?

                              A na czym miałoby to precyzyjnie polegać?
                              • ewa8a Re: W którym, 31.12.06, 01:14
                                jaceq napisał:

                                > A na czym miałoby to precyzyjnie polegać?

                                Dobre pytanie ! A i propozycja była dość ciekawa.
                              • taras10 Re: W którym, 31.12.06, 12:41
                                jaceq napisał:

                                > Nie jestem żaden "chlop", ino szlachcic (choć ubogi).
                                >Moze sie zaprzyjaznimy?
                                >A na czym miałoby to precyzyjnie polegać?

                                To byl skrot myslowy. Lubie Ciebie czytac. Wierze w Twoje arystokratyczne
                                pochodzenie: kindersztube widac miedzy wierszami.
                                • jaceq Re: W którym, 31.12.06, 16:36
                                  taras10 napisał:
                                  > To byl skrot myslowy. Lubie Ciebie czytac. Wierze w Twoje arystokratyczne
                                  > pochodzenie: kindersztube widac miedzy wierszami.

                                  Dzięki za dobre słowo. Skrót myślowy rozszyfrowałem, mam nadzieję, że Ty moje -
                                  też. wink) Serdecznie pozdrawiam i mile połaskotany w moją bezgraniczną próżność -
                                  życzę pomyślności w Roku Nieolimpijskim, Niemundialowym i Niewyborczym czyli w
                                  sumie - Nijakim. Oby nie był nijaki!

                                  I niech już się powoli kończą te Ciekawe Czasy, w jakich przyszło nam żyć. wink)
                                  • taras10 Re: W którym, 31.12.06, 16:46
                                    Dzięki za dobre słowo. Skrót myślowy rozszyfrowałem, mam nadzieję, że Ty moje -
                                    > też. wink) Serdecznie pozdrawiam i mile połaskotany w moją bezgraniczną
                                    próżność

                                    > życzę pomyślności w Roku Nieolimpijskim, Niemundialowym i Niewyborczym czyli w
                                    > sumie - Nijakim. Oby nie był nijaki!

                                    Dzieki. Zdrowia i pomyslnosci! Niech Stworca uslyszy Twe slowa.
                                  • ewa8a Re: W którym, 01.01.07, 10:43
                                    No, no, ale komplement Ci się trafił ! Podszedł Cię psychologicznie. Po takich
                                    duserach opory przed nakłuwaniem nadętego bal(k)onu murowane.
    • benek231 Dziekuje panie Czuchnowski 28.12.06, 17:12
      za podsumowanie tego gnoja.
      • patience Re: Dziekuje panie Czuchnowski 28.12.06, 17:25
        Ja tam Lysiaka nie mam zamiaru bronic, ale Czuchnowski tez jest zabawny z tym
        atakiem na mesjanizm. To najbardziej przypomina ksiazke Small Gods Terry
        Pratchetta. Jest tam przepiekny opis malych, bezimiennych bogow na pustyni,
        ktore walcza miedzy soba o wyznawcow. Musi byc przynajmniej jeden wyznawca, zeby
        maly bezimienny bog dostal imie i boskie moce, ktore wzrastaja w zaleznosci od
        ilosci wyznawcow i wiary w tym bogu pokladanej. Ale rzeczywiscie porownanie
        Lysiaka do Ziemkiewicza jest na korzysc Ziemkiewicza. Ziemkiewicz nie robi sobie
        nazwiska za pomoca odbijania sie od Michnika. Pisuje o roznych rzeczach, a ta
        ksiazka o michnikozie to tylko jeden z tematow. A Lysiak, wysokonakladowy
        beniaminek PRL, po 89r. cala swoja kariere i zacieranie sladow po
        beniaminkowaniu oparl na malpowaniu mesjanizmu Michnika. No i teraz jest walka 2
        sekt o to, ktory z nich jest wiekszy mesjasz.
        • benek231 Re: Dziekuje panie Czuchnowski 28.12.06, 17:50
          Kiedys, za komuny, jeden z moich kolegow napisal bardzo wywrotowy wiersz pt. "Kostka Rubika".
          Gdybys miala moznosc zaznajomienia sie z tym tekstem to za Chiny Ludowe nie doszukalabys sie
          najniewinniejszych wywrotowych akcentow. Ale tylko dlateo, ze do odczytania wiersza niezbedny byl
          KLUCZ, nadajacy konkretne znaczenia pojeciom skadinad zupelnie niewinnym.

          Roznica pomiedzy moim kolega a Lysiakiem polega na tym, ze Czesio nie robil z siebie wywrotowca i
          nie tworzyl wlasnej legendy, z uzyciem tej bzdurnej "Kostki". Nie bylo mu to niezbedne do szczescia.
          To byla tylko niewinna zabawa.

          On wywrotowcem byl.


          A Lysiaka od 20 lat postrzegam jako oszusta i klamce.
        • jaceq Re: Dziekuje panie Czuchnowski 28.12.06, 18:05
          > To najbardziej przypomina ksiazke Small Gods Terry
          > Pratchetta. Jest tam przepiekny opis malych, bezimiennych bogow na pustyni,
          > ktore walcza miedzy soba o wyznawcow. Musi byc przynajmniej jeden wyznawca,
          > zeby maly bezimienny bog dostal imie i boskie moce, ktore wzrastaja w
          > zaleznosci od ilosci wyznawcow i wiary w tym bogu pokladanej

          Masz na myśli przypuszczalnie "Pomniejsze bóstwa"? W takim razie WŁ musi być
          całkiem sporym bogiem:

          www.lysiak.chrzanik.com/index.php?name=PNphpBB2&file=viewforum&f=1&sid=11831b068fcabec2133bead2477db64b

          skoro jego klaka chodzi tak nisko zgięta.
          • patience Re: Dziekuje panie Czuchnowski 28.12.06, 20:04
            Tytul wyglada na tlumaczenie z wlasciwej ksiazki, zreszta ladny, "Pomniejsze"
            brzmi lepiej niz przasne "Small"

            Woow wlasnie kliknelam na twoj link. Od razu sie zachwycilam na widok tej
            bialoczerwonej flagi z Lysiakiem zamiast orla big_grinbig_grinbig_grin
            • jaceq Re: Dziekuje panie Czuchnowski 28.12.06, 21:11
              To jest to, bo na odwrocie str. tyt. stoi właśnie 'Small Gods'. Jedna z
              "nudniejszych" książek P. (jak się pisze cykl 30 paru tomów o tym samym, to musi
              się trafić nudna, nonie?), zyskuje za to przy drugim czytaniu.

              A strona łysiakomaniaków - chyba WŁ nie ma raczej wpływu na jej ołtarzykowaty
              wystrój i hołdowniczo-wiernopoddańczy charakter wypowiedzi fanów.

              Też sobie ich poczytuję i się zastanawiam, co ja właściwie chcę od tego Łysiaka?

              "W dwu tomach wydanego ostatnio "Salonu - Alfabetu szulerów" to "wszystko"
              nazywa po imieniu. Rzuca gromy na " żydofobię prawdziwą i urojoną"; na szydzenie
              z "bohaterszczyzny"; na globalną i postępującą dechrystianizację; utratę przez
              Europę tożsamości (finałem będzie, prorokował Łysiak już wcześniej, przerobienie
              wieży Eiffla na minaret); na hipokryzję Salonu; dogmaty monetarystycznej
              ekonomii (Balcerowicz!); historyczny rewizjonizm wybielający zbrodnie winnych, a
              przypisujący je niewinnym; na nieznośne mentorstwo Salonu; czerwono-różowy
              rodowód ludzi sprawujących władzę w III RP, a także agenturalną przeszłość
              niektórych osób, i dziś jeszcze prominentnych. Uff, a to dopiero tom pierwszy.

              W drugim tomie "Alfabetu szulerów" Łysiak za swój cel obiera: islamski
              terroryzm; przeciwników Napoleona; lewackie ikony - Fucika i Guevarę; mit
              postępu; "pieścidełko" Salonu - równość; ulegającą degeneracji sztukę
              współczesną; fałszowanie rzeczywistości w stosunkach Polski z naszymi wschodnimi
              sąsiadami; błędy polityki watykańskiej, także, a może przede wszystkim tej
              prowadzonej przez Jana Pawła II; cyrk poprawności " Made in USA"; wreszcie
              zepsucie obyczajów związane z rozwiązłością kobiet."

              Podobno z:
              www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_061202/plus_minus_a_1.html

              Też nie przepadam za żydofobami. Mimo że historia marnie oceniła decyzję o
              podjęciu Powstania Warszawskiego, też nie uważam, by był to powód, by szydzić z
              tych, którzy podjęli tę tragiczną decyzję. O dechrystianizacji się nie
              wypowiadam, ale to widać i pewnie warto się zastanowić (przynajmniej) czy nie ma
              to związku z utratą tożsamości przez Europę. Do przerobienia wieży Eiffla na
              minaret raczej nie dojdzie, imigranci orientalni prędzej potną ją palnikami,
              gdyż nie są to ludzie zdolni do budowania czegokolwiek, ale raczej do
              destrukcji. Dogmaty monetarystyczne pomijam: nie widzę powodu by profesor
              ekonomii znał się na historii sztuki, to i historyk sztuki może mieć g. pojęcie
              o ekonomii. Też uważam, że tzw. "salonowi", "warszawce", "krakówkowi" i komu tam
              jeszcze trzeba od czasu do czasu przytrzeć różków, jakkolwiek kocioł
              przyganiający garnkowi nie musi być od razu taki odrażająco brudny, zasmolony i
              cuchnący. Też uważam, że problemem nr jeden Europy początku wieku będzie
              wojujący terroryzm islamski i rozpychanie się łokciami przez fanatyków nie u
              siebie, na co im się pozwala. Że ikony, jakie lewizna sobie wzięła na bożków to
              są typy spod ciemnej gwiazdy, które najładniej wyglądałyby na latarniach (do
              Guewary, Fucika dodałbym śmiało jeszcze paru innych, na Szawezie kończąc).
              Polityka Watykanu JP2... oberpatron Polski przecież agentem Cesarstwa przeciw
              Papiestwu?

              Tylko to "zepsucie obyczajów związane z rozwiązłością kobiet". Nie od dziś
              widzę, jaki ma WŁ stosunek do kobiet. Z dyskusji na tym "chrzaniku" widzę, że
              to, co przypuszczam, że miało miejsce, to mam rację że miało. Czytam, że WŁ
              rozwiedziony od lat i że rękopis "Dobrego" podpieprzył mu "ktoś z najbliższej
              rodziny" tak, że musiał zakasać rękawy i wyprodukować książkę raz jeszcze.
              Rzeczywiście, na moim wydaniu było coś takiego, ale nie chce mi się przeszukiwać
              drugich rzędów na półkach z książkami (gdzieś tam stoi przywalony "Dobry",
              pewnie między Żukrowskim a Sartrem; wiadomo - ciasnota).

              Wg mnie chodziło o coś innego. Sposób, w jaki generalnie WŁ pisze o kobietach,
              zawsze jakiś dupny kontekst, pogarda podlana wyjątkowo szmirowatą wulgarnością -
              to wszystko pozwala mi sądzić, że kiedyś jakaś kobieta przyprawiła mu rogi.
              Sporych rozmiarów rogi. Naprawdę duże. I teraz facet wyhodował w sobie kompleks
              marnego kochanka, nie wiem; może wolał siedzieć w knigach zamiast w łóżku, może
              uważał, że 15 sekund na grę wstępną to w sam raz, może cuchnął fajką i
              popielniczką a może zwyczajnie zachodziła rażąca dysproporcja wymiarowa. Nie
              wiem, ale to nieistotne. Ale coś musi być na rzeczy, skoro u WŁ "wszystkie baby
              to... ch.".
              • patience Re: Dziekuje panie Czuchnowski 29.12.06, 01:19
                > To jest to, bo na odwrocie str. tyt. stoi właśnie 'Small Gods'. Jedna z
                > "nudniejszych" książek P. (jak się pisze cykl 30 paru tomów o tym samym, to
                > musi
                > się trafić nudna, nonie?), zyskuje za to przy drugim czytaniu.

                Mi sie bardzo podobala. Ci filozofowie i ich dysputy sa absolutnie nie do
                pobicia, szczegolnie jak spada na nich kara boska, a jego Diogenes ma lepsze
                teksty niz ten prawdziwy. Wylam nad ta ksiazka smile

                Mi w wczesniejszych tekstach Lysiaka przeszkadzał glownie wszystkoizm i dosyc
                tani sentymentalizm, w zasadzie nigdy mi nie przypadl specjalnie do gustu. A ten
                dzisiejszy to juz w ogole Nikodem Dyzma.


                • hasz0 ____________Poznać Czuchnowskiego po czuchnie jego 29.12.06, 10:32
                  www.lysiak.chrzanik.com/
                  Artykuł Czuchnowskiego zionie modelowym

                  jadem zwierzęcej nienawiści do Łysiaka

                  uruchamianym przy kazdej okazji demaskowania mechanizmów
                  propagandowych łże-elit i "ekonomii" transformacji systemowej od socjalizmu do
                  kapitalizmu, jakże szczodrze nagrodzonej odznaczeniami i tytułami naukowymi.

                  No i stąd taki "Nikodem Dyzma" jak Michalkiewicz "antysemita".

                  Czy nie jest to podobna reakcja "salonu" jak ta w stosunku do niedoszłego
                  noblisty?

                  Któż z największych ałtorytetów salonu nie ma o wiele bliższych związków z
                  komuną od Łysiaka?
                  Któż na polecenie ambasady radzieckiej został objęty cenzurą?
                  No kto?

                  Okragły Stół jest tu kryterium jedynym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka