Dodaj do ulubionych

List do Ateistów

12.06.07, 18:52
Motto:

Przeżywszy życie bezbożnie, jak trzeba
Poszedł ateista po śmierci do Nieba.
Spotyka go św.Kunegunda:
"No, i jak Pan teraz wyglunda?"
A on jej na to: "O Santa!
Ładnie to kpić z repatrianta?"
(chyba Marian Załucki?)

(...)

Ale jest jeszcze aspekt społeczny.

Ludzie wierzący, że Pan Bóg po śmierci nagradza dobrych, a karze złych,
rzadziej kradną, gwałcą, mordują. Może tylko ze strachu - ale ja wolę mieć
mniejszą szansę, że zostanę zamordowany... i jest mi wszystko jedno, czy nie
zostanę zamordowany dlatego, że potencjalny morderca nie zabił mnie bo nie
lubi zabijać - czy ze strachu przed Piekłem.

Jeśli więc chcecie, by zwiększyła się liczba przestępstw, by trzeba było
obciążać budżety coraz wyższymi wydatkami na policję, na kamery monitorujące
miasta, na aparaturę podsłuchową - to proszę: przekonujcie ludzi, że Pana Boga
nie ma.

Powtarzam: z politycznego punktu widzenia jest obojętne, czy Pan Bóg istnieje,
czy nie istnieje; ważne: by ludzie wierzyli, że istnieje. Jak mawiali rosyjscy
nihiliści: "Boga niet - otca w mordu można!". Chcecie oberwać po mordzie od
własnego dziecka? To uczcie je, że nie istnieje Niebo i Piekło, a moralność
jest względna...

OK – jesteście elitą, Wasze dzieci będą dobrze wychowane i bez bojaźni Bożej
nikogo mordować i gwałcić nie będą. Jednak – wyobraźcie to sobie, Kochani
Ateiści – na świecie obok dzieci dobrze wychowanych (a i z takimi nigdy nic
nie wiadomo...) istnieje ze trzydzieści razy tyle dzieci źle wychowanych.
Nieraz: dzieci prymitywnych umysłowo – i będących prymitywami. I jakaś część z
nich jednak boi się tego Piekła. Oni nie wnikają w szczegóły, obcy im jest
spór o transsubstancjalność lub o manicheizm – natomiast prostą naukę:
„Ukradniesz – będziesz się smażył dwa lata” - rozumieją.

I jeśli widzą w kościele tłum modlących się, widzą wśród nich wielkich tego
świata, ludzi mądrych i wykształconych – to mówią sobie: „Ja tam nie wiem, czy
Bóg istnieje – ale skoro miliardy ludzi weń wierzą, inteligentni i mądrzejsi
ode mnie wierzą - to oni pewno wiedzą lepiej... Na wszelki wypadek nie będę
kradł”.

Nawet więc, jeśli w Niego nie wierzycie, to w Waszym interesie jest siedzieć
cicho - a nawet przekonywać innych, że On istnieje!

Czy myślicie, że np. Mieszkowi I objawił się Duch Święty? Nie, on po prostu
skalkulował, że religia chrześcijańska jest korzystna dla podtrzymania władzy
królewskiej, władzy ojca rodziny itd. I dlatego pod przymusem kazał nawracać...

Jeśli tego nie rozumiecie, jeśli nie rozumiecie własnego interesu - no, to
trudno! Coś nie w porządku z inteligencją i racjonalizmem. Bo podobno
nazywacie się racjonalistami?

Reasumując: oczywiście możecie mieć rację twierdząc, że Bóg nie istnieje. Ja
nie krytykuję niewiary w Boga, nie krytykuję ateizmu! O tym jednak, czy Bóg
istnieje, przekonamy się (albo nie...) dopiero po śmierci. Dlatego nie
wierzcie sobie - nikt Wam nie zakazuje nie wierzenia - i uważania się po cichu
za lepszych od tkwiącej w zabobonach Wiekszości.!

Natomiast głoszenie ateizmu, ateizm wojujący, jest absolutnie nieracjonalny. W
dodatku: szkodliwy społecznie.

Więc: po co go głosić?

JKM (14:40)
korwin-mikke.blog.onet.pl/2,ID218011074,index.html
Obserwuj wątek
    • rycho7 dogmat czy wiedza? 12.06.07, 19:20
      sz0k napisał:

      > Ludzie wierzący, że Pan Bóg po śmierci nagradza dobrych, a karze złych,
      > rzadziej kradną, gwałcą, mordują.

      Dlaczego z takim klamstwem zwracasza sie do ateistow? Twoje chciejstwo nie jest
      dowodem.

      > czy ze strachu przed Piekłem.

      Jest jeszcze strach przed prawem i "nieuchronnoscia" wymiaru "sprawiedliwosci".

      > obciążać budżety coraz wyższymi wydatkami na policję

      Podstawa "taniej" policji sa informatorzy. Kopsciolkowi zlustruja.

      > moralność jest względna...

      Laczysz rozlaczne. Typowy katolo-belkot.

      > OK – jesteście elitą

      Jakies kompleksiki?

      > Nieraz: dzieci prymitywnych umysłowo – i będących prymitywami. I jakaś cz
      > ęść z
      > nich jednak boi się tego Piekła.

      Boi sie "margines bledu".

      > „Ukradniesz – będziesz się smażył dwa lata” - rozumieją.

      Nie nie rozumieja. Chciejstwem nie zmienisz rzeczywistosci.

      > to oni pewno wiedzą lepiej...

      Nie, jesli wejde miedzy wrony bede krakal jak i one.

      > Na wszelki wypadek nie będę kradł”.

      Wole zemrzec na przednowku.

      > Nawet więc, jeśli w Niego nie wierzycie, to w Waszym interesie jest siedzieć
      > cicho

      Nie dam sie okradac kopsciolkowym. Zalezy Ci to mi zaplac za milczenie.

      > skalkulował, że religia chrześcijańska jest korzystna dla podtrzymania władzy

      Byla korzystna dla uzyskania władzy niedemokratycznej - dziedzicznej. Przekret.

      > Jeśli tego nie rozumiecie, jeśli nie rozumiecie własnego interesu - no, to
      > trudno! Coś nie w porządku z inteligencją i racjonalizmem. Bo podobno
      > nazywacie się racjonalistami?

      Oddaj mi moj portfel.

      > istnieje, przekonamy się (albo nie...) dopiero po śmierci.

      Bog musi sie spieszyc? Moze objawic sie dopiero na Sad Ostateczny za 20
      miliardow lat. Jak bedzie anty-"Big Bang".

      > Natomiast głoszenie ateizmu, ateizm wojujący, jest absolutnie nieracjonalny. W
      > dodatku: szkodliwy społecznie.
      >
      > Więc: po co go głosić?

      Zeby JKM nie dzgal sie brzuch.
      • sz0k Re: dogmat czy wiedza? 12.06.07, 19:55
        > > Ludzie wierzący, że Pan Bóg po śmierci nagradza dobrych, a karze złych,
        > > rzadziej kradną, gwałcą, mordują.
        >
        > Dlaczego z takim klamstwem zwracasza sie do ateistow? Twoje chciejstwo nie jest
        >
        > dowodem.

        Masz okazje udowodnić, że to kłamstwo. Twoją odpowiedź w stylu: "nie chce mi
        się", "poszukaj sobie" możesz sobie od razu darować.

        > Jest jeszcze strach przed prawem i "nieuchronnoscia" wymiaru "sprawiedliwosci".

        Tak, ale ten wpływa jednakowo na jednych i drugich (ateistów i wierzących). W
        przypadku wierzących dochodzą dodatkowe motywy ("strachy przed", "hamulce").
        Stąd m.in. ta uwaga powyżej, która nie jest żadnym "chciejstwem" a zwykłą logiką.

        > Laczysz rozlaczne. Typowy katolo-belkot.

        Czy Ty czytasz i próbujesz zrozumieć cały tekst, czy wycinki? Bo mam poważne
        wątpliwości.

        > Nie nie rozumieja. Chciejstwem nie zmienisz rzeczywistosci.

        Moim czy Twoim "chciejstwem"?

        No i reszta w stylu "rysiowych halunów". Szkoda palcy zdzierać na stukanie w
        klawisze...
        • rycho7 jezuickie zamulanie 12.06.07, 20:07
          sz0k napisał:

          > Masz okazje udowodnić, że to kłamstwo.

          Ty zaczales watek. Zamiesciles we wstepie belkot o "wojujacych ateistach". Ta
          wojowniczosc polega na nagannej, wedlug takich jak Ty, czelnosci odpowiadania
          na wyrazne zaczepki religianta.

          Klamstwem posluzyles sie Ty. Na Tobie spoczywa ciezar dowodu. Ja jedynie
          zasygnalizowalem, ze to jest klamstwo i ze nie przedstawiles zadnych dowodow.
          Domagnie sie obalania Twoich klamst i dogmatow to jedna ze sztuczek
          zamulajacych opracowanych przez jezuitow. Znam te sztuczki i musialbys mi jakos
          sensownie wyjasnic dlaczego mialbym sie dac wciagnac w szambo kontrreformacji.

          > się", "poszukaj sobie" możesz sobie od razu darować.

          Proponuje abys juz oglosil swoje zwyciestwo. Tak bedzie prosciej i krocej.

          > przypadku wierzących dochodzą dodatkowe motywy

          Przykladowo katolska obluda. Zgrzesze ale dostane rozgrzeszenie.

          > No i reszta w stylu "rysiowych halunów".

          Zwroc mi kase za Swiatynie Opacznosci.
          • sz0k Re: jezuickie zamulanie 12.06.07, 20:23
            > Ty zaczales watek.

            Ale Ty mi zarzuciłeś kłamstwo. Także na szczęście nic Ci nie muszę udowadniać,
            Ty już wiesz. Miałem tylko nadzieję, że podzielisz się źródłem tej wiedzy, cóż
            jak zwykle płonną...

            > Proponuje abys juz oglosil swoje zwyciestwo. Tak bedzie prosciej i krocej.

            Ależ Rysieńku ja z nikim nie walczę, to Ty masz permanentną schizę "ciągłego
            pojedynku" (Ty kontra katole). Ja w gruncie rzeczy pragnę poznać tylko odpowiedź
            na jedno maleńkie, postawione na końcu pytanie:
            "Więc: po co go głosić?" (ateizm - przyp. moja)
            Ty nie potrafiłeś udzielić na nie odpowiedzi, czekam dalej.

            > Przykladowo katolska obluda. Zgrzesze ale dostane rozgrzeszenie.

            Widzisz to jeden z Twoich problemów. Dyskutujesz o czymś na czym się nie znasz
            (choć wydaje Ci się, że tak jest). Np. prawdopodobnie nie zdajesz sobie sprawy z
            czegoś takiego jak kara doczesna i wieczna.

            > Zwroc mi kase za Swiatynie Opacznosci.

            A ile Ci zabrali?
            • rycho7 kto zaczal watek? 12.06.07, 20:35
              sz0k napisał:

              > to Ty masz permanentną schizę

              To nie ja ewangelizuje. Nie zmuszam Cie do ateizmu. Nie zadaje pytan.

              > "Więc: po co go głosić?" (ateizm - przyp. moja)
              > Ty nie potrafiłeś udzielić na nie odpowiedzi, czekam dalej.

              Odpowiedz masz jak na dloni. Tylko chciec zauwazyc.

              > A ile Ci zabrali?

              Proporcjonalnie do zaplaconych podatkow na SWIECKIE panstwo.
              • sz0k Ja. No i? 12.06.07, 20:44
                rycho7 napisał:

                > sz0k napisał:
                >
                > > to Ty masz permanentną schizę
                >
                > To nie ja ewangelizuje. Nie zmuszam Cie do ateizmu. Nie zadaje pytan.

                To, że zadałem pytanie oznacza, że zamierzam zwyciężyć? Rysiek musisz przestać
                mierzyć innych swoją zakompleksioną miarą. Ja naprawdę chce poznać odpowiedź na
                zadane przez JKM-a pytanie. Zakładanie wieńców laurowych zostawiam innym.

                > Odpowiedz masz jak na dloni. Tylko chciec zauwazyc.

                Bardzo ładny wybieg. Ja jednak nadal poczekam. Na kogoś kto nie bełkocze myśląc,
                że wszyscy wkoło rozumieją jego przekazy podprogowe.

                > Proporcjonalnie do zaplaconych podatkow na SWIECKIE panstwo.

                Rysiu kpisz czy o drogę pytasz? Najpierw chcesz żebym Ci coś zwracał, a potem
                nie chcesz powiedzieć ile? Więc na przyszłość z łaski swojej: odwal się.
                • rycho7 prawda Cie wyzwoli 12.06.07, 21:18
                  sz0k napisał:

                  > Bardzo ładny wybieg. Ja jednak nadal poczekam. Na kogoś kto nie bełkocze
                  > myśląc, że wszyscy wkoło rozumieją jego przekazy podprogowe.

                  Ateisci informuja innych, ze bog nie istnieje bo uwazaja, ze to prawda.
                  Klamstwo nie jest najwazniejszym celem ateistow, wiec dziela sie prawda.

                  Kopernik przezornie wydal swa ksiazke o astronomii przed smiercia. Nie chcial
                  zniszczyc kosciola ale nie chcial tez aby kosciol zniszczyl jego. Dziwnie jakos
                  umilowal prawde. A przeciez mogl klamac aby zadowolic JKM i sz0ka.

                  > nie chcesz powiedzieć ile? Więc na przyszłość z łaski swojej: odwal się.

                  Po co wymagasz od ludzi aby nie kradli? Postap wedlug swojej powyzszej recepty.
                  • sz0k klask, klask 12.06.07, 21:43
                    rycho7 napisał:

                    > sz0k napisał:
                    >
                    > > Bardzo ładny wybieg. Ja jednak nadal poczekam. Na kogoś kto nie bełkocze
                    > > myśląc, że wszyscy wkoło rozumieją jego przekazy podprogowe.
                    >
                    > Ateisci informuja innych, ze bog nie istnieje bo uwazaja, ze to prawda.
                    > Klamstwo nie jest najwazniejszym celem ateistow, wiec dziela sie prawda.

                    Widzisz Rysiek, jak chcesz to potrafisz. Jest to jakaś odpowiedź. Z logicznego
                    punktu widzenia nawet bez zarzutów. Tylko, że nie o to chodziło w pytaniu (mi w
                    każdym razie, a i jak mniemam autorowi).
                    To tak jakbyś odpowiedział na pytanie: "Po co Jaś przesypuje piasek z
                    piaskownicy do foremki?" - "Bo chce żeby piasek znalazł się w foremce". Nic z
                    logicznego punktu widzenia nie można tej odpowiedzi zarzucić, choć na zdrowy
                    rozum wydaje się, że chodziło raczej o odpowiedź "Bo chce ulepić babkę".

                    Także Rysiu, albo udajesz głupiego bo nie wiesz jak odpowiedzieć, albo po prostu
                    nie jesteś zbyt bystry.
                    Spróbuje Ci więc wytłumaczyć o co mogło chodzić autorowi pytania (a w każdym
                    razie o co mi chodziło je kopiując):
                    "Po co głosić ateizm"? - w sensie po co na niego "nawracać", przekonywać ludzi,
                    że Bóg nie istnieje i że _powinni_ nie wierzyć w Boga.
                    Nie informować: - "Słuchaj stary nie ma żadnego boga" -"Tak?" -"No" - "Aha ok,
                    super. No to cześć" - "Cześć".
                    • rycho7 ustawianie chlopca do bicia 12.06.07, 21:48
                      sz0k napisał:

                      > "Po co głosić ateizm"? - w sensie po co na niego "nawracać", przekonywać
                      ludzi,

                      Uwazasz, ze chodze po ulicach z ksiazeczka i kogos zaczepiam? Przeoczylem.
                      Lunatykuje?

                      Tak starasz sie zapytac, zeby stworzyc jakas nieistniejaca rzeczywistosc. Wiec
                      jeszcze odpowiedz.
                      • sz0k Rysiu no i było tak od początku 12.06.07, 21:52
                        > Uwazasz, ze chodze po ulicach z ksiazeczka i kogos zaczepiam? Przeoczylem.
                        > Lunatykuje?

                        Nie czujesz się adresatem pytania, więc po co było tyle strzępienia języka po
                        próżnicy?

                        > Tak starasz sie zapytac, zeby stworzyc jakas nieistniejaca rzeczywistosc. Wiec
                        > jeszcze odpowiedz.

                        Kretyno-52-podobni kretyni to "nieistniejąca rzeczywistość"?
                        • rycho7 slowko wojujacy 12.06.07, 22:03
                          Nie można wysłać wiadomości. Za dużo wielkich liter w temacie.

                          sz0k napisał:

                          > Nie czujesz się adresatem pytania, więc po co było tyle strzępienia języka po
                          > próżnicy?

                          Wyjasniam Ci od poczatku watku. Ateisci nie maja potrzeby nawracania.
                          Antyklerykalowie walcza ze wyswieconymi zlodziejami. Brak Ci precyzji pytania
                          bo chaotycznie myslisz. Wydaje Ci sie, ze papugowanie po spowiedniku to
                          myslenie.
    • ada08 Re: List do Ateistów 12.06.07, 19:35
      sz0k napisał:

      >
      > Ludzie wierzący, że Pan Bóg po śmierci nagradza dobrych, a karze złych,
      > rzadziej kradną, gwałcą, mordują.

      Akurat tam!
      smile

      > Chcecie oberwać po mordzie od
      > własnego dziecka? To uczcie je, że nie istnieje Niebo i Piekło, a moralność
      > jest względna...

      Znaczy - nie bij, dziecko, tatusia w mordę, bo pójdziesz do piekła!
      A to mi wychowanie! smile
      a.
      PS Dalszej części wywodu nie chciało mie sie zgłębiać. Za co przepraszam,
      oczywista.
      a.
      • sz0k Re: List do Ateistów 12.06.07, 19:58
        > Znaczy - nie bij, dziecko, tatusia w mordę, bo pójdziesz do piekła!
        > A to mi wychowanie! smile

        Długo nad tym myślałaś? Czy po prostu zatrzymałaś się na poziomie katechezy z
        podstawówki?

        > PS Dalszej części wywodu nie chciało mie sie zgłębiać. Za co przepraszam,
        > oczywista.

        Nie musisz przepraszać za swoje lenistwo. Mnie ono ani ziębi ani grzeje.
        • ada08 Re: List do Ateistów 12.06.07, 20:08
          sz0k napisał:

          > Długo nad tym myślałaś?
          Nie.

          Czy po prostu zatrzymałaś się na poziomie katechezy z
          > podstawówki?
          Tak.

          > Nie musisz przepraszać za swoje lenistwo. Mnie ono ani ziębi ani grzeje.

          A, to dobrze. Bo ani Cię ziębić ani grzać nie miałam zamiaru.
          a.
          • sz0k dziękuję 12.06.07, 20:24
            Są jeszcze ludzie, z którymi można szybko, łatwo i przyjemnie porozmawiać wink
            "Rysiowe bełkoty" naprawdę są męczące.
    • antithesis Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 19:51
      z doswiadczen historycznych wiemy, ze spoleczenstwa ateistyczne sa czesto
      skrajnie niemoralne. Vide Rosja sowiecka, ktorej mafie byly najbardziej
      bestialskie na calym swiecie. Zadziwia tez fakt, ze religia bardzo szybko
      odrodzila sie w Rosji po upadku ZSRR, widac ludzie/spoleczenstwa maja
      instynktowana potrzebe religii i transencencji. Mimo to, wole religie Bogini
      Matki niz boga Ojca.smile
      • rycho7 Co Wy wiecie? 12.06.07, 19:58
        antithesis napisała:

        > z doswiadczen historycznych wiemy

        Czy wiecie, ze byla wojna trzydziestoletnia? Religijna jak najbardziej.

        > skrajnie niemoralne

        Wystarczy zadbac o swoja wiedze o wojnie trzydziestoletniej. Z ewentualnym
        uwzglednieniem "skrajnosci". Przecudnej urody.

        > instynktowana potrzebe religii

        Instynktowna potrzebe nieprzemeczania sie umyslowo. Ateizm wymaga wiedzy.
        • sz0k Re: Co Wy wiecie? 12.06.07, 20:14
          rycho7 napisał:

          > antithesis napisała:
          >
          > > z doswiadczen historycznych wiemy
          >
          > Czy wiecie, ze byla wojna trzydziestoletnia? Religijna jak najbardziej.

          No właśnie _religijna_. Nie ma to natomiast nic wspólnego z wiarą (np. w Twoim
          durnym przykładzie jedni i drudzy wierzyli w Boga).
          Setki lat temu (szczególnie zaś w średniowieczu) religia była jednym z
          podstawowych elementów, wręcz podwalinami państwowości, prawa, tożsamości
          narodowej (a nawet cywilizacyjnej). Stąd m.in te konflikty, które może i miały
          swoje korzenie w religii, ale koniec końców chodziło w nich zawsze o coś większego.

          Ale to tylko taka dygresja. Twój przykład, nawet jeśliby go potraktować poważnie
          i tak przegrywa w końcowym rozrachunku historii wojen światowych.
          • rycho7 Re: Co Wy wiecie? 12.06.07, 20:24
            sz0k napisał:

            > No właśnie _religijna_.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=64063403&wv.x=2&a=64066480
            Cytuje Ciebie:
            > Czy Ty czytasz i próbujesz zrozumieć cały tekst, czy wycinki? Bo mam poważne
            > wątpliwości.

            > i tak przegrywa w końcowym rozrachunku historii wojen światowych.

            Liczby wzgledne, czy bezwzgledne. W przyszlosci ludzi moze byc wiecej to i
            zgonow wiecej.

            Ktora wojna przebila wojne trzydziestoletnia procentowo?
            • sz0k Re: Co Wy wiecie? 12.06.07, 21:13
              > Liczby wzgledne, czy bezwzgledne. W przyszlosci ludzi moze byc wiecej to i
              > zgonow wiecej.

              I to ma być argument? Istnienie ludzkie to istnienie ludzkie. To że
              komunistyczny ateizm wybił setki milionów ludzi, co stanowiło w tych rejonach
              dajmy na to 10% ludności, podczas gdy ileś-set lat wcześniej byłoby to 100%
              ludności globu, umniejsza rozmiary tej zbrodni?

              > Ktora wojna przebila wojne trzydziestoletnia procentowo?

              A bo ja wiem? A jak procentowo to wyglądało w tej wojnie?
              • rycho7 holocaust narodu Prusow 12.06.07, 21:24
                sz0k napisał:

                > umniejsza rozmiary tej zbrodni?

                > I to ma być argument? Istnienie ludzkie to istnienie ludzkie.

                Wlasnie tak sadze. I z tego punktu widzenia oceniam mordy dokonane przez
                katolikow. Przykladowo holocaust narodu Prusow. Czy nie bylo to istnienie
                ludzkie?

                Zasluga polskiego rycerstwa w 1525 roku.
                • sz0k Re: holocaust narodu Prusow 12.06.07, 23:27
                  Rysiu Twój problem polega na tym, że nie rozróżniasz wojen prowadzonych między
                  narodami/państwami (między, którymi mogły występować oczywiście różnice religii,
                  będących dodatkowo podwalinami ich państwowości, a więc stanowiące
                  anatgonizujący czynnik), od wpływu ateizmu na wzrost odmoralnienia
                  społeczeństwa, zagubienia pewnych hamulców, a co za tym idzie np. wzrost
                  przestępczości, czy nawet powstawanie zbrodniczych wypaczeń w stylu komunizmu.

                  Tamte wojny i tak by wybuchły, nawet gdyby wszyscy, co do jednego byli
                  ateistami. Możliwe, że wtedy nawet co 50 lat wybuchałyby wojny na miarę II
                  światowej...
                  Naprawdę Twoje usilne próby "udowodnienia", że wiara... tfu... w istocie to
                  religia... powoduje takie same, ba po 1000-kroć większe "potworności" są
                  zupełnie chybione i bezsensowne. Przykro mi tylko, że nie jesteś wstanie tego
                  zrozumieć.
        • orwella Re: Co Wy wiecie? 12.06.07, 21:46
          czy uwazasz, ze ruski i inny gangster, ktory na zywca odcina dzieciom czlonki
          ciala posiadl glebsza wiedze i jest przez to medrcem. Ateizm walczacy to brak
          tolerancji dla wyborow innych ludzi.smile)
          • ewa8a Re: Co Wy wiecie? 12.06.07, 21:48
            Auror, a gdzie ty masz ateizm walczący, a w szczególności taki ,,odcinający na
            żywca członki '' ????
      • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 20:06
        antithesis napisała:

        > z doswiadczen historycznych wiemy, ze spoleczenstwa ateistyczne sa czesto
        skrajnie niemoralne.

        Brak logiki w twoim wywodzie Auroro.
        Bardzo niemoralne jest społeczeństwo amerykańskie, słynące z pobozności,
        przejawiajacej się nawet mamrotaniem modłow przed posiłkami.
        Mafia rosyjska zrobiła się szczególnie aktywna i bestialska wlasnie teraz, gdy
        odrodziła się tam religia. A co powiesz o mafii włoskiej ? Jej członkowie to
        ateiści ?
        Jeśli już mówimy o moralności, to przypomnij sobie wszystkie brutalne mordy na
        tle religijnym, a zauważysz, że religia nie chroni przed bestialstwem,
        katolicka w tej dziedzinie wiedzie prym.
        • oleg3 Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 20:17
          ewa8a napisała:
          > Jeśli już mówimy o moralności, to przypomnij sobie wszystkie brutalne mordy na
          > tle religijnym, a zauważysz, że religia nie chroni przed bestialstwem,
          > katolicka w tej dziedzinie wiedzie prym.

          Jaka metoda dała taką konkluzję?
          • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 20:20
            Metoda faktu historycznego.
            • oleg3 Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 20:29
              ewa8a napisała:

              > Metoda faktu historycznego.

              Twoja wiedza historyczna musi pochodzić wyłącznie z broszur Towarzystwa Ateistów
              i Wolnomyślicieli.
              • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 20:41
                Czy to ta organizacja rozpowszechnia paskudne plotki o wyprawach krzyzowych i
                świętej inkwizycji ? Jeśli tak, to chyba jestem w jej szponach nawet o tym nie
                wiedząc.
                • oleg3 Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 20:49
                  Mamy konkrety: wyprawy krzyżowe i Inkwizycja. To bardzo ograniczony repertuar i
                  nijak się ma do wyjściowej tezy.

                  Na tym kończę bo i gadać nie ma z kim.
                  • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 20:56
                    Czy ja cię zapraszałam do dyskusji ?

                    >To bardzo ograniczony repertuar i
                    > nijak się ma do wyjściowej tezy.

                    To bardzo istotne i obrazowe pozycje repertuaru. Pocieszającym jest fakt, że
                    najwyraźniej wstyd ci nieco za te niechlubne postępki swoich guru. Też bym się
                    wstydziła i prosiła Boga o wybaczenie im krzywd, jakie wyrzadzili - mówiąc
                    górnolotnie - ludzkości.
                    • oleg3 Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:10
                      ewa8a napisała:

                      > Pocieszającym jest fakt, że
                      > najwyraźniej wstyd ci nieco za te niechlubne postępki swoich guru

                      Rozbrajająca jest Twoja wiara siostro! Wiara w to, że katolicyzm jest
                      kwindesencją zła.

                      Nawiasem pisząc wiesz cokolwiek o Islamie? Jak opanował kawał świata? Wiesz, że
                      sądy duchowne funkcjonują tam nieprzerwanie od samego początku i - zupełnie
                      inaczej niż Inkwizycja - zajmują się wszystkim, a standardy procesu
                      inkwizycyjnego są ciągle dla nich nieosiągalne.

                      Wiesz, że religii było setki czy tysiące. Na jakiej podstawie uważasz, że
                      najwięcej zbrodni ma na swoim koncie katolicyzm?
                      • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:18
                        Drogi bracie, nie napisałam, że katolicyzm jest kwintesencją zła, choć wcale
                        nie wypieram się, że tak właśnie myślę.
                        A islam ? Cóż islam, mnie otacza katolicyzm, nie ma potrzeby odwracania od
                        niego uwagi.
                        • oleg3 Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:37
                          ewa8a napisała:

                          > Drogi bracie, nie napisałam, że katolicyzm jest kwintesencją zła, choć wcale
                          > nie wypieram się, że tak właśnie myślę.

                          Sęk w tym, że nie "myślisz" tylko "wierzysz".

                          > A islam ? Cóż islam, mnie otacza katolicyzm, nie ma potrzeby odwracania od
                          > niego uwagi.
                          Umieściłaś katolicyzm w kontekście (wszystkich) innych religii i wskazałaś, że
                          bryluje w zbrodni. Nie potrafisz tego udowodnić, ani nawet uprawdopodobnić. To
                          nędza umysłowa.
                          • rycho7 wez zimny prysznic 12.06.07, 21:42
                            oleg3 napisał:

                            > Nie potrafisz tego udowodnić, ani nawet uprawdopodobnić.

                            Zacznij czytac watek jeszcze raz od poczatku. I nie zaciskaj nerwowo powiek.
                          • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:43
                            oleg3 napisał:
                            > To nędza umysłowa.

                            Widzę, że nie wyzbyłeś się swoich metod prowadzenia dyskusji, ale jeśli inaczej
                            nie potrafisz, to nic na to nie poradzę. Islam jest znacznie młodszy od
                            chrześcijaństwa, więc siłą rzeczy ma na swoim koncie mniej ofiar, a i czasy
                            jego świetności jakby bardziej cywilizowane.

                            > Umieściłaś katolicyzm w kontekście (wszystkich) innych religii i wskazałaś,
                            że bryluje w zbrodni. Nie potrafisz tego udowodnić, ani nawet uprawdopodobnić

                            Czy jesteś w stanie wskazać RELIGIĘ, która ma na swoim koncie więcej ofiar ?
                            • oleg3 Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:54
                              > Czy jesteś w stanie wskazać RELIGIĘ, która ma na swoim koncie więcej ofiar ?

                              Więcej niż katolicyzm?

                              Islam, buddyzm i hinduizm. Z religii "świeckich" jakobinizm, nazizm i komunizm.
                              • rycho7 prawda Cie wyzwala 12.06.07, 21:58
                                oleg3 napisał:

                                > > Czy jesteś w stanie wskazać RELIGIĘ, która ma na swoim koncie więcej ofia
                                > r ?
                                >
                                > Więcej niż katolicyzm?
                                >
                                > Islam, buddyzm i hinduizm. Z religii "świeckich" jakobinizm, nazizm i
                                komunizm.

                                Widzisz, ze nie boisz sie lamac jednego z dziesieciu przykazan? Pieklo Cie nie
                                wzrusza.
                              • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 22:00
                                Komunizm, nazizm nie są religią.

                                > Islam, buddyzm i hinduizm

                                To teraz ja poproszę o źródło tej wiedzy.
                                • rycho7 prokreacja jest "swiecka" religia 12.06.07, 22:11
                                  ewa8a napisała:

                                  > Komunizm, nazizm nie są religią.

                                  Religianci maja swoja hermet-mowe. Mowienie o d.pie Maryni to byc moze modlitwa
                                  (swiecka?).
                                  • ewa8a Re: prokreacja jest "swiecka" religia 12.06.07, 22:18
                                    Oni tylko przy tych ,,religiach'' są w stanie podać liczbę ofiar i delektować
                                    się nią.
                                    Wszystkie inne religie nie są dla katolicyzmu żadną konkurencją w
                                    dyscyplinie ,,zamordyzm''.
                                • oleg3 Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 22:18
                                  ewa8a napisała:


                                  > > Islam, buddyzm i hinduizm

                                  > To teraz ja poproszę o źródło tej wiedzy.

                                  Szacunki własne smile

                                  Oparte na analizie historyczno-demograficznej, głównie na podstawie
                                  subkontynentu indyjskiego. Tylko w trakcie wytyczania granicy pomiędzy Indiami a
                                  Pakistanem w 1948 r. było 0,5 miliona ofiar. A hinduizm liczy sobie parę tysięcy
                                  lat, buddyzm i islam paręnaście setek. W Azji po prostu było więcej ludzi, więc
                                  i ofiar było (i jest)więcej.
        • sz0k Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 20:31
          > Jeśli już mówimy o moralności, to przypomnij sobie wszystkie brutalne mordy na
          > tle religijnym, a zauważysz, że religia nie chroni przed bestialstwem,
          > katolicka w tej dziedzinie wiedzie prym.

          Próbuje sobie jakoś przypomnieć te wielkie ilości brutalnych, bestialskich
          mordów katolickich i jakoś nie bardzo mogę. Możesz odświeżyć mi pamięć? I jaki
          procent (czysto szacunkowo, nie chce żadnych konkretów, nawet może być "twoim
          zdaniem") stanowią one wszystkich brutalnych, bestialskich mordów?
          • rycho7 wojne trzydziestoletnia juz zapomniales? 12.06.07, 20:42
            sz0k napisał:

            > mordów katolickich i jakoś nie bardzo mogę.

            Jak Ci spowiednik zakazal to tak trzymaj.
            • sz0k Re: wojne trzydziestoletnia juz zapomniales? 12.06.07, 21:08
              rycho7 napisał:

              > sz0k napisał:
              >
              > > mordów katolickich i jakoś nie bardzo mogę.
              >
              > Jak Ci spowiednik zakazal to tak trzymaj.

              To wojna to są brutalne i bestialskie mordy na tle religijnym?
              Chyba, że wiesz o czymś o czym ja nie wiem? Ale pewnie na podzielenie się tą
              wiedzą ze mną i tak nie mam co liczyć...
          • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 20:51
            Katolicki zamordyzm to rzecz dość znana, przykłady sobie wygoogluj, nie ma
            sensu w kółko powtarzać to samo. Nie oczekuj żadnych procentów z mojej strony,
            zbyt uciążliwe zadanie mi powierzasz, nie mam zamiaru spędzać wieczoru z
            kalkulatorem. Zsumuj sobie ofiary wszystkich krucjat ( nie zapomnij o
            dziecięcej), przesladowań (Żydzi, Arianie, husyci, poganie, czarownice itd),
            ofiary przymusowej ewangelizacji (np. Indianie), rzezi.
            • sz0k Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:05
              > Katolicki zamordyzm to rzecz dość znana,

              smile)))) W kręgach, o których wspomniał już oleg smile)

              Co do reszty to po raz kolejny wychodzi jeden z powodów, dla których coraz mniej
              ludzi już czyta i chce dyskutować na tym forum. Większość tematów (jak i m.in.
              wyprawy krzyżowe, czy osławiona Święta Inkwizycja) były tu wałkowane po 100-razy
              (ostatnio chyba perla, ja przynajmniej ze 2 razy) i kompletnie nic z nich nie
              zostało przez niektórych zrozumiane. No a po co po raz 100 tępakom tłumaczyć to
              samo jak 99 poprzednich razy nic nie zrozumieli?

              Pozdrawiam i życze udanego boksowania z pytaniem JKM-a.
              • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:14
                Dlaczego tak bardzo nie lubicie tych wspomnień ? A jest co wspominać. Historia
                chrześcijaństwa to historia wojen. Św. Augustyn bez ogródek wyjawił do czego
                służy wojna – to środek, dzięki któremu Bóg (ha, ha, ha - Bóg) osiąga swój
                cel, czyli nawrócenie jak największej liczby ludzi na jedynie słuszną religię.
                Religia to z kolei władza. Sam nawet pokazałeś jak prostymi środkami mozna
                wymusić na wiernych określony sposób postępowania, wystarczy im zakodować widmo
                grzechu i zwiazanej z tym kary. Środki prymitywne, ale jakże skuteczne.

                > No a po co po raz 100 tępakom tłumaczyć to
                > samo jak 99 poprzednich razy nic nie zrozumieli?

                Weź przykład ze św. Augustyna (czemu on jest świetym ?) i bez owijanie w
                bawełnę wytłumacz po raz 101, może się wreszcie uda. Naświetl nam - tępakom
                jasną stronę tych wypraw i inkwizycji. Może zrozumiemy, że były one niezbędne
                dla rozwoju ludzkości.
                • sz0k Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:24
                  ewa8a napisała:

                  > Dlaczego tak bardzo nie lubicie tych wspomnień ?

                  Kto nie lubi? Ja nie lubie tylko głupców, którzy nie rozumieją np. czym były
                  wyprawy krzyżowe, czy też Inkwizycja.

                  > Św. Augustyn bez ogródek wyjawił do czego
                  > służy wojna – to środek, dzięki któremu Bóg (ha, ha, ha - Bóg) osiąga sw
                  > ój
                  > cel, czyli nawrócenie jak największej liczby ludzi na jedynie słuszną religię.

                  O proszę, koleżanka pisma św. Augustyna czyta. Może jakiś cytacik (i źródło)?

                  > Weź przykład ze św. Augustyna (czemu on jest świetym ?) i bez owijanie w
                  > bawełnę wytłumacz po raz 101, może się wreszcie uda.

                  Niestety, ale muszę odmówić. Brak mi do was cierpliwości św. Augustyna, a
                  doświadczenie mi mówi, że nie warto, jeśli już tyle razy strzępiłem język po
                  próżnicy. Pewnie m.in. dlatego nie jestem świętym.
                  Mogę Ci za to odpowiedzieć, podobnie jak Ty wcześniej:
                  poszukaj sobie odpowiedzi w archiwum forum.
                  • rycho7 ambiwalentnosc? 12.06.07, 21:30
                    sz0k napisał:

                    > I to ma być argument? Istnienie ludzkie to istnienie ludzkie.

                    > Kto nie lubi? Ja nie lubie tylko głupców, którzy nie rozumieją np. czym były
                    > wyprawy krzyżowe, czy też Inkwizycja.

                    Sluszne mordowanie bo katolickie?
                    • sz0k kuriozum tej sytuacji polega na tym, że... 12.06.07, 21:46
                      rycho7 napisał:

                      > sz0k napisał:
                      >
                      > > I to ma być argument? Istnienie ludzkie to istnienie ludzkie.
                      >
                      > > Kto nie lubi? Ja nie lubie tylko głupców, którzy nie rozumieją np. czym b
                      > yły
                      > > wyprawy krzyżowe, czy też Inkwizycja.
                      >
                      > Sluszne mordowanie bo katolickie?

                      Nie kto inny, tylko właśnie Ty Rysieńku wtedy próbowałeś perle ugryźć w nogawkę.
                      Jak zwykle zresztą nieskutecznie i jak zwykle zresztą nauka poszła w las. A
                      raczej po prostu trafiła na betonowy mur okalający twój "niby-mózg".
                      • ewa8a Re: kuriozum tej sytuacji polega na tym, że... 12.06.07, 21:50
                        Szkoda, że nie odpowiedziałeś na pytanie Rycha. Znów ominęła mnie garść wiedzy.
                        • sz0k Re: kuriozum tej sytuacji polega na tym, że... 12.06.07, 21:59
                          ewa8a napisała:

                          > Szkoda, że nie odpowiedziałeś na pytanie Rycha. Znów ominęła mnie garść wiedzy.

                          Już o tym pisałem. Na pytania rysia, jak i podobnych mu tępaków odpowiedzi były
                          udzielane już wielokrotnie. Tępaki, jak to tępaki mają tylko ten jeden problem,
                          że tych odpowiedzi nie rozumieją.
                          I znowu wracamy do postu:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=64063403&a=64070399
                          Możemy tak w kółko w nieskończoność.
                      • rycho7 cos na temat? 12.06.07, 21:51
                        sz0k napisał:

                        > > > I to ma być argument? Istnienie ludzkie to istnienie ludzkie.

                        > Nie kto inny, tylko właśnie Ty Rysieńku wtedy próbowałeś perle ugryźć w
                        nogawkę

                        To bardzo powazna argumentacja. W nogawke mianowicie? Co za niehumanitarny
                        wybryk.
                  • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:31
                    > Kto nie lubi? Ja nie lubie tylko głupców, którzy nie rozumieją np. czym były
                    wyprawy krzyżowe, czy też Inkwizycja.

                    Należę do tych głupców i nie kapuję. Możesz mnie oświecić ?

                    > proszę, koleżanka pisma św. Augustyna czyta. Może jakiś cytacik (i źródło)?

                    No, bez przesady z tym czytaniem, po prostu czasami natknę się na jakąś
                    odkrywczą myśl tego osobnika, którego głupota niezmiennie mnie bawi. Na źródło
                    się teraz nie powołam, pewne rzeczy po prostu tkwią w pamięci, bo zwracają
                    uwagę swoją dziwacznością.

                    > Niestety, ale muszę odmówić. Brak mi do was cierpliwości

                    Pozostaję nieutulona w żalu. Straciłam okazję, by łyknąć nieco wiedzy.
                    • sz0k Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:49
                      ewa8a napisała:

                      > > Kto nie lubi? Ja nie lubie tylko głupców, którzy nie rozumieją np. czym b
                      > yły
                      > wyprawy krzyżowe, czy też Inkwizycja.
                      >
                      > Należę do tych głupców i nie kapuję. Możesz mnie oświecić ?

                      Nie, kolejny raz już nie.

                      > No, bez przesady z tym czytaniem, po prostu czasami natknę się na jakąś
                      > odkrywczą myśl tego osobnika, którego głupota niezmiennie mnie bawi. Na źródło
                      > się teraz nie powołam, pewne rzeczy po prostu tkwią w pamięci, bo zwracają
                      > uwagę swoją dziwacznością.

                      No i mamy, że tak powiem podsumowanie koleżanki "wiedzy" na niektóre tematy (w
                      większości jakoś dziwnie powiązane z religią katolicką). Niech zgadnę?
                      Wikipedie, racjonalista i inne cytaty "znawców" z internetu?

                      > Pozostaję nieutulona w żalu. Straciłam okazję, by łyknąć nieco wiedzy.

                      Nie straciłaś i tak przeleciała by jak zwykle jak przez sito.
                      • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:57
                        > Nie, kolejny raz już nie.

                        No tak – sam domagasz się dowodów, źródeł, wyliczania procentów, a zapytany o
                        cokolwiek tupiesz zniecierpliwiony nogą i krzyczysz ,,nie, bo nie ! ‘’. I co to
                        za dyskusja ?

                        > Niech zgadnę?
                        Wikipedie, racjonalista i inne cytaty "znawców" z internetu?


                        To bardziej prawdopodobne niż ,,Nasz Dziennik’’ czy ,,Gość Niedzielny’’.

                        > Nie straciłaś i tak przeleciała by jak zwykle jak przez sito.

                        Sądzisz, że moja pamięć jest taka kiepska ? A kiedy to ta wiedza, którą w moim
                        kierunku epatowałeś tak przelatywała, że użyłeś słów ,,jak zwykle''?
                        • sz0k Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 22:06
                          ewa8a napisała:

                          > > Nie, kolejny raz już nie.
                          >
                          > No tak – sam domagasz się dowodów, źródeł, wyliczania procentów, a zapyta
                          > ny o
                          > cokolwiek tupiesz zniecierpliwiony nogą i krzyczysz ,,nie, bo nie ! ‘R
                          > 17;. I co to
                          > za dyskusja ?

                          Ja się niczego nie domagałem. Ja prosiłem. I odpowiedzi się nie doczekałem. Więc
                          pytanie "co to za dyskusja?" skieruj lepiej do siebie. Za to Ty ciągle szarpiesz
                          mnie za rękaw o coś co było już wielokrotnie tłumaczone. Moja wina, że
                          poprzednie 99 razy nic nie dotarło?

                          > To bardziej prawdopodobne niż ,,Nasz Dziennik’’ czy ,,Gość Niedziel
                          > ny’’.

                          Oszywiiiście smile)))

                          > Sądzisz, że moja pamięć jest taka kiepska ? A kiedy to ta wiedza, którą w moim
                          > kierunku epatowałeś tak przelatywała, że użyłeś słów ,,jak zwykle''?

                          No mówie, sito smile)))
                          Wątek adresowany do Ciebie, no ale jestem nawet skłonny uwierzyć, że przegapiłaś:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=57459275&a=57459275
                          • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 22:15
                            Nie bardzo rozumiem , czego niby dowodem ma być ten link. W wątku pojawiam się
                            tylko raz i to tylko po to, by napisać spienionemu Olegowi, co o nim myślę.
                            Podaj jakiś przykład, że Twoja nauka przeleciała przeze mnie jak przez sito,
                            przyznałam Ci rację, a za miesiąc i tak wygłaszam swoje teorie. Poczytam sobie
                            jutro, niestety teraz idę spać, bo wczesnym rankiem muszę być jak świeżo
                            narodzona.
                            • sz0k Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 22:17
                              > Nie bardzo rozumiem

                              smile))))))) No właśnie, a ja rozumiem. Sito.

                              Ewuniu przecież gdybyś Ty rozumiała, to my byśmy tutaj wogóle tyle nie gadali.
                              • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 22:20
                                I znów niestety banał. Dobranoc.
                                • sz0k Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 23:05
                                  ewa8a napisała:

                                  > I znów niestety banał. Dobranoc.

                                  Dla niektórych nawet banały stanowią przeszkodę nie do przebycia.
                                  Dobranoc.
                • oleg3 Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:31
                  ewa8a napisała:
                  > Św. Augustyn bez ogródek wyjawił do czego
                  > służy wojna – to środek, dzięki któremu Bóg (ha, ha, ha - Bóg) osiąga
                  > swój cel, czyli nawrócenie jak największej liczby ludzi na jedynie słuszną
                  > religię.

                  Porażająca jest Twoja ignorancja! Słyszałaś o "wojnie sprawiedliwej" ?
                  • rycho7 prawo Kalego 12.06.07, 21:35
                    oleg3 napisał:

                    > Słyszałaś o "wojnie sprawiedliwej" ?

                    To wtedy gdy zwyciestwo jest nasze.

                    Najlepsze opisy mozna znalezc w Starym Testamencie. Bog holocaustowal w imieniu
                    starozakonnych.
                  • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:35
                    Jesteś bardzo porażony ? Współczuję, ale porażę cię jeszcze bardziej -
                    słyszałam, ale ta teoria jakoś nie jest w stanie mnie przekonać.
                    • oleg3 Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:41
                      ewa8a napisała:

                      > Jesteś bardzo porażony ? Współczuję, ale porażę cię jeszcze bardziej -
                      > słyszałam, ale ta teoria jakoś nie jest w stanie mnie przekonać.

                      Nie idzie o to czy Cię przekonuje czy nie. Idzie o to, że św. Augustyn pisał o
                      wojnie coś dokładnie odwrotnego niż Mu przypisujesz. Próbował ją ucywilizować.
                      • rycho7 zupelnie jak sw. Zyta fiskalna 12.06.07, 21:44
                        oleg3 napisał:

                        > Próbował ją ucywilizować.

                        Okradanie przez podatki, dziesiecine, swietopietrze nie redukuje poglowia
                        podatnikow.
                      • ewa8a Re: Wlasciwie sie zgadzam 12.06.07, 21:46
                        To obecnie próbuje się ucywilizować świętego Augustyna.
    • palnick Wszelka wiara to żart... 12.06.07, 20:03
      Pewnego razu Bóg chciał zobaczyć, jak żyją ludzie na Ziemi. Kazał sobie
      sprowadzić telewizor, włączył a tu rodzi kobieta! Męczy się okrutnie,
      krzyczy - więc Bóg pyta:
      - Co to jest? Dlaczego ta kobieta się tak męczy?!
      - No bo powiedziałeś:"I będziesz rodziła w bólu" - odpowiada któryś anioł.
      - Tak? No... Tego....Ja tylko tak żartowałem.
      Przełącza program - górnicy. Zharowani, spoceni, walą kilofami. Bóg pyta:
      - A to co to jest?! Czy oni muszą tak się męczyć?!
      - Ale sam powiedziałeś:"I w trudzie będziesz pracował"...
      - Oj "powiedziałeś, powiedziałeś" - mówi Bóg, drapiąc się w głowę - to takie
      żarty były, ja żartowałem... Przełącza program a tam piękna, wielka
      świątynia, bogato zdobiona od wewnątrz i z zewnątrz. Przed nią luksusowe
      lśniące samochody, w środku gromada biskupów - dobrze odżywieni, pięknie
      ubrani, zrelaksowani itd,itp.
      Bóg się uśmiecha promieniście:
      - O to mi się podoba! Co to jest?
      - A to są właśnie ci, którzy wiedzą, że żartowałeś.
    • ewa8a Re: List do Ateistów 12.06.07, 20:10
      sz0k napisał:

      > Jeśli więc chcecie, by zwiększyła się liczba przestępstw, by trzeba było
      obciążać budżety coraz wyższymi wydatkami na policję, na kamery monitorujące
      miasta, na aparaturę podsłuchową - to proszę: przekonujcie ludzi, że Pana Boga
      nie ma.

      Naprawdę sądzisz, że ludzie są na takim poziomie ?

      Reszty wywodu nawet nie chce mi się komentować. Tragedia !
      • sz0k Re: List do Ateistów 12.06.07, 20:28
        ewa8a napisała:

        > sz0k napisał:
        >
        > > Jeśli więc chcecie, by zwiększyła się liczba przestępstw, by trzeba było
        > obciążać budżety coraz wyższymi wydatkami na policję, na kamery monitorujące
        > miasta, na aparaturę podsłuchową - to proszę: przekonujcie ludzi, że Pana Boga
        > nie ma.
        >
        > Naprawdę sądzisz, że ludzie są na takim poziomie ?

        Hmmm, znaczy na jakim? Bo nie do końca rozumiem. Na poziomie "przekonywania
        ludzi, że Boga nie ma"?

        > Reszty wywodu nawet nie chce mi się komentować. Tragedia !

        Nie komentuj, nie ma przymusu, odpowiedz tylko na ostatnie pytanie smile
        • ewa8a Re: List do Ateistów 12.06.07, 20:38
          >Nie komentuj, nie ma przymusu, odpowiedz tylko na ostatnie pytanie smile

          OK - na poziomie ogłupianego od dzieciństwa katolika, który wierzy, że nie
          może być zły, bo pójdzie do piekła.
          • sz0k Re: List do Ateistów 12.06.07, 21:05
            ewa8a napisała:

            > >Nie komentuj, nie ma przymusu, odpowiedz tylko na ostatnie pytanie smile
            >
            > OK - na poziomie ogłupianego od dzieciństwa katolika, który wierzy, że nie
            > może być zły, bo pójdzie do piekła.

            Eeee, to była odpowiedź na pytanie:
            "Więc: po co go głosić?" (ateizm - przyp. moja)
            ???
            • ewa8a Re: List do Ateistów 12.06.07, 21:23
              Nie ma potrzeby głoszenia ateizmu, ewangelizacja, nawet z użyciem przemocy to
              wasza domena. Ateizm to normalny stan zdrowego umysłu, najlepiej, gdy powstanie
              samoczynnie.
              • rycho7 w pelni popieram 12.06.07, 21:27
                ewa8a napisała:

                > Nie ma potrzeby głoszenia ateizmu, ewangelizacja, nawet z użyciem przemocy to
                > wasza domena. Ateizm to normalny stan zdrowego umysłu, najlepiej, gdy
                > powstanie samoczynnie.

                To jest wlasnie najgrozniejczy przejaw "wojowniczosci".
                • hasz0 _Bojaźń bożą politycy wykorzystali do obrony wiary 12.06.07, 22:01
                  jak dziś prawa człowieka w służbie jeszcze większej agreski i demokrację
                  w służbie ograbiania obywateli.

                  Jesli ktoś nie potafi odróżnić pretekstu od powodu

                  to końca nie widać końca nie widać końca nie widać końca nie widać
                  A pisze jak byk w każdym podręczniku:

                  "Miała ona charakter wojny religijnej, ale głównym jej powodem była rywalizacja
                  państw o hegemonię w Europie"
              • sz0k Re: List do Ateistów 12.06.07, 21:32
                ewa8a napisała:

                > Nie ma potrzeby głoszenia ateizmu, ewangelizacja, nawet z użyciem przemocy to
                > wasza domena. Ateizm to normalny stan zdrowego umysłu, najlepiej, gdy powstanie
                >
                > samoczynnie.

                No proszę, jednak można. 41 wpis i już jakieś konkrety. Co prawda nie jest to
                odpowiedź na pytanie, ale już coś konkretniejszego.
                Tyle już tu jesteś ewo a sprawiasz wrażenie jakbyś w ogóle nie wiedziała co się
                wkoło dzieje. Posty Kretyna52 to Ty kiedykolwiek czytałaś?
                Ja się nie pytałem czy jest potrzeba głoszenia ateizmu, czy jej nie ma (choć
                cieszę się, że uważasz, że takowej nie ma), tylko po co ludzie, którzy go głoszą
                to robią?
                • ewa8a Re: List do Ateistów 12.06.07, 21:38
                  Kto głosi ateizm ? Przyznam, że nie spotkałam jeszcze nikogo, kto próbowałby
                  mnie do niego przekonać, a nie paraduję z transparentem ,,jestem ateistką''.
                • rycho7 niewlasciwi adresaci 12.06.07, 21:39
                  sz0k napisał:

                  > Posty Kretyna52 to Ty kiedykolwiek czytałaś?

                  Chyba Ty nie czytales. Jemu chodzilo o konkretne sprawy. Ateizmu ogolnikowo nie
                  propagowal. Obnazal przestepstwa katoli.

                  > Ja się nie pytałem czy jest potrzeba głoszenia ateizmu, czy jej nie ma (choć
                  > cieszę się, że uważasz, że takowej nie ma), tylko po co ludzie, którzy go
                  > głoszą to robią?

                  Pytaj K52. My odpowiadamy Ci jedynie na Twoja prowokacje. Odpowiadamy, ze
                  prowokujesz.
                  • hasz0 _Bojaźń bożą politycy wykorzystali do obrony wiary 12.06.07, 22:02
                    jak dziś prawa człowieka w służbie jeszcze większej agreski i demokrację
                    w służbie ograbiania obywateli.

                    Jesli ktoś nie potafi odróżnić pretekstu od powodu

                    to końca nie widać końca nie widać końca nie widać końca nie widać
                    A pisze jak byk w każdym podręczniku:

                    "Miała ona charakter wojny religijnej, ale głównym jej powodem była rywalizacja
                    państw o hegemonię w Europie"
                    • hasz0 ________Dla niedomyślnych: agreski => agresji/n 12.06.07, 22:05
                      • hasz0 _______każde słowo i myśl trza by 30 dni tłomaczyć 12.06.07, 22:06
                    • rycho7 wyjasnij to spalonym na stosach i scietym 12.06.07, 22:07
                      hasz0 napisał:

                      > "Miała ona charakter wojny religijnej, ale głównym jej powodem była
                      rywalizacja

                      Wladcy rywalizowali z poddanymi skazujac na religijna banicje? Wiesz o czym
                      piszesz?
                      • hasz0 ___________________________Dobra Rychu-licz 30 dni 13.06.07, 08:18
                        i postaraj się nie fikać do góry nogami
                        - tylko po to by widzieć polemistę ODWROTNIE!

                        1. Dzień Tło(macz)enia:

                        Podałeś sam za przykład Wojnę 30-letnią.
                        Wojna chłopska Tomasza Münzera jak wszystkie inne w tamtych czasach wywołąna
                        pod pretekstem religijnym była naprawdę wystapieniem antyfeudalnym w
                        południowych Niemczech - i bunt został krwawo stłumiony a Luter potępił
                        zbuntowanych chłopów i stworzył kryrtykowana przez Ciebie koncepcję Koscioła
                        państwowego - co władcom swieckim od razu się spodobało bo "sprywatyzowali"
                        kościelne majątki. Czy teraz sam sobie odpowiesz na swe pytanie o banicję
                        katolików przez władców? Bo jeśli nie to potrzebuję 31 dni - anex!

                        Rycho7:
                        "> Wladcy rywalizowali z poddanymi skazujac na religijna banicje? Wiesz o czym
                        > piszesz?


                        Habsburgowie łamali postanowienia pokoju augsburskiego.
                        Zawiązali oni tzw. Unię Ewangelicką (1608 r.).
                        W skład jej wchodziły Palatynat, Brandenburgia, Wirtembergia, Badenia oraz
                        Ansbach. Podważenie władzy cesarskiej było Francuzom bardzo na rękę, więc
                        niezwłocznie udzielili oni wsparcia książętom.
                        Z czasem po stronie obozu protestanckiego opowiedziały się też Dania i Szwecja.
                        Duńczycy mieli na celu przede wszystkim wzmocnienie swoich wpływów na północnym
                        wybrzeżu Niemiec. Szwedzi z kolei chcieli umocnić swe panowanie na wybrzeżach
                        Bałtyku. W odpowiedzi na poczynania protestantów, katolicy zorganizowali Ligę
                        Katolicką (Świętą). Zyskała ona poparcie Hiszpanii, która prowadziła podobną
                        politykę do Habsburgów Austriackich – władza musiała być katolicka, a wszelkie
                        przejawy herezji tępione. Poza tym Hiszpanie pragnęli podporządkować sobie
                        Niderlandy. Po stronie katolików opowiadała się także Polska, ale nie wzięła
                        ona bezpośredniego udziału w wojnie.
                        Czechy i Węgry w 1526 nie otrzymały jednak wolności wyznaniowej. Z tego powodu
                        Węgrzy domagali się niej w licznych powstaniach antyhabsburskich. W
                        Hradczanach, doszło do wielkiej kłótni między przedstawicielami cesarza, a
                        przybyłymi. W wyniku awantury, namiestnicy cesarscy zostali wyrzuceni przez
                        okno. Wydarzenie to nazywamy defenestracją praską

                        • rycho7 Re: ___________________________Dobra Rychu-licz 3 13.06.07, 18:48
                          hasz0 napisał:

                          > i postaraj się nie fikać do góry nogami

                          ireferaty.lidovky.cz/100/1069/Habsburkove-
                          Ctrl-F mandát Ferdinanda II.

                          Piszesz tak niezrozumiale, ze az widac, ze specjalnie.
                          -
    • sz0k walczących ateistów już nie ma 12.06.07, 23:00
      Albo nigdy nie było?
      Odpowiem zbiorczo, bo ciągnięcie tego samego tematu w 3 różnych "odnogach" jest
      dosyć męczące.
      Na wezwanie "do ateistów", w obliczu chwilowej nieobecności Kretyna52, stawili
      się, czujni i gotowi, ewa z rychem. Ten "wspaniały duet" stwierdził, że moje
      pytanie jest idiotyczne, bo przecież nikt nie "namawia, nawołuje, głosi" ateizmu
      i że żadnych "wojujących ateistów" nie ma.

      Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że "argumentując" swoje zdanie ta
      dwójka sama ugryzła się w łeb - ateizm traktując jako... religię smile Natomiast
      ateizm to nie religia, a wiara (a różnica o czym mówiłem i o czym zresztą pisze
      też JKM jest istotna i kluczowa). To, że nikt z ambon nie głosi ateizmu i nie ma
      kościołów ateizmu (przynajmniej w dosłownym tego słowa znaczeniu), nie znaczy,
      że ta wiara nie jest propagowana i właśnie w pewnym sensie "głoszona" (to jest
      właśnie najzabawniejsze - widząc to słowo automatycznie zareagowaliście tak samo
      i uznaliście, że niby jest głoszona niczym katolicyzm, czy islam smile))) ewa nawet
      użyła słowa "ewangelizować" smile)))))

      To jest naprawdę dziwne, że nie znacie metod postępowania swojej własnej
      "wiary". A macie i swoich "kapłanów" (w mediach, szczególnie elektronicznych,
      czy w parlamentach ich na kopy) i swoje "świątynie" (jakieś parlamenty, czy inne
      komisje euroPEJSkie), tylko nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy.
      Senyszyny, Cohn-Bendity, Zapatery, Gadzinowskie, Urbany, czy inne Kretyny52.
      Nikt tu nie mówi o wbijaniu komuś do głowy, że Boga nie ma (zresztą i normalne
      religie tak nie robią).
      "Głosi" i "propaguje się" ateizm właśnie poprzez kretynowe "zdejmowanie",
      "udowadnianie", że Jezus nie istniał, atakowanie wiary (praktycznie tylko i
      wyłącznie katolickiej, ale o tym za chwile), negowanie jej i rugowanie ze
      społeczeństwa, "wiara jest dla ciemnogordu", nie-wiara dla inteligencji, itd. itp.
      Stąd właśnie ten "wojujący ateizm". Rycho powie, ze to antyklerykalizm. Jest to
      oczywista brednia i zasłona dymna. Ateizm ma na celowniku katolicyzm.
      "Klerykalizm" protestancki im zupełnie nie przeszkadza (co kompletnie nie dziwi
      w obliczu upadku moralnego tych odłamów chrześcijaństwa), podobnie jak
      wszelkiego rodzaju new-age'owe crap-y...

      To jest to co nie zostało do końca dopowiedziane w tekście JKM-a. Chodzi o
      "wiare w Boga", ale o tego chrześcijańskiego, o Dekalog, o przykazanie miłości.
      W końcu nikt nie zagwarantuje, że gdzieś w jakimś buszu nie istnieje wiara w
      boga, która mówi, że za gwałcenie, mordowanie i zjadanie ludzi idzie się do "nieba".
      Natomiast głoszenie i propagowanie nie-wiary w Boga, więcej, nawet walka z
      katolicyzmem może prowadzić tylko do tego o czym właśnie napisał i do czego
      zmierzał JKM. Odchodzi kolejny "hamulec", kolejna "moralna przeszkoda" przeciwko
      najgorszym zbrodniom i okrucieństwom. Najdoskonalszym przykładem jest komunizm:
      100-tki milionów ofiar programowego ateizmu w Azji, Europie, Afryce, powinny być
      aż nad wyraz jaskrawym dowodem.

      Więc pytam się po co szerzyć ateizm? Po co szerzyć go kosztem katolicyzmu? Tak
      źle niektórzy życzą przyszłym pokoleniom? Może swoim własnym potomkom? Jaki jest
      w tym interes? Przecież nie wierząc w boga (jakiegokolwiek) powinno takim
      ludziom być zupełnie obojętne w co wierzą inni. To jest kompletnie nie logiczne...
      • jaceq Re: walczących ateistów już nie ma 12.06.07, 23:33
        sz0k napisał:
        > ateizm traktując jako... religię smile
        (...)
        > To, że nikt z ambon nie głosi ateizmu i nie ma
        > kościołów ateizmu (przynajmniej w dosłownym tego słowa znaczeniu), nie znaczy,
        > że ta wiara nie jest propagowana i właśnie w pewnym sensie "głoszona"


        No, czyli (wg Ciebie) jednak jest religią. [ wink ]

        Nie wiem natomiast, czy "wiara" w niewierzenie nadal jest wiarą, tym bardziej,
        że (przepraszam za to słowo) w nadbudowie eksponuje ona tzw. racjonalizm.
        Zabawne, nie?
        • sz0k Re: walczących ateistów już nie ma 12.06.07, 23:39
          jaceq napisał:

          > sz0k napisał:
          > > ateizm traktując jako... religię smile
          > (...)
          > > To, że nikt z ambon nie głosi ateizmu i nie ma
          > > kościołów ateizmu (przynajmniej w dosłownym tego słowa znaczeniu), nie zn
          > aczy,
          > > że ta wiara nie jest propagowana i właśnie w pewnym sensie "głoszona"
          >
          >
          > No, czyli (wg Ciebie) jednak jest religią. [ wink ]

          No dla mnie w pewnym sensie tak, mówiłem jednak o ogólnie przyjętej terminologii .

          > Nie wiem natomiast, czy "wiara" w niewierzenie nadal jest wiarą, tym bardziej,

          Jest, jeśli potraktujemy "wiarę" jako przekonanie, że coś jest słuszne i
          prawdziwe (a nie jako określenie religii). Do posiadania pewności w to, że boga
          nie ma, potrzeba takiej samej (o ile nawet nie większej) wiary niż w to, że on
          nie istnieje.
          • sz0k "że on istnieje" miało być oczywista :) n/t 12.06.07, 23:40
          • jaceq Re: walczących ateistów już nie ma 12.06.07, 23:51
            sz0k napisał:
            > mówiłem jednak o ogólnie przyjętej terminologii

            Ee tam, pieprzyć "ogólnie przyjętą terminologię". Jest zwodnicza.

            > Jest, jeśli potraktujemy "wiarę" jako przekonanie, że coś jest słuszne i
            > prawdziwe (a nie jako określenie religii). Do posiadania pewności w to, że
            > boga nie ma, potrzeba takiej samej (o ile nawet nie większej) wiary niż w to,
            > że on nie istnieje.

            Zgadzam się o tyle, że by twierdzić (np. na podstawie "naukowych" dowodów), że
            On nie istnieje, to trzeba nie byle odwagi. Nie dlatego, że jest to pogląd
            popularny albo niepopularny: trzeba mieć odwagę wobec własnych zdolności
            poznawczych, by je tak nisko cenić. Czasem brawurowa odwaga nazywana jest
            głupotą, diabli raczą wiedzieć, czy nie słusznie. Raczył zauważyć to m.in.
            Wolter, w końcu deista przez większość (chyba) życia.
        • leje-sie To nie tak 13.06.07, 12:26
          "Brak wiary w istnienie" nie jest "wiarą w nieistnienie". Dyskusja została
          zakończona już dość dawno i wmawianie/przekonanie, że 2+2=5 jest albo nadużyciem
          albo przejawem pozostawania w głębokiej niewiedzy.

          Dla "posiadaczy pryszcza na dupie" "nieposiadanie tegoż pryszcza" przez innych
          jest "szczególnym stanem posiadania"?

          Ale rozumiem, że posiadanie pryszcza (zwłaszcza w punkcie tak centralnym)
          powoduje potrzebę szczególnych obrzędów i rytuałów.

          Per analogiam posiadacze pryszczy przypisują tę potrzebę nieposiadaczom, łącznie
          z ewangelizacją amtypryszczową.

          I odwrotnie - historycy, którym brak "wymiaru wiary" próbują znaleźć racjonalne
          wytłumaczenie wojen religijnych. nie rozumiejąc, jak ktoś mógłby obracać w
          perzynę kraje i mordować ich ludność o to, z której strony rozbijać jajko.
          • oleg3 Re: To nie tak 13.06.07, 16:04
            leje-sie napisał:


            > historycy, którym brak "wymiaru wiary" próbują znaleźć racjonalne
            > wytłumaczenie wojen religijnych. nie rozumiejąc, jak ktoś mógłby obracać w
            > perzynę kraje i mordować ich ludność o to, z której strony rozbijać jajko.

            A mógłbyś podać parę przykładów takiej "wojny o jajko" pozbawionej racjonalnych
            (utylitarnych) motywów.
            • leje-sie O, Oleg przechodzi na wulgarne pozycje 13.06.07, 17:57
              neomarksistowsko-materialistyczne.

              Skąd ta niewiara w szczerość intencji i motywacji wojen "za wiarę" i "ad maiorem
              dei gloriam"?

              Przykład chyba i ciebie satysfakcjonujący to wyprawy krzyżowe, zwłaszcza
              krucjata dziecięca.

              Chyba nie stwierdzisz, że papieżami kierowały niskie, utylitarne, pobudki?

              Czasami tylko jakiemuś cynikowi wyrwało się "Paryż wart jest mszy". Ale
              powiedział to jeszcze przed nawróceniem na katolicyzm.
              • oleg3 Re: O, Oleg przechodzi na wulgarne pozycje 13.06.07, 18:21
                Dyskusje z postępowcami to koszmarna nuda. Pisze taki byle co, a poproszony o
                podanie przykładu sięga na chybił trafił do podręcznej listy grzechów KK z
                broszury dla Wolnomyślicieli (tych co myślą baaardzo wolno). Już pisząc swój
                poprzedni post wiedziałem, że w odpowiedzi polecą krucjaty.

                Według Wolnomyślicieli zbrodnicze papiestwo wysłało morderców na pokój
                miłujących wyznawców Allacha. Tym (wolno)myślicielom nic nie wiadomo o
                arabskiej inwazji na Europę (z trudem odpartej) i o stałym zagrożeniu samego
                Rzymu. Sycylia została odbita z rąk Arabów w latach 1060-1091.

                Zupełnym absurdem jest uwaga o krucjacie dziecięcej. Po pierwsze nie da się jej
                uznać za akt wojny, po drugie takiej krucjaty nie było.
                pl.wikipedia.org/wiki/Krucjata_dzieci%C4%99ca
                • leje-sie Słuchaj kOleś 13.06.07, 18:35
                  Albo będziesz dyskutował uczciwie, albo będziesz sobie urządzał personalne
                  wycieczki i ustawianie przeciwnika, a wtedy ja ci przypie.. aż się nogami
                  nakryjesz płaksiwa łajzo.
                  • oleg3 Re: Słuchaj kOleś 13.06.07, 18:37
                    Może grzecznie wyłożysz o co ci chodzi?
    • palnick Re: List do Ateistów 12.06.07, 23:20
      "...I wymyślił człowiek boga, na obraz i podobieństwo swoje. A ród kapłanów,
      który to uczynił, miał się odtąd bardzo dobrze. Wiele świątyń powstało ku
      ich czci. Ale przebiegły wąż zwiódł prosty lud, iż począł on spożywać owoce z
      zakazanego Drzewa Poznania Prawdy. I wielka trwoga weszła w serca
      arcykapłanów i władców, albowiem zrozumieli, że ich raj dobiega końca za sprawą
      ateistów..."
      • sz0k zapomniałeś jeszcze o tym z bogiem i akwarium n/t 12.06.07, 23:29
        • palnick Kiedy wreszcie zrozumiesz, że religia i narzucona 13.06.07, 12:01
          nią "wiara" - czytaj strach, to pic na wodę dla maluczkich, niesamodzielnych,
          niedouczonych i strachliwych kmiotków?
          Zasady wymuszane zastraszaniem są nic nie warte. Popatrz jak je traktują i
          stosują zastraszający motłoch kapłani smile
          Nie chce mi się tłumaczyć ci, że człowiek świadomy, myślący i wrażliwy jest
          nieporównanie bardziej współczujący i moralny niż przerażony piekłem głupek.
          To, że tych głupków jest tak wielu wynika z prania mózgów dzieci przez
          katechetów, do czego niekonstytucyjnie przykłada rękę szkoła publiczna.
          Jesteś jednym z nich.
          • sz0k palniczek wybacz, ale twoje bajdurzenia 13.06.07, 17:52
            upadają w zderzeniu z empirią...
            Przykro mi.
            Wyjrzyj czasem za okno zamiast wiedzę o świecie czerpać z internetu.
            • palnick Łakniesz empirii? Naści... 13.06.07, 18:29
              sz0k napisał:

              > twoje bajdurzenia upadają w zderzeniu z empirią...
              > Przykro mi.
              > Wyjrzyj czasem za okno zamiast wiedzę o świecie czerpać z internetu.

              ---

              Patrzę i oto co widzę smile

              Ciag dalszy najwiekszej afery w polskim KK:

              www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=46935
              Kościelny skazany za orgie z ministrantami

              13 młodych ministrantów molestował seksualnie 60-letni kościelny ze Starogardu
              Gdańskiego. Upijał ich i zmuszał do zbiorowego onanizmu. Zboczeniec przyznał się
              do tego przed sądem i poprosił o sześć lat więzienia. Jedną z ofiar kościelnego
              gwałcił też ksiądz z tej parafii. On czeka jeszcze na wyrok.

              Proces kościelnego Waldemara G. trwał ledwie kilka godzin. 60-latek przyznał się
              i opowiedział sądowi o szczegółach orgii z ministrantami. Poprosił o sześć lat
              więzienia i tyle też dostał.

              Proces był tajny, lecz rąbka tajemnicy uchylił po rozprawie sędzia Piotr Kukuła.
              Powiedział, że kościelny przeprosił dwóch obecnych w sądzie ministrantów oraz
              matkę trzeciej swej ofiary.

              Jak ustalono podczas śledztwa, Waldemar G. wykorzystywał seksualnie nieletnich
              ministrantów przez dziewięć lat, od 1996 do 2005 roku. Orgie organizował w
              parafii św. Katarzyny w Starogardzie Gdańskim. Tych ministrantów, którzy nie
              chcieli zaspokoić jego chorych żądz, kościelny bił.

              Przed sądem stanął też jeden z ministrantów - 25-letni Tomasz J - który był
              nieformalnym szefem ich grupy. On też jest oskarżony o molestowanie jednego z
              chłopców. Chciał dla siebie trzech lat więzienia, ale nie zgodzili się na to
              prokurator i matka skrzywdzonego ministranta. Oboje chcą, by 25-latek trafił za
              kraty na dłużej. Jego proces się przedłuży.

              To jednak nie koniec sprawy gwałtów na plebanii. W połowie marca w sądzie w
              Człuchowie rozpoczął się proces przeciwko księdzu z miejscowości Dębnica,
              38-letniemu Piotrowi T. Oskarżony jest o to, że gdy był wikarym w Starogardzie,
              zgwałcił jednego z 13 chłopców molestowanych również przez kościelnego.
              • sz0k No i właśnie o to mi chodzi Palantnick 13.06.07, 19:07
                Miałeś wyjrzeć za okno, a znowu zajrzałeś do internetu...
                Wyobraź sobie jakiś obszar gdzie jest 10 000 księży. Czy codzienne gazety będą
                pisały o tych 9 999 normalnie żyjących, odprawiających codziennie msze,
                udzielających sakramentów, odprawiających pogrzeby, pielących ogródek, ect. ect.
                czy napiszą o tym 1 co to molestował, defraudował pieniądze, albo donosił SB???

                Ty jesteś właśnie tym klasycznym przykładem tępaka, dla którego rzeczywistość w
                niektórych dziedzinach życia kształtują newsy w mediach (a najlepiej same
                nagłówki). To tak jakbym powiedział na podstawie ostatniej "afery" z
                policjantami, że cała policja, ba w ogóle wszyscy odpowiedzialni za
                bezpieczeństwo obywateli w Polsce, to nieudacznicy nie potrafiący pływać.
                • rycho7 katolska "argumentacja" 13.06.07, 19:10
                  sz0k napisał:

                  > Ty jesteś właśnie tym klasycznym przykładem tępaka

                  Staly element gry. Sz0k zaczal ten watek aby moc popisac sie w ten sposob. To
                  jes wlasnie "przejaw walczacego ateizmu".
                  • sz0k Re: katolska "argumentacja" 13.06.07, 19:18
                    rycho7 napisał:

                    > sz0k napisał:
                    >
                    > > Ty jesteś właśnie tym klasycznym przykładem tępaka
                    >
                    > Staly element gry. Sz0k zaczal ten watek aby moc popisac sie w ten sposob. To
                    > jes wlasnie "przejaw walczacego ateizmu".

                    Dać Ci lizaka, czy będziesz tak sobie płakał w kącie?
                    • rycho7 Re: katolska "argumentacja" 13.06.07, 19:23
                      sz0k napisał:

                      > Dać Ci lizaka, czy będziesz tak sobie płakał w kącie?

                      Staly element gry. Sz0k zaczal ten watek aby moc popisac sie w ten sposob. To
                      jest wlasnie "przejaw walczacego ateizmu".
                      • sz0k czyli jednak wolisz sobie szlochać, ok n/t 13.06.07, 19:26
                      • palnick Re: katolska "argumentacja" 13.06.07, 19:34
                        rycho7 napisał:

                        > sz0k napisał:
                        >
                        > > Dać Ci lizaka, czy będziesz tak sobie płakał w kącie?
                        >
                        > Staly element gry. Sz0k zaczal ten watek aby moc popisac sie w ten sposob. To
                        > jest wlasnie "przejaw walczacego ateizmu".

                        -----
                        Dostrzegam jednak u niego dobroć serca. Mógł napisać, że to tych 13
                        ministrantów prowokowało przez dziesięć lat establishment lokalnych katoli do
                        gwałtów smile
                        • oleg3 Re: katolska "argumentacja" 13.06.07, 19:54
                          Cześć palnick,

                          tylko Twojej absolutnej niewiedzy o realiach "katolskich" przypisuję śmieszny
                          lapsus polegajacy na zaliczeniu kościelnego do "establishmentu lokalnych katoli".

                          Nawet nie mogę napisać: Bój się Boga, palnick.
                          • palnick Re: katolska "argumentacja" 13.06.07, 20:01
                            oleg3 napisał:

                            > Cześć palnick,
                            >
                            > tylko Twojej absolutnej niewiedzy o realiach "katolskich" przypisuję śmieszny
                            > lapsus polegajacy na zaliczeniu kościelnego do "establishmentu lokalnych
                            katoli".
                            >
                            > Nawet nie mogę napisać: Bój się Boga, palnick.
                            >
                            --------
                            Witam serdecznie Oleg !

                            No jeżeli kościelny nie jest dla ciebie katolickim establishmentem ( wszak
                            nie "duchownym") to kto nim jest ze świeckich?

                            Faktycznie, nie możesz tego napisać smile
                            • oleg3 Re: katolska "argumentacja" 13.06.07, 20:13
                              > No jeżeli kościelny nie jest dla ciebie katolickim establishmentem ( wszak
                              > nie "duchownym") to kto nim jest ze świeckich?
                              Kościelny to pracownik parafii, najniższej kategorii. Zwykle niewykształcony,
                              wykonuje proste "posługi" (sprząta, otwiera, zamyka, z braku ministranta
                              usługuje do mszy.)

                              Katolicki establishment jest taki sam jak świecki. Biuraliści kurii biskupiej,
                              redaktorzy prasy i radia, absolwenci (świeccy) teologii, starsi bractw
                              (stowarzyszeń) kościelnych etc. Ogólnie mówiąc wykształceni i stosunkowo zamożni.
                              • rycho7 sprzataczka z UB 13.06.07, 20:18
                                oleg3 napisał:

                                > Kościelny ... (sprząta

                                Nalezy zutylizowac za wspieranie rezimu. Ja sie szybko ucze od katolo-belkotkow.
                                • oleg3 Re: sprzataczka z UB 13.06.07, 20:31
                                  Cześć Rycho,

                                  podobno się uczysz. To dobrze.
                              • palnick Re: katolska "argumentacja" a życie :-) 13.06.07, 21:53
                                oleg3 napisał:

                                > > No jeżeli kościelny nie jest dla ciebie katolickim establishmentem ( wszak
                                > > nie "duchownym") to kto nim jest ze świeckich?
                                > Kościelny to pracownik parafii, najniższej kategorii. Zwykle niewykształcony,
                                > wykonuje proste "posługi" (sprząta, otwiera, zamyka, z braku ministranta
                                > usługuje do mszy.)

                                -------
                                Niby tak, ale umieszcza w Tabernakulum ciało Chrystusa, roznosi opłatki i inne
                                choroby....
                                ---
                                > Katolicki establishment jest taki sam jak świecki. Biuraliści kurii biskupiej,
                                > redaktorzy prasy i radia, absolwenci (świeccy) teologii, starsi bractw
                                > (stowarzyszeń) kościelnych etc. Ogólnie mówiąc wykształceni i stosunkowo
                                zamożni.
                                >
                                ----
                                Rozwinięcie o katestablishmencie smile

                                Gang Nikosia handlował z kościołem. Nielegalne interesy z gangsterami
                                prowadzili bliscy współpracownicy gdańskiego metropolity.(..)Tuż obok
                                powstającego kościoła na gdańskiej Żabiance sklep meblowy prowadził kasjer
                                gangu "Nikosia" Tadeusz J. Ten były milicjant nie mógł wyjeżdżać z Polski i
                                dlatego zajmował się rozprowadzaniem skradzionych samochodów w kraju.
                                Zaprzyjaźnił się z księdzem Kuhnbaumem vel Kargulem. Sklep był jednak tylko
                                przykrywką na prawdziwą działalność bandy.
                                Tadeusz J. w Polsce wyszukiwał osoby, które użyczały swoich nazwisk
                                legalizację przemycanych zza granicy samochodów. "Rzeczpospolita" twierdzi,
                                że auta od "Nikosia" kupowali też księża.

                                wiadomosci.onet.pl/1550970,11,item.html
                                To w pełni potwierdza tezy sztoka.


                                • leje-sie Czy ten Kuhnbaum 13.06.07, 22:24
                                  to jakiś krewny feldkurata Otto Katza?

                                  Charaktery by się zgadzały.
                                  • cs137 Re: A Otto Katz nie byl Oberfeldkurat przypadkiem? 14.06.07, 00:57
                • palnick Wróć na moment do rzeczywistości kruchciany ośle 13.06.07, 19:58
                  sz0k napisał:


                  > Wyobraź sobie jakiś obszar gdzie jest 10 000 księży. Czy codzienne gazety będą
                  > pisały o tych 9 999 normalnie żyjących, odprawiających codziennie msze,
                  > udzielających sakramentów, odprawiających pogrzeby, pielących ogródek, ect.
                  ect.
                  > czy napiszą o tym 1 co to molestował, defraudował pieniądze, albo donosił
                  SB???

                  -----

                  Psychiatrzy o klerze Kk.

                  "Psychiatrzy Conrad W. Baars i Anna Terruwe przedstawili swoje badania w 1971
                  r. na Synodzie Biskupów w Watykanie.
                  Odwołując się do swojej długoletniej praktyki lekarskiej - obejmującej 40 lat,
                  w których leczyli ok. 1,5 tys. księży - zauważyli oni, że 20-25 proc. kapłanów
                  w USA miało poważne psychiczne zaburzenia, a 60-70 proc. cierpiało z powodu
                  niedojrzałości emocjonalnej.

                  Tylko 10-15 proc. amerykańskich księży uznano za osoby dojrzałe psychicznie.

                  Pod koniec swego wystąpienia dr Baars powiedział: “Wszyscy księża (a niektórzy
                  w znacznym stopniu) charakteryzują się niewystarczająco rozwiniętym czy też
                  zaburzonym życiem emocjonalnym, a równocześnie wymaga się od nich, aby
                  identyfikowali się z grupą mężczyzn, których natura obdarzyła wyższą
                  inteligencją i uczuciowością.

                  W niektórych przypadkach, przyczyny (...) miały początek w dzieciństwie i
                  pozostały nierozpoznane w trakcie formacji seminaryjnej.
                  Inni mieli raczej normalne dzieciństwo, ale zaczęli mieć kłopoty ze sobą z
                  powodu źle pojętych praktyk ascetycznych w seminarium”.
                  Wyniki badań Eugene’a Kennedy’ego i Victora Hecklera, również na księżach i
                  zakonnikach z USA, były jeszcze bardziej kłopotliwe.

                  Według nich tylko 7% kapłanów to osoby psychologicznie i emocjonalnie
                  rozwinięte (developed), 18% to osoby rozwijające się (developing), 66,5% to
                  osoby słabo rozwinięte (underdeveloped), zaś 8,5% to osoby źle rozwinięte
                  (maldeveloped).

                  Autorzy zajmujący się problematyką seksualnego wykorzystania osób nieletnich
                  przez duchownych w USA zauważyli ostatnio, że badania dotyczące księży “słabo
                  rozwiniętych” wydają się potwierdzać obserwacje Baarsa i Terruwe dotyczących
                  księży “niedojrzałych emocjonalnie”.
                  Obie zaś grupy odpowiadają profilowi duchownych, którzy wykorzystują seksualnie
                  dzieci i młodzież. Jak zauważyli Kennedy i Heckler, “seksualność pozostaje
                  niezintegrowanym wymiarem w życiu słabo rozwiniętych księży”, z których
                  wielu “funkcjonuje na etapie przed-adolescencyjnego lub adolescencyjnego
                  rozwoju psychoseksualnego.
                  Jeśli będziemy pamiętali, że słabo rozwinięci emocjonalnie księża czują się
                  bardziej komfortowo w kontaktach z nastolatkami, a nawet dziećmi, i że tylko
                  niewielu z nich ma przyjaciół w kręgu własnych rówieśników, dojdziemy do
                  wniosku, że podobnie jak w przypadku wszystkich słabo rozwiniętych księży, ich
                  problemy dotyczą głównie sfery emocjonalnej i psychoseksualnej.
                  Wspólne im wszystkim jest unikanie konfrontacji z własną niedojrzałością, a
                  także uciekanie się do mechanizmu obronnego - intelektualizacji własnych postaw
                  i ich (nie)zgodności z powołaniem i święceniami. Dochodzi do tego brak
                  umiejętności wchodzenia w relacje z innymi i zatrzymanie się (“fiksacja” w
                  rozwoju psychoseksualnym"
                  Dotychczasowe badania sugerują, że w kwestii przeżywania własnej seksualności
                  księża różnią się od reszty społeczeństwa.
                  Wyniki testów prowadzonych wśród amerykańskich duchownych wskazują, że ok. 40
                  proc. z nich ma skłonności homoseksualne.
                  Inne badania z USA - choć uważane za niereprezentatywne i obarczone
                  słabościami metodologicznymi (przeprowadzone w oparciu o wywiady z tysiącem
                  księży katolickich, z których połowa była poddana terapii, oraz z pięciuset ich
                  seksualnymi partnerami) - doprowadziły prowadzącego je psychiatrę do wniosku,
                  że 20 proc. duchownych żyło w związkach homoseksualnych, a tylko 20 proc. w
                  stałych związkach z kobietami."

                  Całość jest w katolickim Tygodniku Powszechnym.
                  • rycho7 Biblia nic nie pisze o psychiatrach 13.06.07, 20:04
                    palnick napisał:

                    > Psychiatrzy o klerze Kk.

                    Chyba poslugujesz sie niezrozumialym slownictwem.
                    • palnick Re: Biblia nic nie pisze o psychiatrach 13.06.07, 20:12
                      rycho7 napisał:

                      > palnick napisał:
                      >
                      > > Psychiatrzy o klerze Kk.
                      >
                      > Chyba poslugujesz sie niezrozumialym slownictwem.

                      -----

                      Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa!!!

                      To chyba zrozumie smile
                  • sz0k Re: Wróć na moment do rzeczywistości kruchciany o 13.06.07, 23:22
                    > kapłanów
                    > w USA

                    Aha, czyli znowu "wyjrzałeś przez okno". Pomijając już fakt, że gadasz nie na
                    temat, to zdecyduj się czy gadasz o Polsce, czy o USA. O wierze, religii, czy o
                    klerze.

                    > Całość jest w katolickim Tygodniku Powszechnym.

                    Tiaaaaa i w muzułmańskiej Gazecie Wyborczej.
    • qwardian Re: List do Ateistów 13.06.07, 02:10
      rycho7 12.06.07, 19:20 + odpowiedz
      > czy ze strachu przed Piekłem.

      Jest jeszcze strach przed prawem i "nieuchronnoscia" wymiaru "sprawiedliwosci".

      Totalna bzdura, najwięksi mordercy jakich ta planeta widziała ateiści, Żydzi i
      komuniści umarli śmiercią naturalną, lub mordowali się między sobą (Stalin,
      Beria). Lazar Kaganowicz na którym spoczywa największe ludobójstwo w dziejach
      Europy (Wschodnia Ukraina)zmarł dopiero we wczesnych latach 70-tych, Pol Pot
      również nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności za ludobójstwo nad
      dwu i półmilionową ludnością własnego narodu
      Niektórzy zbrodniarze z naszego podwórka pobierali wysokie emerytury, a kraje
      uznawane powszechnie za praworządne odmawiały ich ekstradycji. (Wolińska,
      Morel, Michnik).

      ada08 12.06.07, 19:35 + odpowiedz
      Znaczy - nie bij, dziecko, tatusia w mordę, bo pójdziesz do piekła!
      A to mi wychowanie! smile

      Tego właśnie nie rozumiem. Na czym Pani Ada opiera swój kod etyczny? Czy
      zagląda raz na tydzień w kodeks karny, czy też natchnienie czerpie z mediów?

      rycho7 12.06.07, 19:58 + odpowiedz
      Instynktowna potrzebe nieprzemeczania sie umyslowo. Ateizm wymaga wiedzy.

      Ateizm wymaga osobliwej wiedzy. Jak dotychczas nie osiągnięto pozytywnych
      aboratoryjnych wyników na ewolucję chemiczną z której powstałby
      najprymitywniejsze życie. Za to obliczono statystycznie, że taki proces do w
      pełni rozwiniętych organizmów jest równie prawdopodobny jak złożenie w pełni
      sprawnego Boeinga 747 przez tornado, które przeszło przez składowisko złomu. Co
      do wiedzy pozostaje cenzura (słynne już komory gazowe), więzienia (Irving),
      oraz dogmaty, które genetyka (neodarwinizm) i kosmologia(fizyka kwantowa )
      otwarcie podważają.

      rycho7 12.06.07, 20:24 + odpowiedz
      Ktora wojna przebila wojne trzydziestoletnia procentowo?

      Jakie wojny? Gułaki, obozy koncentracyjne i masowe ludobójstwo, to wynik
      ateistycznej ideologii. Mordowano własną ludność w imię ideologii.
      Protestantyzm, osłabił religię katolicką i jest współodpowiedzialny za to co
      nastąpiło, czyli zanik tradycji wartości, szlachectwa i honoru. To co dzisiaj
      widzicie jest rzeczywistością.

      ewa8a 12.06.07, 21:18 + odpowiedz
      Drogi bracie, nie napisałam, że katolicyzm jest kwintesencją zła, choć wcale
      nie wypieram się, że tak właśnie myślę.

      He, he , cytujesz Lucyfera?

      jaceq 12.06.07, 23:33 + odpowiedz
      Nie wiem natomiast, czy "wiara" w niewierzenie nadal jest wiarą, tym bardziej,
      że (przepraszam za to słowo) w nadbudowie eksponuje ona tzw. racjonalizm.
      Zabawne, nie?

      Komuniści nie wierzyli? A te wszystkie ceremonie na Placu Czerwonym razem z
      zabalsamowanym ludobójcą, Książeczka do nabożeństwa czerwonego ścierwa, żaden
      absurd nie został wydrukowany w większym nakładzie niż te brednie. Nadbudowa to
      pojęcie z Kapitału Marksa, spójrz przez okno, co z jego ideologii pozostało.
      RACJONALIZM. Świetnie. Dzisiejszemu przywódcy racjonalizmu Richardowi
      Dawkinsowi zadano pytanie, na które do dzisiaj nie potrafił odpowiedzieć.
      Zobacz jaki miał wyraz twarzy, kiedy mu je zadawano.

      youtube.com/watch?v=zaKryi3605g
    • andrzejg czyli wiara jest formą trzymania za mordę 13.06.07, 04:21
      maluczkich i ciemniaków, którzy bez bicza nad soba nie są w stanie
      normalnie funkcjonować w społeczeństwie.

      Cos w tym jest.


      A.
      • sz0k prawo jest formą trzymania za mordę? 13.06.07, 07:36
        "Dla maluczkich i ciemniaków, którzy bez bicza nad soba nie są w stanie
        normalnie funkcjonować w społeczeństwie."
        ???
        No bardzo ciekawe andrzeju, sam na to wpadłeś? Czy po prostu jak zwykle nie
        zrozumiałeś o czym jest dyskusja i zareagowałeś jak ten pies Pawłowa z durnym i
        oklepanym tekstem?
        • hasz0 _lecę natymiast uwolnić Ci mordę od ręki księżulka 13.06.07, 08:34
          on z mojej parafii czy Twojej?
          • andrzejg Re: _lecę natymiast uwolnić Ci mordę od ręki księ 13.06.07, 09:04
            hasz0 napisał:

            > on z mojej parafii czy Twojej?

            Ty uwolnij siebie samego od oszołomstwa


            A.
            • hasz0 _______wykazałem już "oszołomstwo" pomawiaczy 13.06.07, 09:22
              o oszołomstwo.

              Przyznali się już co prawda kilkanascie lat za późno, że lustracja nie wynikała
              z "oszołomstwa" ale z jak nabardziej racjonalnej postawy!

              Tym samym tak zagmatwali narosłymi krętactwami i szkodliwymi podziałami
              mozliwość racjonalnych wyborów i decyzji, zasłużyli na nazwę
              - szodników i recydywy.

              Chcą pełnego OTWARCIA ARCHIWÓW by WSZYSTKICH, tych najbardziej niewinnych
              skłócić, poróżnić, oczernić haniebną treścią donosów esbeckich donosicieli
              sprzed 35 lat (zdrady małżeńskie, plotki na przyjaciół itp.) i przetrwać w tym
              bagnie jako etos.

              O budowie agentury w wolnej Polsce nawet nie wspominam -
              bo tu chodziło mataczom o zmiesznie uczciwych z krętaczami.

              Napisałem zartobliwie powtarzając i uzywając Twych słów - byś uzmysłowił sobie
              własne oszołomstwo, które widzi zamordyzm KK wobec katolików.

              Ale ani poczucia humoru - IDENTYCZNEGO jakie sam preferujesz wobec wierzących
              ani zrozumienia lektur Sienkiewicza (Kali) nie widzę...


              • andrzejg Re: _______wykazałem już "oszołomstwo" pomawiacz 13.06.07, 09:35
                co ty tu pierniczysz o lustracji
                Temat watku jest inny


                Porównaj sobie słowa szoka:

                'Nieraz: dzieci prymitywnych umysłowo – i będących prymitywami. I jakaś część z
                nich jednak boi się tego Piekła'

                z moim 'ciemniakiem' bojacym sie piekła

                i grzmij i osadzaj uczciwie....ba!ale gdziez mowa o uczciwosci u zwolennika PiSu


                A.

                • hasz0 Re: _______wykazałem już "oszołomstwo" pomawiacz 13.06.07, 09:43
                  użyłeś w stosunku do mnie zamiast argumentacji - medialnej inwektywy -
                  bezargumentowego bata na racjonalnie przewidujących o kilkanaście lat
                  wczesniej, myślących polemistów - stosowanego socjologicznie do
                  zamykania "mordy"...

                  Bo znowuz "morda" jako słowo o wybitnie pejoratywnym wydźwięku,
                  równiez lezy na stosie słów zastepujących mediom rzeczowość...

                  i tak kilka pieter do piwnicy pustki ideologicznej etosu

                  i tym się różnimy...

                  • andrzejg Re: _______wykazałem już "oszołomstwo" pomawiacz 14.06.07, 07:12
                    hasz0 napisał:

                    > i tym się różnimy...
                    >

                    róznimy sie zasadniczo, bo Twoja pomoc w kwestji 'trzymania za mordę'
                    jest niecelowa, poniewaz ten problem dotyczy Ciebie, bo nie wiem czy
                    zauwazyłeś, ale to Ciebie własnie trzymaja, bo w przeciwnym przypadku nie
                    dałbys sobie rady z rozróznieniem dobra i zła


                    i tym sie właśnie różnimy - ja nie potrzebuję bata nad sobą

                    A.
        • andrzejg Re: prawo jest formą trzymania za mordę? 13.06.07, 09:03
          sz0k napisał:

          > "Dla maluczkich i ciemniaków, którzy bez bicza nad soba nie są w stanie
          > normalnie funkcjonować w społeczeństwie."
          > ???
          > No bardzo ciekawe andrzeju, sam na to wpadłeś? Czy po prostu jak zwykle nie
          > zrozumiałeś o czym jest dyskusja i zareagowałeś jak ten pies Pawłowa z durnym
          > i oklepanym tekstem?

          To jest oklepany tekst?

          Napisałeś wyraźnie:

          "Powtarzam: z politycznego punktu widzenia jest obojętne, czy Pan Bóg istnieje,
          czy nie istnieje; ważne: by ludzie wierzyli, że istnieje. Jak mawiali rosyjscy
          nihiliści: "Boga niet - otca w mordu można!". Chcecie oberwać po mordzie od
          własnego dziecka? To uczcie je, że nie istnieje Niebo i Piekło, a moralność
          jest względna...

          OK – jesteście elitą, Wasze dzieci będą dobrze wychowane i bez bojaźni Bożej
          nikogo mordować i gwałcić nie będą. Jednak – wyobraźcie to sobie, Kochani
          Ateiści – na świecie obok dzieci dobrze wychowanych (a i z takimi nigdy nic
          nie wiadomo...) istnieje ze trzydzieści razy tyle dzieci źle wychowanych.
          Nieraz: dzieci prymitywnych umysłowo – i będących prymitywami. I jakaś część z
          nich jednak boi się tego Piekła. Oni nie wnikają w szczegóły, obcy im jest
          spór o transsubstancjalność lub o manicheizm – natomiast prostą naukę:
          „Ukradniesz – będziesz się smażył dwa lata” - rozumieją."


          Przeczytaj jeszcze raz ten tekst i spójrz na niego z innej strony.
          Nie czuje sie elitą, ale mam dobrze wychowane dzieci i nie był do tego
          potrzebny straszak wrzucenia do piekieł.Sam piszesz o prostym mechanizmie-
          groźba kary ---> dobre zachowanie.Taki mechanizm działania jest dla ciemniaków
          nie potrafiących wartosciowac rzeczy i postaw ludzkich.Nad nimi własnie trzeba
          stac z biczem.Obruszasz się niepotrzebnie, ponieważ nie wierzący nie sa
          ciemniakami - przynajmniej nie więcej niz przeciętna.

          Ponadto upolityczniasz wiarę i posuwasz ja do absurdu pisząc,ze w sumie
          to nie jest wazne ,czy Bóg jest , czy nie ma...wazna jest wiara w niego
          i wykorzystywania tej wiary do kształtowania własciwych postaw.Wybacz, ale
          znów kierujesz to do ciemniactwa.Zobacz jaka dajesz władzę w ręce tym, którzy
          maja pilnowac tej wiary maluczkich niezaleznie od istnieina Boga.

          Ci wierzący, których znam tacy nie są.

          A prawo jest stanowione przez ludzi, nie przez wymyslonego Boga
          • andrzejg errata (zasadniczy błąd) 13.06.07, 09:06
            andrzejg napisał:
            > Obruszasz się niepotrzebnie, ponieważ WIERZĄCY nie sa
            > ciemniakami - przynajmniej nie więcej niz przeciętna.
            >

            A.
            • hasz0 (zasadniczy błąd) se zobacz u swego poplecznika 13.06.07, 09:24
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=64063403&a=64088864
              • andrzejg kompleks Rycha wyłazi po raz kolejny 13.06.07, 09:35
                oj musiał Ci dowalic nieźle

                A.
                • hasz0 Re: kompleks Rycha wyłazi po raz kolejny 13.06.07, 09:45
                  przy Twojej wydatnej pomocy "dowalał" spsobem jaki zaprezentowałes już powyżej

                  - przykro przyznam gdy ludzie po studiach sięgają rynsztoka swej uczelni
                  • andrzejg biedny człowieku 13.06.07, 09:50
                    zaglądnęłes pod łóżko?
                    Może Twój kot tez spiskuje?

                    A.
                    • hasz0 _____Podaj rękę Marouderowi ta sama argumentacja-> 13.06.07, 10:01
                      Slowem, mowisz, ze swiat ze swoimi globalnymi interesami, scieraniem sie
                      roznorakich wplywow i koncepcji zarowno ekonomicznych jak i
                      polityczno-spolecznych wydaje ci sie miejscem zlowrogim?
                      • andrzejg Re: _____Podaj rękę Marouderowi ta sama argumenta 13.06.07, 10:10
                        hasz0 napisał:

                        > Slowem, mowisz, ze swiat ze swoimi globalnymi interesami, scieraniem sie
                        > roznorakich wplywow i koncepcji zarowno ekonomicznych jak i
                        > polityczno-spolecznych wydaje ci sie miejscem zlowrogim?


                        a gdzie ja to napisałem?
                        Nie zrozumiałes aluzji z kotem pod łózkiem?
                        To Ty widzisz spisek na kazdym kroku, nawet mój z Rychem wobec Twojej osoby
                        a takiego spisku po prostu nie ma.Stąd propozycja sprawdzenia katów w swoim
                        domu, czy aby tam cos sie nie czai.

                        Na świecie zawsze mieliśmy do scierania sie róznych koncepcji i byt jest
                        ciąglą walka.Przeciez wiesz o tym , bo walczysz.Czy jednak juz się poddałeś?


                        A.
                        • hasz0 ___Darwin nie znał teorii gier p "dylemat więźnia" 13.06.07, 10:19
                          Okazuje się, że gdy uwzględnimy możliwość błędów, spowodowanych zwykłymi
                          ludzkimi pomyłkami, strategia wet za wet nie jest już najlepsza, ponieważ nie
                          przewiduje przebaczenia: kiedy gracze zaczną zdradzać, będą tak postępować
                          stale.

                          Uwzględniając tę niepewność, gracze mogą opracować lepszą strategię. W tym celu
                          należy dopuścić, by decyzja w kolejnej grze miała nieco losowy charakter, co
                          umożliwia "przebaczenie" i testowanie zachowania drugiego gracza. W
                          strategii "pobłażliwy wet za wet" taki element losowy pozwala na przerwanie
                          wzajemnego cyklu zdrad.

                          Inna, bardziej udana strategia to "Pawłow". Można ją podsumować maksymą: "jeśli
                          coś nie jest zepsute, to lepiej nie naprawiaj (a jeśli przegrywasz, zmień
                          strategię)".

                          Niepewność nie wyklucza jednak nawiązania współpracy, dlatego optymistyczny
                          aspekt pracy Axelroda pozostaje ważny.

                          Gracze współpracujący i zdrajcy mogą współistnieć, ale nie jako pojedyncze
                          jednostki, lecz grupy. Wynika stąd, że w rzeczywistym świecie populacje
                          gospodarzy i pasożytów lub ofiar i drapieżców mogą współistnieć jako zwarte
                          społeczności, mimo niestabilności ich oddziaływań.
          • andrzejg P.S. do sz0ka 13.06.07, 09:36
            przeczytaj porównanie naszych słów w poście adresowanym do haszazero

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=64063403&a=64093332
            • hasz0 _______jaki kolorek papierka po teście? 13.06.07, 10:11
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=64081536&a=64091381
              • andrzejg po co mi dajesz link do innego wątku? 13.06.07, 10:20
                chodze i pisze gdzie chcę
                rozumiesz?

                A.
                • hasz0 ___________Weźmiesz gdy zechcesz - nie zmuszam/n 13.06.07, 10:21
                  • hasz0 I stosuję startegię przebaczania 100 razy częsciej 13.06.07, 10:23
                    od Ciebie a nigdy nie obrażam ani nie oczerniam.

                    czasem pokazuję lusterko...
          • qwardian Re: prawo jest formą trzymania za mordę? 13.06.07, 14:25
            andrzejg napisał:

            "ale mam dobrze wychowane dzieci i nie był do tego
            potrzebny straszak wrzucenia do piekieł.Sam piszesz o prostym mechanizmie-
            groźba kary ---> dobre zachowanie.Taki mechanizm działania jest dla ciemniaków
            nie potrafiących wartosciowac rzeczy i postaw ludzkich".

            Pojęcie zła i dobra można rozpatrywać wyłącznie w skrajnych kategoriach. Albo
            zostaniesz spalony wraz ze swoją duszą, albo czeka Ciebie zbawienie. Walka ze
            złem, oraz przestrzeganie dekalogu, zapewni mi zbawienie, dobra doczesne nie
            leżą już w kręgu moich zainteresowań. A więc walka ze złem, z uśmiechem na
            ustach smile
          • qwardian Re: prawo jest formą trzymania za mordę? 13.06.07, 16:18
            andrzejg napisał:

            > A prawo jest stanowione przez ludzi, nie przez wymyslonego Boga

            „Norymberskie Prawo dla Ochrony Niemieckiej Krwi i Honoru"
          • sz0k Re: prawo jest formą trzymania za mordę? 13.06.07, 18:46
            > Przeczytaj jeszcze raz ten tekst i spójrz na niego z innej strony.

            Ale jakiej innej strony? Tu nie ma żadnej innej strony. Ty andrzeju powinieneś
            to przeczytać jeszcze raz i jeszcze i jeszcze, bo ciągle nie rozumiesz co
            czytasz. Przecież JKM wyraźnie pisze:
            > OK – jesteście elitą, Wasze dzieci będą dobrze wychowane i bez bojaźni Bo
            > żej
            > nikogo mordować i gwałcić nie będą. Jednak – wyobraźcie to sobie, Kochani
            > Ateiści – na świecie obok dzieci dobrze wychowanych (a i z takimi nigdy n
            > ic
            > nie wiadomo...) istnieje ze trzydzieści razy tyle dzieci źle wychowanych.
            > Nieraz: dzieci prymitywnych umysłowo – i będących prymitywami. I jakaś cz
            > ęść z
            > nich jednak boi się tego Piekła. Oni nie wnikają w szczegóły, obcy im jest
            > spór o transsubstancjalność lub o manicheizm – natomiast prostą naukę:
            > „Ukradniesz – będziesz się smażył dwa lata” - rozumieją."

            Na co Ty odpowiadasz, że nie czujesz się elitą, ale masz dobrze wychowane
            dzieci. NA BOGA, no przecież ja Ci nie każę się czuć żadną elitą, JKM właśnie
            ciebie tak po prostu nazwał - zaliczasz się do tej "elity" (spytaj się JKM-a
            czemu sobie to tak wymyślił), która właśnie dobrze wychowała dzieci. A poza Tobą
            i Tobie podobnymi są miliony, którzy są tacy jak dalej to opisuje JKM. To, że Ty
            andrzeju świetnie wychowałeś swoje dzieci nie jest tu żadnym wyznacznikiem
            sytuacji panującej w skali światowej. W końcu ktoś w tych więzieniach siedzi.

            Teraz wróćmy do Twojej początkowej bredni, w której raczyłeś stwierdzić:
            "czyli wiara jest formą trzymania za mordę maluczkich i ciemniaków, którzy bez
            bicza nad soba nie są w stanie normalnie funkcjonować w społeczeństwie".

            Naprawdę trzeba wyjątkowo złej woli (albo głupoty) żeby tak kompletnie odwrócić
            do góry nogami sens i przesłanie czytanego tekstu. Tu chodzi o to, że jest jakaś
            cześć ludzi (możesz ich nazwać maluczkimi i ciemniakami), dla których strach
            przed karą (w tym wypadku piekło, czyściec, cokolwiek), lub też odwrotnie, czyli
            pragnienie osiągnięcia szczęścia wiecznego (w końcu nie jest powiedziane, że nie
            można myśleć na odwrotnej zasadzie!) - stanowią (dodatkowy) hamulec przed
            popełnianiem konkretnych czynów. A nie, że istotą wiary jest trzymanie
            przerażonych kretynów za mordę (widziałeś kiedyś takich?).
            Kodeks karny musi być w takim razie jeszcze większą "formą trzymania za mordę
            maluczkich i ciemniaków, którzy bez bicza nad soba nie są w stanie normalnie
            funkcjonować w społeczeństwie", bo tam jest tylko o karach za występstwa, a nie
            ma nic o nagrodach...

            Teraz żebyś już w ogóle pojął o co chodzi, mała scenka rodzajowa:
            Mamy 3 dzieciaki wychowywane w różny sposób w 3 różnych miejscach:
            1. Rodzice uczą od małego, że mordowanie innych jest złe, niemoralne i że
            generalnie tak niewolono, bo to nieładnie (rozumiem, że tak mniej więcej uczyłeś
            swoje dzieci, bo przecież broń boże nie straszyłeś ich jakimiś karami?).
            W tym miejscu nie ma żadnej religii, nie ma żadnego prawa, panuje w zasadzie
            anarchia.
            2. Rodzice uczą tak samo... dodatkowo w tym miejscu jest prawo. Kodeks krany
            mówi, że za morderstwo z premedytacją jest 27,56 lat więzienia.
            3. Rodzice uczą tak samo... prawo jest tak samo... dodatkowo rodzice wychowują
            dzieciaka w wierze, która jasno określa co jest dobre a co złe, że Bóg za dobro
            wynagradza, za zło karze, że po śmierci za to, to i to czeka nas to, to i to...
            itd. itp.
            Zaczynasz powoli rozumieć?
            1 dzieciak może przyjąć nauki rodziców i być normalnym, porządnie się
            zachowującym człowiekiem. Może jednak osr.. kompletnie te gadki zgredów i... na
            tym koniec - przysłowiowe "hulaj dusza piekła nie ma" - teoretycznie nic nie
            stoi na przeszkodzie aby zaczął sobie radośnie mordować (póki oczywiście ktoś
            inny go nie odstrzeli).
            2 dzieciak podobnie, z tym że olewając zrzędzenie zgredów zostaje ten hamulec
            (straszak jak wolisz) w postaci perspektywy 27,56 lat w więzieniu. No ale
            oczywiście znowu, znajdą się i tacy debile co powiedzą - "27,56 lat? Phi. Będę
            miał 50 jak wyjde, a pozatym i tak mnie nie złapią" - i "hulaj... itd.".
            3 dzieciak - znowu podobnie, ale może mu się włączyć 3 hamulec.
            Zgadnij, który ma największe szanse nie zostać seryjnym mordercą? Na tym właśnie
            polega logika. Dlaczego lewacy zawsze starają sie z nią boksować...

            Od razu uprzedzając twoje pytania andrzeju:
            Oczywiście są i tacy psychole, na których nie podziała żaden z tych hamulców
            (podobnie jak i tacy, którym wystarczy tylko jeden), tylko że to nic nie znaczy.
            Mówimy o wymiarze globalnym, a tutaj po prostu procenty z logicznego punktu
            widzenia muszą być nieubłagane (zresztą dowodzi tego empiria o czym było wcześniej).

            > A prawo jest stanowione przez ludzi, nie przez wymyslonego Boga

            Tak w szczególności prawo boskie.
            • andrzejg Re: prawo jest formą trzymania za mordę? 14.06.07, 05:18
              sz0k napisał:
              .
              > Mówimy o wymiarze globalnym, a tutaj po prostu procenty z logicznego punktu
              > widzenia muszą być nieubłagane (zresztą dowodzi tego empiria o czym było
              wcześniej).


              Piszemy o tym samym.Zauwaz ,ze w swoim pierwszym poscie w pełni zgodziłem się
              z tekstem, a Twoje oburzenie dotyczyło innego nazwania tych , którym taki bicz
              jest potrzebny.Zostańmy przy Twoich psycholach, czy innych takich.Są ludzie,
              którym wiara jest niezbedna do zycia i grupa ludzi to wykorzystuje w sposób
              wygodny dla siebie.Tak się dzieje od dawien dawna, poczynając od plemiennych
              czarowników, a kończywszy na współczesnych kosciołach.Zawsze to była pewna
              forma wzięcia w karby okreslonej społeczności.Dlatego też nie jestem wojującym
              ateistą, bo wolę juz ten nasz KK trzymający za mordę (Hasz pozwolił używać
              tego słowa) nie potrafiących sobie poradzic ze swoja psychiką,nizby miał w to
              miejsce wepchac sie jakiś islam.Zdaję sobie sprawę ,że wiekszość ludzi ma to
              'coś' - jak to ładnie tłumacza ludzie mające to 'coś'- i wybieram mniejsze zło.
              Bez tego bicza ci ludzie pogubiliby sie w zyciu , a autorytetem stałby się
              dla nich byle pierwszy nawiedzony głoszący objawienie.


              >
              > > A prawo jest stanowione przez ludzi, nie przez wymyslonego Boga
              >
              > Tak w szczególności prawo boskie.

              Hehe
              Co to jest prawo boskie?
              Boga wymyslili ludzie , to i prawo też.

              A.
              • andrzejg P.S. 14.06.07, 05:35
                Przeczytałem tekst JKM jeszcze dwa razy i dobrawdy nie rozumiem Twojego
                niezrozumienia mojego tekstu o maluczkich i ciemniakach.Przeciez , to jest
                streszczenie tekstu JKM.Możesz mi wskazac na rozbieżnosci pomiędzy moimi
                słowami , a tekstem JKM?W którym miejscu coś źle rozumiem?

                a o czym swiadcza poniższe słowa JKMconfused

                "Nawet więc, jeśli w Niego nie wierzycie, to w Waszym interesie jest siedzieć
                cicho - a nawet przekonywać innych, że On istnieje!"

                Tak więc sz0ku,jest prawo boskie i stosuj się ściśle do niego, bo Bóg istnieje
                i bedziesz cierpiał meki piekelne gdy sie temu prawu sprzeniewierzysz.

                Tak lepiej?

                Z drugiej strony jest granica tego poparcia, bo 'grupa trzymajaca wiarę'
                rozpasa się w ustanawianiu boskich praw pójdzie zbyt daleko, w kierunku
                fanatyzmu.Szczęśliwie w tej IV RP Kaczyńscy nie okazali sie takimi skrajnymi
                oszołomami.


                A.
              • sz0k andrzeju... 16.06.07, 16:13
                Popełniasz jeden zasadniczy błąd... mówisz o jakimś "trzymaniu za mordę"... a
                czegoś takiego w ogóle nie ma... jest jasny i klarowny przekaz o czynach i o
                konsekwencjach tych czynów. Nie ma żadnego przymusu, nie ma żadnego bicza. Tobie
                jest pozostawiany wolny wybór.

                Powtórzę jeszcze raz, czy kodeks karny został stworzony dla jakichś idiotów i
                ciemniaków, którzy "potrzebują nad sobą bicza" i czy "trzyma on ich za mordę"??
                Każdy nadal może sobie "radośnie" mordować, gwałcić i kraść. Jest jednak świadom
                (o ile oczywiście nie jest jakimś kompletnym psycholem) konsekwencji swoich
                czynów, czy to prawnych, czy to tych wynikających z wiary. "Dobre wychowanie"
                natomiast odwołuje się tylko do jego rozsądku, nie ma tego dodatkowego
                motywatora (czy raczej w tym przypadku hamulca) w postaci ewentualnych
                konsekwencji czynów. I tylko o to chodzi, o nic więcej.

                > Dziecko łatwiej jest wychowac podpierając się boskim autorytetem.Zrzucamy wtedy
                z siebie obowiązek bycia takim autorytetem dla dziecka (to jest ciężka sprawa,
                zostać takim autorytetem)

                To jest kolejny błąd, który popełniasz. A kto powiedział, że "zrzucamy wtedy z
                siebie" jakikolwiek obowiązek? Dlaczego albo jedno albo drugie? W żadnym wypadku.

                > Co to jest prawo boskie?

                Ty możesz go nazwać prawem naturalnym. Możesz uważać, że "wymyślili go ludzie".
                Ja jednak uważam, że jest ono zakorzenione w samej istocie człowieczeństwa.
                Potrzeba czynienia dobra i rozumienie podstawowych praw naturalnych to jest to z
                czym człowiek się rodzi, dopiero później te przymioty mogą zostać zaburzone.
                • andrzejg Re: andrzeju... 17.06.07, 17:04
                  sz0k napisał:

                  > Popełniasz jeden zasadniczy błąd... mówisz o jakimś "trzymaniu za mordę"... a
                  > czegoś takiego w ogóle nie ma... jest jasny i klarowny przekaz o czynach i o
                  > konsekwencjach tych czynów. Nie ma żadnego przymusu, nie ma żadnego bicza.
                  > Tobie jest pozostawiany wolny wybór.

                  Z wolnym wyborem pełna zgoda.Nie ma jeszcze u nas przymusu wiary, choć wielu
                  ze względu na tzw. opinie publiczną zachowuje pozory mające swiadczyć o ich
                  wierze, czyli przynależnośco do społeczności.Nie popełniam błędu analizując
                  wypowiedź JKM.Przeczytaj ten fragment:

                  "Powtarzam: z politycznego punktu widzenia jest obojętne, czy Pan Bóg istnieje,
                  czy nie istnieje; ważne: by ludzie wierzyli, że istnieje. Jak mawiali rosyjscy
                  nihiliści: "Boga niet - otca w mordu można!""

                  Ważne żeby ludzie uwierzyli - po co? Ano bo "hulaj dusza piekła nie ma"
                  Jest to pewnego rodzaju dyscyplinowanie ludzi (tych prostaczków o których
                  wspomniał w dalszej części listu), których strach przed boska karą może
                  powstrzymac od złych uczynków.Wiadomo,że statystycznie rzecz biorąc co
                  któryś z nich złamie dekalog i zgrzeszy, ale będą to w miarę incydentalne
                  zdarzenia.JKM chodzi ogólne zachowanie się ludzi, o to że od masowych odstępstw od zasad społeczeństwo uchroni wiara tychże ludzi w Boga, a co za tym idzie chęć do przestrzegania dekalogu.Wiara jest istrumentem utrzymywania porządku w danej społeczności, czyli mój skrót myslowy o trzymaniu za mordę jest poprawny.

                  i wiesz co - zgadzam się z nim.Wolę wiare ajko instrument wpływania na społeczeństwo w aktualnej formie od jakichś islamów.To juz znam i wiem czego po tym sie spodziewać.


                  >
                  > Powtórzę jeszcze raz, czy kodeks karny został stworzony dla jakichś idiotów i
                  > ciemniaków, którzy "potrzebują nad sobą bicza" i czy "trzyma on ich za mordę"??

                  Kodeks karny jest działem ludzi celem zorganizowania zycia w społeczności.

                  muszę znikać,

                  A.



                  > Każdy nadal może sobie "radośnie" mordować, gwałcić i kraść. Jest jednak świado
                  > m
                  > (o ile oczywiście nie jest jakimś kompletnym psycholem) konsekwencji swoich
                  > czynów, czy to prawnych, czy to tych wynikających z wiary. "Dobre wychowanie"
                  > natomiast odwołuje się tylko do jego rozsądku, nie ma tego dodatkowego
                  > motywatora (czy raczej w tym przypadku hamulca) w postaci ewentualnych
                  > konsekwencji czynów. I tylko o to chodzi, o nic więcej.
                  >
                  > > Dziecko łatwiej jest wychowac podpierając się boskim autorytetem.Zrzucamy
                  > wtedy
                  > z siebie obowiązek bycia takim autorytetem dla dziecka (to jest ciężka sprawa,
                  > zostać takim autorytetem)
                  >
                  > To jest kolejny błąd, który popełniasz. A kto powiedział, że "zrzucamy wtedy z
                  > siebie" jakikolwiek obowiązek? Dlaczego albo jedno albo drugie? W żadnym wypadk
                  > u.
                  >
                  > > Co to jest prawo boskie?
                  >
                  > Ty możesz go nazwać prawem naturalnym. Możesz uważać, że "wymyślili go ludzie".
                  > Ja jednak uważam, że jest ono zakorzenione w samej istocie człowieczeństwa.
                  > Potrzeba czynienia dobra i rozumienie podstawowych praw naturalnych to jest to
                  > z
                  > czym człowiek się rodzi, dopiero później te przymioty mogą zostać zaburzone.
            • andrzejg wrócę jeszcze do Twojego wyjaśnienia 14.06.07, 06:00
              "Naprawdę trzeba wyjątkowo złej woli (albo głupoty) żeby tak kompletnie odwrócić
              do góry nogami sens i przesłanie czytanego tekstu. Tu chodzi o to, że jest jakaś
              cześć ludzi (możesz ich nazwać maluczkimi i ciemniakami), dla których strach
              przed karą (w tym wypadku piekło, czyściec, cokolwiek), lub też odwrotnie, czyli
              pragnienie osiągnięcia szczęścia wiecznego (w końcu nie jest powiedziane, że nie
              można myśleć na odwrotnej zasadzie!) - stanowią (dodatkowy) hamulec przed
              popełnianiem konkretnych czynów. A nie, że istotą wiary jest trzymanie
              przerażonych kretynów za mordę (widziałeś kiedyś takich?).
              Kodeks karny musi być w takim razie jeszcze większą "formą trzymania za mordę
              maluczkich i ciemniaków, którzy bez bicza nad soba nie są w stanie normalnie
              funkcjonować w społeczeństwie", bo tam jest tylko o karach za występstwa, a nie
              ma nic o nagrodach..."


              Moim zdaniem JKM napisał dokładnie to samo co ja , tylko innymi słowami .
              Nawet uzył tam odpowiednich epitetów.Porównujesz tu kodeks karny do wiary.
              Zasadniczy błąd.Kodeks karny jest zbiorem przepisów, których przestrzegania
              wymusza władza ziemska, przed którą da się czasami skryć, w przeciwieństwie
              do władzy boskiej , która widzi i rejestruje wszystko.Kodeks karny słuzy do
              uporzadkowania życia społeczeństwa i w pewnym sensie do trzymania go za mordę,
              bo tak jak wspomniałeś daje on mozliwość karania (nagrody też przewiduje
              w postaci np ulg podatkowych).Ponadto kodeks karny działa za życia, a kary
              boskie dotyczą okresu po smierci, czyli zycia wiecznego i od tamtych kar
              nie uciekniemy , a od ziemskim mozemy się wywinąc.Dwie rózne sprawy.

              Rozumiem Twój opis stanów duchowych i odczuć ludzi wierzących i to ,że dla NICH
              wiara ma konkretny sens.Patrzymy jednak na problem z innej perspektywy.Niejako
              z zewnątrz.Zapomnij na chwile o wierze i stań sie bezwzględnym cynikiem,
              człowiekiem niewierzącym i z tej pozycji popieraj kosciół (czy imama,czy też
              popa, albo jakiegoś sekciarza) w jego działaniu.
              Ta organizacja (ci ludzie) jest pomocna w trzymaniu za mordę maluczkich i
              ciemniaków wykorzystując ich potrzebę wiary.JKM przekazuje tą treść.Dla
              człowieka niewierzącego wiara w Boga jest na równi z wiarą w krasnoludki...

              o

              może odłóż na bok Boga, bo to cięzko rani niektórych i wyobraź sobie
              społeczeństwo, które funkcjonuje na bazie wiary w krasnoludki, które to karzą ,
              bądź nagradzają i to w dotatku po śmierci.Oceń to teraz.


              A.

            • andrzejg następny fragment 14.06.07, 06:08
              "1. Rodzice uczą od małego, że mordowanie innych jest złe, niemoralne i że
              generalnie tak niewolono, bo to nieładnie (rozumiem, że tak mniej więcej uczyłeś
              swoje dzieci, bo przecież broń boże nie straszyłeś ich jakimiś karami?).
              W tym miejscu nie ma żadnej religii, nie ma żadnego prawa, panuje w zasadzie
              anarchia.
              2. Rodzice uczą tak samo... dodatkowo w tym miejscu jest prawo. Kodeks krany
              mówi, że za morderstwo z premedytacją jest 27,56 lat więzienia.
              3. Rodzice uczą tak samo... prawo jest tak samo... dodatkowo rodzice wychowują
              dzieciaka w wierze, która jasno określa co jest dobre a co złe, że Bóg za dobro
              wynagradza, za zło karze, że po śmierci za to, to i to czeka nas to, to i to...
              itd. itp."

              Ale co to zmienia? Moja definicja w daldszym ciągu pozostaje słuszna.
              Dziecko łatwiej jest wychowac podpierając się boskim autorytetem.Zrzucamy wtedy
              z siebie obowiązek bycia takim autorytetem dla dziecka (to jest ciężka sprawa,
              zostać takim autorytetem).Twój przykład jedynie potwierdza moj sposób widzenia.
              Tak samo w życiu dorosłym.Państwo -Cóz to za autorytet ?Jego przedstawiciele?
              Takie same pierdzistołki jak kazdy inny.O!Bóg to jest autorytet.Ten którego
              nikt nigdy nie widział, a który sięgnie Cie nawet po smierci.Czym to jest jak
              nie trzymaniem w karbach społeczności?Tak jak dzieci.Toczka w toczkę.

              A.
    • leje-sie Felieton JKM, bo przecież nie szoka 13.06.07, 14:34
      wskazuje, że facecjoniście brakuje tematów.

      Bo po co by odgrzewał problematykę wcześniej i lepiej od niego opisaną, od
      wierzącego Dostojewskiego "jeśli boga nie ma, to wszystko wolno" po
      niewierzącego Kołakowskiego, który chyba właśnie jest autorem Korwinowskiego
      paradoksu nie pierwszej świeżości, nie mówiąc już o tym, że Kołakowski opisał go
      z większą brawurą - ja, ateista, chcę wiary w boga, albowiem bóg jest autorem
      dekalogu

      Dowcip zepsuty przez JKM już w pierwszym akapicie, gdy określa się jako wierzący.

      Z bezdyskusyjnego faktu, że w "naszym kręgu kulturowym" istnieje odwołanie do
      boga lub religii jako źródła etyki nie wynika, że "bóg" jest faktycznym źródłem
      etyki, tak jak odwołanie do zwierząt totemowych nie jest równoznaczne z
      faktycznym pochodzeniem od niedźwiedzia lub wilka.

      Nie wynika również teza przez JKM postawiona, a nigdzie nie udowodniona, że
      wierzący popełniają mniej czynów moralnie nagannych od ateistów, albo żeby
      zeświecczenie społeczeństwa przynosiło nań upadek moralny (choć zapewne jakieś
      zmiany w pojmowaniu moralności). Głębokie przekonanie (o własnej racji) to żaden
      argument.

      Z faktu judeo-chrześcijańskiego splotu religii z etyką nie wynika również, że
      etyka areligijna nie jest możliwa lub że jej standardy (co by to nie znaczyło)
      są pośledniejszego gatunku niż standardy etyki religijnie motywowanej.

      Chciałbym wiedzieć (bo nie wiem) na jakich podstawach spoczywają etyki
      ateistyczne Chińczyków czy Japończyków?

      Konfucjusz, o ile mi się wydaje, nie odwołuje się do objawienia?
      • hasz0 próba dowodu na związek moralności z wiarą 13.06.07, 15:33
        Nietzsche:
        "Nie ma zdarzeń moralnych, są tylko inrepretacje moralne zjawisk"

        "Co może byc pomyślane z pewnością jest fikcją"

        Taka moralność jaka natura ludzka czyli moralność nie wypływa z przesłanek
        etycznych bo takich po prostu nie ma - co oznacza wręcz, ze nie ma podstaw
        metafizycznych.
        #:
        Stąd jesli by taka etyka prowadziła przeciwnej życiu tendencji - do śmierci,
        iw konsekwencji- braku możliwości pomyslenia o tej fikcji, stała by się Niczem
        a to oznacza, że Nic nie może generować ani ciagłości, ani nieciągłości,
        ani życia ani śmierci, ani umiejscowienia w czasie i przestrzeni ani odwrotnie
        czyli do Boga - który jest poza czasem i poza przestrzenią - czyli Światem,
        który stworzył
      • oleg3 Re: Felieton JKM, bo przecież nie szoka 13.06.07, 17:52
        Przywołujesz Dostojewskiego i Kołakowskiego. Ja ma (nie tylko) dla Ciebie Mrożka.

        Indywidualna aplikacja zasad moralnych "lewicowca" nie interesuje. To ciala
        kolektywne (rzady, panstwa, administracje, banki, korporacje, armie,
        stowarzyszenia, instytucje) powinny byc uczciwe, prawdomowne, wrazliwe na
        krzywde, milosierne, skromne, pokorne, wstrzemiezliwe, surowe dla siebie i
        poblazliwe dla innych, wybaczajace i nie pozadajace zony blizniego swego ani
        zadnej rzeczy, ktora jego jest. Wszystkich tych cnot "lewicowiec" nie wymaga od
        jednostek, gdyz to by kolidowalo z jego obsesja wolnosci indywidualnej. A nawet
        grzeszyc im nie zabrania w imie "samospelnienia", "samorealizacji", wolnosci
        wyboru samosiebie, samosiejstwa, samogonu, samopalu i w ogole wszelkiego
        samozadowolenia. Czerpiac z chrzescijanskiego kodeksu moralizujacy "lewicowiec",
        bedac "lewicowcem", czyli ateista (o tym za chwile), powstrzymuje sie jednak od
        chrzescijanskich sankcji (w obu tego slowa znaczeniach: uprawomocnienia i kary
        za transgresje) i nie obiecuje bankom, rzadom, instytucjom nagrody w niebiosach,
        jezeli beda cnotliwe, i nie grozi im kara piekiel, jezeli cnotliwe nie beda. Tak
        ze nie wiadomo wlasciwie, dlaczego mialyby byc cnotliwe, albo cnotliwymi nie
        byc. Nazywa sie to "moralnoscia laicka", a brak sankcji jest slaboscia jej
        egzekutywy.


        niniwa2.cba.pl/MROZEK.HTM
        • leje-sie A jak się to ma do mojego wpisu? 13.06.07, 18:06
          Jak wiadomo i największą podłość można popełnić w imię szczytnych idei - w tym i
          religijnych.

          No a poza tym człowiek - nie tylko "lewicowiec" - posiada wolną wolę.

          Korzystanie z niej rozkłada się zapewne po równo po całej populacji podzielonej
          według religii i przekonań politycznych.

          Ostateczną ocenę wystawia się nie za przekonania tylko za czyny.
    • sz0k HASZU jestem Ci niezmiernie wdzięczny 13.06.07, 17:59
      Za podbijanie wątku i nabijanie w nim postów, ale DO K... NĘDZY możesz
      uskuteczniać tą swoją biegunkę myślową w innym miejscu??? Przecież ja nie jestem
      wstanie już dojść z kim i gdzie rozmawiam, bo rozpirzasz mi cały wątek...
    • orwella religie byly pierwszym treningiem abstrakcyjnego 13.06.07, 18:46
      myslenia. Pierwotny czlowiek musial sie napracowac wyobraznia, zeby stworzyc w
      niej wizerunek kogos/czegos, kogo nie widzi, ale wierzy w jego dzialanie.
      Religie byly tez bodzcem do tworzenia najpiekniejszych, wysublimowanych dziel
      architektury i sztuki (najpiekniejsze budynki to swiatynie, najpiekniejsze
      starsze obrazy maja tematyke religijna). Religie byly preludium do filozofii i
      nauk. Religie dawaly ludziom wskazowki etyczne i tworzyly zwarte spoleczenstwa,
      ktore sie wspieraly i wzmacnialy. Bez konca mozna wymieniac spoleczne zalety
      religii, choc nie nalezy zapominac takze o ich wypaczeniach. Pierwotne religie
      uksztaltowaly umysl czlowieka i daly mu sile. Fakt, ze nieznane sa ludzkie
      spolecznosci calkowicie bezreligijne dowodzi, ze myslenie religijne jest
      wpisane w umysl czlowieka. Trzeba tez pamietac, ze Bog nie jedno ma imie i
      mozna go rozumiec na zylion sposobow - np. jako jakas sile organizujaca swiat,
      tworzaca jego prawa etc. Ateisci nie wierza tylko w Boga osobowego (w niego
      malo kto dzis wierzy), ale wiedza przeciez, ze istnieje sila organizujaca
      wszechswiat, bo maja tego dowody. Czy ta wiedza jest forma religii?
      • rycho7 boskosc stalych fizycznych 13.06.07, 19:06
        orwella napisała:

        > Ateisci nie wierza tylko w Boga osobowego (w niego
        > malo kto dzis wierzy), ale wiedza przeciez, ze istnieje sila organizujaca
        > wszechswiat, bo maja tego dowody. Czy ta wiedza jest forma religii?

        Ja nie wiem, ze sila organizujaca wszechswiat.

        W kazdym razie nie wiem o niczym w liczbie pojedynczej. Mozesz ewentualnie
        religiantowac o boskim aeropagu stalych fizycznych, materii i energii. Mozesz
        mnie ewentualnie deizowac. Tylko prosze nie calowac nadmiernie po stopach.
        • qwardian Re: boskosc stalych fizycznych 13.06.07, 20:00
          Obawiam się, że o wytłumaczeniu nie ma mowy, niczego co powstało przed Big
          Bangiem. Ten już jest faktem, tzw. misja WMAP to ostatecznie potwierdziła:
          map.gsfc.nasa.gov/
          Ponieważ jednak wszystko co powstało w moim otoczeniu wymagało planowania,
          organizacji, kierunkowości i informacji, wysuwanie wniosków, że żadne z nich
          nie miało miejsca w procesie uważam za szaleństwo. Przypadkowość znaczyłaby
          przykładowo, że Rycho spożywa swój posiłek konsumując w procesie własne meble,
          telefon, listonosza i własnego kota, zanim trafi do stołu, a tam i tak jego
          łupem staje się porcelana i przygotowany obiad, wkrótce po tym. Smacznego.
          • rycho7 projekcja ludzkiego myslenia 13.06.07, 20:10
            qwardian napisał:

            > Ponieważ jednak wszystko co powstało w moim otoczeniu wymagało planowania,
            > organizacji, kierunkowości i informacji, wysuwanie wniosków, że żadne z nich
            > nie miało miejsca w procesie uważam za szaleństwo.

            Ja Ci nie zabraniam miec pogladow. Tyle, ze to sa jedynie Twoje i Tobie
            podobnych poglady. Chaos nie wymaga uczlowieczenia. Ja rozumiem to i wiem, ze
            dla Ciebie to za trudne. Nie wszyscy musza byc kardiochirurgami i mordowac
            pacjentow.

            > Rycho spożywa swój posiłek

            Nie jestem czarna dziura. Na razie. Poczekamy, zobaczymy.
          • orwella Re: boskosc stalych fizycznych 13.06.07, 23:49
            trafny wywod guardianie. Mysle, ze Rycho lubi tez zjadac albo lizac wlasne
            nogismile)
    • cs137 Re: Czy ten sz0k jest katolik, czy "skatolik"? 13.06.07, 20:08
      "Skatolik" od słów "skatologia", "skatologiczny". Biorąc pod uwagę poniższy post
      jego autorstwa, można sie nad tym zastanwaiać:

      ===================================================
      skończ się wreszcie Tomcio brandzlować, tylko
      Autor: sz0k
      Data: 09.06.07, 10:46

      + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post
      + odpowiedz cytując + odpowiedz

      nabij te nagany, wsadź sobie w dupe i wystrzel....
      ======================================================

      Jezeli takie zachowania sa zgodne moralnymi standardami wytyczanymi przez wiare
      w Pana Boga, to ja juz chyba wolę obcowac z ateistami...
      • rycho7 ryzykant 13.06.07, 20:12
        cs137 napisał:

        > wsadź sobie w dupe
        > ======================================================
        > to ja juz chyba wolę obcowac

        ???
        • cs137 Re: "obcowanie" 13.06.07, 21:15
          No tak, uszło mojej uwadze, że słowo "obcowanie" w dzisiejszej mowie potocznej
          nabrało silnych podtekstów seksualnych - ja tymczasem użyłem go w dawnym
          "niewinnym" znaczeniu. W takim, jakie ma to słowo w tzw. "Nicejskim Credo",
          gdzie pod koniec (trzeci wiersz od konca w przytoczonym polskim tekscie) mówi
          sie o obcowaniu, ale z kontekstu jasno wynika, że o zadnych seksualnych
          podtekstach nie ma w tym wypadku mowy:

          Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego,
          Stworzyciela nieba i ziemi,
          i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego,
          który się począł z Ducha Świętego,
          narodził się z Maryi Panny,
          umęczon pod Ponckim Piłatem,
          ukrzyżowan, umarł i pogrzebion,
          zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał,
          wstąpił na niebiosa, siedzi na prawicy Boga Ojca wszechmogącego,
          stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.
          Wierzę w Ducha Świętego,
          Święty Kościół Powszechny,
          Świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie,
          ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny.
          Amen.

          Prawdę mowiąc, ludzie na ogół nie za bardzo wiedza, "co poeta miał na mysli",
          mowiąc "świętych obcowanie". Z tego powodu lepiej odwoałac sie do oryginału
          modlitwy, który jest po łacinie, bo powstała ona juz wtedy, kiedy łacina
          uzyskała status oficjalnego jezyka w KK (z "Ojcze nasz" jest kłopot, bo,
          zważywszy na Osobę Autora, oryginał musuiąl byc w języku aramejskim. No i są
          pewne wątpliwosci co do poprawnego tłumaczenia wiersza: "I nie wódź nas na
          pokuszenie", bo on logicznie troche jakby nie współgra z cała resztą).

          Credo in Deum Patrem omnipotentem,
          Creatorem caeli et terrae.
          Et in Iesum Christum,
          Filium eius unicum, Dominum nostrum,
          qui conceptus est de Spiritu Sancto,
          natus ex Maria Virgine,
          passus sub Pontio Pilato,
          crucifixus, mortuus, et sepultus,
          descendit ad infernos, tertia die resurrexit a mortuis,
          ascendit ad caelos,
          sedet ad dexteram Dei Patris omnipotentis,
          inde venturus est iudicare vivos et mortuos.
          Credo in Spiritum Sanctum,
          sanctam Ecclesiam catholicam,
          sanctorum communionem,
          remissionem peccatorum,
          carnis resurrectionem et vitam aeternam.
          Amen.
      • sz0k Re: Czy ten sz0k jest katolik, czy "skatolik"? 13.06.07, 23:19
        Ciekawe masz profesorze kryteria zaliczania do katolików i nie-katolików.
        Miłego popołudnia życzę.
        • cs137 Re: Czy ten sz0k jest katolik, czy "skatolik"? 14.06.07, 00:55
          Katolik powinien zyc wedlug przykazan swojej wiary, a w szczegolnosci, kierwac
          sie tym, co Chrystus odpowiedzial, gdy pytano Go, ktore z przykazan jest tym
          najwazniejszym. Jesli jestes katolikiem, to powienienes widziec, co Pan Jezus
          wtedy odpowiedzial. I mozesz sie przez chwile zastanowic, czy postepujesz
          zgodnie z ta odpowiedzia.

          Czlowiek, ktory wciaz narusza przykazania wiary, to jest ersatz katolika, a nie
          katolik. W takim samym stopniu katolikiem on jest, jak "Inka" jest kawa. Czy
          margaryna maslem. Czy jabol winem.
          • szach0 a lęk matacza odwagą bohatera - przepraszam Sz0ka 14.06.07, 10:22
            za "rozpirzenie" ale sie odważyłem....
            www.rzeczpospolita.pl/news.rol?newsId=5652
            • andrzejg rozpizanie masz wpisane w geny 14.06.07, 11:15
              inaczej sobie tego nie wytłumaczę


              A.
          • sz0k Dziękuję profesorze za to niezwykle cenne kazanie 16.06.07, 16:18
            Już taki ze mnie "niedobry cattolico".
            • cs137 Re: Dziękuję profesorze za to niezwykle cenne kaz 16.06.07, 20:01
              sz0k napisał:

              > Już taki ze mnie "niedobry cattolico".

              Ego Tibi debita tua dimitto,
              Sicut et tu dimittite debitoribus vestris.

              Ministranturę Sz0k brał, aha? To powinien Sz0k zrozumieć. To zresztą fragment
              modlitwy, której autorem jest nie kto inny, tylko sam Jezus Chrystus.

              Może Sz0k i niedobry katolik, ale przynajmniej, jak wszyscy wiemy, wzór odwagi.
              Sz0k to człowiek, który nigdy innemu tchórzliwie nie ubliza zza zamkniętej
              przyłbicy - tylko człowiek wystepujący z odkrytym obliczem. Jak prawdziwy Polak,
              w duchu polskich rycerskiech cnót - a nie zza węgła, z ukrycia, jak jakis tam
              parszywy żydek.
              • sz0k Re: Dziękuję profesorze za to niezwykle cenne kaz 17.06.07, 10:39
                > Ministranturę Sz0k brał, aha?

                Nie.

                > To powinien Sz0k zrozumieć.

                Nie. Ale jestem prawie pewien, że zaraz mi wytłumaczysz.

                > Sz0k to człowiek, który nigdy innemu tchórzliwie nie ubliza zza zamkniętej
                > przyłbicy - tylko człowiek wystepujący z odkrytym obliczem.

                Zdradzanie swojej tożsamości, szczególnie Tobie ceesik, jest wyjątkowo ryzykowne.
    • poszlo Łaską jesteśmy zbawieni a ni przez uczynki. 15.06.07, 09:27
      Przez łaskę wiary jesteśmy zbawieni, a nie przez dobre uczynki.
      Dobre uczynki są skutkiem zbawienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka