Gość: Star
IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl
05.04.03, 14:27
Uważam, że do egzekwowania prawa powinien zabierać się nie najsilniejszy,
ale organa upoważnione do tego. Cały szkopuł polega jednak na tym, że o ile
na szczeblach państwowych takie organa istnieją to na szczeblu
ogólnoświatowym ich nie ma. Nie ma, ponieważ sprzeciwiają się ich utworzeniu
tzw. wielkie mocarstwa. Najlepszym przykładem tego jest historia powołania i
ratyfikowania Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze do osądzania i
skazywania winnych zbrodni przeciwko ludzkości. Jego powołaniu sprzeciwiło
się i ostatecznie nie ratyfikowało go 7 dużych państw w tym USA, Rosja i
Chiny. Państwa te nie potrzebują międzynarodowych organów do ustalania i
egzekwowania prawa, ponieważ same chcą pełnić te funkcję na zasadzie prawa
silniejszego. A więc na szczeblu ogólnoświatowym panuje anarchia i
gangsterskie obyczaje tak jak na dawnym dzikim zachodzie w USA tylko o wiele
groźniejsze, bo sprawowane nie przy pomocy coltów, ale współczesnych środków
masowej zagłady. Wszystko wskazuje, że zapłacimy za to drogo my wszyscy,
nasza cywilizacja a prawdopodobnie i większość istot biologicznych na ziemi.
Przywódcy wielkich mocarstw wydają się wyraźnie nie nadążać za rozwojem
cywilizacji i tkwią nadal kurczowo w przestarzałych ideach
nacjonalistycznych i wąskich interesach narodowych.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że tzw. szerokie masy nie tylko
przyglądają się temu biernie, ale dają się nawet wciągać w te szaleństwa
militarne spychające świat na skraj przepaści samozagłady. Podejmowane
demonstracje pacyficzne są chaotyczne, słabo zorganizowane i nie nakierowane
na właściwe cele. Siły szaleństwa i destrukcji są o wiele lepiej
zorganizowane niż siły rozsądku i postępu. Wykorzystują one również potężne
narzędzia w postaci ideologii nacjonalistycznych i religijnych oraz środków
masowego przekazu do ogłupiania mas i wykorzystywania ich do realizacji
swych anachronicznych celów.
Nasuwa się jednak pytanie, czy sytuacja jest już całkowicie beznadziejna czy
też może rozsądek w końcu zwycięży. Myślę, że zależy to od mobilizacji ludzi
światłych i rozumnych, od tego czy będą oni chcieli propagować postępowe
idee i czynnie uczestniczyć w ich realizacji. Bez aktywnego, bowiem
działania i dobrej organizacji niczego konkretnego nie da się osiągnąć.