Dodaj do ulubionych

'Zasada laissez faire Adama Smitha...'

04.05.03, 02:09
...nie ma zastosowania we współczesnym społeczeństwie."

Prześmiewcy ekonomii wolnorynkowej często twierdzą, że konkurencja, choć
mogła być ważna w czasach Adama Smitha, teraz już nie spełnia swojej funkcji.
Świat stał się bardziej złożony, społeczeństwo coraz bardziej się urbanizuje,
a korporacje są ogromne i wpływowe. Metafora ,,niewidzialnej ręki",
nakreślona przez Adama Smitha, teraz słabo i nieoperatywnie oddaje realia
gospodarki. Trudno się spodziewać
Obserwuj wątek
    • wild 'Ustawodawstwo antytrustowe jest niezbędne...' 04.05.03, 02:13
      ,,Ustawodawstwo antytrustowe jest niezbędne, by zapobiegać istnieniu monopoli."

      Wszyscy doktrynerscy krytycy systemu wolnorynkowego przyjmują, że władza musi
      uchwalać ustawy antytrustowe (antymonopolowe) i egzekwować ich przestrzeganie.
      Co więcej, nawet wielu ,,konserwatystów", którzy deklarują się jako zwolennicy
      wolnej przedsiębiorczości, jest przekonanych, że ,,konkurencję" należy chronić
      energicznym egzekwowaniem przepisów Ustaw Shermana i Claytona.

      Zarówno nowocześni liberałowie, jak i konserwatyści nie mają w tej kwestii
      racji. Większość monopoli nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem, wywodzą się
      one bezpośrednio z władzy państwa. Znaczenie terminu ,,monopol" w ujęciu
      historycznym oznacza ,,przyznanie przy wileju przez państwo", który to akt
      wyklucza istnienie legalnej konkurencji w danej branży. Większość firm, które
      posiadały ,,monopol" w XVII-wiecznej Anglii lub XX-wiecznej Ameryce,
      posiadały ,,franszyzę" lub ,,świadectwo publicznej użyteczności", które prawnie
      nie dopuszczały do wejścia innych firm na chroniony rynek. Kiedy Adam Smith
      krytycznie wypowiadał się na temat monopoli w swym dziele pt. Bogactwo
      narodów , to potępiał taki właśnie rodzaj monopolu.

      Często zdarza się, że kręgi gospodarcze, reprezentujące określone interesy
      utrzymują, że konkretna branża wymaga ,,ochrony" przed tak zwaną ,,niszczącą
      konkurencją". W ujęciu historycznym, większość przywilejów przyznających
      monopol wywodziła się z grup reprezen tujących określone interesy poszukujących
      ochrony przed nowymi firmami, nowymi produktami lub nowymi technologiami.
      Oczywiście najłatwiejszym sposobem wyeliminowania takiego monopolu i
      przywrócenia zasad wolnego rynku jest zakazanie (lub prawne zniesienie)
      wszelkich przepisów ograniczających dostęp do rynku. A jeżeli nawet uznamy, że
      samo państwo jako takie wprowadza sobą pewien ,,monopol", to czyż ten monopol
      nie jest też problemem dla ,,wolnego rynku", a jeżeli tak, to czy nie ma
      potrzeby realizowania polityki antymonopolowej?

      Jest kilka powodów, by mniemać, że ustawodawstwo antymonopolowe jest
      niepotrzebne w warunkach gospodarki wolnorynkowej. Część firm radzi sobie
      lepiej niż inne i w efekcie zdobywa zwykle większy udział w rynku. Zdobycie
      tego większego udziału w rynku odbywa się dzięki ich większej od rywali
      efektywności, szybkiemu wdrażaniu ryzykownych innowacji i maksymalizacji
      subiektywnego dobrobytu klientów. Jednak (z punktu widzenia klienta) stosowanie
      antytrustowego ustawodawstwa przeciwko tym właśnie firmom, które przyczyniają
      się do podnoszenia ich dobrobytu nie ma przecież sensu!

      Niektóre firmy zdobywają większy udział w rynku poprzez energiczne redukcje
      cen, a niektórzy z krytyków twierdzą, że tego rodzaju ,,drapieżne" zachowania
      należy ograniczyć. Jednak oczywistym jest, że ograniczenie możliwości
      stosowania takich zmian w zakresie cen oznacza ograniczenie ,,konkurencji"
      cenowej w ogóle, którą krytycy ci, jak utrzymują, starają się wspierać.
      Dlaczego mielibyśmy ograniczać ,,konkurencję" w imię utrzymania ,,konkurencji"?
      Ponadto to przecież w końcu konsumenci zadecydują o tym czy dana redukcja
      cenowa jest ,,drapieżna", czy nie. Jeżeli konsumenci nagrodzą firmę, która
      obniża ceny (kupując więcej jej towarów), to oni właśnie zadecydują,
      że ,,monopol" (w danym momencie) jest bardziej efektywny, niż jakakolwiek inna
      forma organizacji rynkowej. I znów, dziwne byłoby, gdyby ustawodawstwo
      antymonopolowe miało ingerować w struktury, które sami konsumenci uważają za
      najdogodniejsze.

      Zwolennicy ustawodawstwa antymonopolowego utrzymują, że pod nieobecność
      przepisów antymonopolowych konkurenci na rynku mogą wejść w ,,zmowę" i że zmowa
      taka może działać na szkodę konsumentów. Z pewnością firmy mogłyby dzielić się
      między sobą informacjami na temat kosztów i wspólnie określać ceny rynkowe.
      Jednak o to, czy praktyki takie ,,krzywdzą" konsumentów można by się poważnie
      spierać.

      Większość umów kartelowych, tak przed jak i po wprowadzeniu ustawodawstwa
      antytrustowego, zawiodła zdecydowanie w osiągnięciu ,,ograniczenia aktywności
      handlowej" w danej branży. Nowe firmy zawsze mogą wejść na rynek i rozpocząć
      dostawy ,,kontrolowanego" produktu. Ponadto sami członkowie karteli często
      odchodzą od przestrzegania zawartych umów i podejmują produkcję dodatkowych
      ilości towaru. Większość umów kartelowych szybko zostaje rozwiązana, zanim
      jeszcze na scenę wkroczą agencje antymonopolowe.

      Jednak nawet takie umowy współpracy, które nie zostają rozwiązane, nie muszą
      być koniecznie szkodliwe. Firmy mogą osiągać znaczne zwiększenie efektywności
      swych działań produkcyjnych i marketingowych poprzez dzielenie się informacjami
      z innymi podmiotami gospodarczymi i podejmowanie wspólnych przedsięwzięć.
      Efekty takie przynieść może oficjalna fuzja przedsiębiorstw, jak również mniej
      formalne porozumienia (o różnym okresie i zakresie obowiązywania) podejmowane
      przez firmy funkcjonujące w tej samej branży. Ustawodawstwo antytrustowe w
      chwili obecnej nie pozwala na wykorzystanie takich sposobów zwiększania
      efektywności działań sankcjonując (pewne) fuzje, lecz odrzucając prawie
      wszystkie umowy współpracy.

      Najlepszych argumentów przeciwko ustawodawstwu antytrustowemu dostarcza nam
      jednak uważna analiza jego historii. Większość postępowań antymonopolowych
      prowadzona jest przeciwko firmom, które zwiększały produkcję obniżając
      jednocześnie ceny. Przedsiębiorstwa takie jak Standard Oil, US Steel, Alcoa,
      United Shoe Machinery oraz IBM są klasycznymi przykładami firm, przeciwko
      którym podjęto postępowanie antytrustowe. Jednak w każdym bez wyjątku przypadku
      firmy te rozszerzały produkcję, wprowadzały innowacyjne rozwiązania oraz
      przyczyniały się do powiększania dobrobytu klientów. Przypadki postępowania
      antymonopolowego (kiedy jedna firma wnosi oficjalne oskarżenie przeciwko
      drugiej) są jeszcze mniej budujące. W tych przypadkach nie dzieje się to
      przynajmniej pod pretekstem ochrony ,,interesu publicznego". Krótko mówiąc,
      praktyka antymonopolowa jest otwartym zamachem na efek tywność produkcyjną i
      zakres wyborów dostępnych konsumentom.

      Oprócz względów ekonomicznych, jest jeszcze jeden powód, by sprzeciwiać się
      ustawodawstwu antymonopolowemu. Ustawodawstwo tego rodzaju zawsze bowiem
      ingeruje w podstawowe prawa własności jednostki. Jego przepisy w majestacie
      prawa nie pozwalają właścicielom pewnej własności korzystać z niej w pewien
      pokojowy sposób. Jak zauważył Adam Smith ponad 200 lat temu, wszelkie przepisy,
      które wprowadza państwo w celu ograniczenia prawa przedsiębiorców do zawierania
      porozumień cenowych muszą, ze swej natury, kolidować z ,,wolnością i
      sprawiedliwością". Jasne zrozumienie prawdziwej natury monopoli, jakie
      przedstawił Smith i jego mądrość obnażająca niesprawiedliwość właściwą
      ustawodawstwu antymonopolowemu są w całej swej rozciągłości aktualne także
      dziś.

      D. T. Armentano
      Przełożył Marek Albigowski
      • oleg3 Re: 'Ustawodawstwo antytrustowe jest niezbędne... 04.05.03, 10:06
        Mam wątpliwości co do jednego twierdzenia "Nowe firmy zawsze mogą wejść na
        rynek i rozpocząć dostawy ,,kontrolowanego" produktu." Teoretycznie jest to
        możliwe. Ale istotny jest czas i kapitał. Pobawmy się samochodami.


        Konsument ma do wyboru setki marek/modeli. Ale całą produkcję samochodów na
        świecie kontroluje 5-10 firm (nie warto się spierać czy 6 czy 8). Producenci
        niezależni to nieistotny margines. Wyobraźmy sobie ekscentrycznego miliardera,
        który chciałby zostać Fordem XXI wieku. Ile potrzebuje kapitału ? Co najmniej
        miliard dolarów. Po jakim czasie będzie miał 5% udział w rynku? Przyjmijmy
        optymistycznie, że 10 lat. Ile nowych firm wkracza na rynek samochodowy?
        • bimi Re: 'Ustawodawstwo antytrustowe jest niezbędne... 04.05.03, 10:30
          oleg3 napisał:

          > Mam wątpliwości co do jednego twierdzenia "Nowe firmy zawsze mogą wejść na
          > rynek i rozpocząć dostawy ,,kontrolowanego" produktu." Teoretycznie jest to
          > możliwe. Ale istotny jest czas i kapitał. Pobawmy się samochodami.
          >
          >
          > Konsument ma do wyboru setki marek/modeli. Ale całą produkcję samochodów na
          > świecie kontroluje 5-10 firm (nie warto się spierać czy 6 czy 8). Producenci
          > niezależni to nieistotny margines. Wyobraźmy sobie ekscentrycznego miliardera,
          > który chciałby zostać Fordem XXI wieku. Ile potrzebuje kapitału ? Co najmniej
          > miliard dolarów. Po jakim czasie będzie miał 5% udział w rynku? Przyjmijmy
          > optymistycznie, że 10 lat. Ile nowych firm wkracza na rynek samochodowy?

          No właśnie - inaczej albo zbankrutuje sam, albo ci, co teraz panują na rynku
          wygryzą go zniżając np. ceny. Zresztą, myślę, że miliard to by mu wystarczył
          jedynie na rozwinięcie działalności - aby przetrwać na rynku potrzebował by
          chyba czegoś więcej. Przede wszystkim dużo szczęścia.

          Tylko po jaką cholerę, mając miliard dolarów bawić się jeszcze w fabryki?
          Chyba trzeba by mieć coś nie tak w głowie... smile
          • oleg3 Re: 'Ustawodawstwo antytrustowe jest niezbędne... 04.05.03, 10:56
            bimi napisał:
            > No właśnie - inaczej albo zbankrutuje sam, albo ci, co teraz panują na rynku
            > wygryzą go zniżając np. ceny.

            Gdyby obniżyli ceny to konsumenci odnieśliby korzyść. Ale mogą
            reagować "pozarynkowo". Wykorzystując swoją pozycję mogą wpływać na banki -
            nasz Ford XXI w. nie dostanie kredytu. Mogą również skłonić stacje benzynowe do
            odmowy tankowania pojazdów wyprodukowanych przez Forda XXI.


            > Tylko po jaką cholerę, mając miliard dolarów bawić się jeszcze w fabryki?
            > Chyba trzeba by mieć coś nie tak w głowie... smile

            Nie jesteś miliarderem -)). Ja niestety też nie. Ale miliarderem zostaje
            wyłącznie ten kto zawsze ma mało. To kwestia drapieżności.
        • wild a może ta wątpliwość to "koncesje" i "pozwolenia"? 04.05.03, 16:30
          oleg3 napisał:

          > Mam wątpliwości co do jednego twierdzenia "Nowe firmy zawsze mogą wejść na
          > rynek i rozpocząć dostawy ,,kontrolowanego" produktu." Teoretycznie jest to
          > możliwe. Ale istotny jest czas i kapitał. Pobawmy się samochodami.

          a może pobawmy się "koncesjami"? co musi posiadac np. Toyota aby otworzyć
          fabrykę wykupując ziemie od Pawlaka? co może ograniczać tę chęć oprócz własnych
          pieniedzy?????????????????
          • oleg3 Re: a może ta wątpliwość to 'koncesje' i 'pozwole 04.05.03, 19:02
            Uciekasz od tematu. Przeczytaj moje posty w tym wątku.
            • wild ucieczka a temat wątku 04.05.03, 21:35
              oleg3 napisał:

              > Uciekasz od tematu. Przeczytaj moje posty w tym wątku.

              jaki temat jest twoich wątków? dylemat kto i w jaki sposób bedzie chciał
              inwestować? i co mu grozi jak zrobi bubla? mnie głowa o to nie boli smile
        • wild ... 04.05.03, 21:42
          oleg3 napisał:

          > Ile nowych firm wkracza na rynek samochodowy?

          a w jaki sposób państwo manipuluje tym rynkiem np. w Polsce?
          rynek samochodowy jest ścisle powiązany z problemem drogi smile mnie bardziej
          interesuje rynek mobilnego lotnictwa niewymagający haraczu typu "droga" ... smile)
          • bimi Re: ... 04.05.03, 22:16
            wild napisał:

            > oleg3 napisał:
            >
            > > Ile nowych firm wkracza na rynek samochodowy?
            >
            > a w jaki sposób państwo manipuluje tym rynkiem np. w Polsce?
            > rynek samochodowy jest ścisle powiązany z problemem drogi smile mnie bardziej
            > interesuje rynek mobilnego lotnictwa niewymagający haraczu
            > typu "droga" ... smile)

            Chcesz produkować samoloty?
            Bardzo słusznie - tylko będziesz się musiał chyba do szybowców, ewentualnie
            Wilg i Iskr ograniczyć, bo rynek jumbo jetów już dawno zmonopolizowany.
            Przez tych samych zresztą ludzi, którzy uczestniczyli w pisaniu tych ustaw anty-
            trastowych. smile
            • wild nie wiem czy zrozumiałeś... 04.05.03, 22:19
              bimi napisał:

              > wild napisał:
              >
              > > oleg3 napisał:
              > >
              > > > Ile nowych firm wkracza na rynek samochodowy?
              > >
              > > a w jaki sposób państwo manipuluje tym rynkiem np. w Polsce?
              > > rynek samochodowy jest ścisle powiązany z problemem drogi smile mnie bardziej
              >
              > > interesuje rynek mobilnego lotnictwa niewymagający haraczu
              > > typu "droga" ... smile)
              >
              > Chcesz produkować samoloty?
              > Bardzo słusznie - tylko będziesz się musiał chyba do szybowców, ewentualnie
              > Wilg i Iskr ograniczyć, bo rynek jumbo jetów już dawno zmonopolizowany.
              > Przez tych samych zresztą ludzi, którzy uczestniczyli w pisaniu tych ustaw
              anty
              > -
              > trastowych. smile

              ale ustawy "antytrustowe" to komunistyczna ingerencja w wolny rynek smile jeszcze
              raz przeczytaj


              4) dla producentów
              wejście na rynek i zejście z niego nie są ograniczane ani zakazywane.
              • bimi Re: nie wiem czy zrozumiałeś... 04.05.03, 22:32
                wild napisał:

                > ale ustawy "antytrustowe" to komunistyczna ingerencja w wolny rynek smile jeszcze
                > raz przeczytaj

                Faktycznie - pokręciłem z anty-monopolowymi.
                Oj, długi to był weekend. smile


                > 4) dla producentów
                > wejście na rynek i zejście z niego nie są ograniczane ani zakazywane.

                Wiesz dobrze, ze to niewykonalne.
                Nie chciał byś chyba mieć w supermarkecie mięsa, które nie zostało przebadane
                na BSE czy inna salmonellę?

                Wolisz sobie organizować takie badanie we własnym zkresie, za kazdym razem jak
                będziesz chciał zjeść mięso?
                Nie lepiej ustalić odpowiednie instytucje, które będa sie po prostu troszczyły
                się o to, abyś nie miał mozliwości kupienia w sklepie czegoś, co może Ci
                zaszkodzić?
                • wild kontrole w domowej kuchni? 04.05.03, 22:36
                  bimi napisał:

                  > Wiesz dobrze, ze to niewykonalne.
                  > Nie chciał byś chyba mieć w supermarkecie mięsa, które nie zostało przebadane
                  > na BSE czy inna salmonellę?

                  albo chleb z trocinami?

                  > Wolisz sobie organizować takie badanie we własnym zkresie, za kazdym razem
                  jak
                  > będziesz chciał zjeść mięso?
                  > Nie lepiej ustalić odpowiednie instytucje, które będa sie po prostu
                  troszczyły
                  > się o to, abyś nie miał mozliwości kupienia w sklepie czegoś, co może Ci
                  > zaszkodzić?


                  nieinteresuje mnie czyjaś lodówka i kuchnia ale jak tak bardzo komuś zalezy na
                  certyfikatach to niech je wykupuje - mysle że Twoja firma byłaby dokładna jak
                  trzeba smile

                  PS. a co z zwierzętmi w lesie? moga się np. udławić jagodami!
                  • bimi Re: kontrole w domowej kuchni? 05.05.03, 14:21
                    wild napisał:

                    > bimi napisał:
                    >
                    > > Wiesz dobrze, ze to niewykonalne.
                    > > Nie chciał byś chyba mieć w supermarkecie mięsa,które nie zostało przebadane
                    > > na BSE czy inna salmonellę?
                    >
                    > albo chleb z trocinami?

                    A co tu ma do rzeczy chleb z trocinami?


                    > > Wolisz sobie organizować takie badanie we własnym zkresie, za kazdym razem
                    >
                    > jak
                    > > będziesz chciał zjeść mięso?
                    > > Nie lepiej ustalić odpowiednie instytucje, które będa sie po prostu
                    > troszczyły
                    > > się o to, abyś nie miał mozliwości kupienia w sklepie czegoś, co może Ci
                    > > zaszkodzić?
                    >
                    >
                    > nieinteresuje mnie czyjaś lodówka i kuchnia ale jak tak bardzo komuś zalezy na
                    > certyfikatach to niech je wykupuje - mysle że Twoja firma byłaby dokładna jak
                    > trzeba smile

                    Ale to pzrecież dla dobra tych, co nie wiedzą, że z certyfikatami jest dla nich
                    o wiele bezpieczniej... smile
                    Przyznaję - tego typu podejście (konieczność kontroli każdego kawałka mięsa w
                    handlu przez państwo) jest nie do końca liberalne. Niemniej jednak uważam, że
                    jest bardzo rozsądn. Poza tym nikt Cię przecież nie zamknie jak sobie kupisz
                    dwa kilo karkówki od sąsiada, który właśnie miał świniobicie.
                    Bo ważne jest, aby zapobiegać przypadkom typu 1000 zarżniętych krów, zarażonych
                    jakimś gównem, sprzedawanych w sieci supermarketów na teranie całego kraju.
                    A wyobrażasz sobie jak np. supermarkety oszczędzały by na tego typu badaniach,
                    gdyby tylko mogły to robić bezkarnie?


                    > PS. a co z zwierzętmi w lesie? moga się np. udławić jagodami!

                    To niech uważają, jak jedzą. Poza tym, nie mamy możliwości zapobiec temu, aby
                    jakieś zwierze nie udławiło się jagodami. Tzn. nawet jeśli mamy, to jestem
                    pewien, że to zwierze sobie tego nie życzy.
                    • wild Re: kontrole w domowej kuchni? 05.05.03, 16:46
                      bimi napisał:

                      > wild napisał:
                      >
                      > > bimi napisał:
                      > >
                      > > > Wiesz dobrze, ze to niewykonalne.
                      > > > Nie chciał byś chyba mieć w supermarkecie mięsa,które nie zostało prz
                      > ebadane
                      > > > na BSE czy inna salmonellę?
                      > >
                      > > albo chleb z trocinami?
                      >
                      > A co tu ma do rzeczy chleb z trocinami?

                      że można nim się udławić?


                      >
                      >
                      > > > Wolisz sobie organizować takie badanie we własnym zkresie, za kazdym
                      > razem
                      > >
                      > > jak
                      > > > będziesz chciał zjeść mięso?
                      > > > Nie lepiej ustalić odpowiednie instytucje, które będa sie po prostu
                      > > troszczyły
                      > > > się o to, abyś nie miał mozliwości kupienia w sklepie czegoś, co może
                      > Ci
                      > > > zaszkodzić?
                      > >
                      > >
                      > > nieinteresuje mnie czyjaś lodówka i kuchnia ale jak tak bardzo komuś zalez
                      > y na
                      > > certyfikatach to niech je wykupuje - mysle że Twoja firma byłaby dokładna
                      > jak
                      > > trzeba smile
                      >
                      > Ale to pzrecież dla dobra tych, co nie wiedzą, że z certyfikatami jest dla
                      nich

                      więc niech płaci ten co ma takie potrzeby - ja dziekuje ale rezygnuje ( coś jak
                      przymusowa modlitwa dla ateisty )
                      • bimi Re: kontrole w domowej kuchni? 05.05.03, 17:06
                        wild napisał:

                        > bimi napisał:
                        >
                        > > wild napisał:
                        > >
                        > > > bimi napisał:
                        > > >
                        > > > > Wiesz dobrze, ze to niewykonalne.
                        > > > > Nie chciał byś chyba mieć w supermarkecie mięsa,które nie został
                        > o prz
                        > > ebadane
                        > > > > na BSE czy inna salmonellę?
                        > > >
                        > > > albo chleb z trocinami?
                        > >
                        > > A co tu ma do rzeczy chleb z trocinami?
                        >
                        > że można nim się udławić?

                        Na to, że sie może udłąwić nich uważas sam - bo jak niby można mu pomóc s nie
                        udławieniu się?
                        Za to, normalny człowiek nie jest w stanie badać sobie każdego kawałka mięsa,
                        czy masłą, które kupuje, pod kątem wszelkiego gówna które może w nim być.
                        Dlatego należy to zroganizować ustrojowo - podobnie jak drogi. Uważasz, że
                        każdy powinien budować drogę dla siebie?


                        > więc niech płaci ten co ma takie potrzeby - ja dziekuje ale rezygnuje ( coś
                        > jak przymusowa modlitwa dla ateisty )

                        A ja rezygnuję z tego, żeby iść do wojska.
                        Możesz sobie rezygnować, tylko kogo to obchodzi?

                        Przymusowa modlitwa dla ateisty zbliża się - PiS ma prokejt nowej konstytucji
                        opartej, na wartościach chrześcijańskich. smile Co za kolesie?!
                        • wild Re: kontrole w domowej kuchni? 05.05.03, 17:09
                          bimi napisał:

                          > A ja rezygnuję z tego, żeby iść do wojska.

                          tak i ja do policji albo na uczelnie

                          > Możesz sobie rezygnować, tylko kogo to obchodzi?
                          >
                          > Przymusowa modlitwa dla ateisty zbliża się - PiS ma prokejt nowej konstytucji
                          > opartej, na wartościach chrześcijańskich. smile Co za kolesie?!

                          czy to religia zwana "kult rządu" lub "kult panstwa"? co za kolesie!
                • Gość: mr_pope Re: nie wiem czy zrozumiałeś... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.05.03, 19:08
                  bimi napisał:


                  >
                  >
                  > > 4) dla producentów
                  > > wejście na rynek i zejście z niego nie są ograniczane ani zakazywane.
                  >
                  > Wiesz dobrze, ze to niewykonalne.
                  > Nie chciał byś chyba mieć w supermarkecie mięsa, które nie zostało przebadane
                  > na BSE czy inna salmonellę?
                  >
                  > Wolisz sobie organizować takie badanie we własnym zkresie, za kazdym razem
                  jak
                  > będziesz chciał zjeść mięso?
                  > Nie lepiej ustalić odpowiednie instytucje, które będa sie po prostu
                  troszczyły
                  > się o to, abyś nie miał mozliwości kupienia w sklepie czegoś, co może Ci
                  > zaszkodzić?
                  A kiedy chcę kupić coś co może mi zaszkodzić to zaczyna się problem, bo
                  wszystko przebadanesmile)
                  Jeśli konsument nie chce ryzykować kupna mięsa z BSE to nie kupi bez
                  certyfikatu jakości, obojętnie czy z państwowej czy prywatnej inspekcji- ważne,
                  żeby cieszyła się autorytetem. I już producent zadba o taki certyfikat.
                  • bimi Re: nie wiem czy zrozumiałeś... 05.05.03, 19:27
                    Gość portalu: mr_pope napisał(a):

                    > A kiedy chcę kupić coś co może mi zaszkodzić to zaczyna się problem, bo
                    > wszystko przebadanesmile)

                    Jest to pewien mankament, ale myślę, że nie ma co załamywać rąk. Jeśli naprawde
                    Ci na tym zależy to weź się najlepiej powieś - efekt będzie podobny, ale
                    kłopotu o wiele mniej.


                    > Jeśli konsument nie chce ryzykować kupna mięsa z BSE to nie kupi bez
                    > certyfikatu jakości, obojętnie czy z państwowej czy prywatnej inspekcji- ważne
                    > żeby cieszyła się autorytetem. I już producent zadba o taki certyfikat.

                    Jak będzie głodny to kupi.
                    • Gość: mr_pope Re: nie wiem czy zrozumiałeś... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 09:28
                      bimi napisał:

                      > Gość portalu: mr_pope napisał(a):
                      >
                      > > A kiedy chcę kupić coś co może mi zaszkodzić to zaczyna się problem, bo
                      > > wszystko przebadanesmile)
                      >
                      > Jest to pewien mankament, ale myślę, że nie ma co załamywać rąk. Jeśli
                      naprawde
                      >
                      > Ci na tym zależy to weź się najlepiej powieś - efekt będzie podobny, ale
                      > kłopotu o wiele mniej.
                      Nie próbowałem jeszcze się wieszać, nie jestem pewien czy o wiele mniej
                      kłopotów będzie. Ale to faktycznie interesujący pomysł.

                      > > Jeśli konsument nie chce ryzykować kupna mięsa z BSE to nie kupi bez
                      > > certyfikatu jakości, obojętnie czy z państwowej czy prywatnej inspekcji- w
                      > ażne
                      > > żeby cieszyła się autorytetem. I już producent zadba o taki certyfikat.
                      >
                      > Jak będzie głodny to kupi.
                      Jeśli będzie głodny to kupi cokolwiek. Niekoniecznie mięso.
                      Jeśli będzie głodny i biedny to kupi to co tańsze. Niekoniecznie mięso
                      przebadane.
                      • bimi Re: nie wiem czy zrozumiałeś... 06.05.03, 10:30
                        Gość portalu: mr_pope napisał(a):

                        > Nie próbowałem jeszcze się wieszać, nie jestem pewien czy o wiele mniej
                        > kłopotów będzie. Ale to faktycznie interesujący pomysł.

                        Mniej - nie trzeba Cię będzie leczyć z tego syfu, co był w mięsie, którego
                        zapragnąłeś. Po prostu od razu się Ciebie pochowa. A i Ty oszczędzisz sobie
                        przykrych doświadczeń z naszą służbą zdrowia. smile


                        > Jeśli będzie głodny to kupi cokolwiek. Niekoniecznie mięso.
                        > Jeśli będzie głodny i biedny to kupi to co tańsze. Niekoniecznie mięso
                        > przebadane.

                        No właśnie mówię. Gdyby nie było konieczności badania każdego miesą, to
                        większość ludzi jadła by niebadane. Bo było by po prostu tańsze. A ryzyko, ze
                        akurat moje będzie felerne, praktycznie zerowe.
                        Problem w tym, że mogło by się to skończyć np. epidemią. A tego chyba byśmy nie
                        chcieli?
            • wild I can fly...! 05.05.03, 01:21
              bimi napisał:

              > Chcesz produkować samoloty?
              > Bardzo słusznie - tylko będziesz się musiał chyba do szybowców, ewentualnie
              > Wilg i Iskr ograniczyć, bo rynek jumbo jetów już dawno zmonopolizowany.
              > Przez tych samych zresztą ludzi, którzy uczestniczyli w pisaniu tych ustaw
              anty
              > -
              > trastowych. smile

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=4453882
              smile grunt to przerzucić CAŁĄ sume za eksploatowanie dróg i autostrad tym którzy
              korzystąją z tego typu usług - wykluczam z tego towarzystwa drwali używających
              pił spalinowych i ogrodników z traktorkami na rope...

            • wild 2003 05.05.03, 01:25
              www.modelex.home.pl/kompol/polska.htm
              coz... smile
    • Gość: babariba wildzie, a co zasada 'laissez faire' IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 04.05.03, 22:24
      ma wspólnego z Adamem Smithem?, że się na wyrwany z całościowej koncepcji Smitha wątek francuscy fizjokraci powołali?
      Potwierdzją się moje podejrzenia, żeś Smitha nie czytał.
      pzdr, b
      • wild babaribo, a kiedy 04.05.03, 22:26
        w USA wprowadzono podatek dochodowy?
    • wild [3R] - stary przepis na edukacje w/g Adama Smitha. 04.05.03, 22:28
      3R - STARY PRZEPIS NA EDUKACJĘ

      Adam Smith, szkocki filozof i ekonomista, wspominając o szkołach i edukacji,
      powiedział, że są trzy rzeczy, których powinna uczyć szkoła - czytania, pisania
      i arytmetyki, co w języku angielskim składa się na tytułowe 3R (wRiting,
      Reading, aRithmetic). Pozostałe sprawy muszą pozostać w gestii rodziców, a nie
      szkoły. Dzisiejsza szkoła bardzo różni się od tej z koncepcji Adama Smitha.
      Może nawet nie jesteśmy tego świadomi, ale dzisiaj szkoły zdają się zajmować
      bardziej wychowaniem dzieci niż uczeniem trzech R.

      Wszystko zaczęło się od rewolucji we Francji 1789 roku, kiedy to odebrano
      Kościołowi szkoły i upaństwowiono je. Nieudolnie wprowadzono jeden ogólny
      program, który nie tyle miał czegoś nauczyć, ile zrobić z dzieci świadomych
      obywateli, zdolnych nieść przez następne pokolenia „światło” rewolucji. Z tego
      okresu pochodzą koncepcje „bezpłatnej” i obowiązkowej szkoły, utrzymywanej
      przez państwo dla wszystkich dzieci. Oczywiście do końca rewolucji nie
      osiągnięto w tej mierze zadowalających wyników. Jednak prawie nikt tego nie
      zauważył i „rewolucyjna” koncepcja edukacji jest realizowana do dzisiaj.

      W USA większość szkół jest utrzymywanych przez państwo. Po niedawnej decyzji
      Sądu Najwyższego wszystkie szkoły tego typu muszą być koedukacyjne, nawet
      jeżeli nie były takimi przez ostatnie 150 lat. Szkoły są w opłakanym stanie i
      mimo zwiększania nakładów uczniowie nie wykazują odpowiednich postępów w nauce.
      Jak pokazują rządowe raporty, 46 procent Amerykanów nie osiągnęło umiejętności
      czytania i pisania nawet w zakresie szkoły podstawowej. Dla porównania - w
      połowie XIX wieku, w czasie wojny między Północą i Południem, kiedy państwowe
      szkoły były jeszcze rzadkością, po obu walczących stronach analfabetów było
      tylko 20 procent.

      Państwowe szkolnictwo - co prawda - nie ma wyników w nauczaniu, ale to się
      zapewne niedługo zmieni. Coraz częściej padają propozycje zniesienia ocen czy
      stawiania tylko samych pozytywnych stopni bez względu na osiągane wyniki.
      Zmienia się w tej chwili ogólnokrajowe testy porównujące wyniki poszczególnych
      uczniów na bardziej adekwatne do obecnej (złej) sytuacji, stąd niemożliwe staje
      się porównanie wyników testów sprzed 20 czy 30 lat. W dodatku amerykańska
      szkoła jest obecnie bardziej upolityczniona niż kiedykolwiek wcześniej.

      Dla turysty odwiedzającego USA symbolem upolitycznienia jest żółty pojazd,
      czyli school-bus, wzięty jakby z innej epoki. Szkolne autobusy mają za zadanie
      dowozić dzieci do oddalonych czasami o wiele kilometrów szkół. Nie oznacza to,
      że w pobliżu ich domów nie ma właściwych szkół, ani że rodzice są tak zajęci
      sobą, że nie mają czasu ich tam dowieźć. Wcale tak nie jest. To ustawy
      edukacyjne z lat 60-tych przyjęły zasadę, że wszystkie dzieci mają dojeżdżać do
      szkoły w taki sam sposób. Poza tym w każdej szkole musi być odpowiedni procent
      uczniów różnych mniejszości narodowych, odpowiadający proporcjonalnie ich
      liczbie w danym stanie. A wszystko to po to, aby mniejszości te nie czuły się
      dyskryminowane.

      Od najmłodszych lat uczy się dzieci o feministkach, „wychowuje seksualnie” czy
      uczula „społecznie” na kłopoty finansowe rządu. Nawiasem mówiąc rządu, który
      pragnie rozwiązać wszystkie problemy obywateli, zamiast zajmować się ich
      bezpieczeństwem. Przypomina się tutaj słynny apel Clintona sprzed kilku lat
      skierowany do dzieci szkół podstawowych. Clinton apelował, aby każda klasa
      upiekła ciasteczka, sprzedała je za 150 dolarów, a zarobione pieniądze
      przekazała na spłatę deficytu budżetowego. W „nowej” historii nie ma już
      Edisona czy braci Wright, zastępuje ich Madonna i rodzina Simpsonów z
      telewizyjnego serialu animowanego.

      Jednak nie wszyscy rodzice zgadzają się z takim stanem rzeczy. Nie wszyscy
      chcą, aby ich dzieci w wieku 6 lat uczyły o tym, jak biedni i prześladowani są
      Murzyni, kobiety czy homoseksualiści, albo jak nakładać prezerwatywę na banana.
      W jaki sposób to zmienić? Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że to nie
      szkoła ma wychowywać, ale rodzice. Od nich powinna zależeć przyszłość dziecka.
      Niestety, niewiele mogą oni zrobić, ponieważ istnieje tzw. obowiązek szkolny i
      zabiera się im znaczne pieniądze na „bezpłatne” szkolnictwo w postaci podatków.
      Mogą oni posyłać swoje dzieci do szkół prywatnych, ale są one stosunkowo
      drogie, gdyż za edukację dzieci płaci się wtedy dwa razy.

      Powstają jednak organizacje czy ruchy zwane parents right movement, czyli ruchy
      obrony praw rodziców do wychowania własnych dzieci. Propagują one ideę
      prywatyzacji szkolnictwa lub koncepcję wyboru szkół propagowaną przez
      ekonomistę Miltona Friedmana. Inną, nabierającą znaczenia koncepcją jest
      homeschooling, czyli powrót do małych prywatnych szkółek w domach czy
      kościołach.

      Rodzice działający w tych ruchach chcą tylko jednego - dobra swoich dzieci.
      Chcą sami je wychowywać, wpajać im swoje zasady i idee oraz obronić przed
      demoralizacją. Tylko oni wiedzą, co jest dobre dla ich dzieci. Chcą po prostu
      normalności, a o to coraz trudniej.

      Mirosław Walukiewicz

      www.bezuprzedzen.pl/clintonland/3r.html
    • oleg3 'Monopol kolejowy' - do Wilda 05.05.03, 15:39
      Adam Smith żył przed epoką kolei. Nie mógł więc analizować pewnego typu
      monopolu, nazwijmy go "monopolem kolejowym". Współcześnie jest powszechny:
      woda, gaz, elektryczność, ... .

      Na potrzeby dyskusji z Wildem tworzę taki skromny model ekonomiczny. Rejon
      miasteczka Z. żyje z produkcji bydła (kilkudziesięciu producentów). Produkt
      jest dostarczany koleją do portu. Brak alternatywnego środka transportu.

      Właściciel jedynej linii kolejowej kupuje rancho od spadkobierców A i dalej
      prowadzi produkcję. Wprowadza jednak wyższą taryfę przewozową. Co bardziej
      przenikliwi farmerzy sprzedają mu szybko swoje farmy i wynoszą się z okolicy.
      Pozostali opierają się 2 sezony. Najdłużej trzymał się stary John więc
      odmówiono mu świadczenia usług przewozowych. Po 3 latach jedynym producentem
      bydła w miasteczku Z. jest właściciel jedynej linii kolejowej.

      Pytanie: Czy prawo winno zabronić właścicielowi kolei takich praktyk?
      • janusz2_ Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda 05.05.03, 15:56
        oleg3 napisał:

        > Adam Smith żył przed epoką kolei. Nie mógł więc analizować pewnego typu
        > monopolu, nazwijmy go "monopolem kolejowym". Współcześnie jest powszechny:
        > woda, gaz, elektryczność, ... .
        >
        > Na potrzeby dyskusji z Wildem tworzę taki skromny model ekonomiczny. Rejon
        > miasteczka Z. żyje z produkcji bydła (kilkudziesięciu producentów). Produkt
        > jest dostarczany koleją do portu. Brak alternatywnego środka transportu.

        Samochodów, biedacy, nie znali? smile))
        • oleg3 Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda 05.05.03, 16:01
          janusz2_ napisał:
          > Samochodów, biedacy, nie znali? smile))

          Chciałem dyskutować o samochodach (patrz wyżej), ale Wild przeszedł na
          samoloty. Muszę wrócic do tradycji. -)))
          • janusz2_ Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda 05.05.03, 16:06
            oleg3 napisał:

            > janusz2_ napisał:
            > > Samochodów, biedacy, nie znali? smile))
            >
            > Chciałem dyskutować o samochodach (patrz wyżej), ale Wild przeszedł na
            > samoloty. Muszę wrócic do tradycji. -)))

            Jasne smile
            Jednak poważnie rzecz ujmując, Twoje załozenie, iż "w modelowym miasteczku"
            był tylko transport kolejowy, "kasuje" cały przykład.
            • oleg3 Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda 05.05.03, 16:15
              janusz2_ napisał:

              > Jednak poważnie rzecz ujmując, Twoje załozenie, iż "w modelowym miasteczku"
              > był tylko transport kolejowy, "kasuje" cały przykład.

              Mogę łaskawie dołożyć tradycyjny sposób - trzeba przegnać stado 1000 mil po
              bezdrożach. Wynik będzie identyczny.
              • janusz2_ Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda 05.05.03, 16:34
                oleg3 napisał:

                > janusz2_ napisał:
                >
                > > Jednak poważnie rzecz ujmując, Twoje załozenie, iż "w modelowym miasteczku
                > "
                > > był tylko transport kolejowy, "kasuje" cały przykład.
                >
                > Mogę łaskawie dołożyć tradycyjny sposób - trzeba przegnać stado 1000 mil po
                > bezdrożach. Wynik będzie identyczny.

                Dlaczego identyczny?
                To chyba najtańszy sposób (choc praco- i czasochłonny)

                Można oczywiście przewieźć równiez bydło samochodami.
                A żeby przykład był bardziej adekwatny do skali krajowej (a nie
                małomiasteczkowej) to można jeszcze zainteresować innych przedsiębiorców
                kolejowych wybudowaniem konkurencyjnej linii kolejowej do miasteczka.
                Wolny rynek jest naprawdę niezły.
          • alfalfa Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda 05.05.03, 23:25
            Zaraz, moment - czy innych ewentualności nie widzisz? Np. farmerzy sami budują
            linię kolejową (fundusze to inna kwestia) i kolega przewożnik zwija interes
            albo ktoś buduje konkurencyjną linię i oferuje konkurencyjne ceny przewozu (o
            samochodzach nie wspominamsmile.
      • Gość: jacek#jw John Wayn jest rozwiązaniem / NT IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 16:09
      • wild Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda 05.05.03, 16:44
        oleg3 napisał:

        > Adam Smith żył przed epoką kolei. Nie mógł więc analizować pewnego typu
        > monopolu, nazwijmy go "monopolem kolejowym". Współcześnie jest powszechny:
        > woda, gaz, elektryczność, ... .
        >
        > Na potrzeby dyskusji z Wildem tworzę taki skromny model ekonomiczny. Rejon
        > miasteczka Z. żyje z produkcji bydła (kilkudziesięciu producentów). Produkt
        > jest dostarczany koleją do portu. Brak alternatywnego środka transportu.
        >
        > Właściciel jedynej linii kolejowej kupuje rancho od spadkobierców A i dalej
        > prowadzi produkcję. Wprowadza jednak wyższą taryfę przewozową. Co bardziej
        > przenikliwi farmerzy sprzedają mu szybko swoje farmy i wynoszą się z okolicy.
        > Pozostali opierają się 2 sezony. Najdłużej trzymał się stary John więc
        > odmówiono mu świadczenia usług przewozowych. Po 3 latach jedynym producentem
        > bydła w miasteczku Z. jest właściciel jedynej linii kolejowej.
        >
        > Pytanie: Czy prawo winno zabronić właścicielowi kolei takich praktyk?

        co to jest prawo?smile
        • wild ... 05.05.03, 16:57
          "Nie powinno się wymagać od właścicieli, by obsłużyli każdego, kto przychodzi
          do ich firmy, tak samo jak nie wymaga się od nich, by zapraszali każdego do
          swojego domu na kolację..."

          Llewellyn H. Rockwell, jr.,

          • oleg3 Ja czegoś nie rozumiem 05.05.03, 17:11
            Propagujesz koncepcję państwa "nocnego stróża" i jednocześnie negujesz potrzebę
            istnienia państwa. Dla mnie to trochę (?) za bardzo skomplikowane.
            • wild Re: Ja czegoś nie rozumiem 05.05.03, 17:23
              oleg3 napisał:

              > Propagujesz koncepcję państwa "nocnego stróża" i jednocześnie negujesz
              potrzebę
              >
              > istnienia państwa. Dla mnie to trochę (?) za bardzo skomplikowane.

              dla mnie ten "nocny stóż" to fantom - normalnie zajmują sie tym agencje ochrony
              mienia smile
          • Gość: mr_pope .......... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 09:32
            "Czy mi nie wolno uczynić ze swoim co zechcę?"
            Mt 20,15
      • Gość: mr_pope Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.05.03, 19:15
        oleg3 napisał:

        > Adam Smith żył przed epoką kolei. Nie mógł więc analizować pewnego typu
        > monopolu, nazwijmy go "monopolem kolejowym". Współcześnie jest powszechny:
        > woda, gaz, elektryczność, ... .
        >
        > Na potrzeby dyskusji z Wildem tworzę taki skromny model ekonomiczny. Rejon
        > miasteczka Z. żyje z produkcji bydła (kilkudziesięciu producentów). Produkt
        > jest dostarczany koleją do portu. Brak alternatywnego środka transportu.
        >
        > Właściciel jedynej linii kolejowej kupuje rancho od spadkobierców A i dalej
        > prowadzi produkcję. Wprowadza jednak wyższą taryfę przewozową. Co bardziej
        > przenikliwi farmerzy sprzedają mu szybko swoje farmy i wynoszą się z okolicy.
        > Pozostali opierają się 2 sezony. Najdłużej trzymał się stary John więc
        > odmówiono mu świadczenia usług przewozowych. Po 3 latach jedynym producentem
        > bydła w miasteczku Z. jest właściciel jedynej linii kolejowej.
        >
        > Pytanie: Czy prawo winno zabronić właścicielowi kolei takich praktyk?
        Ja mam kilka pytań odnośnie tego przykładu:
        1. Gdzie farmerzy transportują to bydło? Zakładam, że do jakiejś ubojni.
        Dlaczego w przypadku zbyt wysokich kosztów transportu farmerzy nie zbudują
        ubojni w mieście Z.?
        2. Czy taryfa przewozowa jest naprawdę tak wysoka, że koszty transportu
        przewyższają zyski z chowu bydła?
        3. Dlaczego jedynym środkiem transportu jest pociąg? Czy to tereny skaliste?
        Jeśli tak to gdzie farmerzy pasą bydło?
        4. Czy istnieje koncesja na transport kolejowy? Jeśli nie, to co się stanie
        jeśli jakiś przedsiębiorca wybuduje nową linię kolejową? A jeśli tak, to nie
        jest to wolny rynek.
        • oleg3 Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda 05.05.03, 19:47
          Gość portalu: mr_pope napisał(a):
          > Ja mam kilka pytań odnośnie tego przykładu:
          > 1. Gdzie farmerzy transportują to bydło? Zakładam, że do jakiejś ubojni.
          > Dlaczego w przypadku zbyt wysokich kosztów transportu farmerzy nie zbudują
          > ubojni w mieście Z.?

          oleg: Przykład jest w konwencji westernu. Zbudowanie ubojni niczego nie zmieni.
          Mięso też trzeba dostarczyć do portu.


          > 2. Czy taryfa przewozowa jest naprawdę tak wysoka, że koszty transportu
          > przewyższają zyski z chowu bydła?

          oleg: Tak została ustawiona. Cel to doprowadzenie wszystkich producentów do
          bankructwa.

          > 3. Dlaczego jedynym środkiem transportu jest pociąg? Czy to tereny skaliste?
          > Jeśli tak to gdzie farmerzy pasą bydło?

          oleg: Dodałem już -dla Janusza- możliwość pędzenia bydła jak to w westernie.
          Ale zakładając, że transport koleją trwa 3 dni, a stado dojdzie po kilku
          tygodniach w marnym stanie -wynik będzie identyczny. Inni producenci nie
          pokryją swoich kosztów.


          > 4. Czy istnieje koncesja na transport kolejowy? Jeśli nie, to co się stanie
          > jeśli jakiś przedsiębiorca wybuduje nową linię kolejową? A jeśli tak, to nie
          > jest to wolny rynek.

          oleg: Historycznie biorąc nie było kolei bez koncesji. Ale w tym przykładzie
          nie musi być koncesjonowana. Jednak założenie nowej kolei wymaga kapitału,
          którym wszyscy producenci nie dysponują. W grę wchodzi również czynnik czasu.

          P.S.
          Szczegóły nie są b. ważne. Ważne jest pytanie. Przykład możesz wymyślić sam.
          • Gość: jacek#jw Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda IP: *.toya.net.pl 05.05.03, 23:32
            > Szczegóły nie są b. ważne. Ważne jest pytanie. Przykład możesz wymyślić sam.

            > Pytanie: Czy prawo winno zabronić właścicielowi kolei takich praktyk?

            Nie istotne jest czy powinno, gdyż ono praktycznie zawsze staje po stronie
            kolei.
            • Gość: babariba Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 00:17
              Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

              > > Szczegóły nie są b. ważne. Ważne jest pytanie. Przykład możesz wymyślić sam. Pytanie: Czy prawo winno zabronić właścicielowi kolei takich praktyk?
              Nie istotne jest czy powinno, gdyż ono praktycznie zawsze staje po stronie kolei.
              *************
              'prawo staje zawsze po stronie kolei' czyli po CZYJEJ STRONIE nie SILNIEJSZEGO aby??? A kto ustala reguły? Kto stanowi prawo? Nie SILNIEJSZY aby?
              To gdzie jest tu miejsce na gloryfikowany przez wilda mechanizm wolnego wyboru i wolnej od wszelkich ograniczeń 'wymiany dóbr'???
              pzdr, b
              • Gość: jacek#jw Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda IP: *.toya.net.pl 06.05.03, 00:19
                Gość portalu: babariba napisał(a):

                > 'prawo staje zawsze po stronie kolei' czyli po CZYJEJ STRONIE nie
                SILNIEJSZEGO
                > aby??? A kto ustala reguły? Kto stanowi prawo? Nie SILNIEJSZY aby?
                > To gdzie jest tu miejsce na gloryfikowany przez wilda mechanizm wolnego
                wyboru
                > i wolnej od wszelkich ograniczeń 'wymiany dóbr'???
                > pzdr, b

                W modelu Wilda państwa nie ma smile. A kto wtedy ustanawia prawo, niech Ci on sam
                wyjaśni.
                • Gość: mr_pope Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 09:17
                  Bo wy to pozytywiści prawniczy, uznajecie wyłącznie prawo stanowione. Jesteście
                  totalitarystami, którzy uważają, że bez bicza ze strony policji i sądów
                  państwowych ludzie nie będą w ogóle przestrzegać żadnych zasad.
                  • Gość: jacek#jw Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.03, 09:43
                    Gość portalu: mr_pope napisał(a):

                    > Bo wy to pozytywiści prawniczy, uznajecie wyłącznie prawo stanowione.
                    Jesteście
                    >
                    > totalitarystami, którzy uważają, że bez bicza ze strony policji i sądów
                    > państwowych ludzie nie będą w ogóle przestrzegać żadnych zasad.

                    To nie pozytywizm a pragmatyzm. Nie widzę możliwości szybkiego i bezbolesnego
                    przekształcenia Polski w struktury bezpaństwowe. Dlatego w pierwszej kolejności
                    dążyłbym do stworzenia państwa minimum właśnie ze zdfiniowanym prawem i
                    policją. Przy czym nie bicz a podrzędna rola państwa wobec społeczności, a więc
                    zupełnie inaczej niż jest w tej chwili. I nie chodzi o to, że ludzie przestaną
                    przestrzegać prawa a o to, że ci co nie przestrzegają go teraz w dużej części w
                    dalszym ciągu nie będą tego prawa respektować.
                    • Gość: mr_pope Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 10:50
                      Gość portalu: jacek#jw napisał(a):


                      > To nie pozytywizm a pragmatyzm. Nie widzę możliwości szybkiego i bezbolesnego
                      > przekształcenia Polski w struktury bezpaństwowe. Dlatego w pierwszej
                      kolejności
                      >
                      > dążyłbym do stworzenia państwa minimum właśnie ze zdfiniowanym prawem i
                      > policją. Przy czym nie bicz a podrzędna rola państwa wobec społeczności, a
                      więc
                      >
                      > zupełnie inaczej niż jest w tej chwili. I nie chodzi o to, że ludzie
                      przestaną
                      > przestrzegać prawa a o to, że ci co nie przestrzegają go teraz w dużej części
                      w
                      >
                      > dalszym ciągu nie będą tego prawa respektować.
                      Nie wiem jak wild, ale ja też nie widze szybkiego sposobusmile Reszta się zgadzasmile
                      Chybawink
                  • Gość: babariba Dekalog wystarczy??? :))) IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 12:17
                    Gość portalu: mr_pope napisał(a):

                    > Bo wy to pozytywiści prawniczy, uznajecie wyłącznie prawo stanowione. Jesteście
                    >
                    > totalitarystami, którzy uważają, że bez bicza ze strony policji i sądów
                    > państwowych ludzie nie będą w ogóle przestrzegać żadnych zasad.
                    • Gość: mr_pope Re: Dekalog wystarczy??? :))) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 12:56
                      Dekalog+ nauka Chrystusa powinny.
                      • Gość: babariba nie rób sobie jaj ze starszych ludzi... IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 18:35
                        Gość portalu: mr_pope napisał(a):

                        > Dekalog+ nauka Chrystusa powinny.
                        • wild przewidujesz nową kalkulacje dochodów starszych..? 06.05.03, 18:38
                          • Gość: babariba Re: przewidujesz nową kalkulacje dochodów starszy IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 20:03
                            czegoś całkiem nie zrozumiałem kwestii 'przewidujesz nową kalkulację dochodów starszych'.
                            Wątek chcesz podciągać, to napisz coś, z czym by można popolemizować
                            pzdr
                            • wild a będziesz bez jaj liczyć wpływ vatu na emerytury? 06.05.03, 23:43
                              Gość portalu: babariba napisał(a):

                              > czegoś całkiem nie zrozumiałem kwestii 'przewidujesz nową kalkulację dochodów
                              s
                              > tarszych'.
                              > Wątek chcesz podciągać, to napisz coś, z czym by można popolemizować
                              > pzdr


                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=5874635&a=5881489
                              tak chce popolemizowac o podatku dochodowym wprowadzonym w USA 1913 roku (
                              dobrowolnym ) a życiem i twórczościa Adama Smitha z lat 1723-1790 zgadnij o
                              czym?

                              wyciągnij kalkulator i oblicz ile okradany jest stary emeryta... nowa zagadka
                              bezjajeczna
          • Gość: mr_pope Re: 'Monopol kolejowy' - do Wilda IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 09:26
            oleg3 napisał:

            > Gość portalu: mr_pope napisał(a):
            > > Ja mam kilka pytań odnośnie tego przykładu:
            > > 1. Gdzie farmerzy transportują to bydło? Zakładam, że do jakiejś ubojni.
            > > Dlaczego w przypadku zbyt wysokich kosztów transportu farmerzy nie zbudują
            >
            > > ubojni w mieście Z.?
            >
            > oleg: Przykład jest w konwencji westernu. Zbudowanie ubojni niczego nie
            zmieni.
            > Mięso też trzeba dostarczyć do portu.
            To zadaj jeszcze pytanie co będzie jeśli właściciele statków zażądają zbyt dużo
            za transport bydła (czy też już mięsa) po morzach i oceanach. Może im też się
            podoba praca farmera tudzież chcieliby pobawić się transportem kolejowym?

            > > 2. Czy taryfa przewozowa jest naprawdę tak wysoka, że koszty transportu
            > > przewyższają zyski z chowu bydła?
            >
            > oleg: Tak została ustawiona. Cel to doprowadzenie wszystkich producentów do
            > bankructwa.
            I właściciel kolei precyzyjnie zakłada, że w ciągu roku zostanie jedynym
            farmerem w okolicy. Przez ten czas koszty utrzymania linii pokrywa z zysków z
            farmy???


            > > 3. Dlaczego jedynym środkiem transportu jest pociąg? Czy to tereny skalist
            > e?
            > > Jeśli tak to gdzie farmerzy pasą bydło?

            > oleg: Dodałem już -dla Janusza- możliwość pędzenia bydła jak to w westernie.
            > Ale zakładając, że transport koleją trwa 3 dni, a stado dojdzie po kilku
            > tygodniach w marnym stanie -wynik będzie identyczny. Inni producenci nie
            > pokryją swoich kosztów.
            Nie odpowiedziałeś dlaczego nie ma możliwości budowy nowej linii kolejowej. Co
            temu przeszkadza? Koncesje? Indianie? Intensywne opady deszczu?

            >
            > > 4. Czy istnieje koncesja na transport kolejowy? Jeśli nie, to co się stani
            > e
            > > jeśli jakiś przedsiębiorca wybuduje nową linię kolejową? A jeśli tak, to n
            > ie
            > > jest to wolny rynek.
            >
            > oleg: Historycznie biorąc nie było kolei bez koncesji. Ale w tym przykładzie
            > nie musi być koncesjonowana. Jednak założenie nowej kolei wymaga kapitału,
            > którym wszyscy producenci nie dysponują. W grę wchodzi również czynnik czasu.
            Producentów jest kilkudziesięciu. Jeśli na utrzymanie kolei stać jednego, to
            kilkunastu innych też będzie na to stać.
            Czynnik czasu jest ważny. Ale w takim razie doprowadzanie do bankructwa
            farmerów trwa więcej niż dwa, trzy lata. I znów pytam o koszta poniesione przez
            właściciela linii kolejowej. Skąd ma na to kasę?
            > P.S.
            > Szczegóły nie są b. ważne. Ważne jest pytanie. Przykład możesz wymyślić sam.
            Szczegóły są bardzo ważne, bo pomagają ustalić odpowiedź na Twoje pytanie. A
            także na inne, na przykład: dlaczego taki przedsiębiorca jak ów właściciel
            kolei miałby w ogóle szanse na zrealizowanie swoich celów?

            Pomijając jednak szczegóły: nie, prawo nie powinno ingerować w taką politykę
            przedsiębiorców. Z jakiej racji?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka