Gość: Galba
IP: 213.17.161.*
04.04.03, 08:52
Washington Post opisuje dramatyczny ciąg wydarzeń, które doprowadziły do
głośnego uwolnienia panny Jessici Lynch (szeregowca Armii Stanów
Zjednoczonych) z saddamowej niewoli. Sprawna i brawurowa akcja amerykańskich
żołnierzy nie mogła by się odbyć gdyby nie bohaterski udział Irakijczyka,
mieszkańca Nasiriji.
Mohammed, 32-letni prawnik zwykł odwiedzać swoją żonę pracującą w miejscowym
szpitalu. Podczas zeszłotygodniowej wizyty zaskoczyła go spora liczba
funkcjonariuszy saddamowskiej bezpieki kręcących się po szpitalnych
korytarzach . Mamy tutaj amerykańskiego jeńca – poinformował go
zaprzyjaźniony lekarz. Mohammedowi udało się dostać w pobliże izolatki, w
której przetrzymywano owego jeńca. To co zobaczył kazało mu podjąć
natychmiastowe działania. Na łóżku leżała młoda dziewczyna pokryta bandażami
a nad nią stał funkcjonariusz bezpieki, który bił ową półprzytomną kobietę po
twarzy.
Dalszy ciąg historii na stronie:
www.washingtonpost.com/wp-dyn/articles/A23979-2003Apr3.html
Historia dzielnego Mohammeda, jego żony i córki oraz dziesiątki innych
dziennikarskich relacji mówiących o tym, że nasze wojska są witane przez
biednych Irakijczyków z coraz większą radością potwierdza fakt, że niedawni
niewolnicy Saddama uwierzyli w jego koniec – większość z nich, bez strachu
wyraża swą radość z odzyskiwanej Wolności.
Każda taka relacja (choćby te przytaczane przez lekko zniesmaczonych
reporterów francuskich a mówiące o wspólnych posiłkach irackich uchodźców i
amerykańskich Marines) to policzek dla oszalałych z nienawiści pacyfistów a
każdy kilometr zbliżający naszych dzielnych chłopców do kryjówki szczura z
Bagdadu to jeden siwy włos na skroni zawodowych hipokrytów z Berlina czy
Paryża.
Słońce Wolności wschodzi nad Mezopotamią i duma wypełnia polskie serca, że
biało-czerwony sztandar powiewa obok barw pozostałych Narodów Koalicji.
G.